Jeśli chodzi o bijatykę to ujdzie. Nie jest to jakoś specjalnie wymagająca produkcja, a zawsze byłem fanem serii Tekken, więc DOA była serią w którą troszkę pograłem, a potem szła w odstawkę. Najlepiej zapamiętałem DOA 3, ale nie ukrywam że zawsze wkurzała mnie ta japońska specyfika w tej serii. Czyli wszystko ma być kawaii (tyczy się to dziewczyn) oraz gesty wraz z animacjami są strasznie nienaturalne, co tu nie uległo zmianie. Z tego powodu niemal płakałem gdy przechodziłem wątek fabularny. Każda damska postać sprawiała, że chciałem czym prędzej wyłączyć tą grę, wśród postaci męskich zdarzały się i takie przypadki. Wszystko na czym mi zależało to poznanie zakończenia gry i usunięcie jej po wszystkim. Ale jednak nie odczułem satysfakcji z historii. DLC niewiele wnoszą do rozgrywki, skąpe stroje dla pań, dla napalonych nastolatków niszczą moje wrażenia z gry. Czasami zapominam, że to bijatyka, a na miejsce tego słowa pojawia się "fanserwis". Przez krótki moment była to jedyna tak "dopracowana" bijatyka na PC, ale ząłożę się, że gdyby daty wydania DOA5LR i Tekken 7 na PC pokryłyby się ze sobą, to ten drugi zniszczyłby poprzednika.
Odniosłem wrażenie że ta odsłona jest jakby wymuszona. Coś jak nowe Assassyny. Zmieniono też wiele mechanik, przez co ciężko było mi się przenieść z pierwszej odsłony na drugą. Fabuła też miała pokręcony start i nie spodobała mi się. Ale kupiłem całą sagę więc mam nadzieję że trzecia odsłona bardziej mi przypadnie do gustu.
Gra jest słaba. Szybko się nudzi, nie ma w nie nic ciekawego, soundtrack boli kiedy słyszy się te kilka utworów non stop przez parę godzin rozgrywki. Nie rozumiem po co komu kobieta pełniąca rolę pilota, skoro i tak przemawia do nas mężczyzna. Dobrze, że była warta 20 zł w empiku, bo żałowałbym gdybym kupił tą grę za większą ilość pieniędzy.
Gdy zagrałem po raz pierwszy w Mirror's Edge miałem zaledwie 14 lat. Teraz stuknęło mi 21 lat i do tej pory nie ma "dwójki". W życiu bym nie pomyślał, że aż tak się zestarzeję zanim wyjdzie następna część ME. Zdążyłem już zapomnieć fabułę z poprzedniej części, a płytę zgubić.
Moja pierwsza Fifa i cieszę się, że to właśnie ona przypadła jako ten numer 1 :D Nie raz do niej wracałem i czuję, że nie raz do niej wrócę. Kocham powspominać sobie te miło spędzone lata z kumplami na grze w Fifę 98 :)
Jestem zawiedziony tą grą. Fabuła jest świetna, nowe postacie także. No ale generalnie gra po przejściu historii robi się nudna. Jako sieciówka nie sprawdza się. Czekanie na połączenie się z serwerem to prawdziwa mordęga, a ciągłe i te same walki są nużące, powolne bieganie denerwuje, a najgorsze jest to że po odblokowaniu nowych slotów dla postaci nie możemy żadną z nich robić historii od nowa, czyli nimi już nie ma nic do roboty. Tęsknie z DBO gdzie mieliśmy pełno map do odkrycia, a każda nowa postać miała do wykonania swoją robotę.
Czego można było się spodziewać po Ban Dai, firmie znanej z konsolówek. Nie pokładałem w tym nadziei na wersję pecetową i nic dziwnego, bo nie zaskakuje mnie brak doboru ustawień graficznych, co nie raz utrudniało życie. Wątpię żeby Japończycy to zmienili, są dosyć chłodni na opinię ludzi z poza Japonii.