W listopadzie Ciemna Strona do zakonu upadku dążyć będzie. Jedi ostatni w czoła pocie przez galaktyki odmęty się przedrze. Po Battlefronta nadziejach niespełnionych czas na dzieło godniejsze uniwersum tego przyszedł. Niech świetlne zderzą się miecze w tańcu morderczym aż zbieleją Darth Maula oczy. Na Zakonu odbudowę przyszedł czas i potężny znowu będzie on.
Dwóch zawsze ich jest. Nie mniej, nie więcej. Yoda i Xbox One S.
W ostatnim czasie skorzystałem z fajnych przecen (dla Xbox One) i kupiłem The Division 2 (85 zł) oraz właśnie Anthem (64,90 zł). Pierwszy tytuł bo w jedynce przesiedziałem sporo godzin a drugi....z sentymentu do BioWare, wbrew krytycznym głosom płynącym dosłownie zewsząd.
Porównanie jest dość bolesne dla Hymnu. Co prawda latanie Sztormem i walenie błyskawicami jest bardzo przyjemne ale...już w pierwszej misji matchmaking znalazł mi gościa, który znał to chyba na pamięć bo wyrwał do przodu a ja po prostu leciałem za nim, bez czasu żeby się rozejrzeć i waliłem do wszytkiego co się rusza.
Dla porównania w The Division 2 w drodze do misji głównej zwiedziłem trochę Waszyngtonu, z losowym kompanem odbiliśmy punkt kontrolny, przywróciliśmy sygnał radiowy i na koniec zrobiliśmy rozpierduchę w muzeum.
W grze Ubisoftu czułem, że gram - w dziele BioWare ktoś przewiózł mnie kolejką górską ale zawiązał oczy przepaską.
Wygląda toto fajnie, lata się fajnie, strzela i atakuje żywiołami jeszcze fajniej, historia i NPC duuużo lepiej napisani niż w Dywizji ...a jednak czegoś brak. Po Waszyngtonie będę biegał pewnie dłużej niż po Nowym Jorku zimą - Fort Tarsis opuszczę raczej wraz z końcem fabuły .
Jeszcze pytanie do osób, które w to grają - jak wygląda ilość osób do wspólnej gry? jest z kim grać czy pustki?
Miłego weekendu ludziska!
Każdy miał lub ma dobrego kumpla, nawet przyjaciela. Sporo razem przeżyliście, łączą Was wspomnienia, które wywołują uśmiech na twarzy. Można powiedzieć, że byliście nierozłączni a każdy pomysł kumpla był przyjmowany z entuzjazmem. Lata lecą, pogląd na wiele spraw się zmienia i drogi nawet najlepszych kumpli mogą się rozejsć. Pomysły kumpla nie są tak dobre jak kiedyś, mimo, że on nadal ma entuzjazm my się zniechęcamy i nie potrafimy go z nim podzielać. Zawsze jednak, chocby z sentymentu, kątem oka zerkniemy co ten artysta znowu kombinuje ;) A jak zadzwoni po latach, w środku nocy , że wymyślił, że teraz będzie znowu super ...to dacie szansę? BioWare, kawał życia i sporo nieprzespanych nocy. Dla takiego starego konia jak ja liczą się sentymenty ;) Dam szansę staremu kumplowi. Chętnie polatam Javelinem i postaram się podzielić ten entuzjazm. Anthem. Z sentymentu.
Jest rok 1998. Szary, zimny grudzień i wszechobecna nuda. Zlitowali się rodzice i świąteczny prezent trafił w jego ręce sporo wcześniej. Demo Tekken 2 plus dwie gry Time Commando (swoją drogą tu też jakiś fajny remake by się przydał) i ... Resident Evil. Trochę od tego czasu minęło, trochę tytułów już ograł...ale pamięta do dziś ekrany ładowania z drzwiami, dobermany ścigające go po korytarzach, trochę nieobliczalną pracę kamery :D, niepewność przed zwiedzeniem kolejnej lokacji - a do tego klimat i ciary na plecach. Są tytuły, które nie pozwalają o sobie zapomnieć i każą na siebie czekać - tak, czekam na Resident Evil 2.