No nie wyrobię. Już po tekście tego samego autora o Wolfenstein II miałem ochotę rzucić krzesłem w monitor, a tu znowu taki stek majaków. Czytałem parę innych zapowiedzi, od pełnosprytnych dziennikarzy, i widać wyraźnie, że GOLowy redaktor nie słuchał i nie patrzył. Efektem jest jakaś schiza, w której autor miota się od próby krytyki.. wyglądu? do w zasadzie samych pozytywów na każdy inny temat. Brzmi jakby albo jedna, albo druga część nie pasowała pod tezę. Ale tego źle zresearchowanego i dennie napisanego Wolfensteina, nie wybaczę.