Geralt lekko poddenerwowany uświadamia obie kobiety, że zdecydowanie lepszym wyjściem będzie pierw przygotowanie wieczerzy wigilijnej. Po lekkich dąsach uznają One, że może jednak wiedźmin ma racje. Pora ustalić plan działania. Triss postanawia zająć się miejscem owej wieczerzy, aby nadać mu odpowiedni klimat jak i wystrój. Biały Wilk zaczął przygotowania do wyjścia na polowanie, bo jakaż to uczta bez strawy? Yen zdziwiona pyta go dlaczego zostawił miecze, skoro wybiera się coś upolować? Nim Geralt zdążył coś rzec, zobaczyła ona w czym rzecz. Na plecach wiedźmina była przywieszona inna broń, broń na stwory podwodne, była to oczywiście wędka przygotowana na połów pięknego wigilijnego karpia. Przed wyjściem Geralt poprosił Yennefer, aby użyła swoich magicznych zdolności i ściągnęła resztę gości. Po kilku godzinach już ucztowali. Ciri opowiadała o przygodach na szlaku, w tle Jaskier delikatnie grał świąteczna balladę a Geralt podziwiał prezent od Zoltana, przepiękny, świeżo wykuty srebrny miecz. Wszystko dobrze się skończyło, do czasu aż Triss i Yenn przypomniały sobie o jemiole, ale to już opowieść na inną książkę.
Wesołych Świąt!