Pierwsze kroki o dziwo dobiegły za jego pleców i pewny że to kolejny z jego ludzi próbuje odwieść go od decyzji najmu kilku zbrodniarzy, nie odwracając się wydał rozkaz.
-Wyjść! Na miłość Boską wyjść tak jak powiedziałem tak zrobię!
- No mi to jeszcze nic dzisiaj nie mówiłeś ale posłucham, a w sumie to nie wysilaj się, słyszałem twoją kłótnię powiedzmy z za ściany. – a wszystko wypowiedziane było spokojnym tonem tak jak by mówiący ważył każde słowa zanim jakiekolwiek wypowie.
Grimes się odwrócił na pięcie , na niskich schodkach stał mężczyzna mniej więcej w jego wieku dość wysoki jednak przeciętnej budowy o czarnych jak smoła włosach, zadbany, pachnący, ubrany w najlepsze aksamity na pierwszy pozór zwykły szlachcic, lecz dobrze wiedział że ten ma na pasie schowane dwa sztylety a w kieszeni ma kastet. Nigdy mu nie ufał a już na pewno jego zwinnym palcom które mogą chwycić po te sztylety.
-Ottokar, myślałem że ten dzień już gorszy nie będzie.
-Też się cieszę że cię widzę Angra, chciałbym ci pomóc w decyzji jaką zaraz podejmiesz, zresztą jako pierwszy chciałbym ci zaoferować moje usługi – wszystko wymawiał z tym samym spokojem do tego dokładając zdradziecki uśmieszek.
- Nawee- nie zdołał dokończyć, Ottokar zrobił tylko chwilową pauzę i nie zamierzał przepuszczać nikogo w swojej wypowiedzi.
-Słyszałem twoją rozmowę z Beinardem, i powiem że nie zawsze ma się okazję wybrać do Blackreach a zwłaszcza ze sławnym Porucznikiem.
-Dziwię się że ten cię jeszcze nie powiesił.
-Spokój w tym gruzowisku i najlepsze towary kosztem kilku trupów , prawie jak za darmo – Girmes wiedział że ten nie żartuje ale i nie musiał bo nikt na niego nie znalazł żadnego haka.
-Normalnie bym się nie zgodził ale teraz mi brakuje ludzi, a do tego jeżeli jest możliwość że na tej wyprawie zginiesz to się zgadzam- Ottokar słysząc to jeszcze bardziej się uśmiechnął.
-No to w drogę, musze założyć tylko jakiś fajny strój wypadowy i zabrać broń i możemy ruszać- ruszył z powrotem w kierunku wyjścia przy samych drzwiach się zatrzymał i obrócił- a co do tych ludzi to zabierz Arstana, Barbasa ,Atafa, Brala, Morgula i jeżeli chcesz to Brana i Gregora, reszta to margines społeczny nic nie warty.
Grimes patrzył jak drzwi się zamknęły za Ottokarem obrócił się z powrotem do więźniów i z delikatnym niesmakiem odparł.
-Wymienieni niech wyjdą reszta wracać skąd wypełzłą.
W południe w pełni skompletowana ekipa była gotowa do drogi, w pełni wyposażeni tylko że bez koni wyruszyli w kierunku Blackreach