Też stosuję LSFG 3.0 X2. Większe wartości powodują już odczuwalny input lag. Ponadto, im wyższy mnożnik tym bardziej spada też liczba natywnych klatek. U mnie w 4K upłynnienie obrazu z ~60 klatek do ~120 działa bardzo dobrze. W KDC1 jeszcze był bonus taki, że cut-scenki z ograniczeniem 30 fps upłynniał do 60 fps.
Ogólnie jestem nieco zdziwiony brakiem bardziej zaawansowanych opcji ustawień dot. upscalingu i frame generation. Jednakże w Nvidia App można ustawić DLSS override i ręcznie wymusić DLSS 4 (preset K). Trzeba tylko dodać KDC2 ręcznie do wykazu gier. Natomiast dzięki aplikacji Lossless Scaling (jest na Steam) można wymusić frame generation, które działa naprawdę nieźle. Grałem z tym w KDC1 i program spisywał się świetnie.
Dokładnie. Przecież nikt Ciebie nie zmusza by z tego skorzystać. Można odłożyć na później, tak by nie wpływało za bardzo na początkową rozgrywkę.
Solidna, klimatyczna gra z kolekcji Dark Pictures. W sumie bardziej interaktywny film. Spoko fabuła i zakończenie (czy też raczej - zakończenia). Nie jestem natomiast fanem tych ciągłych jump scare. Grozę powinien budować klimat, a nie nap***** dźwiękiem na maksa z głośników.
Fajny, mroczny klimat. Dość przyjemny system walki, mimo swojej prostoty. Wizualnie gra wygląda świetnie, ale jest kiepsko zoptymalizowana, nie ma wsparcia DLSS. Problemy ze stabilnością, grę często musiałem uruchamiać kilka razy zanim w końcu udało się wejść do głównego menu. Fabuła nie jest jakaś specjalnie wyjątkowa, na pewno dla mnie jest słabsza niż Dead Space. Zdecydowanie na minus urwane zakończenie, mające na celu naciągnąć ludzi na zakup DLC.
Nie zamierzam tego g**** nawet kijem trącać. Ten serial ewidentnie nie jest dla fanów Wiedźmina. Dla kogo w takim razie? Nie mam zielonego pojęcia. Ja mam książki i mam gry. Tyle. Ten serial dla mnie nie istnieje jako część wiedźmińskiego uniwersum.
Panie Sapkowski, sprzedał się Pan za trzydzieści srebrników. Chciałbym wierzyć, że Pana oszukali i nie tak miało być, ale skoro nadal Pan firmuje tą hucpę, to nie ma o czym gadać.
Już was w swoje szpony dopadł szmal, zdrada płynie z ust...
Podchodziłem do tego tytułu bez większych oczekiwań (grę kupiłem podczas wyprzedaży). Ogólnie pozytywnie mnie zaskoczyła. Granie w słuchawkach nocą dostarcza sporo mocnych wrażeń. Nieraz zdarzyło się podskoczyć na kanapie. :-D Gra prezentuje się naprawdę nieźle, choć zawsze biorę poprawkę na to, że to pewnie częściowo zasługa mojego OLEDa, który w magiczny sposób upiększa mi gry. Tytuł ma spory potencjał do ponownego przejścia i poznania alternatywnych zakończeń. Na pewno kupię kolejne tytuły z serii, jak będą w promocji. Jeśli ktoś nie przepada za jump scare i QTE to raczej gra nie jest dla niego. ;-)
Mam 7 godzin za sobą i nie ulega dla mnie wątpliwości, że jest to krok wstecz w stosunku do DL1. Czyli tak jak miałem wrażenie na podstawie przedpremierowych materiałów promocyjnych. Zdecydowanie mniejsza frajda z walki z zombiakami. Decyzja by pochować je za dnia w pomieszczeniach, na dodatek w formie letargu, a na ulicy by były tylko nieliczne, na dodatek strasznie niemrawe (praktycznie trzeba wejść w delikwenta by się nami zainteresował), jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Za duży nacisk jest w tej części na walkę z NPCami, która jest generalnie prosta jak konstrukcja cepa. Absolutnie nie sprawia to takiej frajdy jak masakrowanie dziesiątek zombiaków w DL1.
Fabularnie też jest gorzej niż w poprzedniej części. Wiadomo, że scenariusz DL1 nie był najwyższych lotów, ale mi akurat przypadł do gustu. Intryga, główni bohaterowie... Niestety w DL2 na razie fabuła zupełnie zawodzi. Ogólnie dla mnie gra na klimacie mocno straciła. Jak przypomnę sobie co się czuło gdy nadchodziła noc w DL1, pikający zegarek, komunikaty w radio by szukać schronienia... No zupełnie nie odczuwam takich emocji tutaj, ogólnie w trakcie poruszania się w nocy.
Nie mówię, że jest to gra zła czy słaba. Na razie moje odczucie jest takie, że jest przeciętna i nie dorasta do pięt pierwszej części.
+1. To jednak coś więcej niż zwykła łatka zwiększająca fps. Funkcjonuje jako osobny tytuł w sklepie i dla porządku wg mnie powinna być też tutaj tak ujęta. Pytanie tylko czy dodatki w takim razie powinny zostać też w ten sam sposób potraktowane (są zawarte w remasterze na PS5).
Jak dla mnie świetna gra i poruszająca historia o honorze i lojalności. Fenomenalna walka mieczem - zawsze czegoś takiego pragnąłem. Jak po szybkiej, krwawej walce, strząsamy krew poległych wrogów z miecza to można tylko mlaskać z zachwytu. :D
O zaletach napisano już wszystko - jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to:
- synchronizacja ruchu ust zrobiona tylko pod język angielski (niestety nie pod japoński dubbing - który jest najlepszy z oczywistych względów)
- nieco przepompowana ilość aktywności dodatkowych (kolekcjonowanie przedmiotów i lokacji)
- praca kamery w cutscenkach - tylko w misjach głównych jest na wysokim poziomie, w misjach pobocznych niestety w ogóle jej nie ma
- brak wpływu gracza na fabułę i tego, że nie ma znaczenia czy wyzwalamy wyspę w sposób honorowy (jako samuraj) czy skryty (jako duch)
- poza tym szkoda, że nie można cofnąć upgrade'u tanto - niestety najlepsze (czyt. najbardziej brutalne) animacje skrytobójstw są przy podstawowym poziomie tej broni
PS. Na PS5 chodzi płynnie w 60fps bez zacięć.
Ja bym nie spisywał całej serii na straty, bo AC Origins wg mnie było zdecydowanie na plus. Choć od tej części gra w sumie coraz bardziej zaczyna iść w stronę action RPG.
Interaktywny film z QTE. Sterowanie bywa czasem frustrujące. Mimo upływu lat gra w wersji zremasterowanej od strony wizualnej prezentuje się przyzwoicie, choć jej najmocniejszą stroną jest muzyka. Duże brawa za fajne materiały bonusowe (grafiki koncepcyjne, making of) - to powinno być normą w grach. Niestety najsłabszy element tej produkcji to dla mnie zdecydowanie scenariusz. Fabułą z początku jest angażująca i gracz raczej jest skłonny wybaczyć niektóre idiotyczne rozwiązania. Jednak im dalej, tym opary absurdu robią się coraz bardziej gęste. Rozwiązanie zagadki - brak jakiejkolwiek logiki.
Solidy dodatek. Całkiem spora mapa i rzeczy do robienia. Nie do końca rozumiem tą ocenę tutaj. Jeśli komuś podoba się podstawka i chce więcej, nie powinien być zawiedziony.
Jeszcze może w uzupełnieniu, dodam:
- absolutnie fenomenalną decyzją było porzucenie strego Wzroku Orła na racz śledzenia terenu z loku ptaka - czynność ta sama w sobie sprawia masę frajdy
- drobnostka, ale miła - gra pozwala zapisywać nasze fotki na mapie świata - gry po ukończonej przygodzie przejrzy się taki "album", to naprawdę fajna sprawa
Pamiętam, że jak oglądałem materiały promocyjne do tej gry to byłem do niej bardzo negatywnie nastawiony. Byłem przekonany, że nowy mechanizm rozgrywki okaże się porażką. Jak bardzo się myliłem. Przygoda w Egipcie była niesamowita. Przepiękna wizualnie gra. Niesamowite lokacje - zwłaszcza grobowce robią olbrzymie wrażenie. Do tego wciągający świat egipskich wierzeń, bóstw. Bayek - świetnie zagrana postać. Animacje w cutscenkach, mimika twarzy - miód, malina. Co ważne gra z dużym, dość różnorodnym światem, ale nie ma się takiego wrażenia, że jest on napompowany na siłę, że wręcz przytłacza gracza jak niestety u mnie miało miejsce w przypadku AC Odyssey.
Przyznam, że dla mnie to spore rozczarowanie, zwłaszcza, że tyle osób zachwala to DLC. Dostajemy zasadniczo wycinek mapy dostępnej w podstawce (2 dzielnice). Nowe lokacje specjalne na misjach są tylko chyba 2. Nowa, chłodna kolorystyka z pewnością buduje klimat, ale niestety możemy grać tylko jako Evie. Fabuła główna jest ok, ale zadania kompanów to tragedia (idiotyczne zadania i dużo bugów). Misje gdzie gramy jako Jack - zmarnowany potencjał. Praktycznie te same ruchy co Evie, z jedyną różnią że rozwałkę robimy nożem (w dość groteskowo przydługi sposób). Cały ten myk z poziomem przerażenia wrogów, który jest znakiem firmowym tego DLC jest również kiepski. Ogólnie w takcie grania miałem wrażenie, że zaliczenie tego dodatku było celem samym w sobie. Za dużo frajdy mi to nie przyniosło.
W końcu ukończyłem tę odsłonę, do której kiedyś robiłem już podejście, ale wymiękłem. Dla mnie to najsłabszy AC z całej serii. Wiktoriański Londyn prezentuje się ładnie (zwłaszcza ma niezły klimat nocą), ale jest to jednak dość monotonna mapa. Nie jestem fanem ani systemu walki, który tu zaimplementowano, ani jeżdżenia dorożkami (strasznie irytujące). Kilka misji, które wyróżnia się poziomem (likwidacje głównych antagonistów), poza tym niespecjalnie mnie fabularnie ta gra urzekła.
Myślałem, że ta polityka odejdzie w zapomnienie i wszyscy gracze, niezależnie od platformy, będą mogli się cieszyć tym tytułem. Ale widać nie. Mentalność plemienna w Sony nadal górą. Szkoda. Ciekawe czy faktycznie się to im opłaca, bo założenie jest takie, że exy mają motywować do zakupu danej platformy. Dla mnie osobiście nie ma takiej opcji bym kupował jakąś konkretną konsolę specjalnie dla jakiejś gry. Jak chcą moją kasę, to niech wypuszczą na PC. Gier zaległych do ogrania mam dostatek, tak więc łaski bez.
Ładna grafika, dość przyjemny game-play (mimo że wtórny), fabuła ok (choć momentami idiotyczna), świetny licencjonowany soundtrack. Ta gra jednak nijak ma się do Far Cry 3, która wg mnie jest nadal niedoścignionym wzorem. Z jednej strony główny antagonista jest na pewno ciekawszy niż Pagan Min z FC4, który był po prostu beznadziejny. Jest w nim jakaś namiastka szaleństwa Vaasa. Niestety dostajemy tym razem "niemego" bohatera bez twarzy. Pewnie by było bardziej uniwersalnie, bardziej przystępnie - można wybrać płeć, ale co z tego skoro paradoksalnie nasz bohater jest przez to totalnie bezpłciowy. Ciężko jakoś bardziej się z nim utożsamiać. Przemiana Jasona z FC3 to jest coś co pamiętam do dziś, mimo upływu tych lat. W przypadku FC5 ciężko o jakieś głębsze doznania tego typu. Szkoda. Gra typu zagraj i zapomnij. Można kupić tylko na solidnej przecenie.
Przyznam, że to co mi najbardziej przeszkadza w konsolach, to właśnie powszechnie występujące problemy z przegrzewaniem się i w konsekwencji - głośnym chłodzeniem. Wiadomo, że można grać w słuchawkach, ale to powinien być mój wybór, a nie konieczność. PS4 Pro w bardziej wymagających graficznie tytułach zamieniało się prawie w odkurzacz. Naprawdę psuje mi to radość z grania. Mam nadzieję, że tutaj będzie lepiej, bo dla mnie jest to jeden z podstawowych czynników wpływających na decyzję o zakupie.
Doskonały przykład, że szkoda kasy na większość DLC. Idiotyczna "fabuła". Dodatek nie mający nic wspólnego z uniwersum Assassin's Creed (poza berłem z jabłkiem należącym do Waszyngtona). Całość do ukończenia w max 2 h (na 100%).
Z wieloma rzeczami, które wymieniłeś, mogę się zgodzić, mimo że jako całokształt, odbieram grę pozytywnie. Właśnie ją ukończyłem i mimo wszystkich wspomnianych wad, to była jednak całkiem przyjemna rozgrywka. Może dlatego, że dla mnie wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych to jeden z ulubionych okresów historycznych. I pod tym względem losy Connora (choć oczywiście niedorzeczne) zostały bardzo fajnie wplecione w tło historycznych wydarzeń. Szkoda, że tak mało ludzi to docenia. Baza Animusa z przedstawionymi opisami postaci, miejsc i wydarzeń jest naprawdę imponująca i z przyjemnością mi się ją czytało (darowałem sobie chyba tylko almanachy pisane przez Franklina). Warto przy okazji wspomnieć, że polskie tłumaczenie stoi na bardzo wysokim poziomie.
To tyle na ten moment, może też skrobnę później dłuższą recenzję.
Mi na razie gra bardzo się podoba i sprawia sporo frajdy. Wizualnie prezentuje się świetnie. Mapa jest olbrzymia i różnorodna. Zupełnie nowy system walki, po przyzwyczajeniu - jest całkiem ok (choć brakuje mi kontr znanych z poprzednich części i moim zdaniem powinny być dostępne po naładowaniu paska adrenaliny, zamiast przełamania).
Dobija mnie tylko jedna rzecz. Bardzo często, w przypadku rozpoczęcia walki w trybie wolnej eksploracji, w miejscu które nie jest jakoś odizolowane, do potyczki włącza mi się pierdylion innych kierowników, którzy zupełnym przypadkiem tylko przechodzili obok "z tragarzami". Naprawdę strasznie to irytujące się robi, bo nie można normalnie zakończyć takiego pojedynku, tylko cały czas pojawiają się kolejne konne patrole. Też tak macie?
Czy w tej grze jest gdzieś baza danych jak w poprzednich AC? Chodzi mi o informacje o miejscach, ludziach... Nigdzie tego nie widzę, a bardzomi tego brakuje by się odnaleźć w tym okresie historycznym.
Bardzo chciałem żeby ta gra mi się podobała, ale nie potrafię się do niej przekonać. Według mnie stanowi typową dla Ubisoftu "produkcję-wydmuszkę": bardzo ładne opakowanie (graficznie prezentuje się świetnie i oferuje olbrzymi świat), ale tak naprawdę jest pusta w środku (rozgrywka jest do bólu wtórna i nudna). Jest to doskonały przykład negatywnego wpływu rynku konsol na gry - gra jest maksymalnie uproszczona, z myślą o posiadaczach konsol właśnie (brak bardziej rozbudowanych opcji dowodzenia). Do tego dochodzi tragiczne AI (zarówno przeciwników jak i towarzyszy), beznadziejny model jazdy i lotu oraz ciała znikające po kilku sekundach. Na pewno w trybie co-op, z ogarniętą ekipą, ta gra może przynieść więcej frajdy niż w przypadku grania solo, ale totalnie arcade'owa rozgrywka mnie po prostu odrzuca. Można tylko pomarzyć, żeby ta gra miała również tryb bardziej realistyczny - z jakimś bardziej rozbudowanym systemem dowodzenia (np. czymś w stylu starego, dobrego Hidden & Dangerous 2)...