dexapini9 dzięki za rady, faktycznie z doborem gości lepiej uważać :)
dVk. Post dotyczy tego w jaki sposób najlepiej zorganizować osiemnastkę. Nie pokazuję jaki to ja jestem dorosły, tylko trochę się poirytowałem postem Klapaucjusza który stwierdził że jestem nudziarzem tylko dlatego że nie jarają mnie wielkie imprezy na sali, a prawdopodobnie mam ciekawsze pasje od niego. Ludzie nie dzielą się tylko na super towarzyskich cool imprezowiczów oraz na nerdów i przegrywów.
Z tym alkoholem może macie rację, nie mówię że koniecznie trzeba z niego zrezygnować. Dopóki nie będzie zgonujących i rzygających osób to spoko :)
klapacjusz masz wpisane w opisie profilu że lubisz gry, telewizję i jedzenie, czyli jak typowy żałosny przeciętniak tego świata, i masz czelność mówić kto jest nudziarzem a kto nie? Nie kompromituj się xddd Chyba nie za bardzo wiesz z kim rozmawiasz. Może jakiś wspólny sparing w mma, ew. na wypad na siłownię byłbyś chętny? Zobaczymy kto się boi spocić. Książkę szczerze mówiąc faktycznie chętnie bym jakąś przeczytał, może przez święta się uda, bo niestety na codzień czas mi nie pozwala.
Cześć wszystkim :)
W czerwcu skończę 18 lat. W poprzednich latach tak się złożyło że nigdy nie robiłem imprezy urodzinowej dla znajomych, zawsze coś wypadało w podobnym terminie albo nie miałem pomysłu, dodatkowo w podstawówce i gimnazjum delikatnie mówiąc nie miałem zbyt wielu dobrych znajomych. Osiemnaste urodziny są jednak uznawane jako szczególne, no i można by je zrobić w sumie. Z tym że nie jestem typem imprezowicza, mam dużo pasji i celów w których się realizuję i mimo zdecydowanie ponadprzeciętnie mocnej głowy nie czekam tylko na piątek żeby iść się nawalić jak sporo osób w tym wieku :D Byłem na kilku osiemnastkach na salach i średnio rozumiem ich fenomen: jest spora liczba gości i solenizant musi wszystkich w miarę ogarniać, tylko część z gości to jego przyjaciele czy rodzina a dużo osób jest zaproszonych bo są popularne, są osobami towarzyszącymi lub na dopełnienie listy. Duże koszty a najśmieszniejsze jest to że tydzień wcześniej i później jakiś znajomy ówczesnego solenizanta zrobi swoją 18, która będzie wyglądać identycznie, z podobnymi gośćmi i możliwe nawet że na tej samej sali. Co w tym fajnego i wyjątkowego :dry: Nie wspominając już o tym że trzeba uważać żeby ktoś czegoś nie rozwalił, a tylko część osób przyjdzie bo naprawdę lubi solenizanta, niektórzy chcą się po prostu na**bać jak świnie a dziwnym trafem tacy imprezowicze mają najsłabsze głowy często. Jakieś dziwne akcje że ktoś coś rozwali lub się porzyga za salą na przeciętnej imprezie od biedy mogłyby być nawet trochę śmieszne, ale mieć takie wspomnienia ze swoich urodzin to według mnie nic fajnego.
Myślałem o zrobieniu 18 na działce, bo mam taką możliwość, z grupką lepszych znajomych, korzystając z tego że urodziny mi wypadają w lato kiedy jest zazwyczaj piękna pogoda. Jakiś grill, przekąski, muzyka, popołudnie spędzone w fajnym gronie, może tort - problemem byłoby nie za wiele miejsca i kłopot z tym aby napoje, jedzenie itp przetrwały w 30-stopniowym upale w altance bez lodówki, ewentualnie jeszcze starsi sąsiedzi dookoła którym impreza może średnio się podobać no ale takie coś jest raz kiedyś więc chyba przeżyją :D Zalety to niewątpliwie kameralna atmosfera i nieco mniejszy koszt. Co o tym sądzicie? Są jeszcze jakieś opcje poza salą/działką? Dom raczej odpada bo jest zbyt mały. I jak z alkoholem, kupienie mniejszej ilości chyba będzie dobrym rozwiązaniem, mógłbym nawet całkiem z niego zrezygnować na upartego. Nie dlatego że mam coś przeciwko spożywaniu go na wyjątkowych okazjach ale na moich urodzinach wolałbym żeby było wesoło ale każdy w miarę ogarniał a nie zmieniło się w to jedno wielkie chlanie.
Kolejną kwestią jest dobór gości: towarzystwo moich lepszych znajomych jest dość zróżnicowane i obawiam się żeby nie wypadło nudno albo że wszyscy będą po prostu siedzieć i nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Dodatkowo problemem jest to, że np. w klasie spędzam identyczną ilość czasu z 4 kolegami, ale 2 z nich chciałbym naprawdę zaprosić, a 2 kolejnych już mniej bo tak naprawdę nie mam z nimi tyle tematów i wspólnego co z pozostałymi, w dodatku są to takie osoby które mogłyby coś dziwnego odwalić szczególnie po alkoholu, no i zwyczajnie nie czułbym się w pełni komfortowo w ich towarzystwie i moich innych sporo spokojniejszych znajomych. Ale dziwnie będzie wyglądało jak ich nie zaproszę skoro spędzam z nimi tyle samo czasu, a o 18 raczej się dowiedzą bo ktoś wspomni w szkole. Co byście z tym zrobili? Czy może osobno wyjść gdzieś z kolegami z klasy a osobno zrobić 18 na działce dla tych z którymi się rzadziej widzę?
Na osiemnastkach jest też zwyczaj bicia pasem solenizanta na znak wejścia w dorosłość. Może jestem jakiś dziwny, ale dla mnie to poryty zwyczaj, nawet pomijając że ktoś może walnąć z całej siły i trafić np. w nerkę, to takie zachowanie wydaje mi się wyjątkowo prymitywne i żałosne jak na cywilizowanych ludzi żyjących w XXI wieku.
Trochę się rozpisałem :D Dzięki za przeczytanie i będę wdzięczny za wszystkie rady, pomysły, sugestie czy odpowiedzi jak to u Was wyglądało kiedy robiliście swoje osiemnastki.
[9]
Hmm ciekawe, tylko że rozszerzona chemia której nie cierpię i kierunek który średnio mnie interesuje... niemniej można rozważyć, teraz mam jeszcze większy wybór :D
[10]
Sporo mi wyjaśniłeś, dzięki za odpowiedź, a co do zawodówki to jakby nie patrzeć nie rozumiem ludzi którzy mówią "idź do zawodówki, będziesz miał fach w ręku i dostaniesz napewno pracę". Nawet jeśli tak jest to nie widzę sensu w byciu przez 40 lat murarzem czy elektrykiem za 2000 czy nawet powiedzmy 3000-4000zł i marzyć o emeryturze. Już chyba lepiej iść na ciekawe studia i zaryzykować że jak się nie uda to w oczekiwaniu na lepszą pracę pójdzie się do MCD. Czytałem że wybierając swój ewentualny przyszły zawód należy zadać sobie jedno pytanie: Czy to zajęcie mnie w jakikolwiek sposób rozwinie, czy tylko sprzedam swój czas za pieniądze?
[11]
Widzicie, jeszcze nie poszedłem na te studia i nie zostałem "chumanistą" a już mam konkurencję w walce o pracę w macu :)
[12]
Oby było tak jak mówisz.
[13]
Może wypadałoby zacząć... Ale klasa dziennikarska LO współpracuje z lokalnymi mediami (portal informacyjny i telewizja, także gazeta).
[14]
No to widać że już nic nie gwarantuje sukcesu i trzeba się o niego nieźle postarać, nawet na tych super-przyszłościowych kierunkach związanych z techniką... chociaż w sumie dotacje z UE się powoli kończą więc może trend się odwróci ;)
[3] [4]
Wydaje mi się że na tym świecie nie są potrzebni tylko architekci, inżynierowie, naukowcy itp., mnóstwo jest dziennikarzy, rzeczników prasowych, specjalistów PR i są to raczej humaniści. Jak słyszę że pójdę do Mc'Donalda po studiach humanistycznych to się śmieję, w sumie wolę pracować w MCD niż np. w jakiejkolwiek fabryce na produkcji czy w sklepie. Przynajmniej jest mniej monotonnie i można poznać jakiś ludzi :)
[5]
Nie uśmiecha mi się bycie blacharzem lub elektrykiem, w dodatku przez 3 lata i tak musiałbym się uczyć przedmiotów których nie lubię tylko nie miałbym rozszerzeń.
[6]
Dokładnie, w szkolnych gazetkach chociażby :) Po LO studia koniecznie, bo nie wiem co mógłbym robić po samym liceum humanistycznym.
[7]
"chumanistyczne" ? Serio? Nie oglądam się na "nazwe szkol" tylko na to jakie przedmioty są tam rozszerzone (dzięki czemu dobrze zdam maturę) oraz na to jakie kwalifikacje da mi ukończenie danej szkoły (przykładowo Technikum Organizacji Reklamy zdaje się oprócz matury egzaminy, które dają kwalifikacje "sprzedaży produktów i usług reklamowych" oraz "prowadzenia kampanii reklamowych"). Szukając pracy miałbym załączone do CV dokumenty potwierdzające posiadanie przeze mnie takich kwalifikacji. To chyba nie jest bez znaczenia?
Cześć wszystkim,
Coraz bliżej do momentu w którym będzie trzeba wybrać szkołę średnią, a tak naprawdę najlepiej zrobić to jak najszybciej aby wiedzieć na których przedmiotach trzeba się najbardziej skupić pod koniec gimnazjum (każda szkoła średnia bierze pod uwagę przy rekrutacji oceny z 4 przedmiotów oraz z całości egzaminu gimnazjalnego). Im dłużej się zastanawiam nad szkołą, tym większy mam mętlik w głowie, może Wasze odpowiedzi pomogą mi w wyborze ;) Ogólnie z profili które w jakimkolwiek stopniu mnie interesują mam do wyboru:
1. LO humanistyczne (rozszerzenie wos/historia/angielski)
2. LO dziennikarsko-filmowe (rozszerzenie wos/geo, a także już od pierwszej klasy rozszerzony angielski i dodatkowe przedmioty typu Edukacja Medialna, Podstawy Montażu, Etyka w pracy dziennikarza itp.)
3. LO matematyczno-geograficzne (rozszerzenie mat/geo/ang)
4. Technikum Organizacji Reklamy (rozszerzenie mat/ang)
5. Technikum Cyfrowych Procesów Graficznych (rozszerzenie mat/ang)
W gimnazjum najlepiej mi idzie z przedmiotów humanistycznych, np. polski czy historia, nie mam z nimi żadnego problemu. Z fizyką czy matematyką jakoś sobie radzę, natomiast nie znoszę chemii i niektórych działów biologii. Po szkole średniej chciałbym iść na studia humanistyczne (dziennikarstwo radiowe, Public Relations, komunikacja społeczna lub coś w tym stylu) gdyż właśnie takie kierunki mnie interesują i może kiedyś udałoby się znaleźć pracę z nimi związaną. Teoretycznie najlepiej przygotuje do tego LO z humanistycznym rozszerzeniem, tyle że nie mam po nim zawodu i wszystko stawiam na jedną kartę. Z kolei w kwestii technikum obawiam się dwóch rzeczy: czy poradzę sobie z matematyką na rozszerzonym poziomie oraz czy brak rozszerzeń z wosu, geografii i historii drastycznie nie zmniejszy moich szans na dostanie się na studia. Co o tym sądzicie, może macie jakieś opinie na ten temat, albo sami ukończyliście podobne kierunki w szkole średniej i możecie coś więcej o nich powiedzieć? Będę wdzięczny za wszystkie rady i wskazówki ;)
Cześć wszystkim, zastanawiam się jaką szkołę średnią wybrać. Wiem że ostateczna decyzja należy do mnie ale mam spory mętlik w głowie, może Wasze doświadczenia i wiedza pomogą mi w podjęciu decyzji. Kierunki które rozważam to:
- Liceum dziennikarsko-filmowe (WOS/Geo/Ang), gdyż jest zgodne z moimi zainteresowaniami, jestem świetny z wosu i polskiego, ale nie ma po nim zawodu i mały wybór wśród ofert pracy po takim liceum jest podobno.
- Technikum Organizacji Reklamy, bo ciekawi mnie ta tematyka, wydaje mi się że to przyszłościowy kierunek ale są tam rozszerzone przedmioty z których jestem co najwyżej przeciętny.
- Technikum Informatyczne, bo interesują mnie nowe technologie i tematyka urządzeń mobilnych ale nie jest to moja pasja tylko luźne zainteresowanie, poza tym nie umiem programować czy robić np. profesjonalnej grafiki.
- Technikum Technologii Odzieży, bo ciekawie byłoby pracować w firmie projektującej ubrania itp., a ze względu na inne zainteresowania interesuję się stylem StreetWear. Tyle że to technikum jest 40km od mojego miasta, a pozostałe kierunki mam na miejscu.
Jestem świetny z WOSu i polskiego, niezły z geografii czy angielskiego, taki sobie z matmy czy fizyki, najgorzej idzie mi chemia. W przyszłości myślę nad studiami typu Dziennikarstwo, Public Relations, Stosunki międzynarodowe itp. Niby najlepiej przygotuje do tego liceum, ale może lepiej pomęczyć się z matmą w technikum i mieć fajny zawód w razie by studia nie dały mi pracy?
Dodam jeszcze że ludzie się śmieją że po studiach humanistycznych wyląduje się w MC'Donaldzie. Tyle że najbardziej oblegany kierunek to marketing i zarządzanie, po którym też rzekomo nie ma pracy, a poza tym jeśli mam 8 godzin dziennie spędzić w jakiejś fabryce typu Electrolux lub w markecie to wolałbym już iść do MCD i szukać międzyczasie czegoś lepszego, ew. liczyć na awans :)
Podsumowując, co sądzicie o tych kierunkach i który byłby dobrym wyborem?