HiroKoro

HiroKoro ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

03.04.2017 00:46
odpowiedz
HiroKoro
1

Cóż. Nie jestem osobą, która jest mega pasjonatem gier, ale od kilku lat raz do roku decyduję się kupić grę, która mnie zwyczajnie zainteresuje. W poprzednich latach był to np. Wiedźmin, w tym Andromeda. Grałam we wszystkie poprzednie części Mass Effect... Podobał mi się motyw przewodni tych gier...

Na początek: (po ukończeniu około 80% gry) Kompletnie nie zwróciłam uwagi na jakiekolwiek hucznie rozdmuchane problemy graficzne... Może dlatego, że dla mnie grafika nigdy w grach nie była wybitnie ważna, ale po prostu strona wizualna nie zadziałała na mnie ani razu w sposób zakłócający rozgrywkę...

Całe uniwersum sprawiło, ze czułam, że jest to kolejny Mass Effect. To dobrze. Natomiast nic absolutnie w tej kwestii nie poszło na przód. Do tyłu pewnie też nie, ale i tak... Miałam nadzieję na świeży powiew...

Nie mam za sobą jeszcze zakończenia historii, ale wątek główny w moim odczuciu jest taki troszkę... o niczym. Jest do bólu poprawny i tyle. Mam wrażenie, że w maju nie będę pamiętała nic poza tym, że chodziło o znalezienie nowego domu i Kettowie się mieszali w nasze plany...

Wątki poboczne w grze są nierówne... Są ciekawe historie... Są questy przy których można zasnąć... Ogólnie te ciekawsze elementy na prawdę potrafiły sprawić, że cieszyłam się grą i było to przyjemne doświadczenie. Ale wkrótce przychodził dłuższy przestój, który mnie nieco irytował...

Najbardziej natomiast rozczarował mnie zachwalany przez autorów gry system relacji z członkami drużyny... Tzn. ten "dorosły" aspekt...
Jako kobieta już dawno pogodziłam się, ze w grach komputerowych nigdy nie dojdzie do tego, ze męscy członkowie załogi będą ze mną flirtować i mnie podrywać... Jak być powinno...
Natomiast sposoby, w jakie moja bohaterka robi to czasami wręcz nachalnie w Andromedzie są komicznie dziwaczne...
Poza tym, po raz kolejny mamy projekt, który ma być dla dorosłych ale przedstawiony w sposób jak najbardziej zbliżony do wersji "dla dzieci" (Jasne, grając męskim pathfinderem podobno można z Corą zobaczyć coś ostrzejszego, ale skoro dają możliwość z jedną bohaterką, to po co resztę relacji robią "cmok/fade to black"...?). Sorry, ale niemal wszystkie kontakty intymne z Andromedy bez problemu załapałyby się do każdej produkcji Disneya...
Wisienką na torcie jest sposób blokowania pozostałych relacji...

spoiler start

Od początku gry flirtowałam dwa razy z PeeBee, i doszło do spotkania bez zobowiązań. Podobnie poflirtowałam z Liamem i efekt był podobny. Później ani z nimi ani z nikim innym (oprócz Jaala) nic... Przez dłuższy czas miałam opcje flirtowania ze wszystkimi, korzystałam tylko z Jaalem. PeeBee wręcz olewałam... Po długim czasie opcje flirtowe z większością załogi zniknęły, Ja przez całą grę każdy dialog i każdą decyzję pod Jaala robiłam... Pod koniec gry... Okazało się, że mogę jedynie stałą relację zbudować z PeeBee... O której nie wiele wiem bo, poza misjami lojalnościowymi, nawet jej nigdy w drużynie nie miałam... Jak gra to wydedukowała, że akurat PeeBee jestem zainteresowana...? x.x)

spoiler stop

Gra ma również rażącą ilość błędów... I to na prawdę ogromnie rażących, dość powiedzieć, ze radzę co 2-3 minuty sejwować na 4-5 różnych ręcznych slotach, bo niektóre zapisy gry zwyczajnie nie uruchomią się... A to może być problem kiedy np.

spoiler start

Jesteś na pustyni, nomad zrespawnuje Ci się kompletnie pod ziemią, a jeden z wrogów, których pokonanie otwiera drzwi do dokończenia zadania pojawił się... za owymi drzwiami... Teraz problem polega na tym... że nie możesz się teleportować nigdzie stąd - bo jesteś w trakcie walki... Nie możesz dokończyć walki, bo przeciwnik jest poza zasięgiem dożywotnio, nie możesz odjechać nomadem, bo ten jest pod ziemią, nie możesz odejść pieszo bo spali Cię pustynne słońce...

spoiler stop

Na pewno dodatkowym minusem jest też cena gry... Gra jest wyraźnie droższa od dopracowanego w każdym calu Wiedźmina...

W swoim komentarzu skupiłam się głównie na tym co mnie zraziło do Andromedy. Gra ma natomiast też swoje pozytywy, bo przyznam się szczerze, że zwykle odstawiam gry w momencie kiedy mnie skrajnie znużą nawet jak jestem w połowie. Tutaj jestem raczej sporo za połową i jednak ogół, system walki - usprawniony o latanie - czy chociażby zwykła szansa żeby raz jeszcze pobawić się w typowy Mass Effect - sprawiły, że przy grze wytrzymałam bardzo długo i raczej wykonywałam wszystkie zadania poboczne. Natomiast dotarłam do momentu kiedy Andromeda zaczyna mnie coraz częściej męczyć... Po prostu już niczym nie jest w stanie zaskoczyć... Wszystko jest powtarzalne, a pozbawiony fajerwerków wątek główny sprawia, że jakoś nie mam ciśnienia, żeby przepędzić Kettów z terenów Ziem obiecanych :x

Myślę, że grę dogram i oby ten ostatni etap był tym najlepszym :)

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl