
Klimat to to może i jakiś ma. Jakiś. Muzyczny motyw przewodni jest świetny, dźwięki otoczenia są całkiem ok, muszę przyznać, że wiejący wiatr robił robotę. Graficznie nie jest jakieś top tier, ale nie jest też brzydkie, jest całkiem ok, cieszy oko nawet. Ale gameplay i warstwa fabularna to jest porażka.
Po samym intrze jest dość ciekawie bo nawet nie wiemy kim jesteśmy. Jakiś ekspres polarny wywala nas na zadupiu pod Uralem i w zasadzie tyle. To mnie naprawdę boli, bo nawet typowe teksty bohaterów z horrorów byłyby spoko, a o to co ja słyszę. Cisza. Zadupie pod Uralem to jakieś ZSRR domki i ewidentnie są tam ludzie, z kominów leci dym, ale nigdzie nie mogę wejść, zapytać o coś. Ja nie mam ekwipunku, nie mam plecaka nie mam nic. Kim ja jestem? Po co ja tutaj jestem? Przyjechalem do miejsca gdzie w dziwnych okolicznościach zginęli ludzie. Notatnik, mape i latarke znajduje potem gdzieś indziej w dziczy. Przyjeżdżam tutaj totalnie nieprzygotowany? Nikt mnie nie przywita, ja nic nie mówię, ekspres polarny stoi i co, maszynista gdzie, nikogo. Wychodzisz z Zadupia pod Uralem i idziesz nie wiadomo gdzie i nie wiem w sumie po co. Nic, zero wyjaśnień po co, uciekłem tutaj przed komornikiem czy po prostu jestem turystą debilem? Idź i umrzyj w śniegu czy coś, tyle.
To, że mamy mapę i wytyczne geograficzne gdzie jest coś ciekawego to jest ok zabieg, nic więcej nie mówi gdzie iść i po co. Nie ma zaznaczonej pozycji na mapie, jedyne jak można się domyślić gdzie się w ogóle jest to rozeznanie w terenie i punkt odniesienia. To fajny pomysł jeśli ktoś lubi realistyczną nawigację z kompasem i mapą. Ale to jest źle zrobione. Można się domyślić po czasie gdzie się jest, bo krajobraz ma trochę charakterystycznych punktów, ale to schodzi jednak i często mimo wszystko łazisz w kółko. Ciągle ciemno i wszędzie śnieg.
Na dodatek gonią cię jakieś pomarańczowe czereśniaki ze skrzydło podobnymi rzeczami na plecach (?), a inne pomarańczowe ludziki ci pomagają i prowadzą czasem do ciekawych miejsc. To było aż śmieszne. Zamiast czuć niepokój to czułem rozbawienie.
Ostatecznie jeszcze odniosę się do samej fabuły, albo raczej do tego na czym to jest rzekomo wzorowane. Fabuła to jest żart. To jest niby oparte na tragedii na przełęczy Diatłowa, to była tragedia i tajemnica i nie wiadomo do dzisiaj do końca co tam się stało. Inspiracja inspiracją, ale no, ktoś ewidentnie zrobił sobie jaja z tego. To co gra przedstawia jako luźną interpretacje nie ma totalnie żadnego związku z prawdziwą sprawą. Jedyne co się z tym łączy to intro, które skrótowo opisuje to co się w przełęczy stało. I na tym się kończy, reszta to ultimate fantastyka i niepoważne podejście do tematu. Gdyby taka sama historia jak w tej grze działa się no nawet na Kilimandżaro czy na Giewoncie, no nie ma różnicy.
Nie mam co tak naprawdę pozytywnego powiedzieć o tej grze, ona nie jest dobra, dobra jest muzyka i dźwięki otoczenia, pomysł z odnajdywaniem się w terenie był spoko, ale był ciężki maksymalnie przez wszechobecny śnieg i mrok. A gdyby fabuła miała związek większy z realną historią to byłby plus, a tak to jest wywalona w kosmos teoria o pomarańczowych ludzikach. Po co to komu?
Liczyłem na coś serio ok, a to ani straszne ani ciekawe, to jest nieudane. Nie ciekawi, jest tylko ładne w miarę.
Nie polecam. Dla klimatu horroru to zalecam Outlasta czy coś, a dla historii którą miał zawierać Kholat to odsyłam do strony na wikipedi chociażby o Tragedii na Przełęczy Diatłowa.