Helium

Helium ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.06.2020 23:24
Helium
odpowiedz
Helium
1

Heileth poderwała się gwałtownie, słysząc dźwięk otwierających się, ciężkich drzwi. Czyżby to prowadzono właśnie kolejnego więźnia? W swojej nędznej, ciasnej celi nie miała zbyt wielu możliwości do rozrywki i powoli stawała się tym, czego szczerze nienawidziła: niczym znudzony, wygłodniały sęp oczekiwała nowych wrażeń. Albo, co gorsza, stara, siedząca w oknie baba, której w życiu jedynej radości dostarczało podglądanie przechodniów, miejskich przekupek i czekanie na popołudniowe aferki.
A przecież była młódką, do tego całkiem ładną, Nordką z krwi i kości. Miała jasne, zielone oczy, które charakteryzowała gruba, ciemna obwódka. Cerę miała bladą niczym mleko, włosy platynowe, a oprawę oczu, o dziwo, ciemną. Tego od zawsze zazdrościła jej matka i dwie piegowate siostry. Tylko ona wdała się w ojca i nie omieszkiwała wypominać tego rodzeństwu, kiedy tylko nadarzył się stosowny moment. Grube, kręcone włosy zazwyczaj wiązała w koka, pozwalając opadać swobodnie tylko kilku pojedynczym kosmykom. Oczy podkreślała ciemnym węgielkiem, a usta malowała intensywnie rubinową barwiczką. Choć może nie w tym momencie. Resztki makijażu zdążyły już dawno spłynąć i zniknąć w otchłani, a po czerwonych ustach nie zostało śladu. Lepiej dla niej. Wolała wyglądać tak niż jak jakaś zaryczana panienka z dworu, którą właśnie doścignął życiowy dramat.
Czy była łajzą? Pojęcie względne. Czy uważała się za personę zdolną? Bez cienia wątpliwości. Dlatego, gdy tylko okazało się, że zaistniała nikła możliwość odkupienia grzeszków, nie wahała się.
– Zgłaszam się! – wykrzyknęła, podbiegając do krat i licząc na to, że drzwiczki celi magicznie się otworzą. Że to krótkie „zgłaszam się’’ załatwi wszystko, a przecież w życiu zazwyczaj nie bywało tak łatwo.
– Imię? – Porucznik przyjrzał się młódce krytycznie. W jego oczach od razu została spisana na straty. Z drugiej zaś strony, gdyby była tak bardzo nieprzydatna, jak sugerowała jej ogólna prezencja, to raczej nie grzałaby teraz miejsca w lochu. Może wypadało poświęcić jej ciut więcej uwagi. Jakby nie patrzeć, szukał mięsa armatniego, a im więcej, tym lepiej. Większość z tych gotowych do wyrwania się z celi łajdaków i tak niedługo będzie gryźć piach, więc co to za różnica? Teoretycznie żadna, niemniej Angra nie był aż tak bezdusznym skurczybykiem, za jakiego uchodził.
– Heileth. Więc tak sobie pom…
– Milcz. Ile ty masz w ogóle lat, dziecko?
– Niedawno skończyłam dwadzieścia, czyli nie takie dziecko – odrzekła młoda, jakkolwiek niemądrze to brzmiało. Nie wiedziała, ile lat miał stojący przed nią mężczyzna, choć pewnie mógłby być jej ojcem, może nawet gorzej.
– Zechcesz mi zatem powiedzieć, dlaczego grozi ci stryczek?
Przez twarz Heileth przemknął blady uśmiech, dlatego też szybko spuściła głowę, niby z pokorą. Nie mogła powiedzieć mu prawdy – ją akurat zachowała tylko dla siebie i trzymała ukrytą głęboką w swoim czarnym, trochę popsutym już serduszku. Ciekawe jakby zareagował, gdyby wiedział, że młoda planowała wziąć udział w zamachu stanu. Że blondyna miała zwyczajne, cholerne szczęście, i zamiast zostać obiadem bandy wampirów, została ich łącznikiem, a przyłapano ją na kradzieży… Cóż, świecidełek. Gdy wiedziała, że sprawa była przegrana, zdecydowała się chwytać tej opcji. Papiery wartościowe, plany i prywatne listy przeznaczone tylko dla oczu jarla zapewne posłałyby ją od razu do grobu. Złoty pierścionek z brylantem również mógł załatwić sprawę, lecz wtedy chodziło o zwykłą kradzież, a nie zbrodnię, której celem była jej własna ojczyzna.
– Mam słabość do świecidełek – odpowiedziała wreszcie, nadal nie podnosząc wzroku. – To konkretne mogło zapewnić byt mojej matce i dwóm siostrom, więc uległam pokusie, a teraz mogę za to zginąć. Najbardziej żałosna śmierć, jaką mogłam sobie wymarzyć. Chcę się stąd wyrwać, po prostu – przy ostatnich słowach wyprostowała się. Nie chciała brać Angry na litość, nie taki był jej cel. Zresztą, nie sądziła, że na jakąkolwiek litość z jego strony mogłaby liczyć.
– Postaraj się bardziej, bo zaraz stracisz swoją szansę na wolność, ptaszyno.
– Umiem walczyć i wcisnę się tam, gdzie większość tych, hm… – Urwała, jakby szukając właściwego słowa – rosłych mężczyzn nie da rady. Myślę, że nadałabym się chociażby na zwiad. Co prawda nie znam celu wyprawy, ale udało mi się niepostrzeżenie przemknąć do Błękitnego Pałacu. Myślę, że to coś znaczy. – Zastanowiła się. Nie był to może najlepszy powód do zachwytu, ale biorąc pod uwagę okoliczności, lepszy taki niż żaden. – A jaki właściwie jest cel wyprawy?
– Blackreach, moja droga. Więc twoje rzekome umiejętności zwiadu mogą okazać się niezwykle przydatne. Zakładając, oczywiście, że uda ci się przeżyć na tyle długo.
Tym razem młoda się oburzyła i zmrużyła subtelnie chłodne, zielone oczy.
– Skoro i tak spisuje mnie pan na straty, co to za różnica? Lepiej ginąć tam niż tutaj. Przynajmniej będzie ładniej – odpowiedziała. Niech sobie myśli, co chce. Ona mu udowodni, że się myli.
– Pakuj się, słonko. Wyruszamy o świcie. Daję ci dzień w przystani.
– Jeszcze pana zaskoczę.
– Mam nadzieję.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl