KONKURS :) [poprawka]
Dzień mglisty,porywisty , rozpoczął czas niepewny, skądinąd przewiewny .
Pełen wiary w orki,przyodziane w męskie toporki ,rozpocząłem dzień zuchwale,pełnią wiary i z umiarem.Pierwszy kufel rozpoczęty,drugi skądś tu nader wzięty.A po trzecim dzień wspaniały,noc po kacu ogrom wiary,w me mózgowie gdyż to ono,naprawiło bólu łono.Obudziwszy się,gdy wstałem,ustąpiwszy mamie w kiblu,rozpocząłem dzień bez bimbru.Pierwszy taki dzień wspaniały,łepetyny ogień mały.Wnet poczułem że ja żyję , że ten dzień wciąż ... tępi mą szyję,która parę lat przeżywszy,obczaiła ten dzień mglisty.Bo to właśnie mój dzień chwały,że przeżyłem w pełni wiary,nie dotknąłem alkoholu i zacząłem dzień z wyboru.A wybrawszy się na grzyby,obczaiłem ze trzy żydy,przywitałem smoków parę,orka .. jego mamę.I skądinąd niewiedziawszy,raz stwierdziłem-to był zaszczyt,przecież ja żem smoka spotkał,nie zabiłem,a się nawet z nim napiłem.I raz się rzuciłem tak- hop do karczmy raz po raz,tak do mamy już trafiłem,o tej akcji gawędziłem,ta zdziwiona leje piwo,raz podaje me paliwo.I wypiwszy,proszę więcej ,mamo nalej,daj mi więcej,a tu jak się okazało,kłamstwo wreszcie zadziałało.Obiecałem-nie wypiję,a tu bajkę powiedziawszy,dowiedziałem się że zaszczyt,spotkać może tu każdego,kto nakłamie za małego.Tak wystarczy mała bajka,żeby dostać kufel "Majka".Jak wychodzi w średniowieczu,małe kłamstwo na zapleczu,ono niczym jak paliwo,daje siłę tak jak wino.Tu zakończę mą historię,gdyż wciąż piję i się mącę,język cały mi się plączę a pomysłów głowa cała , jednak jedna i zbyt mała.
P.S wyjaśnię o co chodzi z dodatkami do zdań ,chodzi tu o znaczniki trzykropkowe mające na celu wtopienie się w wątek i służą one dłuższej przerwie przystankowej na złapanie oddechu ;]
wątek związany z grzybami "żydami"nie ma żadnego związku z religijnością,została jedynie poddana taka nazwa grzyba.Pozdrawiam
KONKURS :)
Dzień mglisty,porywisty , rozpoczął czas niepewny, skądinąd przewiewny .
Pełen wiary w orki,przyodziane w męskie toporki ,rozpocząłem dzień zuchwale,pełnią wiary i z umiarem.Pierwszy kufel rozpoczęty,drugi skądś tu nader wzięty.A po trzecim dzień wspaniały,noc po kacu ogrom wiary,w me mózgowie gdyż to ono,naprawiło bólu łono.Obudziwszy się,gdy wstałem,ustąpiwszy mamie w kiblu,rozpocząłem dzień bez bimbru.Pierwszy taki dzień wspaniały,łepetyny ogień mały.Wnet poczułem że ja żyję , że ten dzień wciąż ... tępi mą szyję,która parę lat przeżywszy,obczaiła ten dzień mglisty.Bo to właśnie mój dzień chwały,że przeżyłem w pełni wiary,nie dotknąłem alkoholu i zacząłem dzień z wyboru.A wybrawszy się na grzyby,obczaiłem ze trzy żydy,przywitałem smoków parę,orka .. jego mamę.I skądinąd niewiedziawszy,raz stwierdziłem-to był zaszczyt,przecież ja żem smoka spotkał,nie zabiłem,a się nawet z nim napiłem.To ci dzień najciekawszy,z całej księgi mojej prawdy.I raz się rzuciłem tak- hop do karczmy raz po raz,tak do mamy już trafiłem,o tej akcji gawędziłem.Ta zdziwiona leje piwo,raz podaje me paliwo.I wypiwszy,proszę więcej ,mamo nalej,daj mi więcej.A tu jak się okazało,kłamstwo wreszcie zadziałało.Obiecałem-nie wypiję,a tu bajkę powiedziawszy,dowiedziałem się że zaszczyt,spotkać może tu każdego,kto nakłamie za małego.Tak wystarczy mała bajka,żeby dostać kufel "Majka".Jak wychodzi w średniowieczu,małe kłamstwo na zapleczu,ono niczym jak paliwo,daje siłę tak jak wino.Tu zakończę mą historię,gdyż wciąż piję i się mącę. Język cały mi się plączę a pomysłów głowa całą , jednak jedna i zbyt mała.
Pozdrawiam Przemek ;]
Seria za pasem,a tu czas na gry z czasem...
Tak właściwie największą uciechę sprawiła mi seria Call of Duty .Z tego powodu iż jestem z tą grą już od bardzo dawna zapoznany i to właśnie klimat który po prostu wchodzi pod skórę jakoby wąż spełniał to zadanie,nadaje klimat tejże serii.Może i należę do większości pospolitych graczy ale mnie również wersja związana z teraźniejszością przypadła najbardziej do gustu(być może winę tutaj ponosi seria medal of honor,znudziły mi się czasy wojny).Nowatorskie rozwiązania firmy Activision przyniosły spory sukces,nie wspominając o miodem płynącej krainie jaką jest tryb multi. Początkowo zainteresował mnie nią mój ojciec,następnie samemu zdobywałem coraz to nowsze części i to właśnie było punktem kulminacyjnym mojej całej historii z Call of Duty. Bo tak właściwie zdobyć coś własnymi rękami i cieszyć się tym godzinami,jest tym co napędza ten cały mechanizm zwany życiem.Największy zawód sprawiła mi ostatnia część[przepraszam,ale pięć godzin gry nie sprawi mi tyle przyjemności co powinno(to już w czwartą część grałem dłużej)] . To już jest koniec,nie ma już nic. Na zakończenie wołając szczerze,opowiem wam bajkę mali żołnierze.Jest to historia , o troglodycie , który swą pałą machał o świcie .I tak machając, pękał ze szczęścia,a kiedy pękł przedziwnie o świcie,to było wzdęcie,nie żadne życie.Prawdziwy żołnierz , nie jakaś "pyta" , to właśnie jego,pamiętny dzień chwały,gdy kupił kask,pistolet,okulary.Opowiedziawszy o swej historii,pokazał jaja kupując grę.Modern of Warfare ,była w de-che. Pozdrawiam :)