"Wygląda to tak, jak w normalnym Batmanie, czyli widoku z pierwszej osoby". Batman: Arkham Asylum i Batman: Arkham City miały jedynie epizody w FPP, natomiast większość gry rozgrywała się w TPP.
"W górę, horyzontalnie"? o.O
@U.V. Impaler
Arkham Asylum miał konkretny, ciekawy scenariusz, który nie nudził i ciągnął gracza za rękę od początku do końca.
AA akurat - mimo że jest jedną z moich ulubionych gier - miało prosty, żeby nie powiedzieć prostacki scenariusz, od początku do końca przewidywalny i w moim odczuciu była to jedna z największych wad gry.
Druga sprawa - uważasz, że ciągnięcie gracza za rączkę od początku do końca jest dobre? Według mnie nie, wolę mieć pewną swobodę.
W Arkham City pokuszono się o kolejną zapchajdziurę - oprócz znajdziek mamy odciągające od głównego wątku misje poboczne, które są po prostu... słabe.
Jaką zapachajdziurę? Już prędzej bym się zgodził na podpisaniu pod nie zagadek Riddlera (które ciekawie mi się rozwiązywało) niż rozbudowanych i ciekawych (no, może Mad Hatter został potraktowany po macoszemu) misji pobocznych.
W rezultacie cierpi na tym wyłącznie fabuła - nie ma się tego wrażenia spójności, którym charakteryzował się Arkham Asylum,
Jak każdy sandbox...
a każdy chce te misje poboczne zrobić, bo w końcu niosą ze sobą jakąś treść. Marną, bo marną, ale jednak.
Nie każdy (znam osoby, które ich nie wykonywały) i nie marną. Oczywiście według mnie :)
Co do długości gry. Raptr pokazuje, że z Arkham Asylum bawiłem się godzin 26, znajdując prawie wszystkie znajdźki.
Ja (wliczając w to wyzwania) miałem około 12 godzin w AA, a w AC około 25 godzin. Różnica jest spora.
Batman zdobył 4 nagrody, a nie 3.
Postać roku, najlepsza gra na X360, najlepsza przygodowa gra akcji, najlepsza adaptacja.
Moglibyście powiedzieć, w jaki sposób jest "zamknięty" świat gry?
Niewidzialne ściany, czy co?