Najgorszą recenzją, jaką czytałem czytałem w życiu, była ta opublikowana na Filmweb nt. filmu "Warcraft", ta dostaje u mnie zaszczytne drugie miejsce na podium, a obydwie łączy wspólny mianownik: Brak znajomości materiału źródłowego. Uniwersum Diuny nie może być drugą "Grą o tron", bo to zupełnie inne uniwersum i zupełnie inny zamysł jego twórcy. Jedyne z czym się mogę zgodzić to ten klubowy kicz, ale, ale, trzeba pamiętać, że historia dzieje się 10 tysięcy lat przed wydarzeniami z "Diuny". Ewolucja świata znanego z filmów kinowych dopiero się zaczyna. Już samo to, że w ostatnim odcinku widzieliśmy prawdopodobnie powołanie Sardaukarów, powoduje satysfakcję u fana tego świata.
Żeby nazwać jakiś element serialu kanonicznym, to najpierw trzeba by tego gniota wciągnąć do kanonu, a na razie ten serial, to jakiś Disneyowski fanfik.