Stare, dobre borderlands czyli to samo pyszne ciastko jedzone po raz n-ty. Wróciem do serii po dłuższej przerwie i nie zawiodłem się. Dla fanów BL pozycja obowiązkowa. Pod koniec troche jednak nudą powiało i "zmęczyłem" finał. Koncepcja, acz zacna, już nieco wyświechtana i przydałby sie powiew świeżości.
Bawiłem się szympańsko przez ponad tydzień. Harran było moim drugim domem, a skakanie po dachach z radosnym szlachtowaniem zombiaków na lewo i prawo przynosiło radość i koiło nerwy po ciężkim dniu. Szkoda, że ostatnia walka jest tak spartaczona i nudna. Dałbym wówczas 10/10. Jeśli szukacie zaskakującej, pełnej zwrotów akcji - zwiedziecie się rzecz jasna, ale jako odstresowywacz bardziej niż "obleci". Polecam.
Boziu! Jaką to miało grafikę przepiękną. W dziewięćdziesiątym którymś roku przeszedłem z niemałą satysfakcją mimo braku karty dźwiękowej ;)
Mój pierwszy symulator. Jako dziecko trudno było opanować sterowanie wszystkimi funkcjami, ale klimat nie pozwalał się oderwać. ;)
Grałem na początku lat 90-tych. Już wówczas stało się jasne, że nigdy nie będę dobry w "te kulki". ;)
Gra rewelacja!! Śmigała na 386DX ;) Po nocach mi się fabuła nawet śniła. Czy już nie robią takich gier, czy my się starzejemy... ;P
Pierwsza strategia w jaką grałem. BArdzo satysfakcjonujące podboje i polityka. Wyścigów rydwanów natomias długo nie potrafiłem ogarnąć. Nie można na pewno grze odmówić wieloaspektowości. 9/10
9/10 jak na te lata. Gralem na "informatyce" w podstawówce i nie chciałem przez nią z klasy wychodzić. ;)
Tak jak u Yassey - pierwsza gra odpalona na PC. Monitor CRT '14, myszka z kulką i jedziemy. ;) Myślę, że gdyby nie Snoopy nie mówiłbym dziś po angielsku. ;)