Na chwilę obecną miło spędzam czas bawiąc się w średniowiecznego włóczykija. Dwa duże minusy w mojej ocenie to:
1) szybki respawn przedmiotów. Przykład obóz złodzieja na wschód od domku Bożeny. Co jakiś czas przechodzę tamtędy i złodziej pojawia się ponownie, znajduję drogocenne przedmioty i tym samym farmię kasę. I nie przyjmuję odpowiedzi typu "to tamtędy nie przechodź". Podobnie mam z wariatem koło kamieniołomu, któremu przynoszę zakopane grosze. Dziękuje mi i uznaję, że miniquest kończę, ale po kilku growych dniach postanowiłem sprawdzić ten kamieniołom ponowni i 500 groszy znów jest zakopane. Co ciekawe odkryłem, że wariat zmarł we śnie i mogę go skroić z wcześniej podarowanej kasy. Masakra.
Rozumiem, że miejsca opustoszałe nie będą ciekawe i respawn bandyty jest ciekawszy, bo przecież te obozy mogą być randomowo zasiedlane przez przypadkowych wędrowców, ale to co jest w KCD2, to fuszerka.
2) jakość polskiej lokalizacji. Tylu przekleństw to nie ma nawet wiedźmin3. na co to komu? Kultywowanie prostactwa i prymitywizmu słownego mamy w tym kraju na co dzień. Po co szpecić piękny świat brzydkim językiem? mam uwierzyć, że średniowieczne czechy były aż tak wieśniackie? czujecie realizm czytając ch...j i k..wa co 5 minut?
kiedyś dawno temu grałem na serwerze, chyba Aege w gildii winosqad czy jakoś tak. pod koniec 2024 próbowałem wejść do tej gry, żeby sprawdzić czy to w ogóle żyje. wbiłem na tą ich stronkę joymax kom. po pierwszych próbach okazało się, że ani moje mejle z wp ani z gmail nie pozwalają mi się zarejestrować. udało się przy pomocy mejla z msoftu. no dobra. zassałem instalator, ściągał się z prędkością podobną do tych które miałem kiedy w to 100 lat temu grałem. No ale kiedy mi się zainstalowało te parę giga, to gra zaczęła się patchować. Nie wiem czemu nie wrzuca się spatchowanego klienta. Uruchomiłem, menu jakieś koślawe, tv 65" nie radzi sobie z rozdzielczością 4k, więc wróciłem na monitor i 1080p. Serwerów kilka, wszystkie zapełnione. Klikam w pierwszy z brzegu i jestem 1300 w kolejce :D
Nie wiem w co ja kliknąłem ale wróciłem do tamtych czasów. oczywiście nie czekałem, tylko odinstalowałem ten szit. NIGDY WIĘCEJ.
mój konfig: i7-6700k, 24gb ramu (najwolniejszego), radeon 7900 xt, dysk ssd. Wszystko na maxa w 4k, ustawione vsync na 60fps (bo tyle herców ma telewizor) i mam ciągłe 60fps. Czasami lekka zwieszka, gdy przechodzi z gry na animację, ale da się grać bezproblemowo. pomijam, że karta pali 300W
poza tym dyliżans kursuje pomiędzy miastami. to sporo ułatwia i jednocześnie w logiczny sposób umożliwia szybkie przemieszczenie się.
Zamiast edycji postanowiłem odpowiedzieć na swój własny post. Grę ukończyłem na 87%. Chyba większość zadań pobocznych zrobiłem (włócząc się po świecie nie znalazłem żadnych pytajników), odpuściłem parę legendarnych zwierząt, większość legendarnych ryb, kompendium nie jest w pełni uzupełnione. Karty kolekcjonerskie/broń/malowidła/kości/ łapacze duchów - szukanie wszystkiego odpuściłem - nic mi to nie da, nic nie zmieni, a korzystanie z internetu celem dofarmienia do 100% to strata czasu.
Po przejściu gry podtrzymuję większość wniosków z pierwszego postu dodając:
1) Oprawa świetna - gram teraz w RDR 1 na PC, które spóźniło się o jakieś 10 lat -widać to po oprawie, wyblakłej grafice, kulejącej animacji, słabszych mechanikach itd. Raczej nie będę się męczył z przejściem, ale utwierdzam się w przekonaniu, że RDR 2 to kamień milowy w porównaniu do RDR 1.
2) Liniowy przebieg fabuły podtrzymuję. Nie mam nic do tematyki - gry o tematyce westernowej na PC są rzadkością, a z fabułą tym bardziej. Problem jest, że prowadzona jest tak jakby w formie pamiętnika. Mamy znikomy wpływ na przebieg rozgrywki. Każda misja wygląda tak samo, niektóre misje poboczne możemy potraktować inaczej - czy my pomożemy kobiecie po stracie konia, czy nie, kompletnie nie ma znaczenia dla gry. Podobnie jak większość innych zadań. Jasne, że pomoc gościowi, który potem w mieście daje ci za to gratis w sklepie, staje się boostem w rozgrywce, no ale nic nie zmienia. Zwiedzając świat i dojeżdżając do kolejnych miast, ale zostawiając fabułę na samym początku, nic nie mamy praktycznie do roboty, bo questy pojawią się tam dopiero, gdy wylądujemy tam z gangiem.
Poza tym, po rozpoczęciu epilogu udało mi się natrafić na identyczne aktywności jakie miał Arthur.
3) System honoru/reputacji - fajnie, ale płytko. Możesz wybić całą wioskę, a potem odkupić ten czyn w dolarach. Bez sensu i logiki. Twoje wybory nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Zakończenia nie zmienimy.
4) Grind i farma materiałów, a następnie ich sprzedaż sprawia, że można byłoby żyć dostatnio bez przestępstw. Gra niestety na to nie pozwala.
5) Zakończenie zrobione na szybko. Epilog sam w sobie wydaje się spokojny, aż do momentu, gdy tropisz finałowego złoczyńcę. I podobnie jak większość misji fabularnych, kończy się jatką.
6) Gra online na PC jest nieporozumieniem. Hakerzy i cheaterzy skutecznie utrudniają fun z gry. Świat brutalny, gdzie inny gracz po prostu do ciebie strzela przyjmuję ze zrozumieniem. Czasem rewanżuję się i zabijam go snajperką, ale gdy w pobliżu nagle pojawia się kuloodporny gość, który rzuca w ciebie powozem albo z nagle jesteś w klatce a wokół spawnuje się 50 niedźwiedzi? Jaki sens ma uprzykrzanie zabawy. Te prawie 100 poziomów wbite nic nie zmieniło - gra online jest średnio przyjemna. A szkoda, bo przydałoby się zaszczepić tego typu rozwiązania w singlu. Zbieractwo wniesione na inny poziom, daily misje i aktywności - może wtedy RDR 2 zyskałby coś nowego.
Piszę te wszystkie przeciw, choć w głębi bardzo przyjemnie spędziłem czas z tą grą. Nie zapomnę pierwszego razu, gdy jadąc na południe z Van Horn, w środku nocy i we mgle, widząc w oddali setki świateł, "wyskanowałem" kilka aligatorów i pierwszy pobyt na mokradłach był niezapomniany. Po zakończeniu gry i odstawieniu RDROnline, postanowiłem zacząć od nowa, próbując łyknąć jeszcze więcej. Niestety robienie drugi raz tego samego szybko mnie znudziło i stwierdziłem, że zajmę się Baldurs Gate 3. RDR 2 bez konkretnego rimejku raczej nie ruszę.
Nic do tej gry nie mam, ale do doskonałości wiele brakuje. 1) gra jest liniowa. Nie chodzi mi o otwartość świata i możliwość podróży tu i tam. Chodzi mi o fabułę, której jeśli nie popchniemy, to nie będziemy mogli skorzystać z zawartości w grze. Najlepszym przykładem jest odkrywanie legendarnych ryb. Nic nam to nie da, dopóki nie przejdziemy misji, w której to my uczymy dzieciaka łowienia. Do tej pory nie moglismy korzystac z wędki, a tu nagle jestemy mentorem wędkarstwa. 2) z fabuly wnioskuję, że grupa ucieka przed przestępczą przeszłością. Z dialogow wnioskuję, że próbuje zaszyć się gdzieś i nie rzucać w oczy. Jednocześnie główne misje wymuszają na nas napady na pociąg, dyliżans, na bank. Rozimiem, że wg scenariusza grupa chce odłożyć trochę grosza, ale jak to się ma do ukrywania się przed poscigiem? My nie mamy wyboru i misja prowadzi nas za rączkę 3) niekonsekwencje naszych postępowań. Ratowanie kolesia w strawberry, misja kończąca rozdział 2 i strzelanin w valentine. Dostajemy status poszukiwany żywy lub martwy, co w teorii oznacza problemy. W praktyce wystarczy udać się na pocztę i zapłacić za zbrosnie i jesteśmy czyści. Zabijasz 30 osób, a winę odkupujesz placąc jak za mandat. Mozesz stac sie kryminalistą i honor obnizyc do 0, a
Potem wysyarczy dawać datki na obóz i stajesz sięnajmilszym czlowiekiem na swiecie. 4) randomizacja srodowiska. Przypadkowe encountery to jedno, ale znajdzki i skarby są juzustandaryzowane, co sprawia, ze karty kolekcjonerskie, czy pewne inne rzecxy zawsze są w tym samym miejscu. 5) ograniczone pole manewru. Niestety mamy bardzo malo okazji do samodzielnego decydowania i dokonywania wyborku. Swiat daje wielw roznych mozliwosci zarobku, ale gra i tak kaze nam robic dokladnie to, co wymyslono. Polowanie w koncu się nudzi i jego jedynym sensem jest zdobycie brakujacych skór do craftingu. 5) wybrakowane lokacje. Wiele czasu spędziłem na zwiedzaniu swiata. Kiedy na odludziu znajdowalem dom czesto 9kazywal sie albo zamkniety albo pusty. Jakis oboz, jakas wieza, czesto odnioslem wrazenie, ze stoją by stać i nie ma dla nich zadnej historii. Najwieksze miasto jest zlepkiem npców. Moze w kolejnych rozdzialach to sie zmienia, ale znow oznacza to liniowość fabuly. Ogólnie wątek mam jkończony w 50% i czuję, że kolejne misje bedą juz tylko srodkiem do zakonczenia gry, a nie zmusza mnie do odkrywania kolejnych tajemnic
Artykuł o plotkach. Brawo. Dalej nic nie wiadomo, poza tym że będzie szybciej i drożej
Podobnie jak większość, myślę że wersja zwykla, to zwykły film, ale wersja dłuższa ma swoją magię i odnoszę wrażenie, że mogłaby być jeszcze dłuższa. No i czekam na 4k.