Kiedyś rozmyślałem nad przyczynami popadania ludzi w nędze.
Jaka jest geneza tego patologicznego stanu.
Wydaje mi się, że czynnikiem motywującym powstawanie ubóstwa jest marazm w konsekwencji często problemy z używkami, ciągnące się błędy z przeszłości pokroju długów, zobowiązań itd, brak zdolności intelektualnych a w następstwie brak perspektyw na polepszenie swojej egzystencji, absorpcja złych nawyków w dzieciństwie, które to negatywnie rzutują w przyszłości, skrzywione środowisko i zapewne masa innych czynników. Ci ludzie dalej przekazują swoje geny, i tak tworzy się błędne koło zobojętnienia i rozpaczy. Od czasu do czasu szczęśliwej jednostce uda sie z tego wydostać, ale niestety większość dalej siedzi w tym bagnie.
Wielu socjologów głowi się nad tym, jak to wyeliminować, moim zdaniem dobrym rozwiązaniem byłaby postawa antynatalistyczna, chociaż wielce kontrowersyjna to przynajmniej nie skazywała by dzieci na cierpienie.
Religie działają zresztą na podobnej zasadzie, sztucznej redukcji nadwyżki szkodliwej świadomości. Zainteresowanych odsyłam do zapoznania się z krótkim filozoficznym esejem: Ostatni Mesjasz Petera Wessela Zapffego, który w bezprecedensowy sposób rozprawia się z mechanizmami obronnymi naszego umysłu.