A ja Ci, kolego LoboOstatniCzarnianin odpowiem, ze swojej perspektywy.
Zacznę od tego, że nie powinieneś martwić się ilością "eksów" na konsolach i że takie zjawisko w ogóle istnieje. PC ma więcej EXów, niż PS3, PS4, Xbox360 i XOne razem wzięte. Konsol od Nintendo nie wliczam, bo tam większość biblioteki to eksy ;) Tylko są to po prostu gry z gatunków, które przeciętnego "padzikowca" nie interesują, albo nawet nie wiedzą, że takie coś istnieje - bawi mnie, jak posiadacze PS4 spuszczają się nad No Man's Sky, ale już Star Citizen jest fuj ;)
Co do grania na padzie, klawiaturze, czymkolwiek innym - nauczyłem się grać na padzie, bo miałem kilka lat PS3 u siebie. No i czasem w coś grywam na NDS. Wygodnie mi się grało na PC tylko w bijatyki i dark soulsy, ale to przyzwyczajenia po Demon Soulsach. Prawda jest taka, że ja mimo, że dissuje granie w połowę rzeczy na padzie na PC, to cieszę się, że taka opcja jest - bo na tym tak naprawdę PCMR polega - na posiadaniu opcji, możliwości. Możesz wybierać to co Ci pasuje. I idąc tym tokiem myślenia, prędzej sobie dam obie ręce uchlastać, niż zagram w symulator lotu na myszce. Na padzie zresztą też. Od tego mam drążek.
Co do reszty raczej się zgadzam - tekst jest taki sobie, to nie jest recenzja gry w odsłonie na PC. To jest porównanie wersji PC z wersją na konsole. Tekst trochę jest koślawy, w paru miejscach mi się nie podoba, ale jeżeli chodzi o jego samą ideę - czyli skupienie się na takich a nie innych aspektach, to tutaj muszę autorów bronić. Z prostej przyczyny. Są serwisem branżowym i żeby być konkurencyjnym, muszą materiał mieć gotowy możliwie jak najszybciej. To nie ich wina, że premiera wersji PCtowej jest później niż konsolowej. Zachodnia konkurencja, nawet ta skupiona wokół PC, robi pierwsze recki na wersjach konsolowych - bo tylko takie są dostępne. Zazwyczaj potem pojawia się drugi tekst, o wersji na PC.
I też uważam, że konsole to rak branży. Tyle, że to nie wina samych konsol, a przede wszystkim klientów. Klientów zarówno konsolowych, PCtowych jak i multiplatformowych. Wina polega na tym, że dajemy się rypać jak tajka z ulicy. Producenci gier i sprzętu rypią nas jak chcą, a my z uśmiechem rzucamy w nich banknotami jeszcze. Problem polega na tym, że część społeczności konsolowej na świecie jest zbyt leniwa, żeby się zainteresować i zorientować, jak duża skala tego rypania jest. I branża gier wideo nie jest tutaj wyjątkiem - masy zawsze są rypane najbardziej ;)
Z początkiem mówicie, że wielkość obrażeń nie ma znaczenia, bo walki są długie na najwyższym poziomie trudności. Potem mówicie, że bez odwarów i olejów ani rusz, bo obrażenia byłyby niskie, a walkę trzeba możliwie skrócić... WTH?
Gram od samego początku na najwyższym poziomie - trudny był tylko samo początek, jak nie było mikstur i innych bajerów, potem robi się łatwiej. Reszta gry to kwestia odkrycia taktyki na danego bossa i leci lajtowo.

Zgłaszam swe uczestnictwo. Dzięki za fajny konkurs! Powodzenia dla innych biorących udział! :)