Lazenby był ludzki, ale nie oszukujmy się - Jego gra była średnia. Acz w finale zagrał wyśmienicie.
Jeśli mam być szczery - w mojej opinii pierwszym ukazaniem Bonda jako człowieka, a nie współczesnego Heraklesa była rola Daltona w ,,Licencji na zabijanie" - to już nie jest perfekcyjny idealny agent, a emocjonalny zimny drań, i to właśnie czyni Daltona najlepszym agentem 007, z całej ósemki odtwórców.
Warto byłoby również wspomnieć o fantastycznym ,,Fargo", rozszerzającym ,,Uniwersum" filmu Braci Coenów z 1996 roku.