Frozenn

Frozenn ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

05.01.2025 13:53
odpowiedz
Frozenn
1

Witam. Pozwoliłem sobie przygotować dwie opinie odnośnie Zewu Cthulhu. Obie jednoznacznie nieprzychylne, jednak skierowane do dwóch typów odbiorców, tak, aby nikt nie czuł się urażony, że został pominięty i nie może zapoznać się z moją opinią w sposób, w jaki by sobie tego życzył. Zapraszam do lektury i dyskusji!

Dla nieczytelnych i niepiśmiennych:
Gra to ostatni gniot, szkoda czasu.

Dla obeznanych w czytelnictwie i piśmiennictwie:
Początkowo, jako fan uniwersum Lovecrafta i całej mitologii Cthulhu, oraz jako fan Mrocznych Zakątków Ziemi, podchodziłem do gry z nieukrywanym entuzjazmem. Myśl o kolejnych odwiedzinach Lovecraftowego, wybitnie klimatycznego uniwersum, okraszonego mnóstwem łamigłówek, odpowiednią dozą mistycyzmu oraz elementami zręcznościowymi i eksploracją niezmiernie ciekawych, różnorodnych terenów, labiryntów i świątyń, wywoływała przyjemny dreszczyk. To wszystko w nieco odświeżonej, w porównaniu z DCotE, szacie graficznej, zapowiadało się bajecznie. Jednak na zapowiedziach i oczekiwaniach się skończyło. Zaraz po zakończeniu pobierania, po pierwszym uruchomienu, puff i cały czar prysł w mgnieniu oka. Marnotrawstwo czasu, zarówno na ogranie tytułu, jak i na zamieszczanie tego komentarza, chociaż z tego drugiego może coś się urodzi, i w sumie jak by to pierwsze nie nastąpiło to i drugie nigdy by nie zaistniało, jednak nie wchodźmy głębiej w cały mistycyzm ciągu przyczynowo skutkowego. Do rzeczy. Na pierwszy ogień wezmę klimat gry - ten jest bardzo słabo, nawet nie marginalnie odczuwalny. O ile w ogóle można stwierdzić, że jest. Lepiej by przyjąć, że go nie ma i tyle. Umówmy się: klimatu brak! W tym miejscu, powinna nastąpić dyskwalifikacja gry, jednakże przez wzgląd, iż jest to jedno z moich ulubionych uniwersów, dałem grze dotrwać do końca, co niestety tylko pogłębiło moje rozczarowanie nią, ale po kolei. Fabuła dziurawa jak sito. Po przejściu (dosłownym przejściu, poprowadzeniu za rączkę) pewnych etapów, o tym, że wydarzyło się coś istotnego, dowiadujemy się z krótkiego opisu poprzedzającego kolejny etap. Zero napięcia, za to mnóstwo niepewności i niedomówień, z tym że nie są one celowe, nie mają nic wspólnego z budowaniem fabuły, nie chcą wprowadzić gracza w błąd, nie zmuszają do przemyśleń, są po prostu niedoróbką. Dalej, zagadki. Wybitnie błahe, po prawdzie ciężko je nazwać zagadkami. Mam wrażenie, jakby twórcy o nich zapomnieli, i na koniec projektu upchnęli je na siłę w losowych, nic nie znaczących miejscach. Poza tym jest ich tyle co kot napłakał. Następnie rozwój postaci. Ten jest całkowicie zbędny, również upchnięty na siłę. Praktycznie nic nie zależy od tego, w którym kierunku poprowadzimy ów rozwój. Te kilka dodatkowych opcji dialogowych, które odblokowują się w miarę progresu danej cechy bohatera, w ogóle nic nie zmienia. Wciąż, bez zmian, jesteśmy prowadzeni jak po sznurku, niezależnie od tego w jaki sposób przeprowadzimy rozmowę z NPC. Siły nie używamy absolutnie do niczego. Te kilka strzałów z pistoletu, które oddajemy... Żenada. Dalej, zaglądanie do dziennika można sobie darować, jest tam zbiór absolutnie niczego. Ubrany w kilka zdań opis tego, co się wydarzyło i co się odnalazło. Zastanawiałem się przez chwilę, czemu dokładnie ten dziennik służył. Odpowiedzi brak. Jak by nieścisłości było nadal za mało, w trakcie gry dokonujemy kilkunastu wyborów, które oznaczone są jako ponoć istotne, jednak gra w żaden sposób nie tłumaczy ich następstw. Nie oczekiwałem podania ich na tacy, ale chociaż jakiejś drobnej wzmianki, że to, co akurat nastąpiło, miało miejsce w związku z taką a nie inną decyzją podjętą wcześniej. Pozostaje jeszcze oprawa dźwiękowa. Tu też poniżej oczekiwań, dark chantsy ledwo wykorzystane. Oj, długo by można punktować niedoróbki tej gry, jednak aby zachować poprawność wypowiedzi, wypadałoby wymienić jakieś pozytywne aspekty omawianego tytułu. Z przykrością stwierdzam, że takich nie odnalazłem. Chociaż nie, przepraszam. Na pochwałę zasługuje intuicyjne sterowanie... WueSADe plus myszka, lewy control kucnięcie, lewy shift przyspieszenie chodu. Jot to otwarcie omawianego wcześniej, nieodzownie istotnego dziennika. Tutaj twórcy naprawdę się wykazali. Słowem podsumowania: potencjał był, szkoda, że niewykorzystany. Ja rozumiem, że budżet był ograniczony, że terminy mogły gonić, że wydawca naciskał. Ale kurka rurka, jak można schrzanić robotę aż tak bardzo? Tym bardziej, że autorzy posiłkowali się twórczością Lovecrafta, czyli całą warstwę uniwerso-fabularną mieli podaną jak na tacy, wystarczyło wymyślić jakiś plot i ułożyć to w spójną całość. Niestety przerosło ich nawet to. Dlaczego tak się stało? Moim zdaniem odpowiedź jest prosta, i brzmi ona: żaden z autorów tej gry nie jest fanem Lovecrafta i widać to na każdym etapie gry. Gdyby ten tytuł był tworzony przez entuzjastów, nigdy nie powstał by taki ulep jak ten, z którym tu mamy do czynienia.Współczuję tym graczom, którzy niecierpliwi, nabyli tytuł zaraz po premierze. W moim przypadku, gierka została wyrwana za około dziesięć złotych. Uważam, że była to uczciwa cena, jak za tak duży zbiór rozczarowań. Dziekuję i pozdrawiam, eM.

PS. Chętnie nawiążę kontakt z fanami Lovecrafta, celem obgadania i rozpoczęcia prac nad amatorskim, fanowskim projektem gry osadzonej w klimacie Cthulhu. Zapraszam do kontaktu, na przykład poprzez odpowiedź na mój komentarz. Dalej przeniesiemy się na inną platformę. Kronikarzom Myrtany się udało, nam z pewnością również się uda! Nie na za tydzień, nie na za miesiąc, ale małymi kroczkami wszystko jest do ogarnięcia.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl