Nie pamiętam już gry, która tak bardzo by mnie poirytowała. Ogólnie to opanowanie wszystkiego w pojedynkę zajmuje trochę czasu, sterowanie łodzią i ogólne zasady gry. W tym czasie ciągle się umiera i respawnuje w totalnie innych i niezrozumiałych miejscach. Ciągle zaczynasz w nowej przystani i od nowa ogarniasz kto i gdzie urzęduje, ciągle pojawia się jakieś nowe źródło irytacji. Wczoraj wyłączyli mi serwer kiedy właśnie cumowałem do przystani i mimo tego, że pojawiła się taka informacja to wyłączyli go 6 minut przed czasem. Dzisiaj dałem tej grze ostatnią szansę. Zrobiłem fajną wyprawę, w drodze powrotnej pojawili się piraci, którzy nie trafili kulą w mój statek ale we mnie zrzucając mnie z łajby, widziałem jak obydwa statki odpływają, dopłynąłem po kilku minutach do najbliższej wyspy, na której jakieś 2 napakowane szkurwole zaczęły do mnie strzelać już na powitanie, uciekłem do wody... i wpierdzielił mnie rekin. Tyle