Heja. Ja bym najchętniej spotkał się ze Stanleyem z gry Stanley Parable? Czemu? Bo czego jak czego ale brakuje mi w życiu czarnego humoru, niekończących się zmian w korytarzu mojego domostwa gdzie raz drzwi prowadzą do wucetu a raz na zewnątrz balkonu! Jak byłoby niespodziewanie znaleźć się w świecie gdzie narrator niczym z "Telemaniaka" opisywałby moje poszukiwania sensu w tym grajdołku uczuć i braku logiki, zarazem powodując niepowstrzymane konwulsje smiechu i tego luzu, że nawet, jeśli zyjemy w abstrakcji to ma ona najprawdopodobniej większy (nieodgadniony i niezrozumiały) sens niżbyśmy sądzili.
Filip Gronowski
Poprawiony tekst z wyżej. 498 symboli. "Już niebawem powinienem być na miejscu"- wymamrotał do siebie brodząc w bagnie gdy noga ześlizgnęła się pod taflę i z całych sił runął w wodę jak wór kartofli. Jeszcze próbował chwycić gałęzi ale bez szczęścia. Wpadł w nią zachłystując się czarną mazią i krztusząc do beztchu. Wraz z bladym strachem, który przeszył jego skroń coś w nim zaczęło pękać. Rwać się w szwach. Jakby włókna nerwów trucizny stały się korzeniami. Wtem, zrozumiał co musi zrobić i...jak ciężki grzech, zsunął się w otchłań.
"Już niebawem powinienem być na miejscu"- wymamrotał do siebie brodząc w bagnie gdy noga ześlizgnęła się pod taflę i z całych sił runął w wodę jak wór kartofli. Jeszcze próbował chwycić gałęzi ale bez szczęścia. Wpadł pod taflę zachłystując się czarną mazią i krztusząc do bez tchu. Wraz z bladym strachem, który przeszył jego skroń coś w nim zaczęło pękać. Rwać się w szwach. Jakby włókna nerwów trucizny stały się korzeniami. Wtem, zrozumiał co musi zrobić i jak ciężki grzech zsunął się w otchłań.