Przez grupę zaczęła powoli przeciskać się ogromna, potężna postać. Sądząc po sylwetce, mógł to być ogromny Ork, Nord lub niedźwiedziołak. Zanim jednak dotarł na przód, rozległ cię głośny, cienki pisk i drobna dziewczyna upadła u stóp porucznika.
- Który glan’nt mnie popchnął? – wrzasnęła ku grupce, zrywając się na równe nogi i nerwowo strząsając wilgotny piach z rękawów dubletu. – Chodź tu, zaraz wydrapię ci oczy!
Wśród więźniów przebiegła fala rechoczącego śmiechu. Porucznik spokojnie położył jej rękę na ramieniu, a ta odskoczyła jak oparzona.
- Łapy przy sobie, nebarra!
- Uspokój się, świeżynko. – westchnął Grimes. – Kelliel, jeśli dobrze kojarzę? Jesteś tu dopiero drugi dzień, więc pewnie nie rozumiesz sytuacji, w jakiej się znalazłaś.
- Quelliel – powiedziała z naciskiem, ale i cieniem niepewności w głosie. Odgarnęła włosy z ucha i Grimes dopiero teraz zauważył, że jest elfką. Zapewne Wysoką Elfką, sądząc po tym nadętym tonie, pomyślał. Musiał to przeoczyć w raporcie. – Nie ma żadnej wyjątkowej sytuacji, a mój pobyt tutaj to zwykłe nieporozumienie. Jestem pewna, że gdy kapitan fortu skończy żłopać miód w tej swojej zatęchłej kantynie i przetrzeźwieje na tyle, by ubrać prosto gacie, a potem w miarę rozsądnie przeanalizować fakty, zostanę natychmiast wypuszczona.
Kapitan Grimes powstrzymał się, by mimowolnie nie parsknąć śmiechem.
- Fakty, kruszynko, są takie, że wpłynęło wiele podejrzeń o oszustwa z twojej strony. Większość ze sprzedawanych przez ciebie eliksirów nie działała lub miały one wyjątkowo nieprzyjemne skutki uboczne, wliczając w to biegunkę, wysypki, torsje czy utratę przytomności...
- Jak dla mnie to skutki uboczne norskiej miłości do bimbru, ale co ja tam wiem... – mruknęła pod nosem Quelliel.
- ...ale doszedł do tego jeszcze jeden, poważniejszy zarzut. Podczas wczorajszego przeszukiwania twojego wozu z towarami miała miejsce eksplozja. Twoja eskorta zdążyła się zaraz po tym ulotnić bez śladu. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a dach trzeciego baraku i tak był do wymiany, ale zostałaś z tego powodu oskarżona o szpiegostwo i próbę zamachu na wysoko postawionych oficerów Paktu Ebonheart. Twój proces odbędzie się za trzy dni, a jeśli zostaniesz uznana za winną, zostaniesz stracona. Zaś jeśli ci się poszczęści, to spędzisz tu jeszcze przynajmniej pół roku. Takie jest prawo Paktu.
Quelliel zachwiała się i usiadła ciężko na zimnej posadzce. Oczy miała szeroko otwarte z przerażenia, zaczął jej drżeć podbródek.
Grimes przykucnął, by mieć oczy na wysokości jej wzroku. Właściwie trochę jej współczuł.
- Wszystko, co powiedziałem wcześniej, jest aktualne, kruszynko. Jeśli znasz się co nieco na dziwnych kłączach i grzybach, to możesz nam się przydać tam na dole. Może jednak skorzystasz z mojej propozycji?
Quelliel spojrzała na niego i w milczeniu skinęła głową.