I właśnie tak powinny wyglądać kontynuacje gier. Zamiast zmiany systemów rozwoju postaci (Diablo 3), zamiast dodawania mnóstwa nowości, kosztem dobrych sprawdzonych rozwiązań (Arcania), zamiast zmiany podstaw i załorzeń serii (Sacred 3), powinno się ulepszać aspekty już istniejące. Doskonałość można osiągnąć przez poznanie swoich wad i zalet, eliminację tych pierwszych i rozwój tych drugich. Ten tytół zmierza w tym właśnie kierunku. Nowy silnik graficzny poprawi brzydotę świata, pozostawienie systemu walki i starć sprawi, że gracz będzie pewien, że gra w Mount&Blade, a dodanie mini gierek i aspektów rozwojowych (np. kowalstwo) sprawi, że będzie można jeszcze bardziej wczuć się w średniowieczne realia. Dobra robota, tak trzymać.
Ezio Auditore właśnie wszedł do zbrojowni, by sprawdzić swój ekwipunek. Ogarniał ją mrok, panoszący się po pomieszczeniu, a tylko nie wielki słup światła, wlatujący przez małe okno wysoko na przeciwległej ścianie, rozświetlał komnatę. Asasyn mijał gabloty, w których trzymał noże do rzucania, przechodził obok wystawionych mieczy, nie zwracając na nie większej uwagi, a nawet bomby dymne i ukryte ostrza nie zwróciły jego uwagi. Podszedł do stołu, na którym leżał czarny przedmiot, tak tajemniczy, tak cichy, tak niewidoczny, istny … duch. W momencie, kiedy Ezio sięgnął po przedmiot, usłyszał postać, która wcześniej nie dawała o sobie znaków istnienia, a właśnie w tej chwili próbująca zasztyletować swój cel. Nasz bohater chwycił czarny przedmiot i uderzył nim przeciwnika w żuchwę, po chwili miażdżąc wnętrzności agresora. Wszystko działo się w przeciągu kilkunastu sekund, a po chwili w zbrojowni, dało się słyszeć słowa słynnego asasyna „Requistat In pace”. MSI GS60 Ghost… zabójczo dobry.