FeliksNova

FeliksNova ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.06.2020 20:43
odpowiedz
FeliksNova
1

Przez ściśnięty w lochu tłum przeciskał się pewien mężczyzna, na pierwszy rzut oka mocno po czterdziestce, dorastający Grimesowi co najwyżej do ramion, z bardzo przerzedzoną szczeciną, na szybko przeczesaną palcami na bok, jakby skazańcowi zależało na jak najlepszym wypadnięciu przed porucznikiem. Po bardzo wielu “przepraszam” na swojej drodze, które stosunkowo szybko zmieniły się w stek przekleństw i obelg w kierunku popychanych, stanął przed kratą i uniósł głowę, aby spojrzeć Grimesowi w oczy, jednak na widok czarnej przepaski na oku błyskawicznie zwrócił wzrok ku podłodze i zaczął udawać, że nagle bardzo zainteresowały go jego własne kostki. Angra zauważył na jego piersi, wystającej zza podartych łachmanów, głęboki odcisk, który mógł tam pozostawić tylko noszony latami amulet. Mag degenerat.

- No i proszę, jego mać, pierwszy chętny na małą ekspedycję do Blackreach! Tak, czarodziej się przyda bez dwóch zdań. No to jak? Ktoś jeszcze gotów dołączyć? - wyciągnął klucz, który wziął ze sobą w razie, gdyby znalazł się jakiś rzezimieszek gotowy do współpracy, a następnie zaczął nim machać w lewo i w prawo, jakby starał się wprowadzić więźniów w stan hipnozy.

Mężczyzna stęknął z cicha, przerywając porucznikowi i nadal wpatrując się w ziemię, odrzekł.

- Ale... czy można chociaż wiedzieć, do czego mielibyśmy być potrzebni w Blackreach?

- Nie teraz, wszystkiego dowiecie się w swoim czasie...

- Mamy do tego prawo!

Mag wydarł się piskliwie, po zebraniu w sobie resztek odwagi, jednak tej najwyraźniej mu już brakowało, aby unieść głowę choćby o ćwierć cala. Angra, mimo że lekko zażenowany oraz zniecierpliwiony, miał wielką ochotę wybuchnąć śmiechem. Jednocześnie jednak coś w nim zmuszało go, aby nie zatajać prawdy.

- To wręcz komiczne... Nic wam "nowi” nie mówią o świecie poza pierdlem? Błagam... Wczoraj w końcu zamknęliśmy politycznego. Co to za polityczny, który guzik wie o aktualnych wydarzeniach? Jak nic nie ogarniacie, niech on wam wytłumaczy.

Loch wypełniło ożywienie. Wszyscy zaczęli się rozglądać, kręcić pośród innych, wykrzykiwać: “Gdzie on? Gdzie?”, aż ktoś wreszcie oznajmił: “Mam go!”, po czym wyciągnął drobnej postury chłopaka na sam środek, gotowego w każdej chwili się popłakać. Po minucie “uprzejmych próśb” o streszczenie nowości z regionu, ten zaczął mówić, a niedoszły ochotnik-elegant odszedł od kraty i dołączył do kręgu ciasno otaczającego młodziaka, który tłumaczył, o co też się rozchodzi w tym wszystkim.

Przez kilka następnych minut więźniowie wydawali odgłosy “ochów” i “achów”, z czasem przechodząc na bardziej niecenzuralne dźwięki, każdy poprzedzony krótkim "o", aż w pewnym momencie wszyscy zgromadzeni zwrócili twarze w kierunku opartego o ścianę Grimesa i wybuchnęli niekontrolowanym śmiechem. Tłum rozszedł się, a chichoczący mag zbliżył się do kraty, teraz już z rozczochraną szczeciną, przetłuszczoną tak, że odbijała światła pochodni niczym księżyc promienie słońca. Głowę miał uniesioną i nie okazywał cienia lęku przed rozmówcą.

- He, panie, żeby pan wiedział; oj, żeby pan porucznik wiedział.... Ja się tak nie ubawiłem od historii o właścicielu, który założył sobie wiadro na głowę i okradł swój własny sklep, aby wyłudzić odszkodowanie! He, dobre! Panie poruczniku, bądźmy szczerzy, ale do bólu szczerzy - ja to i bym wyruszył, tak samo inni, ale mam jedno pytanie – po co?

Grimes nie był w stanie znaleźć ani jednej pasującej ciętej riposty. Tak samo nie mógł znaleźć jakiejkolwiek wiarygodnej odpowiedzi na to pytanie.

- My tutaj mamy spokój, ciszę, jedzenie - przed wykonaniem wyroku człowiek sobie jeszcze może odpocząć; jakby nie patrzeć, śmierć nas nie ominie. Dawno darowałem sobie szeptanie inkantacji na tej przeklętej kłódce - w tym miejscu magia nie działa, a siłą drzwi za nic nie sforsujesz. Jak już ginąć, to po ludzku. Na stryczku człowiek nic nie poczuje, co najwyżej się chwilę poddusi i po sprawie. I spokój. Położy głowę na pieńku, odetną mu raz, a porządnie, nawet nie zaboli. To samo. Dlatego przepraszam bardzo, ale jak mają mnie zabić, to w sposób humanitarny, a nie z fajerwerkami.

I odszedł w głąb lochu wraz z resztą charakterów spod ciemnej gwiazdy, i rozsiadł się na zimnej posadzce, babrając podarte łachy w błocie, ludzkiej krwi oraz urynie.

Zniecierpliwiony Grimes miał już opuścić pomieszczenie, kiedy nagle zauważył pewną młodą dziewczynę, trzymającą się kurczowo krat i wpatrującą się w niego przenikliwymi, morskozielonymi oczami. Miała bardzo bladą cerę, jej dłonie zaciśnięte na żeliwnych prętach sprawiały wrażenie nadzwyczaj delikatnych, jej twarz pokrywały gdzieniegdzie piegi, a długie jasnobrązowe włosy zdawały się spadać kaskadami na wąziutkie ramiona. I krzywe kolana wystające spod sięgających połowy ud szat.

- O co, do cholery, chodzi?

Nie otrzymał odpowiedzi.

- Coś ty za jedna? Za co siedzisz? Czego chcesz?

Pokazywała coś rękoma. Otwierała i zamykała na przemian usta, ale nic z nich nie było słychać. Angra stwierdził z początku, że brak mowy u dziewczyny wynika z odcięcia języka za bluźnierstwa, jednak dość szybko go zauważył, bezgłośnie mlaszczącego o podniebienie. Znał ten typ ludzi aż zbyt dobrze – wariaci. Bez dalszego ociągania opuścił pomieszczenie i udał się do sierżanta.

- Jak poszło, panie poruczniku?

- Po prostu weź te klucze i nie zadawaj durnych pytań...

Rzecz w tym, że nie mógł znaleźć kluczy. Natychmiast ruszył z powrotem w stronę lochu, jednak wszyscy więźniowie siedzieli na swoich miejscach, a drzwi były zamknięte. Przeszukanie wszystkich, po otwarciu drzwi kluczem zapasowym, nie dało nic - żaden z oprychów szukanego żelastwa przy sobie nie trzymał.

**************************************************************************************************************

Wyszedł z więzienia, wciąż nie potrafiąc wytłumaczyć, co się wydarzyło. Przecież trzymał go w dłoni. Nawet próbował nim zwabić potencjalnych kandydatów do wyprawy. Nie mógł przecież od tak wyparować! Zaczął padać grad. Ruszył błyskawicznie zaśnieżoną uliczką, po czym skręcił w następną, jeszcze następną...

I wtedy zauważył znaną mu już burzę jasnobrązowych włosów. Twarz pokryta piegami. Brudne ubrania. Szła boso. Ona też go zauważyła. Zaczęła uciekać. Angra ruszył za nią. Była bardzo szybka. Ale on był nieco szybszy. Skręciła w kolejną alejkę, ustępując drogi olbrzymiemu wozowi zaprzęgniętemu w konie. Wbiegła w kolejną alejkę. Poczuł słodki smak zwycięstwa. To był ślepy zaułek.

Grimes skręcił w niego, pędząc, ile sił w nogach, a ona stała w miejscu. Uśmiechała się z niewiadomego powodu. Mężczyzna złapał ją mocno za rękę. Nie stawiała oporu. Chwycił jej drugą rękę i gdy tylko to uczynił, zaczęło dziać się coś dziwnego. Wszystko wokół zdawało się szybko rozmywać, tracić barwy, jakby wszystko wokół zalewało oślepiające światło, aż otoczyła ich jedynie kłująca w oczy biel. Jednak tak szybko, jak ta biel ich ogarnęła, tak rozpłynęła się w napływie barw wirujących dookoła nich, zalewających przestrzenie o różnych kształtach. Grimes rozpoznał to miejsce. Stali pod kwaterą dowódcy.

- Co... co się właśnie wydarzyło?

Odpowiedział mu piękny, melodyjny głos, słodki niczym miód; taki, którego można by słuchać godzinami, nawet gdyby cię tymi godzinami zwyzywał.

- A co się miało wydarzyć? Zabierasz mnie do Blackreach, czyż nie?

- Jak? Co? Chwila, to ty potrafisz mówić? Dlaczego akurat teraz się odzywasz... i coś ty za jedna?

- Mów mi Em. Ale czy jesteś w pełni przekonany, że chcesz wiedzieć, dlaczego wcześniej się nie odzywałam?

- Tak, cholera!

Tak wiele rzeczy mu się nie zgadzało, że pragnął prostej odpowiedzi na chociaż jedno z pytań.

- Półsyreny potrzebują magii, aby móc się porozumiewać.

Grimesa zamurowało. Zamurowało go również, jako że nieznajoma właśnie zapukała do drzwi kwatery dowódcy. Zamurowało go, gdy zauważył, że zamiast marnych więziennych łachów miała na sobie elegancki kubrak, spódnicę oraz skórzane buty. Oraz miecz.

- A właśnie... zwracam twój klucz, nie będzie już potrzebny...

I dokładnie sekundę po tym, jak Em wrzuciła mu go do kieszeni, drzwi kwatery się otworzyły.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl