https://www.youtube.com/watch?v=Z0JdRL55I_4 Enigma tu masz filmik z ps4 pro na którym gość włącza sobie rosyjskie dialogi :-)
Grę skończyłem tydzień temu, po ukończeniu epilogu mam 85.7 % ukończenia gry. Na liczniku w dedykowanej aplikacji 2 dni 15 godzin i 7 minut. Przejście całości zajęło mi ponad 2 miesiące spokojnego grania.
W mojej opinii jest to najbardziej dopracowana gra w historii branży. Trudno ją porównać z jakąś inną grą, bo ŻADNA gra w historii nie miała takiego rozmachu, w żadną nie włożono tyle pracy. Grafika, architektura świata, bohaterowie, NPC-e, flora, fauna - to wszystko jest tak bardzo dopracowane, że jest nie do ogarnięcia dla przeciętnego gracza. Rockstar był znany z tworzenia tytułów dopracowanych do granic możliwości i mam ważnie, że tworząc RDR2 wpadł we własne sidła doskonałości. Stworzył grę dla maniaków dzikiego zachodu, symulator życia kowboja, w którym można się zakochać i od którego można się odbić, znienawidzić i nigdy już nie wrócić...
Czy ja się zakochałem? Tak! Niemniej jednak, mam po tej grze wielkiego kaca... Czytam te wszystkie negatywne komentarze i je rozumiem. Tak, gra jest wolna, fabuła wolno się rozkręca i potrafi przygnieść ilością wątków postaci, ogromną ilością misji, zdaje sobie sprawę, że jazda koniem potrafi zanudzić (choć akurat ja uwielbiałem jeździć po ogromnej mapie świata), a polowanie doprowadzić do zaśnięcia nad padem. Mapa jest ogromna, a do tego jej części nie odwiedzamy praktycznie w ogóle. Kto pędzący do końca fabuły był np w Tumblweed? Ta gra wymaga ogromnych ilości czasu, a tego w dzisiejszym świecie nikt nie ma. Wszyscy pędzimy bez celu w jakimś bezsensownym wyścigu szczurów, a później się wkurzamy na forach, że nie ma automatycznego lootu, że trzeba złazić z konia, żeby obszukać każdego trupa, że trzeba jechać koniem na drugi koniec mapy, a ja mam k***a jeszcze 6 gier do ogrania w tym miesiącu, nie wspominając o tym, że mam, rodzinę, dziewczynę, pracę, szkołę studia (niepotrzebne skreślić). Ta gra ma tyle smaczków, których statystyczny gracz w ogóle nie doceni - poczynając od doskonałych losowo generowanych scenek w obozie, a kończąc na kocie szlifującym pazury na słupie telegraficznym w Strawberry... Nie zgadzam się natomiast, że fabuła jest beznadziejna. Fabuła jest genialna, a najlepiej napisaną postacią w tej grze wcale nie jest Arthur czy John (choć Arthur to na pewno najlepszy protagonista w historii Rockstara), ale Dutch van der Linde. W mojej opinii Dutch przyćmił wszystkich, największa w tym zasługa genialnego Voice- actingu. Nie zgadzam się, że gra jest nudna, bo każda prawie misja wygląda w ten sam sposób tzn. zagadanie do npc, jazda konno do celu misji z rozmową i na końcu strzelanina i potem jeszcze ludzi piszą, że RDR 1 było w tym względzie dużo lepsze, a przepraszam tam był inny schemat misji? Taka już specyfika gier Rokckstara. W GTA V było to samo tylko zamiast koni były samochody. Niemniej jednak Rockstar mógłby unowocześnić trochę sam schemat misji, bo to, że musimy wykonać każdą misję tak jak twórcy to sobie wymyślili, trochę trąci myszką w dzisiejszych czasach...
No dobra kow(fan)boj się poślinił na temat symulatora konia, ale czemu ma kaca po tej grze? Rockstar jak dla mnie trochę przesadził, ta gra jest za duża. Chciałem ją przejść na 100 %, może tak zrobię, ale muszę chwilę odpocząć, W tej grze jest zdecydowanie za dużo znajdziek, które są tak naprawdę nikomu do niczego nie potrzebne... Łowcy snów? Kości dinozaurów? 17 legendarnych ryb? Na co to komu... Pisałem, że fabuła jest super bo jest, ale jednocześnie jest bardzo ciężka, a już najgorszy klimat jest w rozdziale szóstym w którym autentycznie nie chciało mi się nocować w obozie. Pijaństwo, kłótnie, ciągłe pretensje uczucie nieuchronnej porażki, doskonale zagrany, ale mimo wszystko świr na czele bandy, ze złym duchem jako jedynym zausznikiem... Nie dziwie się, też że niektórzy nie chcą już grać w epilog, bo mają dość tego molocha po pewnej scenie w górach...
A jednak przyszło mi do głowy pewne porównanie, chociaż pewnie mało kto go zrozumie. Nie wiem czy ktoś jeszcze czyta książki w tym kraju, ale jeśli już czyta, to czy miał odwagę przebrnąć przez twórczość Umberto Eco. Imię Róży np. jest doskonałą książką, ale piekielnie trudną w odbiorze i czytaniu, wymagającą do tego pewnej wiedzy historycznej, w tym historii literatury. Twórczość Umberto Eco nie jest dla każdego, RDR 2 też...
Rozumiem jednak te wszystkie 10... Jak nie dać tu 10/10 grze, która wymagała tyle pracy, grze która w teorii jest doskonała? W teorii jest w praktyce, Rockstar padł ofiarą swojej doskonałości i stworzył grę trudną w odbiorze i wymagającą dużej cierpliwości i przede wszystkim czasu by odkryć jej złożoność i docenić ten wspaniały świat.
Z mojej strony 9,5/10. Może dlatego , że jestem między 30, a śmiercią i byłem w stanie na spokojnie ją przejść, dać się jej ponieść, zachwycić i zmiażdżyć
PS Aha i w jeszcze jednym Rockstar dał ciała. Czy ktoś widział, żeby niedźwiedź lub puma polowały na inne zwierzęta? Tu zabrakło imersji.
Brak mi jeszcze opinii użytkownika "Mwa Haha Ha ha"
To jest znafca ;-)
Na PS4 Pro też coś będzie, a zaklinali się, że nie mają planów...
https://twitter.com/Marcin360/status/874137087938789376
Nie wiem czy to nie jest jakiś błąd, ale w Saturnie i Media Markt można kupić The Elder Scrolls Online- Morrowind na PS4 za 139 zł!!! Taniej niż na PC! Jak kupicie przed premierą to jeszcze dostaniecie gratis dodatki za zamówienie przedpremierowe. Jest to wydanie razem z podstawką, czyli wystarczy włożyć płytę do konsoli opłacić PS Plus i grać :-)
https://www.gry-online.pl/newsroom/mass-effect-andromeda-nowy-zwiastun-i-informacje-o-grze-aktualizacja-kolejna-dawka-wiadomosci/z218afb To coś zmieniło od tego czasu?
Amerykańskie pudełko pudełko wygląda tak: http://www.ebay.pl/itm/MASS-EFFECT-ANDROMEDA-PC-US-IMPORT-GAME-NEW-/112338614753?hash=item1a27e739e1:g:Tm4AAOSw4CFYzHCr
Jutro będzie kolejna fala psioczenia, bo wersja pudełkowa wersja na PC nie ma płyty, a jedynie klucz do Origina, o czym chyba większość narzekających zapomniała...
A ja uważam, że mimo wszystko trzeba dać tej grze szansę... Ok, animacja postaci, to kompromitacja Bioware i EA
BTW zobaczcie jakiego bohatera stworzyli w tym filmiku poświęconym pierwszym refleksjom po grze w triala - https://www.youtube.com/watch?v=IbhBWKvsqxI - tak do śmiechu :-)
Niemniej jednak, gameplay i parę questów jakie zrobiłem na trialu, zanim mi nie nie pozwolili dalej grać, nie zasługuje na taką burzę, jaka się tu rozpętała. Walka jest nawet satysfakcjonująca, questy poboczne są całkiem spoko, optymalizacja na PC mile zaskakuje (specjalnie wznowiłem Origin Access, żeby pograć w Andromedę), fabuła może genialna nie jest, ale na swój sposób wciąga.
W mojej opinii niektóre tytuły są zniszczone przez szeroko pojęty "hype". Ludzie mają tak rozdmuchane oczekiwania, nakręcają się na ósmy cud świata, a gdy wychodzi przeciętna gra, która ma jednak coś w sobie, to jest gównoburza.
Wcześniej w komentarzu wspomniałem o Fallout 4. Po trzecim Wiedźminie (po którym zostałem psychofanem CDPR), sam miałem bardzo wysokie oczekiwania co do F4, a wyszła gra średnia w mojej opinii o klasę gorsza niż W3. Też była burza, czytałem myśląc - jak Bethesda mogła po Wieśku wydać takie brzydkie zabugowane dziadostwo... W końcu się przemogłem - dałem szansę, kupiłem, skończyłem i byłem zadowolony. Obniżenie oczekiwań bardzo pomogło mi w odbiorze Fallout 4, bo mimo wszystko nie była to gra totalnie zła. Miała swoje zalety i ten niepowtarzalny klimat postapo Fallouta z radyjkiem grającym muzykę z lat 50-tych ubiegłego stulecia.
Nie zawsze będziemy dostawać gry, o których po premierze będzie się mówić - najlepsza gra w historii gier, kamień milowy, uratowanie branży itd. Często z gry AAA wychodzi tytuł bardzo średni - takie czasy. I właściwie zawsze takie czasy były... Pamiętam jak w 1998 r. (wiem dawno) wszyscy nastawiali się na nową markę Activision - SiN - grę FPP, która miała zmiażdżyć wszystko od Quake po Unreal, a wyszło koszmarnie zabugowane rozczarowanie... Wtedy z drugiego rzędu wyskoczyła Sierra "z jakimś nowym studiem Valve" i wydała Half-Life. Nikt się po H-L nie spodziewał hitu, a wyszła legenda. A SiN, jak go połatali, wcale takie najgorszy nie był, jednak marketingowo był trupem.
Reasumując przypuszczam Andromeda nie będzie grą genialną, nie będzie przełomowa, ale przypuszczam, że będzie się w nią przyjemnie grało, da wiele satysfakcji i będzie warta tego, żeby ją przejść choć raz.
A najnowszy Hitman na Steam-ie za połowę standardowej ceny? Full Expierience, nawet przy obecnym wysokim kursie Euro, można dostać za mniej niż 120 zł (24,99 Euro). Biorąc pod uwagę, iż pudełkowa wersja w preorderach kosztuje ok. 200 zł, klucz na allegro podobnie, a na sklepach z kluczami wychodzi niewiele taniej, to jest okazja dla uczciwych fanów "Łysego".
Będzie trochę wazeliniarstwa, ale muszę to napisać!
Usłyszałem jakiś czas temu, że będzie remaster serii Bioshock. W mojej głowie odżyły cudowne wspomnienia przepięknej przygody w Rapture. Pomyślałem sobie, że fajnie byłoby tam wrócić. Odgrzebałem stare pudełko Bioshock z pomarańczowej kolekcji wydanej przez Cenegę. Pudełko było całe, płyty i kod w środku też, ale żeby zagrać w remastera trzeba mieć grę zarejestrowaną na Steam. A klucz z pomarańczowej kolekcji ze Steamem nie miał nic wspólnego
Pogrzebałem w necie i znalazłem info, że można napisać zgłoszenie na http://support.2k.com/hc/pl i jest szansa na przyznanie klucza na Steam jeśli się ma oryginalną starą kopię gry. Stwierdziłem, że raz się żyje i napisałem do nich w sobotę wieczór. Można napisać zgłoszenie po polsku! Napisałem na wszelki wypadek zgłoszenie po polsku i angielsku. Nie miałem wielkich nadziei, że w ogóle odpiszą, ale ku mojemu głębokiemu zdziwieniu o północy (!) w nocy z soboty na niedzielę dostałem odpowiedź (pisaną piękną polszczyzną), że jeśli wyśle im zdjęcie pudełka gry wraz z jego zawartością z dowodem potwierdzającym, że zdjęcie jest zrobione przeze mnie (numer zgłoszenia napisany na karteczce ujęty na zdjęciu obok pudełka), to rozpatrzą czy dać mi klucz. Wysłałem więc zdjęcie, o które prosili, podziękowali i kazali poczekać na decyzję. I słuchajcie po dwóch dniach dostałem klucz na Steam do Bioshock za free!!! Tak się wzruszyłem, że aż musiałem napisać tego posta, żeby inni, którzy mają stare pudełkowe kopie Bioshocka wiedzieli o takiej możliwości.
Reasumując - Ludziska, jeśli macie starą pudełkową wersje Bioshock, piszcie zgłoszenie na http://support.2k.com/hc/pl powinniście dostać od nich klucz na Steama i będziecie mogli zagrać w remastera.
Wiem, że na razie remaster jest marny, ale w końcu go naprawią. Polską wersja PC też się pojawi - spokojna głowa. Jeśli wychodzą tłumaczenia gier zrobione od podstaw, to konwersja napisów z oryginału na remastera jest tylko kwestią czasu!
Pozdrawiam!
W pudełku jest klucz nobox czy Steam ? Z tego co widziałem zawartość pudełka jest bardzo uboga, dlatego zastanawiam się czy nie kupić samego klucza na allegro.
To chyba jedyny upierdliwy błąd, jakiego nie zdołali naprawić. Ja do dziś grałem ciągle na 1.08.4. Grę przeszedłem dwa razy (wykonując wszystkie questy) i generalnie, wg wielu opinii, ww. wersja gry była najbardziej stabilna i pozbawiona baboli. Wadą pozostania na starej wersji była niemożność odpalenia Serc z Kamienia. Czekając na nowy patch, grałem sobie od czasu do czasu na NG+ przechodząc grę po raz trzeci, mając więcej czasu na inne tytuły - głównie Pillarsy. Dziś zaktualizowałem do 1.12. Po odpaleniu starych save-ów na pierwszy rzut oka jest wszystko ok. Wszystkie questy mam zaliczone na zielono, jest kilka fajnych zmian w interfejsie Ten błąd z rynsztunkiem niedźwiedzia na szczęście da się ominąć (niemniej jednak na 1.08 go NA PEWNO nie było, bo pierwsze co zawsze robiłem po dotarciu na Skellige, to szukałem schematów na mój ulubiony zestaw misia). Z tego co czytałem na forach w 1.10 i 1.11 było kilka takich bug-ów, których nie można było ominąć (np. rynsztunek wilka w Kaer Morhen). Do tego brak pochew na miecze, niezaliczone questy, mimo ich wykonania i szereg innych małych wkurzających błędów. Przed chwilą czytałem, że podobno w 1.12 u niektórych wysypał się Gwint, ale u mnie chyba jest ok. Jutro ściągam wreszcie folie i rozpakowuje Serca :-)
Dla mnie mistrzostwem świata był dubbing sekwencji filmowych w Diablo 2. Film po trzecim akcie w którym trójka piekielnych demonów z mefistem na czele otwierała wrota do piekła pod względem polskiego dubbingu to po prostu mistrzostwo świata. Do dziś mam ciary na plecach, gdy przypomnę sobie słowa mefista do Diablo - "ruszaj mój bracie, diablo, niech Twa groza powróci!"
Pojechaliście trochę po bandzie w tym materiale... Skończyłem właśnie dziś główny wątek fabularny razem z "Trasą", mam na liczniku 66 godzin gry i 39 lvl. Błędy są, jest ich sporo, choć mam wrażenie, że na PC nie ma tylu graficznych baboli, co w Waszym materiale na PS 4. Trochę po chamsku się wyzłośliwiacie się na graficznych bug-ach w tej grze. Ok jest ich sporo, ale będąc sprawiedliwym trzeba powiedzieć, że dla porównania Wiedźmin 3 (którego przeszedłem dwa razy pod rząd, wypełniając każdy quest i zaglądając pod każdy znak zapytania i uważam go za jedną z najlepszych gier jakie grałem w życiu) też ma podobne babole, może jest mniej, a nawet dużo mniej, ale na siłę dałoby się zrobić podobny materiał o W3. Graficzne glicze nie są największą wadą F4, ani nawet nie są to najbardziej denerwujące błędy w tej grze. Mnie osobiście najbardziej zdenerwował błąd w zadaniu ślepa zdrada (ang. blind betrayal), kiedy po odmowie zabicia jednego z moich towarzyszy, kluczowy dla wykonania zadania NPC (guru Bractwa Stali), zamiast stać w miejscu i ze mną rozmawiać, stwierdził, że ma dość i poszedł w cholerę. Powtarzałem zadanie kilka razy od początku - wciąż to samo... Bez użycia komendy z konsoli (zatrzymującej ruch wszystkich npc w grze) nie dało się ukończyć tego zdania... To są najgorsze błędy w tej grze i jest ich więcej niż kilka. Pewnie to naprawią w patchach, ale póki co to zwyczajnie wqrwia. Poza tym ta gra, mimo niezaprzeczalnego magnesu jaki w sobie ma, jest paradoksalnie strasznie nudna i powtarzalna. Fabuła jest kiepska, npc mało wyraziści, strzelanie, którym wielu się zachwyca jest dla mocno średnie i ciągle przypomina pierwszą cześć starego Bioshock-a. Największa zaletą nowego Fallouta jest to, że mimo tych wszystkich błędów i niedociągnięć trudno się od niego oderwać... Skończyłem grę z sentymentu dla pierwszych części, w które niegdyś grałem z słownikiem w ręku i przez które dostałem w ogólniaku kilka pał... Szkoda, wielka szkoda. Był gigantyczny "hype", a wyszedł mocny średniak, którego dodatkowo osłabił wydany w tym roku genialny Wiedźmin 3. Nie ma się też co dziwić, że po tak rozbudzonych oczekiwaniach jest taki "hate" na tą grę. Niemniej jednak, mimo tego co napisałem powyżej, uważam, że nie jest to zła gra i ma kilka smaczków które zostają w pamięci na długo. Dla mnie takim smaczkiem był quest w którym zwiedzamy zwoje mózgowe jednego z naszych wrogów. Wyluzujcie złośliwe chłopaki...
Mwa Haha Ha ha
Współczuje Ci Twojego realnego życia, w którym, aby mieć jakikolwiek "fun" musisz wypisywać bzdety na necie i wkurzać innych ludzi... Zrobiłeś sobie świetne autoreklamę, teraz każdy będzie cię miał za kretyna, a to co napiszesz nie będzie brane pod uwagę. Pewnie Ci w tym Twoim życiu bardzo źle i trollowanie to jest twój sposób aby się dowartościować i zapomnieć o tym permamentnym bólu dupy jaki odczuwasz z powodu swojego marnego żywota. Sugeruje wizytę u psychologa, albo psychiatry, ale przecież nigdy tam nie pójdziesz, bo co jakiś "matołek z neta" może o tobie wiedzieć... A, że większość tak mówi ? Cóż, przynajmniej masz radość, że kogoś wqrwisz.
Jaki już pisałem powyżej - jesteś żałosny.
Myślę, że gra padła ofiarą wielkiej kampanii marketingowej jej producenta, rozbudzającej i tak już wielkie oczekiwania fanów serii. Z punktu $ taki hype to rzecz pozytywna, bo napędza sprzedaż zaraz po premierze, gdyż gracze (w tym ja kupują grę w ciemno), jednak dla oceny produkcji przez zwykłych graczy, to już nie do końca, bo pojawia dysonans poznawczy między oczekiwaniami, a jakością samej produkcji. Po kilkunastu godzinach moja ocena to 8,0, gra pomimo technicznej archaiczności, ma duszę i wciąga. Dotarłem do kilku fabularnych smaczków, a przy zadaniu w którym podróżowałem po synapsach wspomnień jednego z wrogów byłem pod dużym wrażeniem (czyt. opad szczęki). Cieszy mnogość broni i pancerzy oraz możliwość ich dowolnej modyfikacji. Teraz to co mi się mniej podoba. Przede wszystkim wybór opcji dialogowych - nie mam nic przeciwko 4 opcjom, ale często nie wiadomo co pod daną odpowiedzią się kryje !!! Może to wina polskiej wersji językowej, ale wątpię. Nie podoba mi się też wstęp. Niby początek jest spoko, przejście od sielanki do brutalnego życia na pustkowiach, ale dzieje się to za szybko. W jednej chwili cieszysz się ciepłem ogniska domowego, a w drugiej biegasz z karabinem strzelając do zmutowanych szczurów... Żadnych wewnętrznych emocji, rozterek - załamania... Ale na szczęście szybko się o tym zapomina, gdyż fabula i mnogość zadań mocno wciąga. Nie do końca podoba mi się system SPECIAL - to coś kompletnie innego niż F1 i F2, ale cóż trzeba iść z duchem czasu i proponować rozwiązania łatwiejsze dla zwykłych graczy, a nie maniaków serii. Nie podoba mi się też, że Fallout 4 to w praktyce FPS za dużo jest tego strzelania - do tego nie jest ono całkiem przyjemne, bo nawala system V.A.T.S. Na ogół lepsze efekty przynosi strzelanie "na bezczelnego" niż celowanie w zwolnionym tempie, zwłaszcza gdy mamy przed sobą kilku wrogów. Na koniec zostawię rzecz najmniej dla mnie ważną, ale jednak mającą znaczenie. Z grafiką w grach jest jak wyglądem zewnętrznym ludzi w relacjach uczuciowych. Najważniejsze jest serce i dusza, ale nikt mi nie powie, że nie zwraca uwagi na wygląd... Gdy gram w F4 czuję się jakbym rozmawiał z bardzo inteligentną, na swój sposób urodziwą i rzeczową kobietą z pięknym wnętrzem z którą czasem rozumiem się bez słów i wiem, że mogę z nią spędzić wiele cudownych chwil. Gdy jednak na nią patrzę, to wiem, że ma sobą trzy małżeństwa, dwa liftingi i tonę tapety na twarzy i nigdy już nie będzie urodziwą piękną dwudziestolatką...
Na razie 8,0
Na metacricie jest rozdział na oceny prasy branzowej i graczy. Wg "ludzi z branży" gra w tej chwili jest oceniana na 87-88/100 w zależności od platformy - to niżej od Wiedźmaka (91-93/100). I nie ma też co jechać na metacrita, bo na opencritic oceny są podobne - Wiedźmin ma wyższe. Ocena graczy na portalu metacritic jest masakryczna - koło 5 i fakt - widać, że ludzie wyładowują złość na Bethesdzie, na czym cierpią zwykli uczciwi ludzie, którzy po prostu chcieliby się dowiedzieć - czy dana gra jest na tyle dobra, żeby ją kupić i zagrać. Należy jednak podkreślić, że ocena graczy dla naszej rodzimej produkcji na metacricie to ponad 9 i to jest jedna z najwyższych ocen jakie przyznali gracze w historii tego portalu. Nie powiecie mi drodzy fani postatomowej apokalipsy, że cały growy świat pokochał Wiedźmina na złość Falloutowi i prawie wszystkim innym grom jakie dotychczas wydano. Wiedzmin jest po prostu bardzo dobry, mimo swoich wszystkich baboli, gliczy i 10 gb patchów. Przeszedłem trzeciego Wieśka w ciągu 5 miesięcy dwa razy od A do Z, rozwiązując każdy quest i zaglądając w każdy znak zapytania i nie żałuje ani jednej minuty spędzonej z Geraltem. Nie jest to gra doskonała, ale bliska ideałowi, zwłaszcza dla ludzi lubiących RPG grać w klimacie "średniowiecznym" Wracając do Fallouta - do każdej oceny należy podchodzić z rezerwą, ale ocena graczy dla trzeciej części Wiedzmina jest czymś co tą grę wyróżnia i na tle wszechogarniającego hate-u w sieci. Fallout jest zapewne grą bardzo dobrą, zupełnie inną niż Wiedźmin, kupiłem ją wczoraj (jeszcze nie rozpakowałem - po trzydziestce coraz częściej ponad granie przedkłada się spokojny sen), ale zamierzam się przy niej dobrze bawić. A co do GOTY, to niestety często tak jest, że o nagrodach w tej kategorii nie decyduje serce krytyków lecz ich kieszeń i polityka gazety/portalu dla jakiego pracują. Ale to nie jest niczym nowym - taki już jest świat... Jest jeszcze nowy Star Wars, który wydaje EA...
Krakowa brak... To pewnie dlatego, że jest taki smog, że w Fallouta gra każdy mieszkaniec wychodzący z domu na miasto ;-)
Ja czekam na pierwsze recenzje. Myślę, że będzie max 8/10. Oprócz "nie najnowocześniejszej grafiki", gra ma chyba sporo niedociągnięć. Palący się pies, któremu ucieka winda, a w innym filmiku spada z platformy z dużej wysokości. Mutant w chwili śmierci przelatujacy przez ciało głównego bohatera. Ale to są rzeczy do naprawienia.
Najbardziej obawiam się, że ta gra będzie zwyczajnie nudna... Mi z wyglądu bardzo przypomina pierwszego Bioshocka (grę swoją drogą bardzo dobrą), ale osobiście nie widzę w tych wszystkich wyciekających filmikach potencjału do grania "set" godzin, ale może niepotrzebnie się martwię...
Weteran pierwszych dwóch części.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - grę można dość tanio kupić. W piątek zaryzykowałem i kupiłem na allegro klucz do gry + DLC za 73 PLN (zwykły klucz steam, nie ten pochodzący kart nvidii), co jak na taki topowy tytuł jest ceną bardzo dobrą.
Po trudnościach z uruchomieniem menu (musiałem dać opcję gry w oknie, bo pełny ekran za cholerę nie chciał działać), udało mi się pograć całkiem przyjemnie, na dwóch opcjach graficznych na medium i jednej high w 30 FPS w full HD 1920x1080). Mam jednak dość mocnego lapka (I7, 16 gb ram dysk ssd, gtx 850m gddr5), wiec zdaje sobie sprawę, że na starszych konfiguracjach może być kiepsko. Naprawią grę nie martwcie się :-)