@Meehovv Mocne picie do różnych dzieł to jedno (np. Quarianie zainspirowani exodusem ludzkości w Battlestar Galactica, rasa Rachni i ocalenie jednej królowej jak w "Grze Endera" i wiele innych smaczków). "Pożyczenie sobie" głównego wątku fabularnego (konflikt ze Żniwiarzami i cykle eksterminacji organików) to odrobinkę co innego ;> Obecne zakończenie (zwłaszcza przed premierą Extended Cut) było żywcem skopiowane z zakończenia nowego "Battlestara" (zwłaszcza gdy wybrało się Synthesis Ending i z rozbitej Normandii na całkowicie losowej planecie, która jest jednak w stanie podtrzymywać życie i pokryta jest bujną dżunglą, wyłaniają się błyskający zielonkawo Joker z Edi jako nowi Adam i Ewa). W Extended Cut dołożono garść dialogów, które sprawiły, że zakończenie zaczynało mieć przynajmniej pozory sensu (m.in. przyczyna, dla której Normandia ucieka z bitwy o Ziemię i znajduje się w zasięgu Przekaźnika Charon akurat tuż przed nadejściem fali uderzeniowej, możliwość zadania kilku dodatkowych pytań gwiezdnemu dziecku itp.), co nie zmienia faktu, że po odwołaniu Karpyshyna do Teksasu celem ratowania ToRa ME poszło w bardzo generycznym kierunku. Motywów przewodnich trylogii nie zmienia się w ostatniej odsłonie - o to chyba przede wszystkim rozpętała się kupoburza, bo zakończenie ME3 było nieprzyjemnym zaskoczeniem dla fanów serii (to trochę tak, jakby w starych "Gwiezdnych Wojnach" okazało się nagle w "Powrocie Jedi", że za wszystkie sznurki pociągały Ewoki, które były tak naprawdę starożytną cywilizacją mającą na celu obronę galaktyki przed Sithami). Widać to było zresztą po reakcjach publiczności - do zakończenia zupełnie nie zgłaszali zastrzeżeń gracze, którzy rozpoczęli swoją przygodę od trójki, podczas gdy starsi fani mocno odczuli zmianę kierunku prowadzenia fabuły. Kupoburza, ośmielę się zasugerować, była również powodowana reakcją BioWare na krytykę - twórcy ni mniej, ni więcej, tylko obrazili się na fanów za (częściowo słuszną, choć może nieco przesadzoną) negatywną reakcję i zarzucili im, że nie pojęli ogromu ich artystycznej wizji. Pamiętajmy, że bywały już przypadki, kiedy autorzy i fani nie zgadzali się co do kształtu zakończenia jakiegoś dzieła, ale owocowało to *dialogiem* między stronami zainteresowanymi. Arthur Conan Doyle pod presją fanów wskrzesił Sherlocka Holmesa; Bethesda poprawiła zakończenie Fallouta 3. Z tego, co wiem, do dziś nie było między BW a fanami prawdziwej, merytorycznej dyskusji co do zakończenia ME3, pod hasłem "z tego jesteśmy dumni, a tu mogło być lepiej". Stosując retorykę "nie, bo nie, a jak się nie podoba, to won" nie zjednuje się serc graczy.
Aluzje do tego, że coś jest mocno na rzeczy z ciemną energią, pojawiają się w całym ME2 (misja z Tali na planecie Haestrom - po otrzymaniu analizy wyników badań okazuje się, że słońce tego układu starzeje się w przyspieszonym tempie z powodu ciemnej energii właśnie). Dodatkowo o wyjątkowości ludzi w "wielkim planie" Żniwiarzy (czyli manipulacji ciemną energią na potrzeby uniknięcia końca świata) świadczył ludzki Żniwiarz budowany przez Zbieraczy (jest to również podkreślone w misji lojalnościowej Mordina). Wątek ten został całkowicie porzucony w ME3 - z perspektywy całej trylogii właściwie nie wiadomo, po co u licha Zbieracze (pracujący dla Żniwiarzy) ryzykowali tyle, atakując ludzkie kolonie i szykując się do "pobrania" na cele budulcowe wszystkich ludzi zamieszkujących na ziemi. Na koniec dodam, że "nowe" zakończenie trylogii, które znalazło się w ME3 (chodzi o motywy powodujące maszynami), jak i ogólnie wiele podstawowych elementów przewodnich całej sagi (organicy kontra syntetycy, czystki dokonywane przez tych drugich po osiągnięciu pewnego poziomu przez cywilizacje organiczne itp.), zostało "zaczerpnięte" z trylogii Alistaira Reynoldsa (otwiera ją tom "Przestrzeń objawienia"). W porównaniu z tym, co dostaliśmy, pomysł Drew Karpyshyna był przynajmniej oryginalny.
Dodatkowo, w ME2 Shepard wspomina w wywiadzie, że jednym z krążowników Przymierza, które zostały zniszczone w bitwie o Cytadelę, był SSV Warsaw, a Legion w rozmowie porównuje obecność Gethów na Rannoch do kustoszy innych wielkich cmentarzysk we wszechświecie, m.in. do Auschwitz-Birkenau.