Jako fanowi pierwszych części Fallouta jakoś udało mi się przełknąć zmiany w trójce, tak tu prawie nic nie przypomina pierwszych części (poza tytułem). Moim zdaniem artykuł powinien nazywać się "Co Fallout 4 robi źle".
Podsumowuję każdy punkt:
1.Kreator postaci
Większość graczy spędzi przy nim więcej czasu niż zajmie znalezienie w grze maski bądz hełmu ktory w całosci zakryje twarz
2.Dynamiczne dialogi
Nie potrzebne uproszczanie gry, między innymi to własnie ściany dialogów dawały klimat w poprzednich częściach
3.Czworonożny towarzysz
Jeżeli Bethesda zrobi sztuczną inteligencje tak jak we wszystkich poprzednich grach to będzie on bardziej przeszkadzał niż pomagał
4.Nowy lepszy Pip-Boy
Tu praktycznie nie mam uwag, jedynie gry wydają się zbędne
5.Fallout Shelter
To inna gra więc to pominę.
6.Tower Defence Post-Apo
To jest jedna wielka porażka. Prawdopodobnie gracz zamiast zwiedzać świat i poznawać historie będzie zmuszony do obrony i rozbudowy bazy ponieważ będzie ona dawać zyski nie porównywalne do innych form zarobków. Może także dochodzić do sytuacji w których podczas wykonywania misji dostaniemy komunikat o ataku na bazę i czym prędzej trzeba będzie wszystko zostawić i ruszać na ratunek swojemu dorobkowi.
7.Srogi crafting
To akurat mi się podoba :)
8.Hektolitry frajdy
Jak mniemam jedną z głównych rzeczy tworzących klimat Fallouta była poważna atmosfera oraz taktyczne prowadzenie walki co w tej części patrząc na gameplaye zostanie zastąpione strzelaniem rodu z CoD'a. A co do samych jetpacków i samolotów to psują one trochę klimat który był budowany poprzez długie wędrówki z punktu A do punktu B.
Mam jedynie nadzieje ,że moje obawy okażą się nieuzasadnione i dostaniemy godnego następce pierwszych części.