Klocki są droższe niż wcześniej, ale są jakościowo na poziomie współczesnego Lego, które i tak jest dużo droższe (porównując zestawy z podobną ilością klocków oczywiście). Wszyscy przecież wiedzą, że lego od jakiegoś czasu kładzie lagę na jakość i innowacje (wystarczy sobie porównać modele x-wingow na przestrzeni lat - to istny downgrade) Poza tym Cobi ma fajną niszę, którą bardzo dobrze wypełnia - kolekcja historyczna jest na wysokim poziomie, regularnie aktualizują starsze modele. Oprócz tego aktywnie uczestniczą w społeczności fanów, co tydzień są live'y i Q&A na żywo. Fakt, ceny wzrosły w tym roku, ale też nie bez uprzedzenia, bo mówili o tym dużo wcześniej. Widać, że się rozwijają, co nie jest specjalnie łatwe w naszym kraju.
@Matihias
Nie prowadzę z Tobą żadnej akademickiej dyskusji, stwierdzam jedynie niekonsekwencję i podwójne standardy w Twoich sądach. Bo jak mam rozumieć twierdzenie, że "Takie zabawy z historią zawsze kojarzyły mi się z wybielaniem jednej ze stron przez wypominanie drugiej jej uczynków.", kiedy wcześniej usprawiedliwiasz przykładowe alianckie zbrodnie niemieckimi (choćby fragment o Luftwaffe). Nigdzie nie postawiłem znaku równości pomiędzy tymi wymienionymi przeze mnie zbrodniami alianckimi, a niemieckimi. Zbrodnia jednak zawsze jest zbrodnia, a usprawiedliwianie jej inną zbrodnią, nawet dużo gorszą, jest wątpliwie moralne. Cel nie uświęca środków, jakie środki taki cel.
Nie pozwolę sobie też na przypiecie mi łatki człowieka bez kręgosłupa moralnego. Relatywistą w tej dyskusji jestes Ty, bo spogladasz na historię z perspektywy zwycięzcy i w ten sposób tylko ja oceniasz. Piszesz o zbrodniach o charakterze wojennym, co jest kompletna bzdura i brakiem wiedzy. Na domiar złego nie odnosisz się nawet do mojego poprzedniego komentarza.
To rzeczywiście koniec dyskusji, brakuje tu głębszego spojrzenia na problem.
Niemniej życzę powodzenia w zglebianiu tego tematu, bo z pewnością na to zasługuje.
@Matihias
Pozwolę sobie przeanalizować Twoją wypowiedź po kolei, pozwolisz, że będę cytował.
"nie pisałem o niemieckich żołnierzach, a o bandytach z SS, a dokładnie rzecz ujmując- o bandytach z Waffen SS. Niemieccy żołnierze to tylko Wermacht. "
Pisałeś o niemieckich żołnierzach z Waffen SS, Niemcy to nie nie tylko Wehrmacht.
"Drezno miało charakter terrorystyczny, ale Luftwaffe lepsze nie było."
Niemoralnym jest usprawiedliwianie zbrodni kontrzbrodnią - to że Luftwaffe lepsze nie było (choć w bombardowaniach dywanowych to alianci zachodni wiedli prym), nie usprawiedliwia terrorystycznego i bestialskiego zachowania alianckich armii powietrznych bombardujących Drezno, Hamburg, czy Tokio.
"gwałty na Włoszkach (w sumie wtedy gwałcono wszystkich, nie tylko kobiety- beduini służący dla Francuzów nie znali żadnych świętości) były zbrodniami, ale trudno doszukiwać się w tym zaplanowanych akcji na miarę działalności SS"
Otóż na Waffen SS składały się jednostki frontowe, które nie brały udziału w prowadzeniu obozów koncentracyjnych i zagłady. Oczywiście skala zbrodni W-SS jest zdecydowanie większa, ale odsyłam do mojego pierwszego komentarza.
"obozom internowania dla Amerykanów japońskiego pochodzenia naprawdę daaaaaaaaaaleko do niemieckich obozów zagłady" Faktem jest, że warunki amerykańskich obozów dla obywateli japońskiego pochodzenia były bardzo złe, to na pewno nie tak złe, jak obozy koncentracyjne III Rzeszy - ale dalej odsyłam do mojego pierwszego komentarza.
"a bombardowania atomowe zbrodniami nie były, Japończycy mieli po prostu za słabą obronę przeciwlotniczą."
Co to w ogóle znaczy, to oburzające zwalać winę za doszczętne zniszczenie dwóch miast o marginalnym znaczeniu strategicznym przy użyciu broni, której siły rażenia do końca się nie okiełznało, a która zabiła w ciągu kilku chwil kilkadziesiąt tysięcy ludzi, na słabą obronę przeciwlotniczą.
"To co wyprawiali Japończycy na podbitych przez siebie terytoriach spokojnie można zaliczyć do zbrodni wojennych i przeciw ludzkości."
Oczywiście, że tak, ale dalej kontrzbrodnia dalej jest zbrodnią - odsyłam do pierwszego komentarza.
"Nie zgodzę się również z >>bezrefleksyjnym uśmiercaniem Niemców<<"
Ale co to ma do rzeczy? Przecież te dwa wymienione przez Ciebie tytuły nie wywołały żadnej w zasadzie burzy. Bardziej kontrowersyjna dla opinii publicznej była stylistyka CoD:WaW, gdzie ręce i nogi latały na prawo i lewo.
Twoja wypowiedź jest niestety przykładem podwójnych standardów, niekonsekwencji oraz braków w wiedzy. Widzę, że próbujesz ją pogłębić, ale na zerojedynkowe sądy, jakie popełniłeś, jest zdecydowanie za wcześnie.
Abstrahując już od niskiej pod względem technicznym i językowym wartości tekstu, chciałbym zwrócić uwagę jego autorowi na niekonsekwencję, wokół której zbudował swój pogląd na kwestię "złych kolesi" w grach.
Zbrodnia zawsze pozostanie zbrodnią, bez względu na jej skalę i poziom okrucieństwa. Dlaczego zatem autor oburza się, widząc możliwość zagrania niemieckim żołnierzem podczas ostatniej wojny światowej, a nie ma żadnego problemu z wcielaniem się w Aliantów, którzy np.:
- zniszczyli doszczętnie Drezno, zabijając w ciągu jednej doby kilkadziesiąt tysięcy ludzi, w bezsensowym akcie bombardowania mieszkalnej części miasta
- dokonywali gwałtów na włoskich kobietach, wkraczając na tereny Półwyspu Apenińskiego w latach 1943-1944
- tworzyli obozy koncentracyjnej dla swoich obywateli, którzy byli japońskiego pochodzenia
- zrzucili 2 bomby atomowe na pełne cywilów miasta
Wojna zawsze pozostanie kompilacją okrucieństw obu stron, bez względu na to, czy za 70 lat ludzie będą grać żołnierzami jednej, czy drugiej strony. Pytanie brzmi tylko, gdzie jest granica dobrego smaku, bo faktycznie, The Waffen SS Edition może być przesadą, ale bezrefleksyjne uśmiercanie Niemców też nie jest niczym porządnym.