Wiadomo, że rodzice chcą chronić swoje dzieci przed całym złem tego świata, jednak nie da się uchronić ich przed wszystkim. Dziecku trzeba by wytłumaczyć, że hejterzy to smutne osoby, które robią wszystko, żeby poczuć się lepiej.
Jeśli mowa o pornosach - nie wierzę, że pan ani nikt inny z państwa nie wszedł na filmiki tego typu w młodym wieku.
Trzeba po prostu kontrolować to, co publikuje w Internecie swoje dziecko - może w opisie filmu napisać, że jest on skierowany do młodszych odbiorców i żeby podchodzić do niego z dystansem? Oczywiście, że nie każdego interesuje opis filmiku i przejeżdża do komentarzy, aby sobie je poczytać. Tam też można przypiąć informację o tym, do kogo te treści są skierowane.
Oczywiście, że hejty się pojawią, bo, spójrzmy prawdzie w oczy, jeszcze nie było takiego, który by wszystkim się spodobał.
Podchodźmy do tego z dystansem, jednak nie przesadzajmy - jeśli nagrywanie jest marzeniem dziecka, nie graniczajmy go.
Oczywiście, że dziecko w wieku dziewięciu lat nie jest w stanie samemu obronić się przed krytyką, dlatego należy przed nią ostrzegać pociechy.
Boi się chodzić do szkoły?
Trzeba napisać czy zadzwonić do nauczycieli, a jeśli to nic nie da, do rodziców uczniów nękających dzieci.
Im dziecko jest starsze, tym bardziej odporne na krytykę. Nie zamykamy go w czterech ścianach.