Gdyby mnie przypadł wybór Gry Roku, przyznałbym go Hadesowi, bez zastanowienia. Nie tylko gra ma niesamowity gameplay, świetny art style, mistrzowską muzykę i bardzo wciągającą i jednocześnie odświeżającą jak i emocjonującą fabułę, a do tego jest grą indie. Mówię to jako osoba która z grami rougelike nie ma praktycznie nic wspólnego, a w Hadesie spędziła ponad 70 godzin.
Niestety, biorąc pod uwagę innych kandydatów, najprawdopodobniej się to nie wydarzy, bo gra nie jest w żadnym stopniu upolityczniana. Szkoda
Mimo to będę trzymał kciuki za Hades.
Zacznijmy od tego, że wiking to okupacja (taki jakby zawód) a nie naród. Kłuje w artykule strasznie nadużywanie słowa "wiking" podczas gdy ewidentnie gra nie traktuje tyle o wikingach co o osadnikach chcących zdobyć kawałek ziemi w Brytanii. Jeśli ktoś chce przykładu wikinga, to w 1 sezonie serialu Vikings Ragnar był wikingiem - przypływał, łupił i wracał do siebie. Więc zamiast używania sformułowania wiking powinno się używać Nord (tak na osadników z Norwegii i Szwecji mówiono w tamtych czasach, na duńskich osadników mówiono Danowie).
Generalnie zajebiście że wybrali ten okres w historii bo jest bardzo ciekawy. Ciekawi mnie też w jaki sposób będzie to Assassin's Creed bo zakon w tych czasach już istniał więc powinni się do tego jakoś odnieść i nie będzie wymówki że to protoplaści assassynów bo ich jeszcze nie było jak to było w przypadku origins i odyssey.
Po dwóch odcinkach - dla mnie rewelka. Jak na razie to, czego się najbardziej bałem dało mi największą niespodziankę - jest KLIMAT, i to w moim odczuciu wylewa się z ekranu. Cavill o dziwo świetnie gra Geralta, jako pozornie apatycznego, sceptycznego i pełnego sarkazmu zabójcę mutanta, Jaskier klasa, Ciri już mnie wkurwia podobnie jak w książkach więc na plus, a Yennefer na razie ciężko ocenić. Dla fanów książek i gier - zdecydowanie na tak. Dla osób niezaznajomionych z tematem odczucia do serialu będą podobne jak recenzentów z najniżej punktowanych recenzji metacritica - serial nie daje zbyt dobrego przedstawienia postaci i zrozumienia o czym Wiedźmin tak na prawdę jest, przynajmniej na początku.
Jak na razie, dla mnie osobiście, jest to Wiedźmin na którego nie miałem odwagi mieć nadzieję.
Zgadzam się z Tobą w kwestii gustów, i najprawdopodobniej Cię nie przekonam do swojej opinii, ale celem dyskusji jest wymiana poglądów i argumentów za bądź przeciw :) Zaciągnięcie opinii odmiennych od swojej własnej jest kluczem do poszerzania horyzontów :) W każdym razie nie mam na celu obrzydzania nowej trylogii tym którym się im podoba, jak napisałem w poprzednim poście, zazdroszczę Tobie i innym co mają takie odczucia w stosunku do niej. Argument dotyczący stron agregujących oceny użytkowników jednak byłby celny gdybyśmy rozmawiali o filmie zaraz po jego premierze. Gdy odbiorca ochłonie i przemyśli swój odbiór danej treści, jego ocena może się różnić od tej wydanej "na chłodno". Dla przykładu gdy wyszedłem z seansu Ostatniego Jedi nie wiedziałem co myśleć o tym filmie. Dopiero przeanalizowanie tego co zobaczyłem na chłodno pozwoliło mi dojść do takich a nie innych wniosków co do mojego odbioru filmu. Dlatego zaznaczyłem, że minęły lata od premiery. Po dwóch latach, opinie hejterów którzy nie widzieli filmu są w zdecydowanej mniejszości do tych wydanych przez ludzi którzy rzeczywiście film widzieli i chcieli się podzielić swoimi wrażeniami bo emocje opadły i Ci którzy chcą sztucznie nabić złe oceny już dawno zapomnieli o sprawie.
Co do Rey - jej naiwność jeszcze jej nigdy nie wybuchła w twarz bo jest dzieckiem doskonałym któremu wszystko wychodzi i nigdy nie popełnia błędów. Nie zgodzę się z tym że jest charyzmatyczna, powiedziałbym nawet że jest na tyle nijaka że bardzo łatwo jest zapomnieć że jest ona główną bohaterką. W przypadku Luke'a główną motywacją była na początku chęć zemsty za swojego ojca co widać w walce z Vaderem z 5 epizodu, a potem jego odkupienie. Przekładając to na konwencję grową - dostał questa i do końca trylogii ten quest był popychany do przodu, cała linia fabularna filmów kręciła się dookoła tego main questa, więc motywacja Luke'a była bezdyskusyjna. Piszesz o chęci odnalezienia własnego miejsca we wszechświecie - w oryginalnej trylogii nigdy o to nie chodziło, ale załóżmy że można naciągnąć interpretację trochę ale i tak - ten cel został osiągnięty pod koniec Nowej Nadziei dla Luke'a. A Rey? Ok, wyruszyła z Jakku żeby uciec od dożywocia jako złomiarka - nie mam z tym problemu. Ale dalej już mamy kompletne płynięcie na fali. Odkrycie prawdy o swoich rodzicach to dla głównej linii fabularnej filmu był zwykły sidequest, zakończony z resztą (przy najmniej na chwilę obecną) tak, że nie ma żadnego znaczenia dla głównej linii fabularnej. Na chwilę obecną kształtuje się to w taki sposób jakby jej głównym celem było przekabacenie EmoRena na jasną stronę, ale dlaczego? Została uwikłana w konflikt Ruchu Oporu z Najwyższym Porządkiem (swoją drogą ten konflikt też jest kompletnie z dupy - gdzie jest Nowa Republika, skąd się wziął ten Najwyższy Porządek, i jakim cudem są na tyle potężni żeby w gruncie rzeczy zastąpić Imperium w tak krótkim okresie czasu? toż to się kupy nie trzyma. Nawet jeśli robią podkład pod spin-offy to powinni dać jakiś backstory który nadawałby temu całemu konfliktowi jakiegoś sensu i by zachować ciągłość fabularną z poprzednimi trylogiami...) z którym nie ma nic wspólnego, Rena widziała może 2 razy w życiu. Jedi zabijają Sithów i vice versa - nikt nie próbował odwrócić od ciemnej strony Dartha Maula czy Dartha Sidousa, a Rey nie sprawia wrażenia że ma problem z zabijaniem szturmowców którzy też są ludźmi (jak Finn na przykład) a Kylo usilnie próbuje zwrócić ku światłu. Więc czemu? Skąd się to wzięło? Może Odrodzenie da nam jakieś odpowiedzi, ale na chwilę obecną Rey jest ściśle mówiąc bez sensu.
Co do Rena, rozumiem co chcesz powiedzieć. Myślę że albo patrzę na użytkowników Ciemnej Strony przez pryzmat poprzednich dzieł, albo po prostu ten rodzaj villaina mi nie odpowiada, ale kompletnie nie czuję tej postaci, z powodów które wypisałem wcześniej. I może Driver ma charyzmę, ale odgrywana przez niego postać jej kompletnie nie ma. Jeśli chodzi o Anakina - według mnie Anakin z prequeli był bardzo wiarygodny i nie wiem czemu się go czepiasz. Miłość pchnęła go do zemsty na Ludziach Piasku, miłość do Padme pchnęła go w stronę Palpatine'a który wykorzystał jego strach przed Zakonem i konsekwencjami swoich czynów obiecując bezpieczeństwo swoje i bliskiej mu osoby w zamian za odwrócenie się od Zakonu Jedi. Według mnie, pod względem samego scenariusza, było to napisane bardzo dobrze, bardzo wiarygodnie, ukazywało największe wady Zakonu, geniusz Sidiousa i nie wyobrażam sobie żeby można było wymyślić lepsze backstory dla badassa mothafucki kozaka przechuja Vadera. Co więcej, gdyby Anakin był jak Kylo, to jego przemiana w Vadera byłaby tym bardziej mało wiarygodna, a tak jest jak najbardziej prawdopodobna (efekt kuli śnieżnej). Czytając Twoją wypowiedź, Twoje argumenty w sprawie Rena do mnie przemawiają i nie miałbym problemu z taką postacią gdyby nie to, że mówimy o Gwiezdnych Wojnach, gdzie Moc gra pierwsze skrzypce i wpływa na zachowanie ludzi na nią wyczulonych. Jedi są apatyczni i pozbawieni emocji bo tym charakteryzuje się Jasna Strona Mocy. Sithowie są brutalni, bezwzględni i często źli, bo dążenie do większej potęgi z tym się wiąże, a to jest główna cecha Ciemnej Strony, jej czynniki uzależniające. Ren przedstawiany jest jako użytkownik Ciemnej Strony, natomiast jego zachowanie sugeruje że powinien mieszkać z rodzicami i walić gruchę do świerszczyków aż mu pryszcze z gęby zejdą. Ciemna Strona potęguje silne negatywne emocje co w efekcie nie ma prawa przejawiać się w rozchwianiu emocjonalnym wynikającym z wyrzutów sumienia (patrz Anakin - po tym jak całkowicie oddał się Ciemnej Stronie wszelkie wyrzuty sumienia odeszły). Myślę że ta niekonsekwencja z kanonem może być tym co mnie najbardziej przeszkadza w odbiorze tej postaci, szczególnie jako villaina.
Dzięki za odpowiedź :)
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoją opinią Araszu i specjalnie zalogowałem się po to żeby wypocić z siebie swoje trzy grosze.
Słowem wstępu - jeśli chodzi o EU to przeczytałem kilka książek, ograłem kilka gier, jednak spędziłem mnóstwo czasu na Bibliotece Ossus czytając historie różnych postaci, opisy wydarzeń, a także spędzam sporo czasu na YT oglądając filmy o tematyce SW więc co nieco o EU wiem. Filmy oglądałem po kilkanaście razy każdy (oryginalną trylogię, prequele tylko kilka), od zawsze SW było moim oczkiem w głowie i za dzieciaka miałem obsesję na punkcie tego uniwersum.
Według mnie nowa trylogia jest po prostu tandetna. Disney splunął na fanów i twórczość autorów zastępując stary kanon odgrzewanym kotletem tak starym, że śmierdzi zgniłym jajem. Przebudzenie Mocy jeszcze było do obejrzenia, bohaterowie byli beznadziejni, stereotypowi i kompletnie nieciekawi, linia fabularna jest kalką Nowej Nadziei, a perspektywy na przyszłość nieciekawe, ale był to powrót filmów do uniwersum, a sceneria i efekty były pierwsza klasa. Swoją drogą Przebudzenie Mocy było taką nową nadzieją fanów na oddanie honoru serii która ukształtowała pokolenia widzów, graczy i czytelników, która spłonęła w wyniku Ostatniego Jedi.
Największym problemem nowej trylogii, w moim odczuciu, są bohaterowie.
Rey jest protagonistką miałką, bez charakteru i równie dobrze mogłoby jej nie być a nowa trylogia nic by nie straciła jako że ta postać jest kompletnie bez żadnego motywu napędzającego jej działania. Jest jak chorągiewka na wietrze, która wieje tam gdzie jej powiedzą, nie mająca innego celu swojego istnienia jak po prostu bycie. Jedynym co, można by powiedzieć, że ją napędza jest chęć dowiedzenia się czegoś o swoich rodzicach, jednak obecność w wydarzeniach prezentowanych w sequelach nijak się do tego ma. Nic nie tłumaczy dlaczego pomaga Ruchowi Oporu i co ją motywuje do walki.
Kylo Ren jest karykaturą Vadera i do tego beznadziejnie słabą, jako że brakuje mu tego czym Vader tak bardzo się wyróżniał - charyzmą. Vader w starej trylogii nie był jakąś zajebiście głęboką postacią która zawładnęła sercami fanów poprzez swoje rozterki moralne czy skomplikowany charakter - Vader był da boss mothafucka, kozak i przechuj a to wynikało z naturalnej charyzmy tej postaci wzmacnianej poprzez mroczny kostium i kultowy hełm. Można go porównać trochę do potężnej burzy z piorunami - 5letni ja przed telewizorem oglądający Nową Nadzieję za każdym razem gdy pojawiał się na ekranie dostawał gęsiej skórki. Kylo Ren jest jak zima w Polsce w dzisiejszych czasach - w sumie cholera wie co to jest i tylko ludzi wkurwia. Jest rozchwiany emocjonalnie, sprawia wrażenie postaci będącej złym tylko po to żeby podokuczać innym, jest przewidywalny, nudny i kompletnie pozbawiony charyzmy. Sceny z jego udziałem osobiście określam jako tragikomiczne - tak tragiczne że aż komiczne. W trakcie seansu Ostatniego Jedi w kinach autentycznie śmiałem się w niebo głosy kiedy Kylo pojawiał się na ekranie. Nie rozumiem czemu według Ciebie jest on "jedną z najlepiej napisanych postaci w sadze", mam nadzieję że mógłbyś to jakoś rozwinąć.
Jedyną postacią która według mnie była ciekawa, ale naturalnie zostało to zjebane, był Finn. Postać mająca ogromny potencjał, jako Szturmowiec który zdezerterował, została totalnie sprasowana walcem stereotypowej postaci pobocznej, przydupasa głównej protagonistki tańczącemu jak mu zagrają. Ma prawdziwy cel w walce z Ruchem Oporu, ale jego wątek w żaden sposób nie jest rozwijany oprócz tego że co chwile zrobi sobie kuku i go ratują.
Jak Przebudzenie Mocy broniło się rewelacyjną scenerią, świetnymi efektami i nadzieją dawaną fanom uniwersum, tak Ostatni Jedi obrócił to wszystko w zgliszcza swoim niezdecydowaniem na temat tego jak ma się potoczyć fabuła i robieniem sobie jaj z fanów. Zazdroszczę Ci Araszu że Ci się nowa trylogia podoba, na prawdę, bo czerpiesz radość z tego potwora, podczas gdy większość jedyne co odczuwa to rozczarowanie i robienie sobie jaj z ich miłości do uniwersum.
Expanded Universe nie było idealne, ale było w nim mnóstwo historii wartych poznania i wartych włożonego w ich poznanie czasu. W moim odczuciu jedynym co wymagało poprawy była chronologia, uważam że należało odpowiednio posegregować książki, by nowi czytelnicy wiedzieli odkąd zacząć czytać (to dla mnie było głównym powodem dla którego nie zaznajomiłem się z całą biblioteką EU).
No i dochodzę do słonia w składzie porcelany - KOTORa. Według mnie największą zbrodnią Disneya było usunięcie KOTORa, a konkretnie KOTORa 2, z kanonu i jest to zbrodnia za którą powinno im się zabrać licencję na SW albo bojkotować ich twory. KOTOR 2 dawał głębii uniwersum i pokazywał że LS vs DS to nie walka dobra ze złem, że Moc, a tym samym całe uniwesum ma większą głębię niż sztampowa walka dobra ze złem. KOTOR 2 ustanowił pewnego rodzaju precendens który kompletnie odwrócił moje postrzeganie tego uniwersum i sprawił że jeszcze bardziej się w nim zakochałem.
A teraz to wszystko wyrzucili do kosza i wrócili do ujeżdżania hajpu i nostalgii fanów. Wzięli się za sequele historii która równie dobrze mogła pozostać w takim stanie w jakim była i wszyscy byliby zadowoleni, zamiast wykorzystać uniwersum w którym jest tyle nowych historii do opowiedzenia i tyle nieznanych zakątków historii na których mogli zbudować coś nowego, ciekawszego, lepszego. Więc tak, najgorszym co Disney zrobiło jest usunięcie starego kanonu zastępując go tą karykaturą bez jakiejkolwiek głębi, jadącej na kiczu który działał w latach 70tych zapominając o tym, że czasy się zmieniły a fani dorośli. A potwierdzeniem moich słów są oceny użytkowników na Metacritic, gdzie filmy nowej trylogii mają tragiczne oceny, Ostatni Jedi jest najgorzej ocenianym filmem w sadze, a Przebudzenie Mocy ma ocenę niewiele wyższą od Mrocznego Widma. I to lata po premierze obu filmów. A teraz jeszcze się okazuje że Disney porzuca wydawanie Gwiezdnych Wojen w formacie trylogii. Szkoda gadać...
WOW! Dla mnie osobiście Sekiro jest grą roku bezwarunkowo i bez żadnych wątpliwości (jest w moim TOP3 najlepszych gier w jakie grałem a jest ich całkiem sporo ;) ) ale nie wierzyłem że wygra z DS. Ewidentnie komisja odpowiedzialna za przyznanie nagród wie co robi i nie składa się z niepełnosprawnych dziennikarzy nie umiejących w gry wideo. Wielka niespodzianka i bardzo się z tego cieszę! Gratulacje From Software! Miejmy nadzieję że Elden Ring dotrzyma kroku.
Da się. Na chwilę obecną wygląda to tak, że jak wlatujesz do danego układu planetarnego to widzisz na radarze znaczki odpowiadające innym graczom, i 3 z nich możesz zobaczyć w całości i mieć z nimi interakcję, a całą resztę tylko jako kule światła z którymi nie możesz wchodzić w interakcję. Beyond ma to zmienić, ale na chwilę obecną tak to wygląda.
@Hed nie wiem czy wiesz, ale to co mówisz o nowościach w grze, tym podrzucaniu przeciwników Greatswordem, czy obrotowymi atakami podwójnych Scimmitarów, to już wszystko jest w Dark Souls 2. Nie jestem tylko pewien Ready Stance, ale wydaje mi się że coś podobnego któraś broń miała. Generalnie z tego wszystkiego co powiedziałeś nowością jest tylko nowy system grania Shortbowami, bo w DS2 bossy oczywiście również mają swoje fazy, a tak elegancko kroczący boss też się pojawił, mówię o Sir Alonne z DLC. Więc coś ta ewolucja jest baaaardzo mierna jak na mój gust. Jestem wielkim fanem DSów, na pewno kupię i zagram, bo mnie już samo bycie Dark Souls wystarcza do kupienia, ale będąc szczerym liczyłem na jakieś większe fajerwerki :/
Mam też pytanie, czy system poruszania się, uników, został wzięty z Bloodborne'a czy jest taki sam jak w DS2?
Świat który chętnie zobaczyłbym w postaci gry RPG to świat stworzony przez Stevena Eriksona w Malazańskiej Księdze Poległych. Świat ten posiada wszystko do stworzenia genialnego, wciągającego RPG, wręcz jest stworzony do tego typu "ekranizacji", a przy tym jest na tyle kompleksowy i ciekawy, że scenarzyści mogliby wprowadzić wątki które nie były jeszcze widziane w grach RPG. Co sprawia że to uniwersum jest tak niesamowitym materiałem na RPG? Są 3 czynniki które wybijają się na pierwszy plan. Niesamowicie ciekawie rozwiązana kwestia magii, opierająca się na grotach będących osobnymi światami, świat wykreowany z historią mającą setki tysięcy lat, a także fabularne podwaliny pod ciekawą i nietuzinkową fabułę, jak na przykład aspekt ascendencji, do której dostęp mają nawet śmiertelnicy. Osobiście widziałbym wątek fabularny obracający się wokół wcześniej wspomnianej ascendencji, podążania bohatera do osiągnięcia boskości i zwiększania własnej mocy dla jakiś cnych bądź nie celów. To jakie wybory podejmowalibyśmy w grze mogłoby definiować aspekt naszej boskości, to jakiego rodzaju wyznawców skupialibyśmy wokół siebie i jakie społeczności przyjęły by nas jako swoich bogów. Byłoby to też o tyle ciekawe że w tym uniwersum nie istnieje pojęcie dobra i zła, świat jest bardzo brutalny, a niektórzy ludzie potrafią przyjmować bardzo skrajne pozycje w stosunku do świata, co pozwoliłoby na bardzo mroczną i moralnie niejasną i czasami ciężką grę. Uważam, że świat Malazańskiej Księgi Poległych jest idealny do stworzenia gry RPG, szczerze powiedziawszy nie przychodzi mi na myśl lepszy świat do tego typu ekranizacji i nie rozumiem czemu jeszcze nie pojawiła się ani jedna pozycja w tym świecie.
Tematem o którym chętnie posłuchałbym w Side Queście, jest egzystencja gracza w świecie gry RPG. O tym jak nasz bohater lub bohaterowie wpływa na świat gry, o tym jak to się zmieniało przez lata, o tym jak Wy widzicie przyszłość tego elementu w gatunku RPG, jakie są Wasze ideały w tej dziedzinie. Sądzę, że jest to bardzo ciekawy temat, o którym można wiele powiedzieć i jest to bardzo istotny element dla graczy, gdyż jeszcze bardziej wsysa gracza do świata gry i pozwala mu się z nim utożsamić i przeżywać wydarzenia ze świata gry. Buduje to też tak zwaną (przynajmniej przeze mnie) epickość gry, to że czujemy, że robimy coś ważnego dla świata wykreowanego w grze i że nasze wybory mają znaczenie. Myślę też, że wiele osób jest wręcz nieświadomych, jak tego typu smaczki w grach potrafią działać na nasze wybory i empatię w stosunku do postaci w grze jak i samego świata gry, powodują że nasze wybory nie są tylko wbijaniem się w odpowiedzi, by osiągnąć zamierzony cel, dlatego też uważam, że zdecydowanie warto poruszyć ten temat i zagłębić się w dywagacje i analizy różnych gier pod tym względem.