- akcent mozna sobie wyrobic, ale wymaga to sporo pracy, inna sprawa, ze jesli nie jestes aktorem - po co?
Bo nauka języka to przede wszystkim nauka poprawnego dźwięku, tonacji, brzmienia, a nie tylko gramatyki i słówek.
- generalnie cos takiego jak 'amerykanski akcent' jako taki nie istnieje, bo co to niby jest? inaczej mowia valley girls, inaczej mowia prawilne typy z southie, inaczej ci z kentucky..niedzwiedziuj w umysle, ze wymienilem tylko biale spolecznosci w stanach, a dorzuc do tego getta w LA, luizjanie i w NYC, a wyjdzie ci taki koloryt, ze bez ucha tego nie ogarniesz
O
Istnieje, i nazywa się General American Accent. To jest akcent którego uczą się uczniowie w krajach gdzie amerykański angielski jest standardem w nauce.
O lokalnych wariacjach nie ma co mówić bo oczywiście nikt nie będzie się uczyć lokalnego akcentu.
- Nie widze sensu , aby na sile uczyc sie akcentu .Mieszkam w Anglii juz 7 lat i moj akcent nikogo tu nie obchodzi,Najwazniesze , aby rozumiec co do ciebie mowia i zeby oni ciebie rozumieli.
No to pozostaje współczuć takiej ignorancji językowej. Anglicy często sami siebie nie rozumieją ale po to jest coś takiego jak poprawna wymowa i akcent (w tym wypadku RP) by ludzie z różnych części kraju mogli się porozumieć.
Nie wierzę że mieszkając tyle lat w Anglii nie masz chociażby naleciałości z angielskiej wymowy. Chyba że uparcie mówisz z polską tonacją, ale…to nie jest dobre.
- Bullzaj ma pełną rację co do "amerykańskiego" akcentu - coś takiego nie istnieje.
W ogóle nie ma racji i o tym pisałem wyżej.
- Wypadałoby dodać, że zasadzie "angielski akcent" to również fikcja. Ludzie mówiąc o takowym mają na myśli klasyczny BBC English (Received Pronounciation), ale co region, to inny obyczaj i nie mówię tu wyłącznie o kosmicznym cockneyu czy szkockich i walijskich przeszczepach, ale o tak charakterystycznych odmianach jak Geordie, Birmingham (midlands) albo uniwersalnym, londyńskim MLE, który też nie ma zbyt wiele wspólnego z angielszczyzną brytyjskiej szlachty.
To prawda, ale i samo RP się różni na choćby takie odmiany jak: Conservative (którym posługuje się 3% społeczeństwa i jest wymową bardzo przestarzałą), Contemporary czy Modern (której warto się najbardziej uczyć bo jest w użyciu wśród ludzi na południu).
- Co więcej, właśnie ten sztywny, wyuczony BBC English najszybciej wskaże, że ktoś jest obcy, bo w normalnych konwersacjach posługują się nim tylko rodzina królewska, tak zwane klasy wyższe (lub ludzie, którzy chcą za takie uchodzić), prezenterzy wiadomości i obcokrajowcy katowani listeningami z podręczników szkolnych.
Akcent BBC który jest w zasadzie bardzo neutralny, a akcent rodziny królewskiej która wypadałoby by posługiwała się Conservative RP, to dwie różne sprawy. RP to najlepszy model do nauki brytyjskiego akcentu i warto go naśladować by wyrobić sobie poprawne nawyki w wymowie. Znając go łatwiej też będzie zrozumieć Australijczyków których akcent bardzo przypomina RP.
A te wszystkie lokalne akcenty to totalna porażka. Tym bardziej że Anglicy często sami siebie nie rozumieją. Żadne Estuary czy Cockney nigdy nie zastąpi RP w jakiejkolwiek odmianie, a niestety te akcenty zyskują na popularności wśród młodych ludzi. :/
- Osobiście, jakbym już się miał uczyć na siłę jakiegoś akcentu zamiast posługiwać się naturalnie własnym, to wybrałbym szkocki albo australijski, bo są zajebiste i dodają mowie kolorytu.
Które to dla odmiany są trudniejsze do nauczenia się niż RP czy GenAm, bo nie są w żaden sposób spopularyzowane do nauczania. ;)
A odpowiadając na pytanie z wątku to myślę że OP powinien się skupić na nauce właśnie albo RP (najlepiej w odmianie modern-RP), albo General American. Te modele są najbardziej rozpowszechnione wśród materiałów dla uczących się.
Lokalne brytyjskie akcenty jak Cockney, Estuary czy amerykańskie z Kalifornii czy Nowego Jorku, to już bardziej zaawansowana ścieżka.
By sobie nie mieszać w głowie to radzę się przede wszystkim skupić na standardowych odmianach, a dopiero potem się zagłębiać w lokalne warianty. Nie ma możliwości by wszystkich z nich się nauczyć. W ostateczności i tak może wyjść akcent pomieszany. Ważnym jest by nie mieszać brytyjskiego z amerykańskim i uczyć się takiego akcentu który jest skorelowany z tą wersją języka jaką się uczysz.
Przepraszam, ale nie pamiętam jak się cytuje. Mam nadzieję że się domyślicie.
Mnie w ogóle nie cieszy.
Konfederacja to kolejna partia która zamiast brać to, co najlepsze z prawicy, bierze to, co najgorsze. W dodatku to hipokryci, ale to jak każdy polityk. Zgodzę się tu z katai-iwa, że należy być konsekwentnym, bo nie ma partii która byłaby w 100% dobra.
Może i sam bym zagłosował na nich, ale ich stosunek do osób LGBT, nadmierna religijność oraz inne rzeczy są nie do zaakceptowania dla mnie (ale i nowe tylko). A szkoda. Brakuje im rozwagi, a przez konserwatyzm rozumieją oddanie się Chrystusowi zamiast społeczną harmonię i kolektywizm społeczny. To banda oszołomów szukająca poklasku, a nie żadna alternatywa.
Nie rozumiem jednak tych histerii odnośnie klapsów i wychowywania dzieci. Państwo ostatnio za bardzo się w to wtrąca, ale to i tak dobrze że nie jesteśmy na poziomie Skandynawii. To rodzice są od wychowywania, i to od nich powinno zależeć jak się je wychowuje.
Herr Pietrus, nie wiem o jaką prawdę Ci chodzi, ale to co wygadują odnośnie osób LGBT, jest nie do zaakceptowania, i jest to kolejny ich stek bzdur. Jako najbardziej męska partia w pierwszej kolejności powinno im zależeć na opowiadaniu się za ich prawami.
- Wystarczy że zamienią Putina na kogoś kto jest totalnie antyuputinowy i ujawni światu rosyjskiemu całą prawdę i to jak propaganda do tej pory nimi manipulowała. Ehmm... kogo ja oszukuję :P
No właśnie, kogo?
Tym bardziej że żaden kraj nie jest pozbawiony własnej propagandy. To samo można stwierdzić o Europie i USA.
- Muszą odstrzelić kaputina i wymienić cały rząd, do czego nie dojdzie.
Rosja pozostanie Rosją, najlepiej jak by się całkowicie odizolowali jak Korea Północna.
Rosja już idzie drogą Korei Północnej.
Imo najlepiej by było gdyby Rosja poszła drogą powojennej Japonii, ale do tego nie dojdzie, bo raz że są za głupi, a dwa, to i tak niewiele to da. Przynajmniej ja tak myślę, a chcę się mylić.
- Szkoda tych ludzi, ale patrząc na to jak oni myślą, to gdy by Putin im nakazał że Netflix nie jest już wam potrzebny, to większość jedynie by kiwnęła głową.
U nas byłoby podobnie. I zresztą, czy rzeczywiście potrzeba nam Netflixa? Wcześniej nie było czegoś takiego i też było dobrze.
- Rosje trzeba odlaczyc od zachodniej kultury i dobrodziejstw,
Pokaż mi tę zachodnią kulturę, bo jak na razie to ona upada, i to widać.
- ich aktywa znacjonalizować,
W Rosji wszystko jest znacjonalizowane.
- tak samo tych bogaczy ruskich,zabrac im majatki i wywalić z UE i USA niech wracają lizac rowa putinowi szpiedzy kremla.
Powiedz to politykom państw UE które przyjęły znaczną ilość ruskich jak Niemcy czy Francuzi.
Zasmucę Cię, ale oni nie patrzą na Ruskich tak jak my.
- Derusyfikowac świat zachodni, pozniej to samo z chinami zrobić jak zechce im sie po Tajwan ruszac.
Z Chinami jest to niemożliwe, bo cały świat u nich kupuje, i wszystko jest produkowane w Chinach.
> Gdyby byli mądrzy A raczej gdyby nie mieli aż rak wypranych mózgów ruska propaganda to by pozwoli Putina bo to on tego wszystkiego dokonał.
To samo można napisać o ludziach z Zachodu. Propagandę masz wszędzie.
- bez netflixa i zgnilego zachodniego globalizmu.
Jedyny plus że bez globalizmu.
- Przed najazdem na Ukrainę USA Putina poinformował że będzie blokada amerykańskich biznesów w Rosji.
Jakbyś jeszcze napisał to tak by można było to zrozumieć.
- Szybciej będzie jak stworzą swojego Netflixa i rosyjskie plagiaty seriali oraz filmów.
I paradoksalnie, dużo by na tym zyskali. Każdy kraj powinien iść podobną drogą.
PapaKujwdubie, zgadzam się że to dno.
Iras_sziras Ale wiesz że można nie lubić zachodniej kultury i dalej być normalnym człowiekiem, prawda? Spójrz sobie jak go wygląda choćby w przypadku Chińczyków, Japończyków czy Koreańczyków. Każde z tych państw dba o swoje interesy i nie podąża ślepą drogą zachodniego globalizmu.
No co jak co, ale nazwanie Chin dzikim krajem to już przesada.
Jak bliżej się spojrzeć, to właśnie Zachód zaczyna się stawać taki zdziczały. Nie ukrywam że właśnie przez źle rozumiane pojęcie wolności.
Ale co do reszty to mogę się zgodzić. Ruscy się nigdy nie zmienią.
Jprdl, ale Wy ludzie macie problemy...
A co to za różnica jaki plecak? Niech każdy nosi to, co lubi.
Nic dziwnego że tyle samobójstw wśród dzieci i młodzieży jeżeli tak do wszystkiego podchodzicie.
Ludzie, ogarnijcie się!
Jeżeli uważasz że ludzie kupują to dla ,,szpanu", to już ich wybór. Takie kategoryzowanie każdego jest niebezpieczne dla każdego z nas.
Masz prawo nie lubić firmy, okej, ale to jeszcze nie powód by obrażać ludzi którzy są zadowoloni z jej produktów i wrzucać wszystkich do jednego worka.
Sam nie lubię wielu firm, rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale obaj dobrze wiemy że nasze narzekania nic nie zmienią. Wolny rynek, więc ludzie mogą kupować co chcą.
To raczej Tajwan ma problemy z hipokryzją Zachodu, który nie chce uznać Tajwanu za niezależne państwo.
Nie znasz chyba mentalności Tajwańczyków. Tu nie tylko chodzi o spór w sprawie produkcji, a o istotę wspierania reżimu jakim są Chiny niby przez firmę która wspiera demokrację. Tu wychodzi na jaw po raz kolejny hipokryzja Zachodu, a Tajwan jaki jest taki jest, ale jak najbardziej ma prawo się o to oburzać, mimo iż sam popełnia sporo błędów. Tu o nic innego nie chodzi jak o politykę i ochronę wartości wolności (przynajmniej teoretycznie).
To dokładnie taka sama sytuacja jak z Ukrainą i Rosją. Z tą tylko różnicą, że Chiny są naprawdę zagrożeniem dla wolności ludzi. W interesie każdego z nas powinno być ograniczenie współpracy z Chinami na rzecz rozwijania więzi z Tajwanem. O to się Tajwańczycy burzą, i nie ma się tu czemu dziwić.
Dopóki się nie powstrzyma zachodnich korporacji przed wspieraniem chińskiego reżimu, to problem z Chinami się nie skończy.
Ludzie chyba sobie naprawdę nie zdają sprawy z tego jak olbrzymim zagrożeniem dla losów ludzi mogą być Chiny.
A ja wręcz przeciwnie.
Ludzie nic z tym nie zrobią. Apple to zbyt popularna i modna marka by nagle jej akcje miały poszybować w dół. A że spora część ludzi jest ignorantami, ma gdzieś kwestie Tajwanu lub przepłaca swoje wartości w zamian za nowy sprzęt i jest zbyt naiwna by wierzyć w bajki korporacji, to tym bardziej świadczy to na niekorzyść.
Nie wiem nawet czy rzeczywiście jest sens się w to angażować, choćby zważywszy na fakt, że Tajwan również łamie prawa człowieka, choć o tym się nie mówi, bo nie jest to zbyt wygodne.
1. Zbyt generalizujesz klientów Appla. Podobnie można powiedzieć o jakichkolwiek konsumentach jakiejkolwiek marki. Ludzie mają to do siebie że często przeczą swoim wartościom.
2. Zamiast krytykować Appla, to pójdę dalej i powiem, że cały Zachód to hipokryci i oaza hipokryzji. Z jednej strony tyle się mówi o wolności, demokracji, równości, a prawdę mówiąc wszystko to jest iluzją.
3. Chyba nie ma takiej firmy w ogóle. Wszelkie korporacje mają niestety to do siebie, że dla nich zawsze liczy się zysk. Najgorsze jest to, że to właśnie ludzkość się zachowuje jak takie ,,Julki" i daje się przez to wykorzystywać.
Jeśli dla Ciebie wolne wybory, podział władzy świadczy o wolności obywateli, to albo jesteś naiwny, albo nieznane jest ci pojęcie demokracji autorytarnej która charakteryzuje większość tych Twoich ,,idealnych" państw o których piszesz. Domyślam się, że masz na myśli zaawansowane ,,demokracje" które same łamią prawa ludzi. W samych demokracjach ludowych był i istnieje podział władzy na poszczególne frakcje, tak jak w demokracjach ,,liberalnych" jest podział na partie. W demokracjach autorytarnych jak np. Singapur masz dokładnie to samo o czym piszesz, a wątpię byś chciał żyć w takim kraju.
Niestety, ale większość niby to zaawansowanych dziś demokracji przejawia tendencje autorytarne lub quasi-autorytarne pod płaszczykiem ,,ochrony ludzi i interesów". Bzdury i bujdy.
Ani państwa, ani korporacje nie stanowią dla siebie przeciwieństw. Wybielanie jednego kosztem drugiego świadczy o dużej krótkowzroczności lub zacietrzewieniu. Widać wolisz oddać duszę państwu, choć nie zauważasz, że państwo jest powiązane z korporacjami które tak krytykujesz.
Twoje poglądy na państwo też są dość naiwne. Niby do jakich celów ma państwo służyć, skoro to samo państwo współpracuje z korporacjami czerpiąc z tego zyski?
Też biję brawo, z tym że:
1. To właśnie w korporacjach spora część osób ma szansę na zaczęcie lub rozwinięcie kariery.
2. Nie wszystkie korporacje są złe. To też zależy od kultury pracy w danej firmie. Btw. pracowałeś/łaś w jakiejś?
3. Z tym porównaniem do nazizmu to trochę na wyrost, ale nie zmienia to faktu, że w przyszłości korporacje mogą zastąpić rządy w kształtowaniu władzy. Już dzisiaj widać jak korpo rządzi światem.
Poczekamy zatem na profesjonalną po polsku i odwołującą się do sytuacji w Europie, a nie w Ameryce.
Masz absolutną rację, lecz:
1. Zamieniłbym słowo ,,przyjemność" na ,,wygodę". Przyjemność jest wtedy gdy mamy do czynienia z ludzkim rządem który rzeczywiście dba o przestrzeganie praw wolności, praw sumienia itp., a ciężko to powiedzieć o całym Zachodzie, gdzie wiele państw w samej UE w ogóle, albo mało co dba o prawa człowieka i zaspokajanie przyjemności ludzi, nawet jeśli są to zaawansowane ,,demokracje".
2. Mnie taka wizja nie przeszkadza. Wolę to niż podejście lewicy która na gospodarce wręcz się nie zna. Nie ma nic złego w konsumpcjonizmie. Co nie znaczy że w kontekście wolności masz rację.
Prawda jest taka że to ludzie tworzą świat i to ludzie powinno być odpowiedzialni za to jak on ma wyglądać. Dopóki chciwość i zło będą rządzić, dopóty wszelkie rządy czy korporacje będą miały wpływ na życie ludzi. Paradoksalnie, ale to właśnie nadmierny liberalizm i wolność jednostki doprowadza do takich zachowań.
3. Słyszałeś może o iluzorycznej wolności? Właśnie Zachód taką tworzy. Teoretycznie to na Zachodzie znajdują się prawa człowieka, wolność, równość, ale rządy mogą na Ciebie narzucać spore ograniczenia lub tę wolność łamać (to w nawiązaniu do punktu pierwszego), co w paru krajach ma miejsce. W efekcie jednostka jako taka jest niczym wobec demokratycznej większości (lub jak kto woli - kolektywu). To wszystko to jest farsa i bujda. Pod tym względem Polska wcale nie jest aż taka zła jak lubią przedstawiać ją media głównego nurtu.
Mimo wszystko, lepiej przez swoich niż cudzych. W erze globalizacji to raczej i tak nie ma znaczenia, lecz nie zapominaj że kapitał jak najbardziej ma narodowość.
Znam ludzi pracujących w Amazonie i żaden z nich nie jest tak traktowany, także przesadzasz.
Na upartego to można tak powiedzieć o każdej firmie.
Mam dokładnie tak samo.
Z tym że Twoja wizja jest niestety dość utopijna, ponieważ dzisiaj większość ludzi spędza czas głównie w necie, a AI rozwinie się do takiego poziomu, że ucieczka od tego będzie niemożliwa.
Niestety, ludzkość już przegrała w starciu z maszynami.
Zobaczymy czy dalej ludzis się będą z tego śmiać jak takie coś rzeczywiście okaże się prawdą.
Na Twoim miejscu MasterOfShadows nie przecenialbym tych założeń.
Faktem jest, że firmy i korporacje odgrywają co raz większy wpływ na życie ludzi. Według Schwaba, to właśnie one przejmą w przyszłości pełnię władzy, a państwa narodowe będą odgrywać marginalną rolę. Klaus Schwab właśnie tak uważa, więc nie ma się tu z czego śmiać.
Dan2510777, Pogratulować Twojej naiwności...
A będzie jeszcze gorzej, bo rządy na zachodzie wcale nie są takie pro-ludzkie jak to się może wydawać. Niestety, ale to wszystko jest farsą, a przy użyciu nowych technologii czeka nas autorytarna demokracja, czyli dyktatura większości.
Tyle tylko, że ludzie z natury są nieodpowiedzialni, i bycie rodzicem niczego tu nie zmienia. Zapominasz o tym, że Azja Wschodnia to mentalność bardziej kolektywna. W przypadku samych Chin jednostka niewiele znaczy. Co innego w krajach sąsiednich, gdzie jest to bardziej zbalansowane.
Ja znowu nie wyobrażam sobie życia w kraju takim jak USA, gdzie przesadna wolność zrobiła ludziom wodę z mózgu, a przestępczość wzrasta co raz bardziej. To samo w Brazylii czy w innych krajach Ameryki.
W Europie tylko trochę jest lepiej.
Ludzie o których wspominasz mają akurat rację. Przy demografii Chin brak kontroli skończyłby się tym co mamy właśnie w Indiach czy w Ameryce. Chaosem.
- Haszon, a nie lepiej zachować wolność, a chamów omijać, skoro tak ci przeszkadzają?
Nie, bo to niczego nie rozwiązuje, a wręcz pogłębia obojętność na szkodliwe grupy, i na nas samych.
- Internet jest tak duży, że każdy może znaleźć swoje miejsce do wymiany poglądów, czy to wyzywający cham czy normalny, kulturalny człowiek. Poza tym, kontrola nad tym co kto pisze jest niebezpieczna, "góra" może łatwo kontrolować co możesz pisać, a czego nie.
To nie Zachód, i w Chinach (jak i w całej Azji Wschodniej) ludzie liczą się z konsekwencjami swoich słów. Dzięki temu wiedzą na co sobie mogą pozwolić, a na co nie. To im pomaga zachować równowagę, bez zbędnego wdawania się w miałkie dyskusje, które nie prowadzą do niczego poza kłótnią. I Zachód powinien się tego od nich uczyć, a nie zasłaniać się pluralizmem.
- Co jeśli np. nagle zakażą ci pisać o zagranicznych zespołach rockowych, a możesz pisać tylko o krajowych?
No to nie będziesz pisać. Proste.
Przecież nikt normalny nie będzie robić dramy z tego powodu.
> Oczywiście w utopijnym świecie, idealny system wyłapujący "agresywnych" internautów, dla poprawienia dyskusji w Internecie, byłby wspaniały, ale jak wiemy Chinom takie systemy są potrzebne do czegoś innego.
To nie jest utopia, a cywilizacja. Każdy cywilizowany kraj zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie zawsze podlegali autorytetom, a autorytety zawsze wywierały pełnię władzy na społeczeństwo.
Kwisatz_Haderach
Nie ma się tu z czego naigrywać, bo akurat masz rację.
Nie widzisz co się dzieje na Zachodzie, czy może nie chcesz widzieć? Każdy myśli głównie o sobie i o swoim komforcie. To smutne, że żyjemy w erze jednostki i jej możesz-wszystkości, w sytuacji gdzie żaden z nas nie jest Alfą i Omegą, i jako ludzie zapominamy o tym, że wszystko ma swoje granice. Zapominamy, że słowa ranią tak samo, albo nawet bardziej niż czyny, i dlatego jako społeczeństwo cofamy się w niemal każdym aspekcie; moralnie, uczuciowo. Zaczyna brakować nam (zachodnim społeczeństwom) solidarności międzyludzkiej. Zapominamy o autorytetach i sile elit. Jedni skaczą na drugich ze względu na politykę, a zamiast kierować się powściągliwością, wolimy kierować się emocjami. Tyczy się to niemal każdego kraju Zachodu. Z braku netykiety i braku zdrowego podejścia, wychodzą potem jakieś dziwadła w postaci ,,poprawności politycznej" (która notabene nawet nie istnieje), która w normalnym kraju zostałaby uznana za nonsens, a w sensie kulturowym po prostu za dobre maniery.
Na Zachodzie wszystko się dziś upolitycznia i z byle g*wna robi zbędną sensację. Kultura spada, uczciwość ludzi również, wzrasta bezrobocie, przestępczość i pokolenie patologiczne. Młodzież też co raz bardziej brutalna, chamska i wulgarna. Gdzie zajdziemy z takim podejściem?
Może chcesz powiedzieć że jesteśmy idyllą cywilizacji? To nie XIX wiek w którym Europa rzeczywiście taka była.
Haszon, Szefoxxx Całkowicie się z Wami zgadzam.
W przypadku ich systemu nawet się nie dziwię, że tak robią. To są w końcu Chiny, a tam bardzo łatwo o oszustów, brak zaufania i przysłowiowych ,,Januszy" co to szukają okazji, by zrobić swoich na szaro. Dlatego właśnie Chiny uruchamiają taki system, bo zdają sobie sprawę z wad ludzi. Wiedzą czym jest chciwość, egoizm, i nie chcą tego u siebie. Każdy cywilizowane społeczeństwo by tak zrobiło, zamiast naiwnie wierzyć w przekonanie o przesadnej wolności jednostki.
Co Ty gadasz za bzdury. :O
>Jako człowiek przez tysiące lat przerobiliśmy wiele ustrojów i żaden się nie sprawdził. Ani monarchia, ani demokracja, ani wolny rynek itd.
Powiedz to Skandynawom, Japończykom, a w szczególności Tajwańczykom, którym w demokracji jest akurat świetnie i nie chcą być w sojuszu z Chinami.
>Dopiero model Chiński pokazał, że jest idealny sposób na ogarniecie społeczeństwa. Czyli gospodarczo wolny rynek z delikatną kontrolą państwa w zakresie gospodarki i kultury.
W Chinach nie ma całkowicie wolnego rynku w rozumieniu zachodnim. To państwo ustala kto i co może sprzedawać, a przez Social Credit System nawet wartościuje odpowiednie produkty dla jednostki.
Nie zapominaj, że ideałem Chin jest państwo komunistyczne, a żeby dojść do takiego stanu, potrzeba zbudować silną ekonomię, i Chiny właśnie są na takim etapie.
Co do ,,lekkiej" kontroli, to tym bardziej się nie zgodzę, bo państwo chińskie ma pełnię kontroli nad tym, co robi.
>W sumie takie lekkie połączenie niektórych elementów komuny i wolnego rynku.
To się nazywa rynkowy socjalizm. Chińczycy to pragmatycy, i wiedzą, że nie da się zbudować dobrobytu skrajnie lewicowymi utopiami gospodarczymi. Dlatego oni idą do przodu, a Zachód się cofa.
>Chiny przez kilkadziesiąt lat zrobiły taki postęp cywilizacyjny jakiego nigdy żadna grupa nie zrobiła w tak krótkim czasie.
Zrobiły kosztem wykradnięcia patentów z Zachodu.
>Szkoda, że idą w połączenie wolnego rynku z totalitaryzmem.
Dlaczego?
>Wychodzi na to, że dla ludzkości najlepiej byłoby jakby żyli w pierwotnym ustroju Chińskim, ale zarządzanym przez AI.
Oczywiście AI ze ścisłymi wytycznymi, by nigdy niezmieniło swoich poglądów czy właśnie nie skręciło w stronę totalitaryzmu.
Ponawiam pytanie: dlaczego?
Mnie osobiście to nie przeszkadza. Tzn. to zależy jak miałoby to wyglądać. Wydaje mi się nawet, że jest to przyszłość dla świata. W przypadku Europy przydałoby się coś podobnego, oczywiście na nasze warunki i możliwości (w sumie to już występuje we Włoszech i w Skandynawii).
>To jest właśnie ta kwestia, że oddzielili kulturę od gospodarki.
Dali ludziom wolną rękę w kwestii gospodarczej, ale w kwestii kulturowej nie w 100%.
No właśnie nie oddzielili i nie dali ludziom wolnej ręki.
>Z kwestii gospodarczej/biznesowej w Chinach jest swoboda, ale jeżeli chodzi o ideologie kulturowe już nie.
No właśnie nie masz swobody, bo musisz mieć zezwolenie od rządu, a każde prywatne przedsiębiorstwo ma swojego szpiega, które kontroluje czy aby na pewno jesteś lojalny partii.
>Na chwilę obecną to najlepsze połączenie, bo sie po prostu sprawdziło bardzo dobrze.
Nie sprawdziło się, bo Chiny dopiero zaczynają to wdrażać.
>Ludzie się bogacą, mogą rozwijać swoje firmy, bez obawy, że za chwile wejdzie jakaś kontrola z UE, zamknie zakład, bo na podłodzie są resztki plastiku itd.
Akurat nie masz tu w ogóle racji, bo chiński rząd właśnie dzięki temu systemowi chce, by zapanował porządek, a sanepid zaczyna być co raz częściej spotykany na ulicach. Nie wiem skąd ta bajka, że w Chinach nie ma sanepidu i nic nie podlega kontroli. Jak najbardziej podlega, ale ciężko by sanepid był wszędzie. Właśnie po to między innymi jest system zaufania społecznego, bo przy takiej populacji i braku uczciwości ze strony Chińczyków, trzeba to wszystko kontrolować.
Polityka Unii Europejskiej przy Chinach to jest nic. Zupełne przedszkole. Z tą różnicą, że nie ma w Chinach tak olbrzymiej biurokracji, bo wszystko się załatwia online lub za przysłowiową ,,kopertę". I jeśli ktoś wierzy w korwinistyczne dyrdymały o gospodarce czy ulega mitowi American Dream, to sam powinien pojechać do Chin i się przekonać, bo to nie jest tak jak nasi politycy mówią.
>Przypomina to trochę Amerykę lat 70-90, gdzie każdy mógł spełnić swój "american dream".
Taka polityka gospodarcza jest charakterystyczna dla całej Azji Wschodniej. Nie tylko dla Chin.
>Oczywiście jak tylko miał dobry pomysł i trochę szczęścia. Z tą różnicą, że w USA była do tego też duża wolność pod względem kulturowym.
W USA jest wręcz za duża wolność pod tym względem. Chiny, jak i pozostałe kraje Azji Wschodniej są państwami głównie monoetnicznymi o ustalonej kulturze.
No i jeszcze z tą różnicą, że w USA rząd nie kontrolował Cię na każdym kroku, a w Azji Wschodniej masz częściowo jakieś zabezpieczenia społeczne (nie w Chinach, ale w pozostałych państwach).
>Jak pokazują obecne czasy, takie podejście w się dziś zemściło na USA. Mamy pełno sytuacji w której jakaś organizacja bądź nawet pojedyncza osoba przez swoje dyrdymały niszczy firmy. Firma traci na wartości, wchodzi Chińczyk i kupuje.
W Chinach kontroluje sie ten aspekt w dużym stopniu. Niestety w coraz większym.
W Chinach, jak i w całej Azji Wschodniej obowiązuje mentalność kolektywna, więc to zrozumiałe że będą działać grupowo w przypadku firmy.
Ameryka i Europa to głównie kultury indywidualistyczne.
>Przez lata opracowali "idealny" model, gdzie państwo niektóre rzeczy kontrolowało, a w całej reszcie była wolność.
Wolności w Chinach nigdy nie było. Ani w sferze gospodarczej, gdzie rząd mogły zakazać wszystkiego (np. sprzedaży gier, konsol), ani w sferze obyczajowej.
>Jak pokazują min. takie tematy jak ten z artykułu, za bardzo chcą kontrolować. Co w efekcie doprowadzi do tego, że system się w pewnych miejscach załamie.
Muszą to robić właśnie po to, by się nie załamał przy tak ogromnej populacji i różnorodności opinii.
Tak samo jak każdy przedsiębiorca musi sprawować kontrolę nad swoim biznesem, by ten sprawnie funkcjonował. Pragmatyzm. Nic więcej.
> noomber
To, że kultura zachodnia jest zepsuta, to jest akurat fakt, i Chiny nie chcą iść tą drogą.
W życiu wszystko ma swoje granice, i trzeba właśnie uświadamiać sobie takie rzeczy. Nikt nie jest chodzącym Bogiem jak to się wielu ludziom na Zachodzie wydaje. Chiny to rozumieją, i dlatego jest tam takie prawo. To nie jest nawet kwestia kultury, co po prostu wystarczy pomyśleć.
Wręcz przeciwnie. Rzygać to mnie się chce jak widzę co się dzieje w Europie i USA, gdzie ludzie zamiast skupić się na dobrze wspólnym i na rozwoju kraju, wolą brać zasiłki i wszczynać awantury. Chiny postępują bardzo mądrze w tej kwestii.
Jak tak się głębiej nad tym zastanowić, to jest tego sens, i dzięki temu Chińczycy nie są tak ogłupiali jak ludzie z Zachodu, gdzie patologia, wyzwiska i brak kultury zaczyna zdobywać popularność w Internecie.