Czy tak naprawdę była to porażka? Dla mnie pierwsza część była naprawdę spoko. Reszta? Do oglądania w niedzielę przy obiedzie. Czy warto było (wtedy) iść na to do kina? Tak!
Czy wracam do serii? Tak.
Czy spodziewałem się głębokiego, wielowątkowego, ciężkiego moralitetu? Nie.
To ma być niczym nie skrępowana, czasem głupiutka rozrywka. Powiem nawet więcej. Jak porównam pierwszy film i całą serię do ostatnich produkcji (także superbohaterskiego kina) to wolę brudnego łysego Vin Diesela.
Mogę się nawet założyć, że tu lub na innych portalach ktoś napisze o kultowej serii (akurat do tej kategorii osobiście bym nie zaliczył)
To było i jest przyjemne "oglądadlo"
Pozdrawiam