Fabularnie bardzo dobra część, historia Connora w bardzo ciekawy sposób została wpleciona w istotne wydarzenia wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Szkoda jedynie, że historia Desmonda kończy się w tak niesatysfakcjonujący sposób...
Klasyczna trójwymiarowa metroidvania niewprowadzająca żadnych nowości do gatunku. Warto zagrać dla atrakcyjnego, "komiksowego" stylu graficznego i całkiem ciekawej "komiksowej" fabuły.
Niezwykle atrakcyjny styl graficzny, co nie tłumaczy zdecydowanie zbyt długich czasów ładowania...
Przesiadka na konsolę z PC przekonała mnie do hack'n'slashy, których na PC nie trawiłem - mechanika walki na padzie jest iście miodna i niezależnie od wybranej klasy postaci sprawia masę frajdy. Fabuła, jak to w h'n's typowe, jest banalna i totalnie do zapomnienia, ale dla samej frajdy levelowania, szczególnie w coopie na jednej kanapie warto.
Mam wrażenie, że ludzie tu żyją w jakimś innym świecie. Wciąż utrzymujący się sukces Rainbow Six Siege i niedawne info że Ubisoft chciałby iść w podobnym kierunku z asasynem na pewno zwiastują powrót wspaniałych gier singlowych, lol. Zresztą Ubi nigdy nie słynęło z jakichś wybitnych fabuł, robią dobre tasiemce, no i Siege jest mega uzależniający. Także skończy się tym, że ubi skupi się już tylko na Siege 'u a starzy malkontenci będą jeszcze głośniej płakać. A to jak świetne kiedyś faktycznie gry odbierane są dzisiaj pokazuje sprzedaż ich remasterów, do pięt nie dorastająca grom usługom których to rzekomo gracze nie chcą
Nie grałem w Oddysey ale Ubi nigdy nie udało się stworzyć jakichś fenomenalnych bohaterów, więc też mnie zaskoczyła obecność jakiegoś ze stworzonych przez nich bohaterów tutaj (inna sprawa, że i tak lubię gry od Ubi). Dziwi mnie natomiast, że nie ma tu głównego bohatera z Bioshock Infinite, bo to świetnie napisana postać, mi tam przynajmniej na zakończeniu szczęka opadła na podłogę.
Stranger Things do obejrzenia, i to tylko z sentymentu do klimatu lat 80., jest pierwszy sezon, reszta tak infantylna, że czułem się zażenowany, próbując to dalej oglądać. Także Stranger Things to dno i 5 metrów mułu, do Darka nawet nie ma co porównywać, bo twórcom Darka udała się sztuka nieziemska w postaci de facto zekranizowania twórczości Nietzschego (w co nie uwierzyłbym gdybym nie obejrzał).
"Gomorra" z każdym sezonem akurat jest lepsza, pierwszy sezon był najsłabszy (choć i tak dobry), jednak obok "Breaking Bad" to jedyne seriale, w których z sezonu na sezon było zdecydowanie lepiej (z tych które widziałem).