1. The elder scrolls, szczególnie w oblivionie zakochałem się od pierwszego wyjścia na powierzchnię, te szczegóły broni i wyglądu, żywy las i tajemnice do odkrycia za każdym rogiem. Jedna z gier w które grałem tak długo że już nie wiedziałem co mam robić, zdobyte wszystko, każdy mod sprawdzony. Po roku czy dwóch przerwy usunąłem wszystkie save'y i od nowa... :D
2. Pierwszy i drugi bioshock, klimat i świat naprawdę niepowtarzalny i o podobnym poziomie immersji co oblivion, wspaniała grafika i klimat tak mocny że,siedząc w ciemnym pokoju w nocy można się świetnie wciągnąć a pojedynki z big daddym naprawdę podnosiły ciśnienie krwi:)
3. Call of chtulhu (czy jak to się piszę): dark corners of the earth - klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Ta gra potrafi przestraszyć i gracz zmuszony jest do zachowań podobnych do osaczonych bohaterów horrorów, ciągle się chowa, walczy o życie, liczy każdy nabój, naprawdę sroga gra.
4. diablo 2 lord of destruction, każdą postacią od początku do końca, potem jakieś pirackie modyfikacje, serwery prywatne i długie czekanie na diablo 3, które skroili na komiks i bajeczkę, a szkoda bo klimaty dark fantasy trzymają się mocno, uważam, że widocznie producentowi bardziej zależy na cyferkach więc uderza do coraz młodszego grona.