Bez singleplayera? Serio?
Grafika tragiczna.
Mogli zrobić trzecią część rewelacyjną serii, a to to jest jest jakaś abonimacja.
Ile z rozgrywki straci osoba, która nie miała styczności z dwoma poprzednimi Baldurami?
Wiecie może czy zestaw klocków "Geralt vs gryf" Mega Construx zapowiedziany jakoś w listopadzie już się ukazał? Bo widzę go w bardzo nielicznych miejscach w sieci, ale jednocześnie brak jakichkolwiek newsów o premierze i nie wiem czy to podróby czy nie.
Gra miała wszystkie potrzebne atrybuty, żeby zostać hitem, ale twórcy dali ciała.
Niezbędna była monetyzacja, ale wszystko w grze mogłeś kupić za złoto, które szerokim strumieniem lało się z wykonywanych działań => nikt go nie kupował.
Spokko zaczęło wykonywać histeryczne ruchy, np. niesławna aktualizacja 1.2, która wprowadzała drugą walutę w grze, czyli kryształy. Kryształy były strzałem w stopę, bo komplikowały całą mechanikę i w żaden sposób nie były zakorzenione w świecie gry. Potem okazało się, że mozna też robić wielkie osiągi, bez kupowania ich, więc gra miała dwie zbędne waluty. To o krok od wprowadzenia trzeciej, bo ja wiem, może gwiazdek, z założeniem "kurła, może teraz się uda?". Ale nie wprowadzili gwiazdek, tylko uwalili projekt.
Zauważę, że mnóstwo graczy pytała o sezony fabularne. Wystarczylo je zrobić płatne za złotówki, jak dodatki do W3, free-to-play zostawiając polowanie na potwory i eventy. Dalej: większość znanych mi fanów Wieśka to kolekcjonerzy, którzy pękliby na widok przedmiotów kolekcjonerskich w grze za złotówki.
Opcji było od groma, nie zdecydowano się na żadną, zrobiono tylko utrudniającą grę aktualizację, a gdy ta nie zadziałała, stwierdzono "a wuj, spuszczamy to w kiblu".
Partactwo pierwszej wody.
Sorka, ktoś mi wyjaśni czy te poprawki i nowy quest bedą tylko w wersji na nową generację konsol, czy otrzymają je również w aktualizacji posiadacze wydania PC?
Ok, przeszedłem KG:D z większością misji pobocznych i w miarę długim zwiedzaniu świata i niestety im bliżej końca, tym gorzej. 6/10
+ Świat piękny i żywy. "Interesujące miejsca", wypadki, bandyci, pielgrzymi, sporo zwierząt.
+ Duże skomplikowanie, co w RPGach uznaję za plus: dużo różnych mechanik, przedmiotów od groma i rzadko się powtarzają.
+ Średniowieczny klimat. Nawet mapy wyglądają jak średniowieczne ryciny, duży nacisk na odwzorowanie realiów.
+ Kilka misji wyróżnia się pomysłem: infiltracja klasztoru, te o kacie spod Ratajów.
Teraz minusy.
- Cały ciąg fabularny zmierzający do finału to jeden wielki żart. Zasadniczo jak masz wielką fabułę, to na koniec liczysz na jakieś fajerwerki. W KC:D ostatnie misje poprzedzające finał polegają na byciu kurierem. Jedź przez pół mapy żeby poprosić medyka o pomoc. Jedź przez pół mapy żeby poprosić księdza o pomoc. Jedź przez całą mapę żeby znaleźć odpowiednią ilość mięska. Jedź przez całą mapę, żeby znaleźć miętkę do eliksiru. Fabuły w tym 0, a gdy skończysz wojaże, to dochodzi do oblężenia. Oblężenie wygląda jak rozbicie dowolnego obozu bandytów z poprzednich etapów gry.
- Powtarzalność ogółu questów. Od CD Projektu i Wieśka mogliby się uczyć jak wyglądają emocjonujące zadania. Jedź, przynieś, kup, połowa questów to nuda. Za większością z nich nie stoją jakieś dobre historie, stawiam że za dwa miesiące nie będę nic pamiętał.
- Na pewnym etapie gra przypomina tamagotchi: Henryczek musi iść spać, jak się obudzi to jest głodny, ale jedzonko w inwentarzu jest nieświeże, wykąp Henryczka, Henryczkowi zniszczyła się zbroja po dwóch potyczkach z poprzedniego dnia, idź to naprawić. Załatwiamy wszystko, idziemy wychować questa, mija prawie cały dzień, Henryczek chce spać. Serio, ja rozumiem postawienie na realizm, ale koniec końców z fabuły niewiele zostaje, bo najważniejsze jest załatwiania potrzeb dnia codziennego.
- Ogółem kompozycja fabuły nie poszła: zaczynamy od tego, że główny bohater poprzysięga zemstę na Markwarcie, ale więcej go nie spotykasz. Nagle pojawia się jakieś oblężenie, które okazuje się być punktem kulminacyjnym gry, chociaż spadło z sufitu nagle. Zemsta nie dochodzi do skutku, a za epilog robi wysłanie jakiegoś listu z długą jazdą koniem, podczas której Janek robi wykład z sytuacji polityczneja w regionie. Serio? To jakby "Drużyna pierścienia" skończył się napadem jakiś bandytów na Rivendell a po pokonaniu ich wszyscy sobie gaworzyli przy kolacji i na tym się skończyła książka.
Ostatecznie skończyłem grę zirytowany i pod koniec co raz częściej nie mogłem się doczekać aż ją skończę. Zmarnowany potencjał, max coś pomiędzy 5 a 6 na 10.