Nie porzucajcie nadziei, wy, którzy w Lądku znacie tylko dom zdrojowy, bo według steamdb jest spora szansa na to, że gra będzie w polskiej wersji językowej - stosowna paczka językowa jest obecna w opisie plików gry. Specjalista od PR może nie wiedzieć o planach lokalizacji gry, innych niż te ujawnione w trakcie zbiórki.
Pamięta historia takie przypadki, jak Bioshock Infinite, co do którego do dnia premiery nikt nie miał pewności, czy będzie po polsku.
Żeby pozbyć się lagów, powinieneś dodać parametr uruchamiania, tak aby skrót do gry przybrał postać następującą: Arcanum.exe -no3d. Niech Cię nie niepokoi to wyłączenie 3D, w końcu gra jest w dwóch wymiarach:)
Dzięki za dobre chęci, ale to nie ten katalog. W folderze Styx/ StyxGame jest jeszcze jeden Localization i tam znajdują się dialogi i inne. Więc gdybyś zechciał...
No i własnie nie mam tam: we właściwościach gry - możliwości wybrania polskiego. Ponawiam prośbę, żeby ktoś wrzucił gdzieś zawartość folderu Localization.
Jak aktywować polską wersję na Steam? U mnie w zakładce języki nie ma polskiego.
Kurczę, polska wersja się na Steamie nie pojawiła. Nie będę 2 raz wydawał kasy na wersję pudełkową. Ruston, mógłbyś udostępnić gdzieś zawartość katalogu Localization?

I jeszcze jeden obrazek. Pod względem tego, jak zaprojektowano świat i poszczegóne lokacje DAI nie może sie równać z Mororiwndem.
Strelnikov -wreszcie ktoś napisał to, co chodziło mi po łbie w trakcie gry. DAI to plastikowa makieta, na której NPC-e stoją nieruchomo, jak kołki. Do tego wygląda, jakby została wygenerowana za pomocą jakichś algorytmów, a nie ręcznie stworzona. W tym względzie niestety wciąż nikt nie zdołał przebić Niemców z Piranhia Bytes, którzy w Gothicach stworzyli naprawdę zapierający dech w piersiach świat. W DAI świat, jeśli chodzi o architekturę krajobrazu, jest nudny i nijaki. Dobrze zaprojektowany świat to taki, w którym nawet bez mapy gracz jest w stanie zorientować się, gdzie się znajduje. A w DAI prawie każde miejsce wygląda tak samo - pełne plastikowych drzew, krzaków i kamieni.
Recenzentów zdecydowanie poniosło. Jeden napisał, że DAI pod względem graficznym zjada Wiedźmina 2, może nawet 3 na śniadanie. Kurcze, specjalnie odpaliłem W2, żeby spawdzić, czy przypadkiem nie mam zbyt dobrych wspomnień. Nie mam. Wiedźmin wygląda całe niebo lepiej niż DAI. W sumie Two Worlds 2 prezentuje się lepiej niż DAI. Żeby była jasnosć - nie chodzi mi o kwestie technologiczne, shadery i inne takie, tylko o odbiór estetyczny.
Koś wyżej już to napisał - ta gra nie ma nic współnego ze Skyrimem. Bardziej przypomina Assasin Creed. Niby dość otwarty, ale cholernie sztuczny świat, pełen głupiutkich misji zbierackich, z podświetlonymi skrzynkami i roślinkami. Lepiej wrócić do Morrowinda.
O co Wam chodzi z tą fabułą i dialogami? Nie jest to może poziom Torrmenta, ale i tak jest lepiej niż w DragonAge'ach, Masseffectach, Assasinach, razem wziętych. Weźmy na ten przykład:
"Nie jestem żadnym jebanym zielarzem i dobrze o tym wiesz" - jako odpowiedź na prośbę o zbieranie ziółek.
W DA odpowiadamy "Zrobię co w mojej mocy ku chwale..."chuj wie czego.
Albo - "No... Gdy rozłoży nogi, też nie kipi życiem, jeśli o to pytasz." - na pytanie, jak się zachowuje nawiedzona żona w nocy.
W DA pewnie by było: dopadła mnie połowica mroczna niczym EA, wyszeptała mi w ucho cwela...."
Pod wątkiem o WOŚP-ie nie można o tej organizacji gadać, więc nie wiem jakim cudem komentarz Econochrista się uchował, skoro pozostałe wyleciały. Ale, żeby nie było "nienatemat". Piękna kurtka, taka szykowna, i nikt nie powie, że przeciętny gracz, który wywala jęzor na myśl o tym, że wchodząc w skórę Trevora może zaznać perwersyjnej przyjemności przypalania czyichś kulek prądem z akumulatora, nie ma serca. Bo przecież ma - Owsiakowe. Wyrywa zęby, ale wirtualne; tłucze łby bejsbolem, ale wirtualne. W sumie, ratuje dzieci.
Ciekawe, czy Szczerbiec wystawia na licytację mein kampf. Jak pisałem poprzednio (czego już nie zobaczycie) cel uświęca.
Jesteś niesprawiedliwy. Porównania z Bloodlines nie wytrzymuje prawie żadna gra, więc pretensje do Dark, że nie może się mierzyć z legendą są trochę nieuzasadnione. Wystarczy zresztą zobaczyć na youtubie kilka filmów prezentujących rozgrywkę, żeby przekonać się, że Dark nie ma z VtM Bloodlines wiele wspólnego - prócz wampirycznego sztafażu, rzecz jasna. Dark to raczej skradanka z niewielkimi elementami rpg. Taki mix Thiefa, Hitmana, Dishonored, trochę zrzyny z Deus Exa. Całość nie wyszła wcale tak źle. W każdym razie ja bawię się bardzo dobrze. O wiele lepiej niż przy produkcyjniakach pokroju Assassin Creed, przy którego drugiej - ponoć najlepszej części - wytrzymałem raptem 20 minut. Jak pisałem wcześniej dialogi są bardzo proste, ale to byłby duży problem raczej w przypadku gry rpg pełną gębą, a nie skradanki. Fabuła zdaje się znośna, jest tam jakaś zagadka, jest pilny problem, którego konieczność rozwiązania napędza akcję i wreszcie - jest całkiem fajny i przyzwoicie zagrany bohater.
Podsumowując - cena pewnie szybko spadnie do poziomu 50 zł, może nawet mniej, i wtedy warto tę grę kupić. Chociaż ja dałem 100 zł i - na razie - nie żałuje.
O samej grze w tym wątku niewiele można się dowiedzieć, więc jeśli ktoś jest zainteresowany - pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Pograłem co prawda nie dłużej niż 30 minut, ale wszystko wskazuje na to, że spędzę przy tej grze znacznie więcej czasu. Grafika jest przyzwoita: nie razi, pod warunkiem, że nie będziemy na siłę doszukiwać się jakichś niedoskonałości; styl kreskówkowy, o dziwo, pasuje i nadaje specyficznego mrocznego klimatu rodem z komiksów o Kruku, albo Spawnie (słabo znam to medium: komiks - wiec wybaczcie porównania). Muzyka jest ok, kojarzy się z VtM Bloodlines, przynajmniej w klubie tanecznym - a to miłe skojarzenie. Z oceną póki co się powstrzymam. Pogram dłużej i dam znać, czy warto wydać te 100 zł. Aha, to pewnie wada, ale językowo gra jest dość prosta i brak polonizacji, dla kogoś na poziomie średnim, jeśli chodzi o znajomość języka angielskiego, lub innego, w którym ta gra jest dostępna, nie powinien stanowić jakiejś wielkiej przeszkody w zrozumieniu fabuły.
Powyższa opinia, tak jak i inne podobne, których w internecie mnóstwo, jest cholernie krzywdząca, bo ta gra ma rewelacyjny i rzadko spotykany klimat, który moim zdaniem w pełni rekompensuje techniczne niedoskonałości - typu koślawa animacja, na co swoją drogą nie zwróciłem specjalnej uwagi. Być może z punktu widzenia jakiegoś starego wyjadacza gatunku MMO, Secret World faktycznie bardzo odbiega (negatywnie) od konkurencji. Ale ja gier sieciowych nie lubię, z wielu powodów: brak czasu, umiejętności, etc. itp. Moje doświadczenia z tym gatunkiem są wprawdzie dosyć skromne (AOC i GW), ale wystarczające do stwierdzenia, że mnie to nie bawi. Mozolne levelowanie, tłuczenie mobów, zbieranie tałatajstwa - to nie dla mnie.
Secret World natomiast jest idealna dla kogoś, kto za grami sieciowymi nie przepada. Można ją właściwie traktować jak przygodową grę single player, z tym że wymaga dostępu do internetu.
Przyznaję, że po początkowym zachwycie wstępem i krótką rozgrywką w Nowym Jorku, odpuściłem sobie na 2 miesiące, bo nie dawałem rady w Kingsmouth. Ciągle tam padałem i nie mogłem właściwie skończyć prawie żadnego questa o trudności wyższej niż "normal". To była jednak moja wina związana z nieodpowiednim nastawieniem. Myślałem, że tak jak w hack and slashach będę przedzierał się przez zastępy potworów, bez większych problemów, bo przecież w miarę postępów rosły "statystyki" broni i umiejętności. Błąd. W tej grze trzeba kombinować. Misje rozwiązywać głową, a nie spluwą. Umiejętności i broń dobierać odpowiednio, po zastanowieniu się. Dopiero w takim przypadku można się świetnie bawić i naprawdę przyjemnie spędzać z tą gra czas. Na moim liczniku stuknęło właśnie 40 godzin, więc znacznie więcej niż przy większości sprzedawanych obecnie gier. Tak więc chyba warto było wydać te kilkadziesiąt euro.
Dziś kupiłem na Steamie oba dodatki. Jeśli kogoś to interesuje - zarówno Dawnguard, jak i Dragonborn są tam dostępne w pełnej polskiej wersji językowej, choć brak takiej informacji w opisie produktu. Cena jest co prawda nieco wyższa niż w przypadku wersji pudełkowej, ale biorąc pod uwagę, że Dawnguard jest obecnie praktycznie niedostępny, to chyba warto rozważyć zakup za pośrednictwem Steama. Nie wiadomo w końcu kiedy Cenega zdecyduje się na "dodruk" dodatkowych egzemplarzy. Nie wspominając już o wygodzie - ot, dwa kliknięcia i można zacząć grać, bez męczących wycieczek po Empikach, Media Markach i innych "świetnie" zaopatrzonych polskich sklepach.
No proszę, już myślałem, że gry komputerowe przestały mnie bawić, bo jakoś nic ostatnio nie przyciągnęło mojej uwagi na tyle, żebym faktycznie mógł poczuć się dobrze spędzając - jakby na to nie patrzeć - bezproduktywnie czas przy komputerze. A tu niespodzianka - Krater. Gra, która jak żadna inna od dawien dawna (Heroes VI, Torchlight 2, Dishonored) wciągnęła mnie na długie godziny, do tego stopnia, że wczoraj zarwałem nockę i dziś męczę się w pracy nieprzytomny. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, czy warto? - Jak najbardziej, zwłaszcza że cena jest bardzo atrakcyjna, choć moim zdaniem gra mogłaby nawet kosztować tyle, ile produkty z segmentu AAA - i tak bym ją kupił. Zamiast tego wsparłem twórców kupując 2 maleńkie - i pewnie badziewne, bo niewiele wnoszące - DLC. Sądzę jednak, że to mimo wszystko dobrze wydana kasa, bo takie studia jak Fatshark warto wspierać. Zresztą nie będę się rozpisywał, największy entuzjasta tej gry - aope - napisał wyżej chyba wszystko, co trzeba by zachęcić do zakupu. Tak więc - kupujcie.
Kurde, ostatni raz taki ubaw miałem na koloniach 25 lat temu, w Gdyni Grabówek, gdy czekałem na potańcówce, aż puszczą Wind Of Change, by zaprosić do tańca taką jedną rudą.... Dzięki Cenedze odżywają wspomnienia. Ciekawe czy mają to zapisane w licencji.
Nie pamiętam, kiedy ostatnimi czasy coś ucieszyło mnie tak bardzo, jak informacja o Twoim spolszczeniu. Gratuluje samozaparcia.
Nie pamiętam jaki kolor włosów i fryzurę miała ta kobitka wczesniej, ale teraz ma brązowe uplecione w warkocze - czyli tak jak u Ciebie. Moim zdaniem wygląda fajnie:), choć to - rzecz jasna - kwestia gustu. Może ktoś w Larianie uznał, że taka fryzura jest bardziej słowiańska i zmienił ją na potrzeby wersji rosyjskiej:)
Pozdrawiam
Dwie odpowiedzi zatem:
1. Core2 Quad 9550, Radeon 4770 512MB, RAM: 4GB, płyta Asus P5E WS, system WIN XP home, gra w polskiej wersji językowej (oczywiście oryginał).
2. Sprawdzałem wielokrotnie o różnych porach dnia i nocy - gram w ten sposób od piątku, za każdym razem gdy wyłaczę przeglądarke pojawiają się lagi - i na odwrót.
Co się zaś tyczy ustawień, to niemal wszystkie suwaki mam na "wysoki" - jedynie cienie na "bardzo wysoki", wyłączona głębia pola, filtrowanie anizo - tylko teren X4, interfejs użytkownika w rozdzielczości pulpitu - wyłączony, rozdzielość 1440x900, ilość klatek na sekundę waha sie od 40 do 60, średnio ok 54; mierzone frapsem.
-->>Mellygion, Luki123abc
Choć może się to zdawać głupie, u mnie problem z lagowaniem, stutteringiem, czy jak to zwać, zniknął gdy w tle uruchomiłem Operę. Zazwyczaj przed odpaleniem gry wyłączam wszystkie zbędne programy typu gg, przeglądarkę , etc - w tym przypadku okazało się to szkodliwe. Nie mam pojęcia jaki wpływ na tę grę miałaby mieć obecność przeglądarki wśród aktywnych procesów (prócz oczywistego - negatywnego, związanego ze zwiększonym wykorzystaniem zasobów kompa), ale prosty test w trakcie grania - polegający na włączeniu i wyłaczeniu przeglądarki, jednoznacznie wskazuje, że jej uruchomienie niemal całkowicie eleminuje problem z lagowaniem.
Z informacji technicznych: radeon 4770, opera 10.10, gra spatchowana do ver 1.3 łatką Cenegi, crack rosyjski.
-->>adrian1488
Albo nie połatałeś gry dostępnym na stronie Cenegi patchem, albo użyłeś złego cracka - z polską wersją poprawnie działa jedynie plik jn.
Divinity 2: Ego Draconis v1.3 (v1.3.15.107) [RUSSIAN] No-DVD/Fixed EXE
Ja akurat na niemieckim cracku mam grę po angielsku, ale tak czy inaczej gdyby sama zmiana exeka rozwiazywała wszystkie problemy nie powodując przy tym innych, to ograniczyłbym swojego posta do takiej informacji i - wraz z Wami - cieszył sie grą. Pozostaje nam niestety czekać na pacza lub "pirackie" spolszczenie. Na marginesie - uważam, że dla producenta poprawienie naszej wersji gry to 15 minut roboty - o czym świadczy chociażby eksperyment z zamianią exa na plik z niemieckiego wydania gry. Tyle że Cenega rodzimych graczy ma tam gdzie światło nie dochodzi w innych niż perwersyjne zabawy seksualne okolicznościach, więc na poprawke możemy czekać bardzo długo (vide Fallout 3). Czas najwyższy na bojkot ich wydawnictw i zaopatrywanie się za granicą.
Zarówno optymalizacja tej gry, jak i - co za tym idzie - jej wymagania stoją na całkiem przyzwoitym poziomie. Bez dwóch zdań natomiast spartolona jest polska wersja. U mnie (Quad9550, radek 4770, 1440X900 detale wysokie, cienie: bardzo wysokie)) gra odpala się na 60 fps-ach i generalnie nie spada poniżej 35, dopóty jednak, dopóki nie wdam się z kimś w potyczkę - wówczas płynność stopniowo spada, aż osiąga około 25 fps-ów, i na tym poziomie utrzymuje się niezależnie od okoliczności, przy tym zaś potężnie laguje (drga, tnie, jak zwał, tak zwał). Co zabawne: zapis i ponowne wczytanie gry powoduje wzrost fps-ów o 10 - aż do kolejnej walki. W menu inwentarza, statystyk i podobnych gra praktycznie zamiera.
A teraz ciekawostka: podmiana exe-ka na niemieckiego w scrackowanej ver. 1.02 rozwiązuje wszystkie te problemy (savy nasze - także początkowy - nie działają, posiłkowałem się niemieckim zapisem). Płynność: rewelacja - stale powyżej 40 fps, żadnych spadków, stutteringu, zacięć w menu (Cenega pisze więc głupoty o niby to potężnych wymaganiach sprzetowych gry i konieczności obniżenia detali). Niestety grać się tak nie da, bo zdarzenia dialogowe - w żadnym języku - nie są inicjowane (prawy p. myszy i/lub "e" żadnej akcji, ni reakcji NPC-ów nie aktywują). A to m.in. dlatego, że polska wersja ma zmieniona strukturę plików. Tam gdzie w niemieckiej i angielskiej wersji siedzą dialogi pisane (wbrew pozorom nie jest to plik dialogs.dv tylko maindatastreaming.dv2) u nas ich brakuje, bo wyodrębnione zostały do osobnego pliku dialogdata.dv2. Rozpakowanie tych plików dv2, podmiana/ uzupełnienie danych i ponowane spakowanie - niestety nic nie daje. Prawdopodobnie trzeba by poedytować jeszcze xml-e, w których zawarte są dialogi. Rosjanie sobie z tym poradzili, przygotowująć amatorskie (choć stojące - z tego co widziałem - na wysokim poziomie) tłumaczenie.
Ale - do jasnej cholery- my mamy polską wersję - więc po cóż nam grzebać w plikach. Skoro podmiana exe-ca załatwia wszystkie problemy - to zadaniem producenta gry jest przygotowanie takiej wersji tego pliku, aby uwzględniała ona wprowadzone w polskim wydaniu zmiany - których cel, swoją drogą, jest niejasny. Taki chyba tylko, żebyśmy musieli czekać na ekstra polskiego patcha ,zdając się na łaskę i niełaskę Cenegi/ Larian. Choć szybciej chyba ukaże się gdzieś spolszczenie niemieckiej wersji, które umożliwi nam prawidłowe korzystanie z oryginalnych egzemplarzy gry, przy wspomaganiu - o ironio -niemieckim crackiem.