Porucznik spodziewał się kogoś większych rozmiarów jako pierwszego ochotnika, natomiast przed nim z ciemności jako pierwsza postać ukazał się dosyć niskich rozmiarów młody mężczyzna a być może nawet chłopak.
W tych ciemnościach nie mógł dobrze ocenić kandydata do swojego oddziału to co zdołał dojrzeć to postać raczej niższa niż przeciętna wysokość w tych stronach oraz smukła sylwetka. Nieznajomy zatrzymał się parę
kroków od kraty rozdzielającej wolność od skazańców.
-Jak rozumiem jesteś ochotnikiem wyrażającym skruchę i chęć odkupienia? - zapytał szyderczo Grimes.
-To zależy co mogę na tym zyskać, wspomniałeś o szansie na wolność więc postanowiłem się zgłośić ale to zależy czego oczekujesz w zamian.
-Podejdź bliżej żebym mógł ci się lepiej przyjrzeć młody.
-Nie należy kogoś oceniać po samym wyglądzie panie poruczniku, natomiast określenie młody mogłoby lepiej pasować w moich ustach niż pańskich.
-Ty nie bądź taki mądry bo zamiast na wolność trafisz na tortury.
Tajemnicza postać w środku wykonała pół skłon w wyrazie skruchy, choć osobnik ten miał na sobie łachmany oraz płaszcz z mocno zaciągniętym kapturem na twarz porucznik zdołał dojrzeć trochę więcej szczegółów w wyglądzie ochotnika. Charakterystyczne długie uszy odkształcały kaptur na tyle że Grimes domyślił się rasy bez konieczności oglądania twarzy.
-Daruj se te teatralne wygłupy i przejdźmy do rzeczy. Po pierwsze jesteś elfem prawda?
-Na potrzeby tej rozmowy uznajmy że ma pan racje panie poruczniku.
-Skąd wiesz jaką mam rangę? Nie zwykłem się przedstawiać łachudrom z więzienia i tak też tym razem nie zrobiłem.
-Czy wojsko mogło by funkcjonować gdyby każdy nowy rekrut musiał się pytać innych jaki mają stopień i czy są uprawnieni do wydawania mu rozkazów?
-Widzę żeś obyty z tutejszymi stronami na tyle żeby rozpoznawać nasze insygnia?
-Nie inaczej, może zatem przejdziemy do rozmowy na temat mojej wolności?
-Jak na razie to dalej jesteś skazańcem zamkniętym w celi, nie zapędzaj się tak do przodu. Ale faktycznie po to tu przyszedłem a nie widzę żeby ktokolwiek inny rwał się do odzyskania wolności.
Moja oferta polega na wyruszeniu ze mną na misje której celem jest Blackreach, zbieram drużynę która pomoże mi zbadać te nie przychylne tereny.
-I wszystko jasne, misja samobójcza dla tych którzy i tak oczekują na śmierć. Z tych tu osadzonych prawdopodobnie tylko ja jestem na tyle głupi by zgodzić się tam udać oraz tylko tak zdesperowany żeby się wyrwać.
-Mam rozumieć że przyjmujesz propozycje?
-Nie inaczej mój drogi dowódco-skwitował ochotnik z uśmieszkiem- mam tylko jedną prośbę, jeżeli mam się udać w tak niebezpieczne miejsce potrzebuję broni, dobrze by było gdyby udało się odzyskać mój ekwipunek który został mi zabrany przy aresztowaniu.
-Zobaczymy co da się zrobić, ale znając nasze obyczaje jestem pewien że chłopaki już dawno rozkradli co cenne. Podejdź no tu. wychodzisz, i przedstaw się może żebym wiedział jak się do ciebie zwracać kryminalisto.
-Arai, mogę oczekiwać tego samego czy mam się zwracać do porucznika po stopniu.
-Porucznik Grimes, nie mogę powiedzieć żę cieszy mnie ta znajomość ale los splótł nasze drogi razem, więc postarajmy się przeżyć.
Koncząć wstępną rozmowę Grimes wyjął klucze i wypuścił nowego rekruta jego oddziału z celi, zamykając ją z powrotem zwrócił się jeszcze do pozostałych więźniów.
-Załatwię sprawy z tym jednym i wrócę ponowić ofertę, wiecie jaki jest cel więc zastanówcie się czy macie jaja by tam się udać.
Odpowiedział mu tylko gromki śmiech paru stałych bywalców tych cel którzy trafiali tu regularnie za pijaństwo i rozróby. Grimes odwrócił się na pięcie bez dalszych komentarzy i ruszył w drogę powrotną schodami na górę,
nie odzywał się już nie widząc w tym celu i tylko wskazał ręką by Arai podążył za nim. Przystając i czekając aż elf dojdzie na szczyt schodów Grimes mógł poświęcić chwilę na dokładniejsze zapoznanie się z wyglądem jego nowego nabytku. Widoczność była dużo lepsza niż tam na dole, lampy olejne rozświetlały pomieszczenie do poziomu pozwalającego na dokładne przyjrzenie się. Jak Grimes dobrze podejrzewał w ciemnościach
loszku pod kapturem Araia widoczne były długie uszy charakterystyczne dla jego rasy, głowę zdobiły krótko przystrzyżone jasne włosy koloru dojrzałej pszenicy, twarz choć do połowy zasłonięta maską którą zakrywała
usta i nos zdradzała ślady wojowniczej przeszłości co wróżyło chociaż jakąkolwiek siłę bojową której tak bardzo teraz potrzebował. Jedyne co nie dawało Grimesowi spokoju to oczy nowo poznanego kompana, widać było nich inteligencje której próżno było szukać u skazańców a zarazem były na tyle złowrogie że nie sposób było pomylić Araia z uczonym. Tak jak zauważył już na początku ich znajomości ochotnik nie był dobrze zbudowany ale nie tego oczekiwał po elfie, zaletą ich rasy była zwinności i bystry umysł co zdołał już udowodnić po bardzo szybkiej
odpowiedzi na ofertę.
-Zwiążcie go a ja w międzyczasie dopytam o szczegóły- zwrócił się Grimes do strażników- Jak na razie nie jesteś tak do końca wolny więc trzeba zachować ostrożność, jak rozumiem jesteś w jakimś stopniu doświadczonym
wojownikiem skoro zdecydowałeś ruszyć ze mną do Blackreach, więc pochwal się co tam umiesz a ja ocenie czy warty jesteś mojego czasu.
-Jeżeli odzyskam moje noże i łuk gotów jestem stwierdzić że jestem jednym z najlepszych zwiadowców w tej części świata, mogę zaraz udowodnić jeżeli porucznik sobie życzy ale nie gwarantuje że obejdzie się bez ran - rzekł pewny siebie Arai.
-No dość już tych przechwałek i nie kombinuj bo zamiast szansy na odkupienie otrzymasz szubienice, jak na razie chodź spróbujemy odzyskać twoje rzeczy, za mną. Lepiej nie próbuj uciekać bo źle się to skończy.
Arai posłusznie skierował się za porucznikiem Griemesem do wyjścia. Światło z otwartych nagle drzwi tak oślepiło po długim pobycie w ciemnościach że Arai musiał zamknąć na chwilę oczy lecz nie przestawał kroczyć za porucznikiem.
Gdy postanowił je otworzyć rozejrzał się po dziedzińcu posterunku na którym właśnie się znajdował, wziął głęboki oddech świeżego powietrza i utwierdził się w przekonaniu że podróż z nikłą szansą jest lepsza
niż pewna śmierć gdyby został postawiony przed sądem.
P.S. Za wszelkie nie zgodności z lore świata przedstawionego przepraszam, nie jestem obyty z seria skyrim żeby wiedzieć czy takich się dopuściłem.