Jako posiadacz konsoli Playstation 4 udałem się cały w skowronkach w dniu premiery do najbliższego sklepu, gdzie dostać mogłem jeszcze cieplutką kopię.
Szczęśliwy wparowałem do mieszkania jak dzik. Ucałowałem mą kobietę i zasiadłem z nią przed telewizorem. Ona tak jak i ja uwielbia serię Just Cause.
Od pierwszej minuty litania:
Fizyka pojazdów oraz obiektów w swiecie gry tragiczna, fizyka wody nie istnieje, misje są monotonne, pojazdów mniej niż w poprzedniej odsłonie... Mimo patcha 1.01 ta gra nadal wygląda jak wyrwana z początkowej fazy beta testów... Zawiodłem się.
Parodia życia! Mam do dzis pudełko i z lekka porysowana już płytę z przygodami... Hmm kuo mleko, odbierz wyplate... I... Nie zabij nikogo? Udalo sie komuś przejść grę bez mordowania? :D
Gra była dodana do jednego z numerów CD Action. Leżała w szufladzie dwa lata gdyż po pierwszym podejściu do niej już na treningu odrzucila mnie specyfika gry. Jedna kula i śmierć? Co to za sterowanie w strzelance? Wydawanie rozkazów? :/
Czas poszedł do przodu. Pewnego slonecznego dnia 2004 roku nie mialem absolutnie w co grać... Wrocilem do tej gry... Zakochalem się. Do dziś czerwona ikonka na pulpicie dumnie lsni jak medal Ruskiego żołnierza plus kilka innych ikonek z modami do gry (Czesko-Slovacka i Finska armia oraz kilka pomniejszych).
Nadal do dzis dla mnie najlepsza odsłona OF.