Aj, ludziki. Fakt, nie każdemu może się podobać ta gra podobać, ale nie rozumiem, czemu jeździcie po tej grze tylko dlatego, że wypuszczona jest spod marki "Brothers in Arms". Popatrzcie na takiego Call of Duty: pierwsze trzy części - druga wojna światowa, czwarta część - bum! Czasy teraźniejsze, część 5 to powrót do wojny światowej, 6 do teraźniejszości, a co z 7 częścią? Przyszłość (niedaleka co prawda, acz nadal)! I spójrzcie, niby są to odskocznie od początkowych części serii, tak jak Furious 4, ale czy właśnie dlatego powiecie mi, że są to gry tragiczne/okropne/żałosne? No właśnie nie. Zatem dlaczego w aż tak ciemnych barwach widzicie Furious 4?
Swoją drogą, jak ktoś już wyżej wspomniał, w fazie tworzenia jest kolejna część przygód Matta Bakera pt. "Battle of the Bulge". Więc spokojnie, nie martwcie się, że twórcy zakończyli serię "starego" Brothers in Arms na Hell's Highway.