Zdrowia, normalności, wymarzonych gierek i żeby Cyberpunk nie był Cyberbugiem.
Wg mnie idealnym kandydatem do tej roli byłby sąsiad Rotweiler z Sąsiadów z Piekła Rodem. Oczywiście ten gagatek potrzebowałby odpowiedniej motywacji od swojej kochanej matki, ale jak chłop chce, to nawet pranie dobrze zrobi, więc sprzątać też da radę. Byleby tylko Woody'ego nie było w pobliżu...
Moją propozycją zostaną poczciwe Wormsy. Broń opancerzone=ych robali jest po prostu idealna do wirtualnych fajerwerków. Mamy tu mniejsze ognie seryjne (uzi, bomby kasetowe i bananowe), pojedyncze, ale potężne salwy (bazooka), robótki ręczne (kij baseballowy), czy zaawansowane technologicznie klasyki (owca, babcia). W zorganizowaniu pokazu pomogą nawet siły nadprzyrodzone, oferując Święty Granat Ręczny. Jeśli dodamy do tego naloty i różne wehikuły, możemy stworzyć niesamowicie efektowny ciąg wybuchów, który potrwa dłużej niż ten z Sylwestra z Dwójką.
Do muzyki All I Want For Christmas
BomberMan już bombki wiesza
Crash Wumpotort piecze już
Światła łączy Cybermysza
Ezio czyści świeży nóż
Spyro mieszkanie już grzeje
Bridges wiezie prezenty
Ale konik mu się chwieje
Koń Geralta wciąż śnięty
A wśród wszystkich postaci
W centrum jest bohater - Ty!
Zaraz będziesz grać
Piękne Święta będą trwać
Święta to tradycja i piękny czas, spędzany w gronie najbliższych. Jeśli połączymy te 2 rzeczy, pojawia się mieszanka wybuchowa: CS: GO. W mojej rodzinie Counter-Strike odgrywa w czasie świątecznym kluczową rolę. Kiedy mama, siostra i ciocie idą na pasterkę, mój tata, wujkowie i ja wyciągamy laptopy i zaczynamy rozgrywkę, która zawsze trwa "trochę" dłużej niż rzeczona pasterka. Do dziś płeć piękna jest przekonana, że nasza gorsza kondycja 25. grudnia wynika z przedawkowania wyrobów alkoholowych, ale prawda jest inna... Ta tradycja będzie podtrzymana także i w tym roku, bo choć nie będziemy mogli się spotkać, CS nas połączy, przez Ethernet lub WIFI.
Wspaniałym miejscem pełnym ciepła i słońca jest Rapa nui, znana także jako "wyspa wielkanocna", która pojawiła się w 2 sezonie przygód Sama & Maxa. Jest to wyspa idealna do relaksu na łonie natury. Każdy odwiedzający może posłuchać bardzo wylewnych posągów Moai, co zazwyczaj staje się nudne po kilku minutach, gdyż ich historie nie są zbyt fascynujące. Czeka tutaj także barek, gdzie możemy wypić drinka z Jimmym Hoffa, Amelią Earhart czy Glenem Millerem. Gdy natomiast stracimy rachubę czasu i zostaniemy na wyspie zbyt długo, możemy skorzystać z pobliskiego źródełka młodości. Tylko nie przesadźmy, bo cofniemy się za bardzo...
Myślę, że do tego zadania idealnie nadawałby się duet bohater + złoczyńca: Spiderman i dr Octopus. Doktorek świetnie poradziłby sobie z koordynacją i dałby radę podtrzymać ich dużą ilość, zaś Spidey mógłby błyskawicznie, np. podczas żonglowania Octopusa, traktować ozdoby barwiącą siecią, która nie tylko nada bombkom wspaniały wygląd, ale również dodatkowo je zabezpieczy. Trzeba tylko uważać i wybrać takie bombki, które nie leżały obok Bombermana...
Pójdę bardzo, ale to bardzo niszowo i trochę głupkowato. Na początek, jeszcze zanim wybije północ, proponuję utwór T.H.E.M. z 2 sezonu przygód Sama i Maksa. Zbuduje on niepewność i napięcie przed tymi wydarzeniami, które nadejdą w przyszłym roku z uzależniającą chęcią upupienia nas na wszystkie możliwe sposoby. Ale, żeby nie było zbyt depresyjnie, punktualnie o północy zapodajmy szalony motyw The Tricky Treasure z gry Rayman Origins, który gwarantuje świetny nastrój, szaleństwo bawiących się i liczne telefony na policję w wykonaniu sąsiadów.
Była noc gwiaździsta, w powietrzu już Święta
Ale u Wikingów choinka nie ścięta
Trzeba ten stan zmienić, lecz wszyscy się bali
Żaden nie był godzien iglaka obalić
Wyrwał się więc Elvor, bo któż by mógł inny?
Wojak z niego bystry, sprawny też i silny
Podjął więc swój topór i ruszył na łowy
Idąc tak przed siebie, zaszedł do Dąbrowy
Bo tam właśnie rosło drzewo legendarne
Przez które nie jeden skończył życie marne
Dotarł Evor na miejsce i ujrzał już bossa
Był straszniejszy nawet od z matmy kolosa
5hp i tarcza, cała z drewna była
Lecz Evor nie mięczak, dorwał za badyla
I ciachnął raz, drugi już wróg pokonany
Lecz co to? Powstaje! Cóż to za szatany?
Stanął Iglak i porósł igłami raz jeszcze
A z gałęzi poczęły wyskakiwać kleszcze
Oblazły Evora i topór zabrały
Ale zanim życie całkiem odebrały
Iglak przemówił: Evorze kochany
I nawet Ty zostałeś przeze mnie pokonany
Aby Ci ułatwić drogę w tamtą stronę
Przyjmij proszę ode mnie tę oto koronę
Evor zamknął oczy i wrzask z piersi wyjął
Kiedy je otworzył, zdrętwiało mu ryło
Cała ta historia tylko śniła mu się
Wyrosła na bardzo dobrym spirytusie