Crystal Oasis (Guild Wars 2): woda, słońce, palemki, egzotyczne jedzenie, a za miastem wydmy po horyzont. Nic tylko się opalań popijając drinka z palemką, taplać w ciepłej wodzie lub wybrać w podróż po gorących piaskach!
Do pomocy w obsłudze i malowaniu bombek zatrudniłabym Asha z Concrete Genie. Jest bardzo odpowiedzialny, na pewno ich nie potłucze, ma doświadczenie w malowaniu i jest bardzo uzdolniony - co więcej, ze swoim magicznym pędzlem będzie w stanie stworzyć prawdziwe dzieła, które "ożywią" świąteczną choinkę jak nic innego ;)
"The Dawn Will Come" z Dragon Age Inquisition - słowa jakby specjalnie napisane na koniec 2020. Czasy są trudne dla wszystkich, ale świt nadejdzie :) Lubię co jakiś czas posłuchać tego utworu i myślę, że moim znajomym, którzy go nie znają też się spodoba.
https://www.youtube.com/watch?v=AgYxMVRtJr4
W sumie nie jest to taki dosłowny co-op, jak inne gry, ale w tym roku na naszym discordzie triumfy święci Elite Dangerous, a po promocji Epica jego popularność, że pozwolę sobie tak się wyrazić, wystrzeliła w kosmos. Możliwość eksploracji wszechświata w kilka osób na jednym statku i z małą flotą stanowi miłą odskocznię, dla tych którzy z różnych powodów ostatni rok spędzili praktycznie zamknięci w domu. A wspaniałe screeny czerwonych planet, płyt CD i ziemniaczanych księżyców zapierają dech w piersiach. No i gdzie lepiej szukać pierwszej gwiazdki jak nie właśnie pomiędzy gwiazdami! :)
Bezkonkurencyjnymi pomocnikami Mikołaja byłyby skritty (Guild Wars 2). Są małe, zwinne, szybkie, w większej grupie inteligentne i dla "shiny" zrobią wiele. Najlepszym przykładem są skritty pracujące w Mystic Forge, segregujące spadające monety i cenne przedmioty. Lepszych pracowników nie można znaleźć. Nie tylko w mig uporają się z zadaniem, ale będą w stanie także obronić siedzibę i cenne pakunki przed potencjalnymi złodziejami. Gorzej, że czasami same mogą mieć lepkie łapki, ale odpalenie im przydziału powinno załatwić sprawę.
Biały. Zdecydowanie biały. A dokładnie biały, który nie jest biały.
Exhibit 1: rozkładasz obrus na stole tuż przed wigilią, a tam plama na dwie dłonie. Drugiego nie ma, wyprać się nie zdąży, za chwilę będą goście i zaczyna się rajd po domu co tam postawić, by zakryć. A potem po opadnięciu emocji zapomina się wrzucić obrus do wybielacza i w następnym roku powtórka z rozrywki...
W tym roku postanowiliśmy zorganizować sobie wiktoriańskie święta. Zdobyliśmy XIX-wieczne książki kucharskie oraz dzielnie dłubiemy tradycyjne ozdoby na podstawie poradników z BBC i YT. Ale szukając pomocy najchętniej uderzylibyśmy do Aleksandra Bella (AC Syndicate) - człowieka, który żył w interesującej nas epoce, był niezwykle inteligentny i świadomie lub nie przyczynił się do tego, że dziś możemy łączyć się z rodziną, gdziekolwiek ona jest - zwłaszcza teraz należą mu się wielkie dzięki, gdy wiele osób nie będzie mogła spędzić świąt w gronie najbliższych.
Normalnie aż musiałam wejść, jak zobaczyłam tytuł, bo nie spodziewałam się takiego tematu na tym forum....
Wszystkim gamerom życzę kochającej rodziny, która rozumie, że gaming to nie "zabawa dla małolatów" a styl bycia i życia. Dziewczyny/chłopaka/męża/żony/dzieci/rodziców, którzy podzielą z Wami miłość do gier i z którymi spędzicie długie wspólne godziny na ogrywaniu Waszych ulubionych tytułów. A nawet jeśli sami nie grają, to by przyjmowali, że bez tego zwiędniemy jak roślinki bez wody - i np. podczas z góry zaplanowanych sesji nie zawracali głowy bzdetami (ewentualnie przynieśli kubek herbaty po kilku godzinach :) ).
W tym roku jednej z moich ulubionych gier - Faraonowi - stuknęła 20tka. Mogłaby już legalnie wziąć ślub, prowadzić samochód, wejść do klubu i wypić szampana. Dostałam ją zaledwie rok po premierze..... i jakoś do tej pory nie ukończyłam. Utykałam na późniejszych misjach, które wymagały czasu, którego w szkole i na studiach zwykle nie było zbyt wiele. Postęp był tak powolny, że w międzyczasie zmieniałam komputer i zaczynałam zabawę od nowa. Od miesiąca mam znowu nowy sprzęt.... I wielkie postanowienie, że TYM RAZEM się uda! Bo żeby od 20 lat nie móc skończyć jednej gry?! To się nazywa "kupka wstydu"!
Mój wybór pada zdecydowanie na Csillę. Marzą mi się "białe święta" - a przy tegorocznej zimie szansa na nie wydaje się dość mizerna. Dlatego wybór zimowej planety raczej nie dziwi.
A dlaczego akurat Csilla, a nie inny skuty lodem świat? Odpowiedzią jest wygoda. Csilla położona jest na uboczu, więc nie muszę martwić się o tabuny turystów niszczących klimat świąt. Jednocześnie jest jednak wystarczająco dobrze skomunikowana, że nie potrzebuję spędzać większości czasu na próbie dotarcia do niej. Klimat jest tam zimowy, ale na tyle łagodny, że spokojnie egzystuje tam cywilizacja. I to nie byle jaka, bo Chissowie — rasa humanoidalna, więc i infrastruktura dostosowana do mnie. Csilla ma też normalną grawitację, więc nie zapadnę się sama pod własnym ciężarem, ani nie odfrunę w przestworza po jednym kroku. Doba także zbliżona jest do naszej, więc nie trzeba będzie się zbyt długo aklimatyzować.
Niebieski lód na pewno będzie robił ogromne wrażenie podczas pieszych i zmotoryzowanych wycieczek. A gdyby pogoda nie sprzyjała, to wszędzie będzie można dostać się siecią podziemnych tuneli. Po zapierających dech w piersiach widokach będzie okazja udać się na małe przedświąteczne zakupy do jednego z licznych miast :)
https://vignette.wikia.nocookie.net/starwars/images/3/33/ChissTEA.jpg/revision/latest?cb=20110311205750
Noc już dawno zapadła. Jest nów, prawie nie widać księżyca. Dzięki temu gwiazdy na niebie migatoją silniej niż zwykle nie zasłonięte nawet najmniejszą chmurką.
https://player.hu/uploads/2016/01/finn-night-sky4.jpg
Siarczysty mróz sprawia, że leżący dookoła śnieg skrzypi, nawet gdy nikt po nim nie chodzi. To jedyny dźwięk, jaki słychać — nawet wiatr tej nocy zamilkł. Lodowe kryształki skrzą się w świetle gwiazd oraz słabym blasku dochodzącym z okien domku na wpółukrytego za drzewami — jedynego w zasięgu wzroku.
http://www.carstenthies.com/wp-content/uploads/2013/03/IMG_7762a-530x353.jpg
Znajdująca się w środku rodzina właśnie skończyła kolację wigilijną. W rogu pokoju stoi rozświetlona choinka, a w kominku płonie jasny ogień. Rodzina powoli szykuje się do snu.
https://i.imgur.com/HhmIJt2.jpg
Wtem z oddali słychać cichy nieokreślony dźwięk. Cóż to może być?? Czyżby lawina? Lód spiętrzony na rzece? A może dzikie zwierzęta?
https://i.pinimg.com/originals/08/cd/3a/08cd3ad448572a51ce528989b81f0810.jpg
Dzieci tulą się do rodziców, którzy starają się je uspokoić. Nie ma się czego obawiać! Jednak zapewnienia te brzmią raczej jak:
https://www.youtube.com/watch?v=ilN1fylw3zY
W oddali zaczyna migotać światełko, a dźwięk się nasila.
https://cdn7.dissolve.com/p/D481_137_011/D481_137_011_0004_600.jpg
I wtedy pod drzwiami rodzina słyszy:
https://www.youtube.com/watch?v=AgYxMVRtJr4
I wtedy strach znika, już wiedzą kto to! Kolędnicy, którzy w tym roku przybyli z hitami z gier video. Otwierają drzwi i śpiewają razem!
Guild Wars 2 -> mapa Bitterfrost Frontier -> region The Bitter Cold
To najzimniejszy obszar w calej Tyrii — samo wejście tam sprawia, że znajdujemy się pod wpływem efektu Bitter Cold, który spowalnia nas i zadaje obrażenia, które powalają nas w kilka sekund. Gracz, który nieopatrznie zbliży się zbyt mocno, może nawet nie zdążyć zawrócić.
Normalnie nie jest to problemem, można się zabezpieczyć. Zabawa zaczyna się, gdy próbujemy zrobić osiągnięcie "Heart, Moxie, and Many Sweaters", które polega na przetrwaniu 20 pulsów efektu. Od razu się człowiekowi robi zimno, gdy patrzy jak mu punkty życia spadają mimo prób leczenia czym się da :D