Naprawdę liczyłem na dobry tytuł, ale po 6h grania stwierdzam że to nie będzie dobra gra. Otrzymujemy to co dobrze znamy z The Division 1 i 2. Nie znajdziemy tutaj nic nowego, poza kilkoma mało znaczącymi dodatkami. Niestety nie mają one dużego znaczenia na całkowity odbiór gry.
Wprowadzono huby dla graczy (po co mi to), mamy lv itemów, sety, grady od zielonego do złotego. Ta sama broń na innym poziomie i gradzie będzie miała różne statystyki. Możemy podejrzeć itemy innego gracza i ponownie PO CO MI TO?
Główny hub oferuje nam sklep, zarządzanie misjami i staje się naszym centrum dowodzenia. Musimy tam wracać żeby rozwijać postać. Co róż będziesz siedział w menu i zmieniał broń, bo co chwila wypada lepsza i lepsza. Trzeba zbierać surowce żeby tworzyć jedzenie, lekarstwa, materiały wybuchowe oraz ulepszać broń. Cały system wytwarzania jest bez sensu. Przez 6h nie miałem żadnej potrzeby żeby zjeść kupkę suszonych liści, żeby na 30 minut poprawić o 2% celność.
- Zarządzanie ekwipunkiem zerżnięte 1:1 z dywizji.
- Skrzynie ze sprzętem oraz animacja otwierania + prezentacji nagrody zerżnięte z dywizji.
- Poruszanie się kamery, tryby biegu, dynamika strzelania zerżnięte z dywizji.
- System misji i nagród, zerżnięte z dywizji.
- Klasy postaci, zerżnięte z dywizji.
- Balans postaci, zerżnięty z dywizji.
- Poziom przeciwników, zerżnięty z dywizji.
- Animacje chowania się za przeszkodami ponownie, zerżnięte z dywizji
Nawet nie bawili się w zróżnicowanie tego. Po prostu wzięli silnik dywizji, dodali parę tekstur i bah, mamy nowego Breakpointa.
Kolejnym irytującym faktem jest to że wszędzie są cholerne animacje/filmiki. Siadasz przy ognisku to animacja na 30 sec. Otwierasz skrzynkę, animacja że zdążysz fajkę spalić. Teleportujesz się gdzieś, prezentacja okolicy co najmniej jak bym zwiedzać przyjechał.
Z Wildlands zostało imię naszego bohatera, koszmarny model prowadzenia pojazdów, model latania helikopterami i ... i to by było na tyle. Nie ma żadnych innych podobieństw. Null, nan. W poprzedniej wersji mogliśmy robić totalną rozwałkę lub przejść grę najciszej jak się dało. Gdzie chcemy, jak chcemy i z kim chcemy. W aktualnej wersji musisz uważać gdzie idziesz, bo ten sam typ przeciwnika na 20 i 80 lv. inaczej zada Ci obrażenia. Nie ma już podziału na wojsko, kartel i komandosów. Byle szympans z większym levelem sprawi Ci oklep.
Boty są głupie, nie reagują na strzelanie bez tłumika. Nie pomagają sobie. Jeżeli grasz na normalu to żuć granat, ustaw się za rogiem i częstuj celnymi strzałami w głowę nadbiegających przeciwników. Przynajmniej nie będziesz musiał pół mapy zwiedzać żeby przeciwników przelootować - co notabene wygląda dokładnie tak samo jak w dywizji! Tryb extreme ma chyba ustawienia low, bo nie czuć różnicy.
Co nowego wprowadza gra?
- system okaleczania, po ciężkich obrażeniach blokowany jest pasek życia, nasza postać np. trzyma się za klatkę piersiową tamując krwotok przez co powoli zmieniamy magazynki i spada nam celność (bo strzela jedną ręką).
- kamuflaż, wreszcie wysokie krzaki nie służą do zasłaniania linii strzału i mają zastosowanie natomiast utaplanie się w błotku czyni nas prawie że niewidocznymi.
- ogniska do szybkich teleportów, które rozłożone są w ciężko dostępnych miejscach i nie służą dosłownie do niczego.
- mapę na której nie opłaca się używać pojazdów, bo można jeździć tylko po wyznaczonych drogach, inaczej się zwyczajnie nie da bo wszędzie gigantyczne głazy i gęste drzewa.
- gigantyczną pustą mapę na której będziemy się modlić o przeciwników bo gra oferuje 1 osobę na 50 kilometrów kwadratowych.
i to wszystko ... nic nowego nie ma, poza nieczytelną mapą, nowymi nazwami botów i fabułą która wieje sandałem.
Jeżeli tutaj dotarłeś, to idź zbieraj bananki w Breakpoincie ...