Eivor szedł już pare minut w kierunku lasu,w końcu doszedł na skraj lasu miał tylko jeden cel,zdobyć choinkę .Eivor po godzinie chodzenia po lesie znalazł ją idealną choinkę,nie była ani za niska ani za wysoka.Znajdowała się ona tuż obok skarpy więc Eivor musiał bardzo uważać.Zabrał się za ścinanie,w pierwszych dwóch uderzeniach topór wyślizgiwał się mu z dłoni ale po chwili Eivor złapał dobry chwyt i rąbanie poszło pełną parą.Już po paru uderzeniach choinka runęła na ziemie.
Eivor zadowolony chciał już zabierać się za taszczenie choinki ale nagle zaczeła rosnąć a jej igły z ciemno zielonych zmieniły się na czarne. Eivor ostrożnie wycofał się
do tyłu i poprawił chwyt topora.Po chwili choinka przestała rosnąć i zmieniać się ale nie była już taka jak dawniej,Była wielka jak dom miała ogromną paszcze i wielkie ramiona.Lecz nieustraszony Eivor nie uciekł rzucił się na potwora.Jednym cięciem odciął ramie przeciwnika.Choinka wyraźnie nie czując bólu zamachnęła się i uderzyła Eivora .Eivor poleciał w powietrzu pare metrów i uderzył o drzewo. Z bólem wstał i raz jeszcze ruszył on na choinkę która znowu zamachnęła się lecz tym razem Eivor wykonał unik i odciął jej drugie ramie. Zła choinka postanowiła sięgnąć po swój as w rękawie zaczęła ona szarżować w stronę Eivora , lecz on nie wzruszony po prostu stał i wyczekiwał. W ostatnim momencie przebiegł on pomiędzy nogami potwora a on niechybnie spadł z klifu i wpadł do jeziora.
Wyczerpany Eivor był zmuszony wrócić do domu z jakąś lichom choinką. Jaki z tego morał? Najlepsza na święta jest brzoza.