mafioso12:
- Nie są, opierają się na elementach skradankowych jak cię ktoś zauważy giniesz. Nieźle nie? skradanka w slasherze i jesteś jeszcze "królem ciemności" a taka z ciebie pipka, że dygasz tyłek przed typem z giwerą a napierdzielasz Toymakera wielkiego jak wieżowiec. Te całe skradanie się i teraźniejszość to naprawdę niewypał. Wszystkie sekwencje w zamku to mistrzostwo. Pięknie to zaprojektowali.
- Umknęło: Zobek przy próbie ugryzienia przez Drakula znika i wali "fugę KI". Gabriel wypada przez okno na ulice gdzie jeżdżą samochody - czasy współczesne. To nie jest zakończenie z DLC a podstawki.
karvimaga
Zagraj w spolszczoną 1 (bo tam fabułą była najważniejsza) a w 2 możesz sobie spokojnie grać po ang z np. napisami i dasz radę. Zresztą w 2 fabuła wynika z 1 więc patrząc na filmiki wywnioskujesz o co be.
mafioso12 / Sir Xan
W grę da się grać. Tylko to nowe DMC? Bo motyw z graniem we współczesności i limbo i potworami z piekła przedostającym i się do świata już był. Castlevania 1 pozamiatała fabularnie. Tutaj jest jakiś bełkot. Nie powiem praktycznie wszystkie etapy z zamku bardzo mi się podobają (taka powinna być cała gra). Miało być o odkupieniu Gabriela, emocjonujący slasher. Myślałem, że może będą etapy w grze, żeby przenieść nas do jakichś zajebistych krajobrazów (jak w 1) trzeba by było zamieniać się w postać wilka czy coś? Na pewno by się dało. Sądziłem, ze pójdą poważniej w stronę Draculi F.F Coppoli. No ale niestety nie my mamy przemieniać się w szczura ukrywając się przed mrocznymi Marines ze StarCrafta.
Problem polegał pewnie w tym, że Mercurysteam zakończył 1 w teraźniejszości i kurczowo trzymali się tego tematu. Zapomnieli, że wydali Mirror of Fate (fabularnie mistrzostwo) i ludzie spodziewali się slashera w gotyku. Na moje Gabriel i Zobek mogli spokojnie wejść do jakiegoś portalu pod pretekstem "musimy powstrzymać szatana w przeszłości co będzie miało wpływ na przyszłość" i cofnąć się do wyczekiwanych czasów. A tak:
DMC: 8/10
C2: 6,5/10
Dariusxq no nie zgodzę się z tobą ani przez chwilę. W 1 te wszystkie bagna, łąki, lasy pokazywały piękny krajobraz. Dodać do tego gotyckie zamki i jestem kupiony. Fabuła była ekstra i to jak życie skopało głównego bohatera.
Piszesz, że grasz 2 godziny poczekaj trochę serio. Monotonia zamieniania się w szczura i zwiedzania non stop tych samych lokacji w teraźniejszości zanudzą na śmierć. Dodatkowo jest 2014 i w dzisiejszych grach idąc i przykładowo zbierając jakieś orby rozwalamy (w teraźniejszości) beczki i palety? Przypominają mi się gry na ps2... kurde no to tak jakby Kratos nagle miał biegać po Nowym Jorku... po prostu bez sensu.
Ja chciałem Castlevanie 2 ! a nie DMC zmiksowane z Darksiders 1 (obie gry świetne) ale to miało być coś innego. "Potwory zjadające ludzi a ty latasz między samochodami i ich bronisz?". Dodatkowo wrogowie strzelają z giwer... parodia jakaś.
Wszystkie sekwencje w zamku są miodne. Nie powiem tak powinna wyglądać ta część. Trailer gry ten "przewodni" z e3 mówił. że będzie mrocznie, będzie Alucard będzie bitwa, będzie klimat, będzie gotyk i gówno! Ja nie wiem jak taka koncepcja może komukolwiek się podobać. To Castlevania !
Jedynka była mistrzowsko poprowadzoną grą z piękną grafiką, wciągającą fabułą i dodatkowo oferowała 20+ godzin rozgrywki (przeszedłem na Paladynie).
Demo gry, a w zasadzie jej 1 godzina (nie pamiętam czy walczyliśmy z tytatanem w żółtej zbroi) ale w pełnej wersji sekwencja fabularna wbija w fotel przynajmniej ja tak miałem.
Zaznaczę SPOJLER: "chodzi mi o dialog w łacinie..."
I teraz tak największa bolączka tej serii? Fabuła... fabuła ponieważ prawdziwa gra zaczyna się dokładnie w momencie końcówki 1. Czyli, czasy współczesne. Sekwencja w, której gramy potężnym Drakulą i przemieniamy się w szczura, żeby przemknąć przed strażnikami ala Marrines ze StarCrafta woła o pomstę do nieba. Podczas sekwencji platformowych gdy skaczemy "nie czujemy bohatera" nie wiem jak to inaczej nazwać on sobie ja sobie i jest dead. Dodatkowo filmiki... słuchajcie uwielbiam scenki w grach, naprawdę. Ostatnio w The Last Of US mistrzostwo, zresztą w 1 były ekstra a tutaj? Tutaj jest ich tak dużo, że czekam kurde kiedy w końcu dadzą mi pograć. I jeszcze ten Zobek palący cygaro jak kukła! Szydera na twarzy no jak to zobaczyłem. Nie dał bym tej grze jak w CD-A 5+ na 10 lekka przesada, ale Castlevania Lords of Shadow 2 jest dla mnie porażką mentalną, wielkim zawodem... może za dużo oczekiwałem? Ale jak odgrzewany w nieskończoność God Of War potrafił się jakoś obronić to spodziewałem się lepszej gry. Zadziałał, też hype... Trailer z e3 oglądałem 30 razy rok temu.
Ja wystawiam tej grze 6+/10 czyli tyle ile w prywatnym rankingu wystawiłem wcześniejszemu (nie aż tak sentymentalnemu) zawodowi jakim było Ninja Gaiden 3.
Jeżeli ktoś dotrwał w moich wywodach to napiszę tylko, że największym błędem Castlevani LoS było Mirror of Fate.
- Dlaczego?
Bo to była najlepsza fabuła, idealna na dużą grę na konsole i pc. Powinniśmy byli grać Simonem po drodze spotkać Alucadra dowiedzieć się kto dla kogo kim jest, i stoczyć walkę ala patologiczna walka Mishima family z Tekkena :) to by była moc. W CLoS2 dostajemy całą tą historię opowiedzianą w obrazkach napradę miałem , żal i poczulibyśmy klimat starych odsłon serii bo szlibyśmy załatwić "tego" Drakulę :D. Niestety wyszło jak wyszło i jeżeli tak to ma wyglądać to nie chcę Castlevani z Gabrielem w roli głównej nigdy więcej.
freak_man widzę, że działa u Ciebie sentyment do serii (tak jak u mnie). Jedynka była mistrzowsko poprowadzoną grą z piękną grafiką, wciągającą fabułą i dodatkowo oferowała 20+ godzin rozgrywki (przeszedłem na Paladynie).
Demo gry, a w zasadzie jej 1 godzina (nie pamiętam czy walczyliśmy z tytatanem w żółtej zbroi) ale w pełnej wersji sekwencja fabularna wbija w fotel przynajmniej ja tak miałem.
Zaznaczę SPOJLER: "chodzi mi o dialog w łacinie..."
I teraz tak największa bolączka tej serii? Fabuła... fabuła ponieważ prawdziwa gra zaczyna się dokładnie w momencie końcówki 1. Czyli, czasy współczesne. Sekwencja w, której gramy potężnym Drakulą i przemieniamy się w szczura, żeby przemknąć przed strażnikami ala Marrines ze StarCrafta woła o pomstę do nieba. Podczas sekwencji platformowych gdy skaczemy "nie czujemy bohatera" nie wiem jak to inaczej nazwać on sobie ja sobie i jest dead. Dodatkowo filmiki... słuchajcie uwielbiam scenki w grach, naprawdę. Ostatnio w The Last Of US mistrzostwo, zresztą w 1 były ekstra a tutaj? Tutaj jest ich tak dużo, że czekam kurde kiedy w końcu dadzą mi pograć. I jeszcze ten Zobek palący cygaro jak kukła! Szydera na twarzy no jak to zobaczyłem. Nie dał bym tej grze jak w CD-A 5+ na 10 lekka przesada, ale Castlevania Lords of Shadow 2 jest dla mnie porażką mentalną, wielkim zawodem... może za dużo oczekiwałem? Ale jak odgrzewany w nieskończoność God Of War potrafił się jakoś obronić to spodziewałem się lepszej gry. Zadziałał, też hype... Trailer z e3 oglądałem 30 razy rok temu.
Ja wystawiam tej grze 6+/10 czyli tyle ile w prywatnym rankingu wystawiłem wcześniejszemu (nie aż tak sentymentalnemu) zawodowi jakim było Ninja Gaiden 3.
Jeżeli ktoś dotrwał w moich wywodach to napiszę tylko, że największym błędem Castlevani LoS było Mirror of Fate.
- Dlaczego?
Bo to była najlepsza fabuła, idealna na dużą grę na konsole i pc. Powinniśmy byli grać Simonem po drodze spotkać Alucadra dowiedzieć się kto dla kogo kim jest, i stoczyć walkę ala patologiczna walka Mishima family z Tekkena :) to by była moc. W CLoS2 dostajemy całą tą historię opowiedzianą w obrazkach napradę miałem , żal i poczulibyśmy klimat starych odsłon serii bo szlibyśmy załatwić "tego" Drakulę :D. Niestety wyszło jak wyszło i jeżeli tak to ma wyglądać to nie chcę Castlevani z Gabrielem w roli głównej nigdy więcej.