Bardzo się cieszę że jednak większość nie uważa zakładania konta i pisania na forum jako coś najgorszego. Czasami najlepiej pogadać z obcymi osobami i wymienić się doświadczeniami.
Jeśli chodzi o finanse, to mogę sobie pozwolić na taką wizytę. Nie wiem jednak czy będę potrafił siedzieć obok obcego człowieka i wywlekać to wszystko z siebie. Może to i dobry pomysł. Nie myślałem o tym. Może to dlatego że nie ma dobrych specjalistów w moim mieście? Im dalej w las, tym ciężej, takie moje spostrzeżenie. Ciężko chodzić w miejsca, gdzie bywaliśmy jak jeszcze babcia chodziła. Jeździliśmy często nad taką rzeczkę z kocykiem i różnymi przysmakami. Nigdy złego słowa mi nie powiedziała. Akceptowała wszystko moje decyzję praktycznie. Bardzo mi jej brakuje. Uważam że nie zdarzyła zrobić i powiedzieć wszystkiego przed śmiercią;((()
A z kim mam porozmawiać? Wiele osób jak widać jest lub było w podobnej sytuacji. Chciałem zapytać jak to jest, jak sobie z tym radzą i kiedy to mija i czy w ogóle.
Odpowiedziałem mimo że nie muszę Ci się tłumaczyć i tyle.
No cóż. Trzeba przywyknąć, że życie płynie dalej. Trzeba pracować i nie patrzeć wstecz. Niestety. Ciężko nie myśleć o tym co się stało w przeszłości ale jednak chyba trzeba. Czasem łatwiej zachowywać się bezdusznie bo tak łatwiej przetrwać ten okres i nie myśleć co było wcześniej i skupić się na przyszłości. Ogromnie ciężko wrócić do obowiązków zawodowych, kiedy cały czas o tym myślę. Zastanawiam się dlaczego. Dlaczego umarły osoby tak bardzo mi przychylne i osoby z którymi miałem tak dobry kontakt. Z rodzicami się pogodziłem. Przynajmniej sprawca trafił do więzienia za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym a do tego miał prawie 2.5 promila we krwi.
Bardzo mi przykro z tego powodu. Nie wiem co napisać. Po prostu to są myśli, które przychodzą i odchodzą tak szybko jak tylko któryś z dzieciaków do mnie przyjdzie. Po prostu babcia zawsze była. Rodzice pracowali za granicą i wyjechali jak miałem 18 lat. Niestety 4 lata później zginęli. Może to dziwne co napisze, ale to bardziej śmierć babci mnie dotknęła, ponieważ była tutaj zawsze.
Dziękuję bardzo każdemu za odpowiedź. Ciężko odpisać na wszystko każdemu. Żona podchodzi bardziej chłodno do tego co się stało. Ciężko poradzić sobie z tym wszystkim. Wysyłaliśmy zdjęcia z ferii i wakacji, dzwoniliśmy. Teraz nie ma do kogo. Zostałem praktycznie sam z rodziny już. Zawszę było nas dużo. Muszę patrzeć na to chyba jak na początek czegoś nowego, nowego pokolenia. Patrzeć w przyszłość. Ciężko jednak nie patrzeć wstecz i iść obojętnie do przodu. Rodzina trzyma mnie w ryzach. Gdyby nie ona, nie wiem czy nie chciałbym tego skończyć po prostu. Zawsze miałem bardzo dobre relację z rodziną, dziś nie mam z kim porozmawiać, kogo zawieść do lekarza. Człowiek traci trochę sens. Gdyby nie rodzina nie wiem jak by to się skończyło. Doświadczyliśmy śmierci w bardzo krótkim czasie, praktycznie całej rodziny. Jest na prawdę ciężko.... Trzeba chyba jednak iść do przodu, jednak płakać mi się chce, gdy myślę o tych, którzy zmarli młodo. Babcia też mogła jeszcze żyć trochę, mając te 81 lat, gdyby tylko zdrowie pozwolił.... Jest ciężko, nawet bardzo. Nie mamy z żoną rodzeństwa. Tzn. żona ma siostrę ale to w Kanadzie i nie utrzymuje z nią kontaktu żadnego. Tata miał syna, ale jak się okazało, zmarł bardzo dawno. To był skok w bok, ale to inny temat
Dokładnie. Kiedyś znowu rodzina będzie duża. Teraz jest bardzo pusto. Nie mam do kogo zadzwonić. Często raz w tygodniu dzwoniłem właśnie.
Jest to bardzo przykre. Umarło tyle osób z rodziny, że bardzo odczuwam przez to biegnący czas. Nie sądziłem, że nie będęoal prawię nikogo w tak młodym wieku.
Wiem jednak że mam dla kogo żyć i na pewno będę. Jednak pustka jest ogromna. Starszy jeździł do babci tak.ze 2 razy w miesiącu, bardzo się cieszył. Teraz przepłukuje noce, że tego nie będzie już. Babcia nie wychodziła bo była słaba i miała problem z biodrem i nie chodziła za bardzo, ale zawsze się z nim bawiła w domu...
To jest nie do pojęcia. Nie sądziłem, że śmierć przyjdzie tak szybko i dotknie mojej rodziny....
Witajcie. Mam 31 lat. Chciałbym podzielić się czymś. Mam rodzinę, dwójkę dzieci w wieku 6 i 2 latka. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym 7 lat temu pod Gorzowem. Została mi wtedy tylko ciocia i dziadkowie. Ciotka zmarła 2 lata temu na raka płuc z przerzutami na wątrobę. Miała 47 lat. Zostali wtedy tylko dziadkowie. Babcia niestety odeszła we śnie miesiąc temu, miała 81 lat. Bardzo dużo śmierci w rodzinie. Czasem nie potrafię sobie z tym poradzić. Bylo tyle ludzi, taka duża rodzina, a został tylko dziadek 83 lata, który pomału już dostaje alzheimera. Nie potrafię tego wyjaśnić. Czy to jakaś klątwa.... Czasem myślę o zakończeniu tego ale przypominam sobie że mam rodzinę i dzieci i to dla nich żyje .. Ktoś miał lub ma podobnie? Dziękuję za odpowiedź .
Moderacja: Potrzebujesz pomocy? Oto gdzie możesz jej szukać:
116 111 - całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
116 123 - telefon zaufania dla dorosłych czynny 14-22:00
Lista wszystkich Ośrodków Interwencji Kryzysowej w Polsce świadczących nieodpłatną pomoc psychologiczną:
www.oik.org.pl
Lista pomocowych numerów telefonów:
www.zwjr.pl/bezplatne-numery-pomocowe
Twoje zdrowie jest dla nas ważne.