Normalnie ręce opadają... Czy autor ma choćby niewielkie pojęcie o czym pisze?? Mutant Chronicles był filmem bazującym nie na uniwesum karcianki, ale na tzw. grze bitewnej czy też figurkowej jak kto woli. Coś a la Warhammer 40k. I nie nazywała się ona Mutant Chronicles tylko Warzone. Do tego skrót otoczki fabularnej też się kupy nie trzyma... Początek ok, emigracja z Ziemii, kolonizowanie układu słonecznego i Mroczny Legion (który nota bene składa się w olbrzymiej większości z tzw. nieumarłych legionistów - słowem wskrzeszonych żołnierzy)... ale uniwersum jest duuuużo szersze. Mieści się w nim masa frakcji (a w zasadzie korporacji, które zastąpiły państwa), a jedyni specjaliści, którzy walczą z Mrocznym Legionem to specjalnie do tego celu stworzone Bractwo, które jednak liczy dużo więcej niż "kliku specjalistów". Poza nim jednak walczą z Legionem wszystkie inne korporacje - Capitol, Imperial, Mishima, Cybertronic, Bauhaus itd. Mógłbym tak jeszcze długo, ale mija się to z celem... Na następny raz prosiłbym jednak o lepsze przygotowanie niusa :)
sto2003 - mam do ciebie jedno pytanie- czy pracowałeś/Ubiegałeś się o pracę w CDPR ?? Z kontekstu twoich wypowiedzi wynika jakobyś był projektantem gry ( przez jakiś czas przynajmniej) którego pomysły zostały odrzucone... A z innej beczki : mógłbyś wymienić choćby jeden system, "który rozkłada inne gry na łopatki" ? Dążę do tego, żeby ci uświadomić, że developing gry to proces złożony i sam pomysł, choć dobry, może być niemożliwy do implementacji.
aope: Co dalej nie zmienia faktu, że JUŻ ZAWARŁEŚ UMOWĘ SPRZEDAŻY, a dołączanie do produktu dodatkowych warunków jest bez znaczenia w naszym okręgu ustawodawczym, ponieważ wszelkie postanowienia umowy muszą być określone W UMOWIE. W takim przypadku dołączanie dodatkowych warunków nie jest dla użytkownika wiążące. Analogicznie, gdybyś kupił pralkę w sklepie, a dodatkowe warunki Już zawartej przez ciebie umowy miałby ci być przedstawione dopiero po zapłacie ceny i odebraniu towaru byłyby one dla ciebie niewiążące.
Poza tym, umowa licencyjna nie określa możliwości i warunków zwrotu towaru, tym samym stosuje się do nich zasada, że zwrot pieniędzy jest pomniejszony o kwotę odpowiadającą użytkowaniu przez ciebie produktu (bo w końcu rozpakowałeś grę, próbowałeś ją zainstalować, a jak nie daj Bóg kupiłeś ją w piątek a zwróciłeś w poniedziałek to jeszcze mogą ci potrącić za okres przetrzymywania gry :) ).
Raistand: Tak, ale w tym przypadku możesz oddać towar w ramach europejskiego systemu ochrony praw konsumenta i to bezpośrednio powołując się na konkretną dyrektywę.
Wiem, że trochę zawile, ale nie bardzo mam czas i możliwości by w tej chwili jaśniej przedstawiać MOJE stanowisko (podkreślam, bo jak twierdzą moi profesorowie - gdzie dwóch prawników - tam trzy opinie :) )
Nie przeczytałem wszystkich komentarzy, ale po tym co przeczytałem uznałem, że warto będzie się zarejestrować, żeby napisać tego commenta :). Nie wiem czy ktoś z wypowiadających się zna się trochę na prawie, ale mogę was zapewnić, że jak któryś europejski użytkownik pożądnie się wku*** to wyciągnie od Activision niemałą kasę. Po pierwsze, w systemie prawa kontynentalnego ( czyli Europa z wyjątkiem Wlk. Brytanii uregulowania dotyczące zawierania umów dyskwalifikują większość postanowień EULI. Dlaczego ?? Bo użytkownik:
1. Nie ma możliwości sprawdzenia umowy licencyjnej przed zakupem produktu, a więc nie jest dla niego wiążąca.
2. Wyświetla się ona raz podczas instalacji, a większość systemów prawa kontynentalnego wymaga, ażeby taka licencja była możliwa do zapisania i przechowywania przez użytkownika. Dlatego w Polsce nie wiążą was ŻADNE umowy licencyjne, które wyświetlają się tylko przy instalacji softu (czy nawet przy zakładaniu głupiej poczty elektronicznej :) ). Wniosek ?? Ktoś na zachodzie nieźle zarobi na głupocie Activision.
W Stanach się niestety ten patent nie sprawdzi, bo tamtejszy system prawa ochrony własności intelektualnej nie uwzględnia praw konsumenta ;)