Witam. Już kiedyś zauważyłem, że na portalach preferujących najnowsze cyfrowe technologie, jak ten, ciągle dezawuuje się wszystko co jest nieco starsze, np. tez cyfrowe ale "starsze" technologicznie płyty CD. Z drugiej strony fakty są faktami, a te mówią, że w ubiegłym roku ponad 50% muzyki cyfrowej na wiodących rynkach było słuchane ze streamingu, a jedynie ok. 19% w skali świata i ok. 10% w skali P0lski było słuchane z zakupionych nośników fizycznych. Z tej drugiej liczby ok. 70% nośników stanowiły winyle, a to oznacza że płyty CD miały marne 30% z tej liczby. I to widać na każdym kroku, bo masowe kiedyś wydania płyt na CD stały się bardzo rzadkie i drogie, w każdym razie obecne płyty CD kosztują tyle ile ze 20 i więcej lat temu, kiedy każda płyta kosztowała ok. 50 zł, a te lepsze - więcej. Oczywiście w Biedronce na promocjo można kupić jakieś płyty CD ale wybór mają więcej niż mały a i i wydania nie najlepsze. To smutne, ze chcąc kupić jakąś płytę brakującą w kolekcji nie można tego zrobić, bo od lat nie była ona wznawiana na CD. Pozostaje wtedy kupno takiej płyty na rynku wtórnym, ale tutaj ceny mogą być wysokie, a jakość tych płyt zależna jest od tego, czy używał jej rozumny człowiek, czy troglodyta.
Nieprawdą jest też oczywiście to, że płyty CD brzmią gorzej niż winyle, czy raczej nie koniecznie. Oczywiście brzmią gorzej, ale tylko wtedy jak są źle nagrane, gdy jakiś Koleś ze studia nagraniowego był głuchy i niewidomy, z którego to powodu wszystkie wskaźniki głośności dał na maksa, z czego powstały płyty tak głośne, że nie dało się ich słuchać. Jak płyta CD jest dobrze nagrana to na pewno brzmi o wiele lepiej niż każdy przeciętny winyl. Zwłaszcza, ze ludzie nie mają sprzętu audio, a dokładnie bardzo drogich gramofonów, aby takie winyle odtwarzać bez strat jakości i psucia samych winyli z każdym odtwarzaniem. Tymczasem nawet w najprostszych gramofonach cyfrowych jakość i nie nie niszczenie płyt przez samo ich odtwarzanie jest w standardzie.
Ale to wszystko nie ma znaczenia wobec tendencji i mody, a ta jest taka, że winyle są lepsze, więc ludzie je kupują nie myśląc o tym, czy tak naprawdę robią sobie dobrze, czy raczej - po raz kolejny - pazernemu przemysłowi muzycznemu. Znajomy sklepikarz handlujący płytami, obecnie prawie wyłącznie winylami, powiedział mi nie dawno, ze dziwi się, jak ci wszyscy ludzie mogą kupować te winyle zamiast płyt CD, a potem chodzą do niego i skarżą, że te płyty trzeba czyścić, że są nierówne, że się zgrywają, że trzeszczą itp. ale winyle mają też swój niezaprzeczalny urok, bo są większe od płyt CD, stąd ich okładki prezentują się lepiej. Ponadto płyta położona na talerzu gramofonu i wprawiona w ruch wytwarza jakaś podświadomą wizję dodatkowej przyjemności potęgowaną przez obracające się odbicie labelu płyty w przeźroczystej płycie pokrywy gramofonu.
Ja płyty zbieram od 43 lat. Przez pierwsze 11 zbierałem winyle, a od 32 lata zbieram płyty CD. Niekiedy sam sobie myślę nad tym, czy to miało sens? ale z drugiej strony jedzenie i chodzenie do ubikacji ma sens? Jeżdżenie na drugi koniec świata, aby zobaczyć jakąś górę czy budynek ma sens? W każdym razie takie sam, jak moje zbieranie płyt. Przy okazji tego kolekcjonowania poznałem wiele nowej muzyki, przeczytałem wiele nowych książek i zapoznałem się z różnymi punkami widzenia na różne tematy - np. dziennikarze z Niemiec inaczej oceniają płyty niż Ci z Polski.
Płyty CD będę zbierał już do kresu swych dni i nic na świecie tego nie zmieni, a ten tekst jest takim moim małym osobistym poglądem na temat jakości i wartości płyt CD w ich starciu z płytami winylowymi.