witam,
wszedlem na to forum i zdębiałem. O czym wy qu... pier.....cie.
Miałem okazje pracować w Londynie i w Polsce.
Bez mrugnięcia okiem zdecydowalem się na powrot do Londynu po 10 latach tyry w PL.
I naprawde bez jaj. W polsce minimal czyli ok 1200 zl na reke = 600 czynszu, 100 telefon, 100 tv, 100 prad, jakies 200 na dojazdy do pracy, ok 500 na jedzenie bardzo skromne co nam daje średnio 200 zł na miesiąc długu a to u rodziny a to kolegi bądź też niedajboże w banku.
W Londynie na dzień dzisiejszy minimalna płaca tygodniowa to ok 246 funtow. = ok 80 za pokuj, 20 bus pass, i nie oszczedzajac 40 na zarcie, 10 za telefon, i 5 tv co nam daje 155 funtow stalych wydatkow w tygodniu, miesiecznie wyjdzie 620 funtow wydanych, 984 zarobionych czyli roznica 364 funty sa w naszej kieszeni odłożone. Oczywiscie niektore kwoty mogą się róznic od stanu jaki posiadacie, ale powiem tak.. Przyjechalem 4 tygodnie temu spowrotem do Londynu. Zainwestowalem w siebie na poczatku 4-5 dni szkolenia za bez mala 500 funtow, i odrazu dostalem oferte pracy za 15 ł na godzine, jak ktos sobie policzy to to jest prawie 2,5 raza wiecej niz minimum. stac mnie na dwobed flat, utrzymanie auta, wypady na ryby (licencja nie jest tania), i inne rozrywki w klubach.
Nie jest qwestia nażekania jak to polaczki potrafia, kwestia wziąć dupe w troku i zająć się własną karierą zawodową. Bez inwestycji nie zarobisz tu żadnej kasy, a jesli liczysz ze przyjedziesz i dostaniesz z marszu taka kase ze wlasna linie metra wykopiesz to sie mylisz. Tyle to moze tylko krolowa. A ty co najwyzej mozesz Polaczku podwinąć rękawy, otwożyć skrzynię na rzeczy niepotrzebne to trochę swojej dumy do niej schować, Jak pokażesz Brytyjczykom że ci zależy i że chcesz się rozwijać zgodnie z ich systemem wartości to będziesz mógł tą dume wyciągnąć, a oni wtedy to jeszcze bardziej docenią.
Przeraża mnie postrzaganie Wysp jako raju na ziemi. Bo wyspa to znaczy że kokosy na niej są? Hmmm. Dziwnym jesteśmy narodem. I choć sam jetem polakiem, to coraz częściej łapię się na tym że tylko ze względu na mijesce urodzenia. Mentalnościa chyba raczej nim nie jestem.
Podsumowując.
Londyn jak i wiele innych stolic europy zachodniej to są miejsca dzie rachunek wartości osobistej do rachunku ekonomicznego w pierszych krokach kariery zawodowej imigrantow ma się ni jak. Mozesz miec 5 fakultetow, milon szkolen ze swojego ojczystego kraju, ale jesli nie zdobędziesz przychylności społecznej na emigracji to przegrałes, a gość w różowych spodenkach i kasku na głowie po zawodówce będzie mógł się przebić bo jest elastyczny i potrafi sie dostosowac do potrzeb społecznych, za wszelka cene chce być akceptowany, a nie wychodzi z zalozenia ze ma dypolomy i akceptacja mu sie nalezy.
I chyba tyle w temacie.
Nie rozwlekajcie się jak polaczki, pomyślcie jako przedsiębiorcy ktorzy inwestują nie tylko w wiedzę ale i umiejetnosci społeczne, zachowawczo-reorganizacyjne..
Czasem potrzebny jest bunt samego siebie, wobec mego jestestwa, bym mógł dostec to czego po przez zamglone okulary nie widziałem....
Innymi słowy... przetrzyjcie oczy, i patrzcie realnie jak wy byście podchodzili do obcokrajowca ktory by chcial u was pracowac.