Cyberstorm

Cyberstorm ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

30.04.2011 12:33
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Mark24:

Patrick Seybold - mógł się pomylić, autoryzacja kart kredytowych to nie jego działka. On się zajmuje PR
A drugi link - news oparty o wpisach na forum jakichś forumowych trolli

Twój sposób podejścia do tematu jest na prawdę przedziwny.

Informacje od Sony (choć "fachowiec" mógł się pomylić, więc może równie dobrze mylić się dalej bo jest od PR-u) = true.

Informacje z SecurityNewsDaily (które mówią, że nie jest tak "różowo" jak twierdzi "fachwiec" z Sony, który "nieraz" się myli, podane nazwiska i sytuacje) = trolling.

Pan Patrick Seybold jest jak wspomniałeś zajmuje się PR-em i to co ma powiedzieć (akurat w tej sprawie - znaczy "technicznej") mówi mu zapewne ktoś inny. Pytanie tylko, dlaczego tak mu powiedział (czyżby też się "nie znał" lub się "pomylił")?. Trochę obiektywności panie kolego i zdrowego rozsądku. Firmie zależy na wizerunku (zapewne na pieniążkach również) i trzeba mieć świadomość, że w imię tych dwóch rzeczy (a szczególnie ostatniej), będą robić wszystko aby się wybielić (co sam byś powiedział na ich miejscu gdybyś miał pewność, że ci bazę z userami ktoś zawinął ? - że to zrobiono, czy bardziej neutralnie i niezobowiązująco - że "nie wiesz"?). Sam fakt podania tej informacji z takim opóźnieniem wskazuje na dość nieelegancką zagrywkę. Czas pokaże.

30.04.2011 11:10
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Mark24:

Najbardziej mnie dziwią osoby typu kaszanka, cyberstorm, czy resksio

A mnie panie kolego, dziwią ludzie którzy mając informację przed nosem nie potrafią wyciągnąć z nich żadnych wniosków. Przykład? - Patrick Seybold starszy dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej i mediów społecznościowych firmy Sony w swojej wypowiedzi, pięknie uspokajał wszystkich i twierdził, że dane o kartach kredytowych (odnośnie kodów CVV), są bezpieczne z uwagi na to, że Sony nigdy nie żądał ich podania! (a nawet ludzie z tego forum mogą potwierdzić, że to bzdura bo o takie kody byli pytani):

http://blog.us.playstation.com/2011/04/27/qa-1-for-playstation-network-and-qriocity-services/

Jak widać "ktoś" gościa uświadomił, że te bzdety nie przejdą i po jakimś czasie wypowiedź została "poprawiona" (na kolejną "słuszną i prawdziwą"), co widać z resztą w trzeciej odpowiedzi - wniosek: człowiek na takim stanowisku nie wie co mówi. Gość po prostu pierdolił co mu ślina na język przyniesie, aby tylko odsunąć jakiekolwiek podejrzenia o to, że Sony w rażący sposób naruszyło zasady bezpieczeństwa.

Dlaczego mam wierzyć zapewnieniom Sony o "bezpieczeństwie" (w których to zapewnieniach firma ma jak najbardziej interes), a kompletnie ignorować takie informacje?:

http://www.securitynewsdaily.com/sony-user-database-for-sale-online-bazaar-0740/

29.04.2011 18:51
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Mark24:

i nikomu nic do tej pory nie zginęło - to jest najdziwniejsze.

Miałeś oczywiście na myśli, że Ty nic o tym nie wiesz, żeby zginęło (a to spora różnica między stwierdzeniem "nic nie zginęło").

Określ też proszę, co uważasz za "uber nowość" (bo szczerze mówiąc nie za bardzo złapałem co przez to rozumiesz). Co zaś się tyczy użycia przeze mnie sformułowania "to Sony ma problem", to przeczytaj proszę całość tego co napisałem wcześniej, bo podejrzewam, że przeczytałeś tylko fragment z mojego wpisu cytowany przez kolegę albz74. Złap po prostu kontekst pełnej wymiany zdań [111, 126, warte uwagi 127, 129, 131, 134, 138]. Z resztą, jeśli agencje rządowe niektórych państw (USA, Kanada, WB) występują z oficjalnym zapytaniem do Sony w sprawie bezpieczeństwa danych swoich obywateli, to można być chyba "odrobinę" zaniepokojonym (źródło w linku podanym w 111).

PS.
Jeśli znajdzie się jakiś człowiek, którego bank wymaga zawsze podania kodu CVV przy transakcjach online (dla mnie nie pojętym jest, że jakiś może nie żądać), a przy transakcjach z Sony taki kod musiał podać tylko raz (przy pierwszej transakcji, a następne szły bez podawania), "to Sony ma problem" (dlaczego? - napisałem to wcześniej).

29.04.2011 17:26
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>albz74:

Jeśli rzeczywiście, niektóre banki "olewają" sobie kod CVV (bo kod jest dla banku) przy transakcjach zdalnych (online) i bankowi wystarczy podanie numeru karty i daty jej ważności (choć nie powinno i jest to dla mnie niepojęte), to chyba jest jeszcze gorzej (dla posiadaczy kont w takich bankach). Bo w takim razie ci którzy wykradli informacje o kartach mają wystarczający "komplet".

29.04.2011 15:45
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Lil' Sauce:

I co, zrobili ci taka wymianę karty za free ? :).

29.04.2011 14:58
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>albz74:

Kod CVV jest twoją autoryzacją w przypadku każdej transakcji online pomiędzy serwerem sprzedawcy od którego coś kupujesz, a bankiem do którego należy karta z której zasobów sprzedawca chce pobrać należność (kod ten jest wymagany przy każdej transakcji online, czyli zdalnej). Mało tego, ten kto zna kod CVV, nie musi znać numeru PIN karty, aby dokonać takiej transakcji online (znaczy przelewu pieniążków z jednego konta na drugie). Jest on twoim zabezpieczeniem przed nieautoryzowanym przelaniem pieniążków z twojego konta przez osoby postronne (dla przykładu nieuczciwych sprzedawców, tym bardziej jak znajdują się na innym kontynencie). Czym innym jest jednorazowe sprawdzenie autentyczności karty (to o czym piszesz) i zapisanie tej informacji na serwerze sprzedawcy ("ten klient jest uczciwy i posiada kartę płatniczą do której ma dostęp"), a czym innym kolejne próby pobrania pieniążków z konta (bo każde pobranie wymaga wysłania kodu CVV w stronę banku jako potwierdzenia "zgadzam się na pobranie kasy za ten towar/usługę"). Więc jeśli ktoś twierdzi, że przy kolejnych transakcjach płatności online (z Sony) nie musiał podawać kodu CVV, a do transakcji dochodziło to o czym to świadczy? (a prawo zabrania przechowywania takich kodów na serwerach sprzedawcy, bo są wraz z numerem karty kluczem do otwarcia twojego konta na okazję każdej transakcji online i Sony twierdzi, że takich kodów nie przechowywało). Jeśli się mylę (bo mogę - w końcu nikt nie jest nieomylny) to mnie popraw, ale jeśli się to potwierdzi to Sony "ma problem".

29.04.2011 13:47
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Yancy:

Pisząc "zrobi się bardzo nieprzyjemnie", miałem na myśli to, że prawo zabrania przechowywania takich kodów (CVV/CVC) przez sprzedawcę (używany może być tylko w chwili transakcji serwer sprzedawcy -> bank do sprawdzenia wiarygodności, następnie powinien "zniknąć"). Sony twierdzi, że ich nie przechowywało (i nie jest dziwne, też bym tak twierdził). Ciekawe jak to się .. rozwinie (bo równie poważnym problemem co kradzież, byłoby dla Sony samo przechowywanie).

29.04.2011 13:29
odpowiedz
Cyberstorm
37

Przeglądnąłem (jak zapewne większość z zainteresowanych tą sprawą), trochę tekstu po różnych forach i poczytałem komentarze. Wśród wielu informacji (mniej lub bardziej prawdopodobnych lub wręcz niewiarygodnych), zwróciłem uwagę na kilka takich w których komentujący użytkownik zarzeka się, że nie musiał wprowadzać kodu CVV (jeden wspomniał o CVC, ale miał Master'a) przy kolejnych transakcjach (z resztą na tym site, też chyba ktoś o tym napisał). Zrobił to tylko raz. Jeśli coś takiego zostanie potwierdzone (to znaczy znajdzie się więcej ludzi którzy to potwierdzą), to zrobi się bardzo nieprzyjemnie (i to nie dlatego, że ktoś mógł je ukraść, tylko dlatego, że ktoś je zapamiętał).

28.04.2011 23:22
odpowiedz
Cyberstorm
37

Meno1986:

Krętacze którzy będą chcieli się dorobić ? - byłbym ostrożny z takim stwierdzeniem. Polecam lekturę (przeczytaj całość):

http://www.cdaction.pl/news-18952/psn-ponowne-uruchomienie-mozliwe-w-przyszlym-tygodniu-plus-pozew-zbiorowy-i-zainteresowanie-wladz.html

Jeśli już rządy różnych państw zaczynają się interesować tą sprawą, to nie jest ona chyba z półki tematów "a zrobię sobie sprawę z Sony i może coś ugram" (ale mogę się mylić).

PS.
5%-towy spadek wartości akcji to całkiem sporo. Sony chyba nie spodziewało się takiego obrotu sprawy (czyli prawdopodobnie zbagatelizowało groźby hakerów, po sprawie z Hotzem), a tu się okazało, że kolos otrzymał całkiem spory cios od "maluczkich". Jak widać, trzeba wiedzieć gdzie uderzyć i w co.

28.04.2011 22:23
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->Piotrek.K:

Myślisz, że jak robisz sobie bekę ze swojej prywatności i tobie akurat na nie nie zależy, to jest to coś czym powinieneś się chwalić ? - to jest właśnie sztandarowy przykład "zmiękczenia umysłu" jakie nam się serwuje. Nie wszyscy dają sobie zaglądać w dupsko i nawet o tym nie pisnąć, więc odpuść sobie dziecinną ironię (bez urazy). A gwoli ścisłości (bo chyba masz lekkie problemy ze zrozumieniem), moim głównym celem (nie jedynym, ale głównym) było zasygnalizowanie problemu wyciągania prywatnych danych i podejście do tego tematu. Bo gdy dane wyciągane są przez firmę ode mnie (bez mojej wiedzy i nie istotnym jest jakie to dane) to nikt jakoś nie widzi w tym nic złego, jeśli zaś bez wiedzy firmy takowe dane przepłyną, tylko że w drugą stronę, to kończy się to sądem (i przyzwyczajono nas, że to "norma"). Jeśli uważasz więc, że można sobie robić z tego wspomnianą "bekę" to ubolewam, ale na szczęście całkiem spora grupa osób ma mniej "wesołe" podejście do tematu prywatności (tak na marginesie, to polecam lekturę licencji na użytkowanie, aby przekonać się czego może od ciebie wymagać firma i na co musisz jej pozwolić, a czego nie robić, tylko dlatego, że sprzedała ci konsolę, a następnie zadać sobie pytanie czy byłoby to "normą" w przypadku kupna/sprzedaży samochodu czy telewizora).

PS.
A jeśli wierzysz w "uśrednianie w jednym worze" informacji podłączeń pendrive do konsoli (wraz z informacją o jego zawartości), to chyba powinieneś zweryfikować swój sposób rozumowania.

PS2.
Dziś informacja o tym, że oglądasz pornole może nikogo nie interesuje, ale "jutro" już wcale być tak nie musi i jak ktoś będzie wystarczająco zdeterminowany (tak jak ci hakerzy od Sony), a ty znany i nielubiany, to zrobi ci "przysługę" (bo nie myśl, że jesteś taki niewidzialny w sieci jak to sugerują firmy i zapewniając o "całkowitej prywatności").

28.04.2011 21:27
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>acer5220:

W twoim przypadku (jak i w ogóle) nie przejmowałbym się takimi "rewelacjami" jak w przytoczonym przez ciebie tekście z internetu (amnezja alkoholowa w żadnym razie nie jest żadnym dowodem choroby alkoholowej). Może być tak, że w twojej diecie pojawiło się coś co ma wpływ na cały twój organizm (lub coś z tej diety zniknęło). Jeśli nie palisz, zwróć uwagę czy ten problem nie pojawia się na imprezach z palącymi (jak i w ogóle w dusznych pomieszczeniach). Może to być również kwestia przemęczenia ogólnego (nocki z kompem wcale nie muszą być zawalane całe, wystarczy dla niektórych, że wypoczywają krócej niż zwykle przez jakiś okres czasu, aby przełożyło się to na pewne negatywne konsekwencje, a jedną z nich w twoim przypadku może być "urwanie filmu" - czyli część twojego umysłu poszła spać ;). Jeśli na prawdę masz z tym rebus i martwi cię to poważnie, to zrób sobie badania (niekoniecznie kończące się wkładaniem rury do tyłka czy żołądka, ale jakieś podstawowe jak ciśnienie, magnez, potas, cukier, hemoglobina, OB itp.) i zapytaj lekarza co on na to (znaczy co on powie na wyniki, a nie na to że ci się film urywa po wódzie :). Rada na szybko - przez tydzień (tyle możesz chyba poświęcić dla "tak szczytnego celu" :) wyluzuj, kup sobie w aptece jakieś Centrum i przez ten tydzień łykaj, a później rozmontuj flakon z kolesiami na świeżym powietrzu (ale nie na ławce przed domem :) i porównaj "wyniki" (o ile coś zapamiętasz :).

28.04.2011 20:50
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>SzrediDedi:

Spodziewałeś się, że to będzie Diablo III za free ? :).

28.04.2011 14:57
odpowiedz
Cyberstorm
37

wysiak:

Ciekawe teorie wymyslasz, ale juz ci poprzednim razem pisalem - fakty sie z nimi troche kloca:)

To nie teorie, tylko fakt (poczytaj o DMCA to się przekonasz), a nie trzeba chyba fachowca od prawa, aby stwierdzić dlaczego Sony mogło się w ogóle ugodzić z Hotzem. Zawarli taki układ przed sądem (który będzie go obowiązywał), co nie zmienia faktu, że gość którego oskarżono o przestępstwo działające w przestrzeni prawa federalnego odszedł wolno (bo według tego prawa nie zrobił nic nielegalnego). Oczywiście, nikt ci tego teraz nie poda "na talerzu" (tak jak wcześniej, bo medialnej sraczki dostali przed sprawą chyba wszyscy). Reasumując, jak zrobisz włam do sklepu i zacznie się sprawa na której udowodniono, że to ty jesteś sprawcą, to właściciel tego sklepu może sobie mówić "no to nie karaicie go już, bo on jest teraz fajny i się pogodziliśmy", bo włamanie nie jest przestępstwem ściganym na wniosek i sprawa będzie miała swój własny bieg. To samo w tym przypadku :)

28.04.2011 14:24
odpowiedz
Cyberstorm
37

wysiak

Odrobinkę chyba nie zrozumiałeś tego co napisałem. Od naruszenia DMCA (jako przestępstwa federalnego) nie ma żadnej ucieczki w postaci ugody. Godzić to się możesz cywilnie (później), a tu sąd federalny nie dopatrzył się złamania wspomnianego DMCA (inaczej ta sprawa miałaby swój dalszy bieg, niezależnie od życzeń czy chęci ugody Sony). Ta ustawa jest ponad to (nie wiem jak to inaczej określić), ale jest w każdym razie przerażająco restrykcyjna (i dotyczy właśnie zagadnień związanych z łamaniem zabezpieczeń, nieuprawnionym dostępem i podobnych). Co zaś się tyczy oprogramowania konsoli, to chciałbym ci przypomnieć, że jego integralność nie zostaje w tym przypadku naruszona (choć nie wiem, czy jako takie oprogramowanie niezbędne do jej działania i sprzedawane jako całość wraz z konsolą nie podlega pod prawo patentowe jak sama konsola, a to jak wiadomo stawiałoby sprawę na zupełnie innej płaszczyźnie prawa).

28.04.2011 14:02
odpowiedz
Cyberstorm
37

wysiak:

A czy mozesz grzebac przy liczniku elektrycznosci w swoim wlasnym domu [...]

Przepraszam za wyrażenie, ale chyba popieprzyły ci się analogie, choćby z tego powodu, że licznik jako taki własnością twoją nie jest, a konsola jak najbardziej. Ale nie o to tutaj chodzi, bo czego by w tym temacie nie próbować wymyślić, problemem jest to, że sąd federalny nie dopatrzył się złamania ustawy DMCA (jej naruszenie to w USA przestępstwo federalne, tak samo jak dla przykładu propagowanie pornografii dziecięcej i jest tak samo restrykcyjna), dokumentu określającego dokładnie zagadnienia łamania zabezpieczeń, co nim jest i "co się należy" (inaczej ugoda tzw. ugoda nie miałaby miejsca bo "pociągnęliby" gościa z urzędu), ale tzw. "społecznicy" dalej trąbią, że gość winny. Sąd federalny swoje, a ludzie swoje. I to jest właśnie absurdalność sytuacyjna.

28.04.2011 13:34
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>fenfir

Pośrednio przyczynił się do ostatniego ataku. Jakby ktoś dorobił klucze do twojego domu i je rozesłał razem z adresem do niego to też byś nie miał pretensji do takiej osoby?

Problem w tym, że ten młodzieniaszek dorobił Tobie klucz do Twojego własnego domu. Jak ci ktoś sprzeda chałupę i nie zostawi do niej klucza (i twierdzi, że ci go nie da), znakiem tego nie możesz do niej wejść ?. Panie kolego prawa autorskie mają sens, a i owszem, lecz odrobina zdrowego rozsądku też się czasem przydaje, bo inaczej na łeb ci wejdą, a ty nawet nie piśniesz. Jak się okazało ten młody człowiek nie naruszył żadnego prawa (w tym ustawy DMCA), a i tak dalej "ktoś" przekonuje wszystkich, że jednak naruszył (a przynajmniej w takim stawia go świetle).

28.04.2011 10:03
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>glimi:

A niby jaki ma stwarzać problem to że Sony zbiera informacje że dziś grałem 5h w jakąś grę a potem oglądałem jakiś film czy słuchałem muzyki? Będą mnie tym szantażować?

Moim zamiarem nie było udowodnienie, że Sony (lub ktokolwiek do kogo dostaną się te informacje) może komuś coś zrobić. Zasygnalizowałem tylko, że bagatelizowanie swojej prywatności może przynieść określone konsekwencje (choć czasami udostępnione/wykradzione nam dane wydają się bez znaczenia - dla nas), a także zobrazowanie jak wygląda ogólne podejście do kierunku przepływu tych informacji/danych. Podczas gdy jakaś firma pobiera je od nas - użytkowników w jakiejkolwiek formie i treści, to problem jest bagatelizowany (a przecież w pewnym sensie dokonano zaboru jakiegoś mienia - w tym przypadku jakiejś informacji o tobie z twojego domu, bo słownym kluczem jest właśnie "z twojego domu"). Tymczasem gdy taki transfer informacji odbędzie się w drugą stronę (i to nie ważne jakiej), to sprawę opiera się o sąd. Chodziło mi tylko o to jak uformowano ostatnimi czasy umysły ludzi, aby nie dostrzegały takich skrajności. Po prostu nie wiedzieć czemu, stało się to "normą", a firmom pozwala się na żądania wyrażone w licencjach które kłócą się z ogólnie przyjętymi zasadami jak i po części prawem (bo jakie niby "prawo" może mieć firma do jakiegokolwiek śledzenia ciebie i zbierania informacji o tobie, tylko dlatego, że sprzedała ci konsolę - przecież to absurd).

28.04.2011 01:51
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>albz74:

Nie mam żadnego problemu z tym, co moja konsola wysyła dalej ...

Ależ masz, tylko o tym po prostu nie wiesz. To, że z taką chęcią dajesz wyprowadzić informacje o sobie, świadczyć może tylko o twojej (niestety) naiwnej uczciwości (albo głupocie, bez urazy). Dla przykładu (który może odbiega troszkę od tematu), przemówienia polityków pisane są nie w jakiejś twórczej euforii podyktowanej dobrem społeczeństwa, tylko na początku przeprowadza się sondaże wśród obywateli, prowadzi statystyki i na podstawie tych informacji pisane jest dla "delikwenta" przemówienie (z którego treścią wspomniany może się w ogóle nie zgadzać - ważne, że prowadzi do zwycięstwa). Po prostu, przemówienie pisane jest tak, aby utrafić w "gust" jak największej liczby obywateli (którzy często bezwiednie podają o sobie różne informacje, dając się później nabrać podczas wyborów, gdy ich "leader" mówi dokładnie to co chcą usłyszeć). Wracając do tematu, po co Sony mogą być przeróżne informacje dotyczące twojej (i nie tylko) osoby ? - nie wiem, ale sam przyznasz, że gdyby nie były potrzebne to by tego nie robili (to chyba dość prosty wniosek). I możesz mi wierzyć, nie robią tego dla twojego dobra, a dla dobra zupełnie kogoś innego (swojego? - może nie tylko).

Najważniejsze aby uświadomić sobie rzecz chyba podstawową, a mianowicie z twojego domu (konsola stoi przecież u ciebie w domu, a jak to mówią "twój dom twoją fortecą"), wypływają bez twojej wiedzy (i często zgody) informacje (cyfrowe) i nikt nie dopatruje się w tym niczego złego (i nieważne jakie to informacje i czego dotyczą, po prostu z Twojego domu coś znika, czy jest kopiowane, czyli zamiast przez uchylone okno ktoś sięgnął po nie przez sieć). Ale już gdy z siedziby jakieś firmy wyciekną takowe informacje, nazywa się to piractwem, kradzieżą, wykradaniem (czy jak tam jeszcze to określić) i próbuje karać. Czy znakiem tego nie dzieje się tutaj coś ... dziwnego i niedobrego ?.

24.04.2011 15:08
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Aion to crap i nic tego nie zmieni. Miliardy biegających botów, upierdliwych high lvl wiecznie ubijających low lvl dla 1 AP, zero klimatu, zero balansu (i sama gra jako taka w bardzo wielu miejscach pokazuje jak bardzo ten balans jest zachwiany), a przede wszystkim koszmarna, przerażająca i wiejąca zewsząd nuda (skośnoocy mają chyba dość wysublimowane pojęcie o dobrej zabawie). Grafika stojąca na wysokim poziomie w najmniejszym stopniu nie rekompensuje tego co sobą reprezentuje to "coś". Jeśli w jakiś sposób mógłbym polecić komuś tą grę, to tylko tym którzy lubią "powqurwiać" innych, i jest to jedyne zajęcie godne uwagi, nic poza tym. I dlatego serwery pustoszeją, a ludzie uciekają na privy bo nie za bardzo uśmiecha im się płacić za coś, co jest po prostu jednym wielkim ... g.

13.04.2011 18:52
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Yog-Sothoth

Gadaj zdrów. Odniósł zwycięstwo i to spore, bo świat dostał bardzo wyraźny sygnał, że robiąc rzeczy takie jak on robił nie narusza się nawet ustaw tak wyjątkowo restrykcyjnie działających pod kątem ochrony praw autorskich jak DMCA i podobne (które w USA stanowią dokumenty wyżej już chyba stojące niż sama ich konstytucja, a samo DMCA to właściwie ustawa zabraniająca tworzenia i rozpowszechniania technologii, przy użyciu których mogą być naruszone cyfrowe mechanizmy ograniczeń kopiowania, ale były zarzuty również z innych ustaw).
Gdyby takie naruszenie (wspomnianej ustawy) miało miejsce, to żadna ugoda Sony nie miałaby żadnego znaczenia. Nie można więc tego inaczej określić jak zwycięstwo, tym bardziej, że jak jesteś przestępcą (w USA) i jesteś winny, to z sądu federalnego nie wychodzisz bez szwanku (kary) i nikt nie zostawi cię w spokoju odprowadzając do drzwi ze słowami "no to ty już tego nie rób", a ty odpowiadasz "no dobra, to już nie będę". Ale Sony też doskonale zagrało, bo wszyscy nadal wiszą w przysłowiowej prawnej próżni (i nie będę się już rozpisywał dlaczego).

12.04.2011 21:56
😐
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Krzych Ayanami:

Chociaż twierdzisz inaczej, jesteś zwolennikiem złodziejstwa, oszustw i machlojek w grach.
Gdyby konsoli nie dawało się złamać, to ich ryzyko można by zminimalizować.
Ty jednak twierdzisz, że wykorzystywanie cracków jest usprawiedliwione.

To, że przez to wszystko cierpią wyłącznie uczciwi gracze absolutnie nic cię obchodzi.
Masz ich gdzieś.

I właśnie przez takie oszołomstwo zakończyłem dyskusję w tym topicu, bo z nagła ktoś lepiej wie ode mnie czego jestem zwolennikiem, lepiej wie niż ja co chciałem powiedzieć i pojawiają się przeróżne oskarżenia ludzi którzy nie mając żadnych argumentów, próbują manipulować w śmieszny sposób moją wypowiedzią i na koniec przypieprzają się do hooj wie czego, bo śmiem mieć inne zdanie niż oni sami. Łatwość bezpodstawnego oskarżania kogoś o coś zaczyna mnie przerażać.

-->>glimi:

Nikt nic nie robi z oprogramowaniem konsoli, zainteresuj się tym to się przekonasz (piszę krótko bo nie chcę wdawać się w dyskusję i ciągnąć dalej tego tematu jak już wcześniej wspomniałem). Przemyśl tylko, dlaczego tak łatwo godzimy się na modyfikację firmware w karcie graficznej, płycie głównej i w przeróżnego rodzaju odbiornikach, a nagle (choć nawet do tego nie dochodzi) mamy taki opór przed konsolą ?. Czy we wspomnianych przeze mnie urządzeniach, oprogramowanie "się nie liczy" więc wszyscy stwierdzili nagle, że to nie jest naganne (czy nawet karalne) ?.

12.04.2011 19:21
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>wysiak: "neokid" - tylko na tyle cię stać ?. No to qurwa gratuluję. Przysłowiowa godzina tłumaczenia siebie i "ucięcie dyskusji". Powtarzam jeszcze raz, jak komuś zwracasz uwagę, sam bądź w porządku.

-->>...

Jak widzę (na podstawie przeczytanych postów) niektórzy czerpią informację z różnych źródeł i nie będę tutaj rozprawiał nad ich rzetelnością tym bardziej, że nie mam w tym żadnego interesu (a do niczego prowadzące przekomarzanie się "kto ma rację" jest ... bez sensu). Ważne jest jedno, gość stanął przed sądem federalnym o naruszenie DMCA i (za przeproszeniem) gówno mu zrobili (gdyby naruszył jakiś przepis z tej ustawy, propozycja ugody nie miałaby znaczenia). I nikt nawet nie zainteresuje się *dlaczego*. A ten kto choć trochę przeglądnął portale wie, że Hotz jest takim "autorem" Jailbreka do PS3 jak papież kosmonautą. Hotz kiedyś nadmienił, że możliwe prawdopodobnie jest "shakowanie" PS3 pod Linux-em, a gdy niedługo po tej informacji Sony usunęło Linux-a z konsoli, samo w domyśle potwierdziło taką możliwość. Całą robotę odwaliło FailOverflow która to grupa odkryła, że w algorytmie szyfrowania jest stała zamiast zmiennej (jak to ktoś stwierdził - kardynalny błąd), bo pozwoliło to na wyliczenie klucza i to właśnie uczynił Hotz na podstawie metody którą przygotowała grupa FO tylko, że był nieostrożny i ogłosił to publicznie na cały świat. I jak to już ktoś gdzieś napisał "co jest tutaj najważniejsze Hotz publikując Master Key nie popełnił żadnego przestępstwa, miał prawo do swobodnej wymiany informacji". I zapewne dlatego nic mu nie zrobili (choć dobry prawnik może każdemu udowodnić wszystko, ale czy o to chodzi ?).
A konstruktorem Jailbreak-a nie jest ani Hotz, ani grupa FailOverflow (i to już nie jest *moja* teoria, tylko fakt).

PS.
Uprzedzając wpisy "no ale oni umożliwili to innym", to krótka odpowiedź - gdyby to było karalne gość by się z tego nie wywinął (ani nikt inny również i Sony nie miałoby od pewnego momentu nic do gadania). I panowie (co niektórzy), przestańcie patrzeć na to przez pryzmat oszustw na PSN (bo jakiś idiota nie potrafi się bawić inaczej niż ingerując w wynik zabawy), bo i owszem Sony ma prawo bronić swoich praw i interesów, ale nie za wszelką cenę (kosztem praw i interesów innych, bo dziś nie zmodyfikujesz własnej konsoli, a jutro własnego samochodu).

I tym optymistycznym (lub nie optymistycznym - zależy kto ma jakie zdanie na ten temat) akcentem, kończę swój udział w tej dyskusji.

pozdrowienia,
Cyberstorm

12.04.2011 17:19
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>wysiak:

Przeciez to byla sprawa z powodztwa cywilnego, nie z urzedu. Niewazne kto rozpatruje - wazne, kto oskarza. I jesli oskarzyciel uznaje, ze wiecej szkod przyniesie mu dalsze naglasnianie sprawy, niz doprowadzenie do skazania - zyskow,

Wiesz panie kolego co oznacza sprawa rozpatrywana przed sądem federalnym ?. To nie jest już jakieś cywilne pierdzenie, a sąd ten rozpatruje sprawy których nie można ot tak sobie "odkręcić" (chyba, że nie naruszyłeś przepisów, które pod taki sąd by się kwalifikowały - jak np. sławetne DMCA i podobne). Tu nie ma gadania w rodzaju "no to my zabieramy zabawki i już się nie kłócimy", jeśli gość naruszyłby jakikolwiek zapis wspomnianej ustawy (co było chyba podwalinami tego oskarżenia), to sprawa zapewne miałaby swój dalszy bieg, niezależnie od życzeń Sony. Wnioski wyciągnij sam.

Gdybym miał przedstawić swoją teorię (jako swojego rodzaju uzupełnienie twojej - czyli "o zyskach"), to Sony doszło do wniosku, że nic nie wskóra również przed sądem w San Francisco (tak jak wcześniej w New Jersey) i mając na uwadze jak zabrzmiałby wyrok i co oznaczał, poszło na tzw. "ugodę" (jak sąd federalny nie dopatrzył się naruszeń to firma nie miała innego wyjścia, a jednocześnie taką możliwość - prawnicy Sony zapewne wiedzieli co się święci, bo sporo im za taką wiedzę płacą). Taki krok zapobiec miał zapewne ogólnej świadomości, że analiza struktury lub modyfikacja konsoli i podzielenie się tą informacją z innymi, wcale nie jest aż takie "nielegalne" w rozumieniu różnych praw (może to dobrze, a może źle, bo osobiście wolałbym usłyszeć wyrok sądu w tej sprawie i wszyscy mieliby jasną, przejrzystą informację). To jedna z teorii która wcale nie musi być taka nieprawdziwa. Reasumując, nawet ty chyba spodziewałeś się innego zakończenia tej sprawy ?.

PS. Co to za wynalazek " ?." na koncach zdan?

Gwarantuje ci, że spacje wstawione przeze mnie przed znakami zapytania, nie urągają w większym stopniu językowi polskiemu niż twój wpis "bez ogonków". Jak się kogoś czepiasz to sam bądź w porządku (zresztą to nie egzamin z polskiego, a ja nie popełniłem chyba jakichś rażących błędów).

-->>Krzych Ayanami

Tak czytam twoje wpisy i zastanawiam się kto tu się naoglądał "amerykańskich filmów" ? :).
Chyba sam nie wierzysz w to co piszesz, bo żaden projekt nie zostanie zaniechany (o czym wszyscy wiedzą nawet Sony - i nie wiem czy to dobrze czy źle). No chyba, że Hotz pozwie kogoś z "hakierów" o nielegalne wykorzystanie jego "dzieła" :).

12.04.2011 15:25
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Marcines18:

Sony zauważyło, że przyniesie im to więcej strat aniżeli korzyści.

Czy nie uważasz, że jeśli ktoś popełni przestępstwo (tak głośno trąbiono o tym wszędzie, a co niektórzy już go na 5 lat skazali), to niezależnie od czyichś interesów powinien zostać ukarany ?. Nie ma chyba takiej opcji, że ktoś popełnia przestępstwo (np. z tytułu naruszenia DMCA w USA i rozpatruje to sąd federalny), ale w związku z tym, że ktoś "nie będzie miał w tym interesu", to odstępuje się od wymierzenia kary ?. No chyba, że do przestępstwa nie doszło, a to już zupełnie inna historia ;).

12.04.2011 13:20
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>albz74

Zadam ci proste pytanie, czy Hotz popełnił przestępstwo ?.

12.04.2011 12:54
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>albz74

Poczytaj waść trochę informacji ze świata, to się przekonasz dlaczego firmowi prawnicy tak chętnie ciągną z takimi sprawami do SF (i w ogóle do stanu California) jak muchy do gówna i nie trzeba być specem od prawa aby to wiedzieć. A w tym przypadku wspomniany przez ciebie "image" Sony bardzo ucierpiał, bo zamiast "wysokiej grzywny, kajdan i więzienia", została niewygodna ugoda co niewątpliwie wskazuje na "wagę przestępstwa" (i to tyle na temat Sony vs Hotz).

PS.
Przeraża mnie jedno twoje zdanie "następni się 10000 razy zastanowią, zanim zechcą im wejść w tak ostentacyjny sposób w drogę. , stary czy ty się zastanawiasz co wypisujesz ?. Zastanów się nad wymową tego zdania.

12.04.2011 12:26
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Bardzo interesujące zakończenie ... bardzo. Sony oczywiście przegrało tą batalię, bo mając prawników za "milion dolarów" i zawrzeć ugodę w San Francisco w którym pozwy w takich sprawach wygrywane są już na starcie, to równe jest przegranej z kretesem. Gość doprowadził do sytuacji w której konsolę każdy może wykorzystać wedle własnego uznania (jak jest to przyjęte z każdego rodzaju własnością, co jak się okazuje jest jednak sprzeczne ze strategią finansową korporacji). Pytanie tylko czy prokurator może kogoś oskarżyć i wsadzić do pudła, z powodu działania niezgodnego ze strategią jakiejś korporacji ? (bo jeśli tak to szykuje się nam ciekawa przyszłość).

Ale Sony ma teraz inny problem, a mianowicie wytłumaczenie jak to się stało, że patenty firmy LG znalazły się w konsoli PS3, bez wiedzy samego .. LG (i co ciekawe, sprawa wyszła dopiero po "złamaniu" konsoli, co oczywiście jest bardzo interesującym zbiegiem okoliczności :). No, ale jak Kali zabierze to dobrze, gorzej jak zabiorą Kalemu ...

-->>albz74

Gdyby mogli to by go udupili. Widocznie nie mogli, bo nie po to uwikłali się w proces o światowym rozgłosie podpierany stadem prawników, aby podpisywać jakieś tam ugody ...

11.04.2011 09:31
😐
odpowiedz
Cyberstorm
37

Wyborcza nie walczy tylko z religią. Właśnie sobie czytam jak to na łamach gazety Wyborczej jeden z panów profesorów (Janusz Symonides, na marginesie rodzony za Bugiem) udowadnia, że wymordowanie 22tyś. ludzi w Katyniu nie było ludobójstwem, ponieważ "nie pasuje do formułki ludobójstwa". Po prostu, wymordowanie takiej rzeszy luda w jednym miejscu strzałem w potylicę nie kwalifikuje się do tego miana. Ciekawe czego jeszcze ciekawego się dowiemy ...

09.04.2011 11:20
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>albz74:

Jak widzę, lista zarzutów i ich treść szybko się rozrasta po "zmianie sądu na lepszy" (co nie zmienia faktu, że za podstawę służy DMCA). Nieważne, bo najważniejsze jest to aby zrozumieć, że jest to początek batalii o to czy działanie niezgodne z interesem korporacji uznać za przestępcze (z wiadomymi w przyszłości skutkami, bo pole manewru byłoby baardzo szerokie) co przy okazji koliduje z prawami własności (firmy są spokojne o swoje "prawa", bo prawo autorskie i patentowe których treść jest często absurdalna, działają jak widać doskonale).

08.04.2011 19:18
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>albz74

Oczywiście, że się odbyła, ale gdy tylko Sony zorientowało się, że sąd w New Jersey nie jest "odpowiedni" (znaczy nie popiera korporacji jak powinien, a przecież to samo Sony tam złożyło pozew), to stara się przenieść sprawę do San Francisco. To ci dopiero sąd niedobry.

Z resztą nie chodzi tu nawet o jakąś zasmarkaną konsolę. Chodzi mianowicie o to, że Sony w obronie swoich kont bankowych próbuje wbić z buciorami w działanie prawa własności (w myśl którego ze swoją własnością możesz zrobić wszystko, a jeśli ktoś ci sprzedał swoją własność, to ta własność po sprzedaży nie jest już jego, a przynajmniej nie na tyle żeby mógł ci dyktować pod rygorem prawa co możesz z nią zrobić).

I to jest między innymi powód obecności mojego wpisu w tym topic'u (choć osobiście konsoli nie posiadam żadnej), ale na podstawie tego co się wyrabia wokół tej sprawy i jakie to niesie ze sobą konsekwencję (bo powstałby z tego nie lada precedens w zakresie działania praw własności), daje publiczny wyraz swojemu zaniepokojeniu, bo widać jak na dłoni co korporacyjna polityka "interesu" może zrobić z prawem jakie na innej płaszczyźnie może również mnie dotyczyć (dziś nie przerobisz konsoli, jutro nie wstawisz instalacji gazowej do samochodu, bo jak jeden może zabronić to będą chcieli inni - bo mają w tym interes, a nasz interes jako nabywcy zdaje się zupełnie nie istotny, a niby prawo na równi traktuje kupującego i sprzedającego). Po prostu firma stara się doprowadzić do takiego stanu prawnego, który zdefiniuje jako przestępcę każdego kto będzie działał nie zgodnie z interesem korporacji (tej czy innej ...).

PS.
Co do oskarżenia, to głównym punktem na którym się ono opiera jest złamanie DMCA (które jako prawo według mnie wyżej już stoi niż Amerykańska konstytucja, a przynajmniej do tego doprowadzono) które w swoich zapisach mówi o między innymi o zakazie przełamywania zabezpieczeń. I to posłużyło jako "główna linia frontu".

08.04.2011 17:35
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Scortch:

Twierdzisz, że gość powinien gnić w pace ? :), za co niby ... że chciał korzystać ze swojej własności nie tak jak mu kazali ? :). Pff, nawet sąd miał inne zdanie, ale widzę aktywiści zawsze się znajdą co to każdego do pudła zaraz by wsadzali ....

PS.
I gdzieś ty kolego wyczytał informację o "próbie ucieczki" - w Fakcie czy gdzie ? :). I od czego ucieczki, skoro kolesiowi nic nie grozi ?. "Faktem" jest to, że 27.02.2011 sąd przychylił się do prośby Sony i zakazał Hotzowi rozprowadzania jego modyfikacji. To rzeczywiście bardzo dużo biorąc pod uwagę kilkutygodniowe spuszczanie się prawników za "milion dolarów" w kraju gdzie obowiązuje DMCA, a prawo autorskie przybiera rozmiary absurdu (daje więc to ogólny pogląd z jakim "przestępstwem" mamy do czynienia).

PS2.
Do tych którzy powołują się na EULA, to warto wiedzieć, że EULA to zapis definiujący warunki udzielenia licencji końcowemu użytkownikowi oprogramowania, a konsola jako sprzęt jest chroniona prawem patentowym, te zaś obowiązuje tylko i wyłącznie na polu działania handlowego lub zawodowego (zarobkowego). Więc w ramach użytku prywatnego/własnego z konsolą można zrobić wszystko.

Żeby oszczędzić dyskusji na temat modyfikacji firmware, to do takowego nie dochodzi w ogóle (przynajmniej w przypadku dołączenia badziewia na kształt pendrive do portu USB konsoli i zwanego szumnie JB), choć nie wiem czy firmware dołączone przez Sony do konsoli i stanowiące z nią jeden produkt jako całość, też nie podchodzi wraz z nią pod ochronę zapewnianą przez prawo patentowe ... z wiadomym tej ochrony skutkiem ;).

29.03.2011 17:09
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>onizuka81:

Dlaczego każdy pyta o bug z Izabelą a nikt nie wspomina o innych [...]

Może dlatego, że quest o którym piszesz jest poboczny, a bug z Izabelą na wyższym poziomie praktycznie uniemożliwia grę bohaterem głównym (o ile można tak go nazwać :).

29.03.2011 09:43
odpowiedz
Cyberstorm
37

Czy ktoś się orientuje, kiedy wyjdzie patch poprawiający bug z Izabelą ? (mój mag-samica zanim rzuci jakiś skill to inni zdążą już odpalić dwa, albo i trzy).

26.03.2011 00:04
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Stra:

To logiczne, że żaden wydawca nie patrzy na lamenty i protesty, a na wyniki sprzedaży - bo gry mają dawać zysk, a nie mieć średnią 99% w ocenach graczy

Ale czy pozytywne zdanie graczy i 99% ocena nie wiąże się z wyższą sprzedażą ?. Czyżby wydawcy kierowali się jakąś pokrętną i bliżej niesprecyzowaną logiką która mówi, że zadowolenie ich klientów (graczy) nie ma nic wspólnego z ich zyskami ?.

[...]ale trzeba się przyzwyczaić, że to było i nie wróci - bo po prostu takie gry nie są obecnie opłacalne[...]

Chcesz powiedzieć, że robienie dobrych gier jest w dzisiejszych czasach jest nieopłacalne ?. Interesujący tok rozumowania. I zapewniam cię, że do niczego co kiepskie i szmirowate nie zamierzam się przyzwyczajać (tak jak wiele innych "dinozaurów" z tego co można przeczytać w tym topicu), bo wychodzę z założenia, że producenci gier powinni robić gry które nam, graczom się podobają, a nie tworzyć swoje "szybkie" produkcje które coraz częściej nic z dobrymi grami i dobrą zabawą nie mają nic wspólnego. Przekonasz się, że niedługo ta sytuacja ulegnie zmianie, ponieważ ciągnąć tego nie można w nieskończoność, a liczenie na to, że reklama i marketing załatwi resztę jest niepoważne i w domyśle obraża nas - graczy (no chyba, że doprowadzi się do takie degradacji umysłowej wszystkich grających, że zapomną co to jest dobra gra).

Cieszę się, że Dragon Age 2 tak ci się podoba i dobrze się przy niej bawisz i pamiętaj, że z tą zabawą jest tak jak w realu - jednemu podchodzi kino i teatr, a drugiemu dyskoteka i jazda na rolkach. Z wiekiem to się trochę zmienia ...

25.03.2011 15:14
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->Stra Moldas:
[...]Zresztą - wszystko zależy nie od ocen, a od ilości sprzedanych egzemplarzy

Przerażasz mnie i mam nadzieję, że wiesz dlaczego ?. Ilość sprzedanych egzemplarzy nie jest żadnym dowodem świadczącym o jakości gry, tylko sygnałem jak łatwo marketing i reklama może manipulować ludźmi. I takim to sposobem dowiadujemy się, że "biegasz ciągle po tych samych lokacjach bo nie chciało nam się robić innych ? - ale przecież to jest faajne !, kliknij *Lubię to!*". Jessu brak mi słów. Kiedyś Lenin powiedział, że aby socjalizm mógł się sprawdzić to musiałby być wprowadzony jednocześnie na całym świecie, a wiesz dlaczego ? - bo ludzie nie mieliby porównania do życia w innym systemie. Ja miałem na szczęście okazję zmierzyć się z grami takimi jak Planetscape Torment czy inny BG i mam doskonałe porównanie co powinna dać nam graczom prawdziwa gra. Obecnie coraz częściej płodzone są gry które oferują doskonała grafikę i nic ponad to, a my dowiadujemy się, że tak to właśnie powinno wyglądać i prawdopodobnie wyglądać będzie. $MONEY.

25.03.2011 13:19
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Stra Moldas Tej grze nic nie pomoże, bo jest kiepska i bardzo duża ilość negatywnych ocen jest tego doskonałym dowodem (jedynie grafika stoi na dobrym poziomie), a próby udowodnienia przez kilka osób, że jest inaczej niczego nie zmieni. Ta część nie jest już rpg-em, tylko z ledwością hack-n-slashem z dialogami, średniawą fabułą, wyjątkowo źle wykonanym balansem gry i całą masą "rewelacyjnych, nowych" rozwiązań które nie tylko niczemu nie służą, ale jeszcze bardziej obniżają wartość samej gry (jak tony śmieci które zbieramy, "autoupgradujące" się zbroje których nie można zmienić, system rozwoju postaci i skili który jest porażką i wiele innych). Porównanie tej gry do rpg-a jest jak porównanie trabanta do ferrari, mają jeden wspólny mianownik - są samochodami i na tym podobieństwo się kończy.

21.03.2011 12:29
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Zapewne w topicu o takiej długości, wszyscy już wszystko powiedzieli o tym "r-pegu", ale i ja pozwolę sobie dorzucić swoją cegiełkę. Dla mnie to jakiś "c-r-pegowy" żart. Gdybym chciał pograć w Street Fighter'a (lub inną podobną o "wyszukanej fabule", lokacjach, sterowaniu, zachowaniu prowadzonych postaci itp. itd.) to bym sobie takową zakupił. Panowie/panie to jest śmiech którego wywołania nawet Monty Python by się nie powstydził. Najlepszy numer (a przynajmniej jeden z lepszych) to brak slotów na wyposażenie pancerza i jego "auto-upgrade" (ma je tylko bohater główny), ja pierd... nie wiem jakim epitetem to można określić (z resztą nie tylko to). Za dużo by opowiadać (narzekać) o wszystkich "rewelacjach" nowej odsłony, jedno jest pewne - w myśl powiedzenia "lepsze jest wrogiem dobrego" ta gra powinna nosić inny tytuł, bo nie jest żadną kontynuacją poprzedniej części, nie wiem czy pretenduje nawet do typowego hack'n'slash i jeśli tak ma wyglądać przyszłość gier rpg to chyba trzeba wymyślić nowy gatunek. Takie jest moje prywatne zdanie (zapewne jest wielu którzy mają odmienne).

18.03.2011 00:31
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>smuggler

kazdy sondaz pokazujacy "nie takie" wyniki jest sponsorowany a jak sie potwierdzi to mozna mowic o falszerstwach nad urna, albo zidioceniu lemmingow, ktorym GW i TVN wypraly mozgi. Po paru przegranych wyborach, w ktorych NASZE sondaze pokazywaly wysokie poparcie dla PiS to ja juz te spiewke znam. :) A ze glosuje sie albo "na tego" albo "przeci temu" to zadna nowosc. Sam glosowalem nie tyle na Komorowskiego, co przeciw Kaczorkowi, gdyz nie bylo kandydata, ktory by ze tak powiem byl "moj". Ale co w tym zlego?

Dlaczego w twojej wypowiedzi pojawił się charakterystyczny "smrodek" dyskusji zwolennika PO ze zwolennikiem PiS ?. Celowo nie ukierunkowałem swojej wypowiedzi, aby oszczędzić sobie wątpliwej przyjemności znalezienia się w wirze takiej dyskusji. Po prostu zaznaczyłem, że sondaże są o kant tyłka potłuc, ponieważ jeśli już nie są sponsorowane to "sondujący" też mają zazwyczaj jakiś kierunek który przekłada się na wyniki ich sondażu. Co zaś się tyczy ostatnich dwóch zdań twojego komentarza, to w przypadku wyborów jakiejkolwiek władzy, wyborca powinien chyba przechodzić egzamin który sprawdzałby. jakie motywy nim kierują (bo decyduje jakby nie było o losie pozostałych), poznieważ jak można zauważyć na przestrzeni krótkiego czasu, że dzięki "takim" wyborom, to co się dzieje w naszym kraju to nie jest już burdel, tylko pożar w burdelu.

17.03.2011 23:33
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>smuggler Z tym "niespadającym" poparciem, to byłbym ostrożny. Bo to jakie kto ma poparcie, okazuje się podczas wyborów, nie wynika zaś ze sponsorowanych sondaży (a wyborca zmiennym jest i jeśli państwo zaczyna coraz częściej zaglądać do jego portfela pod byle pretekstem, nie próbując tego nawet sensownie usprawiedliwić, a w kraju zaczynają dziać się rzeczy dziwne, to winą obarcza rząd - ten czy inny, beż różnicy). Z resztą, znaczna część wyborców, to ludzie którzy głosują tylko dlatego, aby nie wygrał ten którego nie lubią (dokładnie "nie lubią!") i nie jest to wybór racjonalny, przemyślany, świadomy (bo są tacy co głosują "za" tylko dlatego, że "wujek Mietek" też tak głosuje).

17.03.2011 18:53
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>RedCrow Może Cię to zaskoczy, ale Art. 278 nie definiuje pojęcia kradzieży. Opisuje tylko postępowanie w razie spełnienia jej warunków. Definicją kradzieży jest "Zabór cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela. Dotyczy to również przedmiotu pozostawionego przez niego w znanym mu miejscu w zamiarze późniejszego jej zabrania. Wymóg dokonania zaboru oznacza, że nie jest możliwa kradzież rzeczy znalezionej przez sprawcę lub jemu powierzonej". I szczerz mówiąc, Art. 278 § 2 jest obecnie bardzo rzadko przekonaniem dla sądu o rzekomej "korzyści majątkowej" z tytułu umieszczenia na swoim dysku programu znalezionego w internecie.

17.03.2011 18:17
odpowiedz
Cyberstorm
37

Przypisywanie sobie jako własności kilku słów ułożonych w pewien ciąg, zaczyna mnie niepokoić. Jeszcze można by zrozumieć oburzenie, gdyby facet przekopiował cały tekst piosenki, dodał nuty i sprzedawał jako swój utwór, podpisując "to śpiewałem ja, Jarząbek". Ale żeby tytuł dla bloga, który jest treścią jak najbardziej powtarzalną (bo krótką) i zapewne na co dzień wypowiadaną przynajmniej przez kilku Polaków uznać jako "plagiat" i straszyć prawnikami, to się w żadnej głowie nie mieści. Niepokoi mnie fakt, że prawo pozwala na takie "fanaberie" tzw. twórców (szkoda, że im się nie każe płacić tantiem za wykorzystanie języka, bo ten przecież też ktoś musiał wymyślić).

12.03.2011 12:44
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>dzudo-honor Mógłbyś podać źródło tych wiadomości ? (bo pomimo usilnych starań nie mogę absolutnie nigdzie ich znaleźć). Znalazłem za to w The Guardian, informację która "jakby" odrobinkę się różni w treści (na przykład co do patentów):

http://www.guardian.co.uk/technology/gamesblog/2011/mar/11/ps3-import-ban-lifted?INTCMP=SRCH

09.03.2011 00:14
😐
odpowiedz
Cyberstorm
37

Ta część Dragon Age jest ... inna. To tak jak kiedyś poszedłem na imprezę i moja kobieta się czymś zatruła i jak po wielkim rzyganiu wyszła z toalety to też była .. inna. I tak samo właśnie jest z tą częścią.

04.03.2011 11:33
odpowiedz
Cyberstorm
37

Pan "profesor" Bartoszewski, przy każdej możliwej okazji uwłacza Polakom, a jego pro-Izraelska postawa jest aż nadto widoczna. Nie robi tego zbyt "dosłownie", tak aby oficjalnie nie dać dowodu swojego antypolskiego nastawienia, ale swoimi wypowiedziami i działaniami daje fałszywe świadectwo, że jakoby Polacy są wręcz współodpowiedzialni za to, co Niemcy zrobili z żydami. Jak się okazuje, to w tym kraju można nazwać się Polakiem i kreować na wielkiego patriotę, a mimo wszystko kadzić na forum międzynarodowym na swój "własny" kraj i naród. Taka postawa ma swoją nazwę, ale nie będę jej tu przytaczał. Ciekawym tylko, czy pan Bartoszewski taka postawę wykazywał również w czasie okupacji.

01.03.2011 16:42
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Hmm, jak można zauważyć, prawo to broń obosieczna. Nie chciałbym być w skórze jegomościa (a może grupy) który przemycił opatentowane wcześniej rozwiązanie do struktury konsoli. Zazwyczaj paskudnie się to kończy. Ach te prawo ... :).

22.02.2011 13:44
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>sztabantypiracki: Mała uwaga. Warunkiem pojęcia czynności z art. 1181 jest naruszenie praw autorskich (choć chyba ostatnio zapomina się co to są prawa autorskie, kto je stworzył i po co), a art. 79 ust. 1 i jego brzmienie to jawna kpina z prawa, bo w konstytucji każdego chyba państwa zapisane jest, że kara ma być współmierna do winy, a nie "potrójna" (takie zapisy to skutek działania "lobbystów", kiedyś zwanych łapówkarzami i surowo karanych). Konsola jako sprzęt, chroniona jest prawem patentowym (nie autorskim), a prawo te obowiązuje tylko i wyłącznie na płaszczyźnie handlowej (zarobkowej) lub zawodowej, a ostatnie "modyfikacje" w żaden sposób nie ingerują w istniejące oprogramowanie konsoli (co by naruszyło oczywiście "prawa"). Komunikat Sony oznacza mniej więcej tyle, że nic nikomu prawnie nie mogą zrobić oprócz odcięcia od usługi, ale nie omieszkali oczywiście dołączyć przerażających tekstów na temat kar "za naruszenie", aby odpowiednio przestraszyć chcących dokonać modyfikacji na własny użytek ...

15.02.2011 13:22
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Astro222: Z tą 'uczciwością' i 'normalnością' to bym był ostrożny, bo nie wiedzieć czemu działa to tylko w jedną stronę. Bo gdy kupisz program/grę która okaże się bublem, albo zaraz po włączeniu okazuje się, że musisz dla niej zrobić upgrade sprzętu, to co najwyżej możesz sobie ponarzekać, lub narazić się na docinki w rodzaju 'widziały gały co brały'. Takie to 'uczciwe' podejście.

15.02.2011 13:01
😐
odpowiedz
Cyberstorm
37

Seria Gothic, skończyła się na numerze "3" (a i to z ledwością, bo takiej grywalności, przygody, klimatu jak w jedynce i dwójce, to nie będzie już nigdy chyba).

14.02.2011 12:35
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Maverick: Amen. A ciągłe gdakanie o piratach odpowiedzialnych za wszystko i wszystkich zaczyna mnie już nudzić i męczyć (prawdopodobnie nie tylko mnie).

04.02.2011 17:10
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>albz74

A jakie są wyniki sprzedaży Starcrafta II od premiery i Starcrafta w analogicznym okresie ?

A jak przedstawia się stosunek ilości posiadanych przez ludzi komputerów w '98 i obecnie ?. Jeśli już w opisanym przez Ciebie przypadku szukać analogii, to tylko w porównaniu sprzedaży procentowym (a nie ilościowym). Z resztą nie o to chodzi (i podejrzewam, że dobrze o tym wiesz), bo chodzi mianowicie o to, że produkuje się gry, a jak wyniki sprzedaży są słabe, to zrzuci się na piractwo i po krzyku (bo inaczej jakiś pan z marketingu czy inny równie mocno zapracowany, dostanie po uszach). Tak to wygląda niestety, no i oczywiście nic nikomu nie trzeba tłumaczyć ...

04.02.2011 16:10
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>albz74: A nie przyszło Ci do głowy, że przyczyny tych domniemanych strat, należy w dużej mierze upatrywać w takim postępowaniu ?:

http://kwejk.pl/15821/obrazki/5896_24cf.png/?back=28&id=1

04.02.2011 13:44
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

@mikecortez
To nie jest brak zyskow dla producentow tylko STRATY

Wypaczanie znaczenia słów (takich jak strata czy zysk) dla swoich celów może mieć (i często ma) poważne reperkusje. Każdy wie, że aby coś stracić to trzeba coś mieć (bez tego "czegoś" w normalnym rozumowaniu nie możesz stracić). Zwróć uwagę w jak kuriozalny sposób manewruje się tymi określeniami - gdy grupa osób skopiuje grę i nie zapłaci, wtedy nazywa się to kradzieżą co w dalszym kontekście przedstawia się jako straty, zaś gdy dokładnie ta sama grupa niczego nie skopiuje, ale jednocześnie nie kupi (czyli również jak w pierwszym przypadku nie zapłaci, bo przykładowa gra jest kiepska), to mówimy o braku zysku ... Mamy więc dwie identyczne sytuacje (producent nie ma pieniędzy na koncie), ale w jednej nazywa się to stratą (i przeplata się tam również słowo kradzież choć każdy wie, że dosłownie kradzieżą nazwać tego nie można), a w sytuacji drugiej brakiem zysku. Jak wspomniałem wcześniej, takie akrobacje słowne mają swoje konsekwencje (na co nikt zdaje się nie zwraca uwagi).

Powtórzę się może z przykładem, ale czy wiesz, że nasz Polski Urząd Skarbowy w momencie gdy Ty pożyczysz ode mnie pieniądze, obciąży Cię nie tylko podatkiem od czynności cywilno-prawnych (jak do niedawna), ale również podatkiem *dochodowym* ?. Dlaczego ? - ano dlatego, że według najnowszego rozumowania naszych urzędników Ty, nie musiałeś pożyczyć tych pieniędzy z banku, nie musiałeś więc płacić odsetek od pożyczonej sumy, a więc na tym zyskałeś ... a więc osiągnąłeś dochód !. I powiedz teraz, czy Ty jako uczciwy obywatel nie płacąc takiego podatku *dochodowego* poczuł byś się złodziejem (bo okradasz państwo) tylko dlatego, że paru urzędnikom wpadło do głowy co może być jeszcze dochodem ?!. Tak kończy się firmowa akrobatyka słowna, mająca swój przekład na nasze codzienne życie.

16.01.2011 04:57
odpowiedz
Cyberstorm
37

Muszę chyba sobie wykupić abonament, aby mieć możliwość edytowania poprzednich postów (bo dopisałbym to do poprzedniego). I tak jak można było się spodziewać, już na starcie ... z resztą sami poczytajcie.
(to zapewne pierwsza runda, ale tym razem Sony się chyba zagalopowało, bo czym innym jest walka z piractwem, a czym innym z prawem własności).

01-14-2011 08:11 PM California, 'George Hotz' vs Sony:

http://psgroove.com/content.php?647-George-Hotz-s-Lawyers-Issue-Press-Release-Court-Denies-Sony-s-Restraining-Order

15.01.2011 11:18
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->Indoctrine: Konsola i jej sprzętowa struktura chroniona jest prawem patentowym (a nie autorskim), a prawo te obowiązuje tylko na płaszczyźnie wykorzystywania przedmiotu patentu, zarobkowego lub zawodowego. Reasumując, jeśli pogrzebiesz w konsoli i ją sobie przerobisz (lub skorzystasz z pomocy kogoś, kto Ci w tym pomoże), nie złamiesz prawa patentowego.

14.01.2011 20:43
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>vlodek2532:
"Moim zdaniem otwarcie można powiedzieć, że piraci przegrali walkę z Sony i PS3!"

Mógłbyś mi wyjaśnić, na jakiej podstawie doszedłeś do takiego wniosku ?. Bo trąbienie na pół świata o złożonym pozwie to jedno (ma to wywrzeć odpowiedni efekt na społeczeństwie, aby czasem tego nie próbować i nawet nie ważne czy jest to zgodne z prawem czy nie), a wyroki (o których już później nikt nie mówi) to drugie. To samo na naszym rodzimym gruncie. Medialnej sraczki, łapanek policyjnych, oskarżeń i "mądrzenia" się różnych fachowców od prawa - mnóstwo, zaś wyroków skazujących za przerobienie konsoli - ZERO. Nawet Apple musiało się ugiąć (i to w USA gdzie prawo w tym zakresie i nie tylko w tym jest wręcz paranoidalne, a DMCA stoi chyba już wyżej niż ich konstytucja), przed zasadami działania praw własności (a w iPhone dochodziło również do bezpośredniej ingerencji), dlaczego więc z Sony miałoby być inaczej ? (a precedensowe prawo które tam obowiązuje niestety ma dwie strony medalu i jest "dobre" w zależności po której stronie tego prawa stoisz :).

14.01.2011 13:46
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Niestety nie mam możliwości edycji postów po czasie, ale jakoś umknął mi wcześniej ten wpis:
cyt. Headless Knight

"A niby czemu mieliby ich zatrudnic ? Nie zrobili nic czego nie potrafia programisci z SONY, malo tego, dzialali na szkode firmy, popelnili przestepstwo, sa poprostu zlodziejami, ja bym takich ludzi nie chcial widziec w swojej firmie bo bym nie mogl im zaufac. Sa to zwykli kryminalisci, glupi na dodatek bo sami z imienia i nazwiska sie podpisali pod tym.

Inna sprawa gdyby skontaktowali sie z SONY i przedstawili to do czego doszli, a publike nie informowali o niczym. Wtedy maja duzy plus za uczciwosc i jakies szanse na pokazanie sie...

Tak to poprostu zjebali sprawie"

Panie Headless Knight, albo masz pan trociny w głowie zamiast mózgu (co może być spowodowane nadmiernym przesiadywaniem przed ekranem monitora lub telewizora i bezustannym graniem), albo przez wszechobecną medialną biegunkę uległeś pan kompletnej korporacyjnej indoktrynacji (rodem prosto z nasiadówek naczelnych PR-u), albo co gorsza jesteś pan kolejnym klakierem wpuszczonym na podobne fora, aby "uświadomić" i zakomunikować społeczeństwu jaka to jedynie słuszna prawda i tok rozumowania jest właściwy jak również jakimi to inwektywami należy określać tych którzy wychodzą tej "prawdzie" na przeciw (a wtedy ciśnie się na usta jedno słowo - Precz). Zalecam zwrócenie baczniejszej uwagi na słowa i określenia wyrzucane za pomocą klawiatury w taki sposób, aby się po prostu nie kompromitować i nie dawać świadectwa dla kompletnej ignorancji i braku wyobraźni.

14.01.2011 08:30
odpowiedz
Cyberstorm
37

Sony przegra tą batalię (i bardzo dobrze), tak jak przegrało ją niedawno Apple (Jailbreak). Tak daleko idące próby władztwa nad swoim produktem (ale nie swoją własnością - bo Sony może zawiadywać swoją konsolą, ale nie moją) powinny z góry być skazane na porażkę.

10.11.2010 13:03
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>micmak Zapewniam cię, że żaden z telekomów nie nagrywa twoich rozmów, a już na pewno ich nie przechowuje (bo ich nie nagrywa :). Mówię to z całą stanowczością i wiedzą na ten temat, bo pracuję w jednym z telekomów i rzeczywiście jakiemuś politycznemu "mądrali" kilka lat temu wpadł taki pomysł do głowy, ale szybko został wygaszony (nie tylko ze względu na przerażający problem techniczny, ale przede wszystkim właśnie problem prywatności, bo wraz z rozmowami nagrywane byłyby dane które absolutnie nie powinny być nikomu poza tobą znane - jak np. numery i piny kart kredytowych które ludzie wystukują z klawiatur swoich telefonów i inne ciekawsze rzeczy). Mogę cię wiec zapewnić, że jedynymi danymi które podlegają archiwizacji, są dane o połączeniu, a nie treść tego połączenia. Jedynym który może dziś zadecydować o zapisie twoich rozmów, jest prokurator (to jedyna legalna droga).

Co do zapisu z kamery, bardzo trafnie to ująłeś (choć nie wiem, czy nie powinienem użyć słowa "sprytnie" ;). Owszem, MS nie może uruchomić kamery bez zgody user'a, ale gdy ta jest już włączona, może sobie nagrywać co chce, a tak skonstruowanym regulaminem zapewnia sobie "bezkarność" takiego postępowania. Zaś dane w ten sposób pozyskane, jeśli chodzi o ich przydatność i wartość, to ta reklamowa jest najmniejsza (i niemożliwa do realizacji metodą ślizgania się po prawie).

10.11.2010 12:11
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>micmac "In the event you are using the console with Kinect, we may also collect data about the way in which you interact with the console and the Service to improve Microsoft products and services."

Możesz mi powiedzieć, jaki ze światowych telekomów (poza BB, ale nawet oni nie składają ci takich "propozycji") odważyłby się na coś takiego ?. Podpowiem ci - żaden. Możliwość nagrywania w dowolnym momencie twoich prywatnych sesji (jak również innych osób znajdujących się w twoim pobliżu) w twoim domu jest nie do pomyślenia (nawet jako propozycja) i żadne tłumaczenie w rodzaju "my chronimy", albo "my chcemy polepszyć" nie ma tu zastosowania i jest tylko sprytnym wybiegiem. A jeśli ktoś przeprowadzi rozmowę z tobą i ją nagra, a później upubliczni (bez twojej zgody) to złamie prawo. MS próbuje tego w akrobatyczny sposób uniknąć. Z resztą o czym ta dyskusja, napisz do MS takie zapytanie "Czy po zatwierdzeniu regulaminu użytkowania i zapewnieniu połączenia sieciowego dla urządzenia Kinect, firma MS będzie mogła gromadzić dane pochodzące z zainstalowanej kamery w postaci obrazu i dźwięku i będzie mogła je przetwarzać ?" - zobaczysz co ci odpowiedzą. I jeszcze jedno, to co dla jednych jest "normą", wcale nie musi być normą dla drugich, bo jedni pozwalają zaglądać sobie w kiszkę o każdej porze dnia i nocy, a inni nie (i mają do tego prawo). Wiesz jaka jest teraz najlepsza praca dla pedofila ? - tak, właśnie w Microsoft w dziale Xbox (zasłyszane w sieci) ...

Świadomość możliwości bycia obserwowanym przez jakiegoś spoconego, sprośnego dziada, nie nastraja raczej optymistycznie ...

I na zakończenie, aby rozluźnić atmosferę ;) - http://www.dancecentral.com/forums/showthread.php?118-How-Do-I-DELETE-the-Picutres-Taken-During-Dance

10.11.2010 11:02
😊
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Yaboll http://www.xbox.com/en-US/Legal/LiveTOU

Generalnie sprowadza się to do tego, że MS może poprzez zainstalowaną w urządzeniu kamerę, obserwować nasze poczynania (jak również siłą rzeczy wszystkich domowników, co jedzą, piją z kim śpią i czy maja krosty na tyłku, na co wspomniani domownicy wcale zgody wyrażać nie muszą, a wręcz przeciwnie) i ma prawo przetwarzać zebrane w ten sposób dane, na co musimy wyrazić zgodę, bo inaczej nie możemy tegoż sprzętu użytkować (no i ma prawo na zaciągnięcie wszystkiego co znajduje się na jakimkolwiek urządzeniu podłączonym do konsoli, bez żadnych reperkusji prawnych, co wynika z Twojej "nieprzymuszonej zgody" na to :).

10.11.2010 10:35
😱
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>meloncom "cena wystraszy tylko co biedniejszych ludzi (czytaj Polaków) [...]"

Na decyzję o zakupie może mieć też wpływ brzmienie punktu 9 i 12 regulaminu użytkowania tego urządzenia (co może się nie spodobać pewnej grupie osób - o ile ktoś je przeczyta i zrozumie sens tych zapisów ;).

10.11.2010 09:29
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Narmo "Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze [...]"

Czy mając świadomość, że gry, filmy, muzyka itp. jest przejawem działalności o charakterze masowym (co nie ulega chyba wątpliwości) to należy rozumieć, że wspomniane utwory nie podlegają ustawie o prawie autorskim ? :).

30.09.2010 09:06
odpowiedz
Cyberstorm
37

No nie wiem czy mi się to podoba. Wrócą nie przespane nocki, pokój zadymiony tak, że nie widać nawet monitora, zombie w pracy itd. A już myślałem, że udało mi się od tego uciec ...

29.09.2010 20:12
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Dzikouak: "Nie rozumiem tego utyskiwania na DLC i narzekania, że gracze dostają gry "wykastrowane".

Starasz się komuś w swoisty sposób przekazać, że oddzielenie pewnych elementów od gry i wyciąganie za to pieniędzy to świetny pomysł ? (bo jak inaczej rozumieć sprzedawanie DLC do gry w dniu jej premiery) i powinniśmy przejść z tym do porządku dziennego "i nie narzekać" ?. Może to i dobry pomysł, tylko zależy z czyjego punktu widzenia ...

24.09.2010 09:20
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Ta gra ma jeden poważny (o ile nie najpoważniejszy) błąd, a mianowicie ... to nie jest Gothic.

14.09.2010 20:59
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>elfik00 "ehh "kto sie nie rozwija ten sie cofa" "

Kiedyś za czasów komuny, jeden z pierwszych sekretarzy, pamiętany jako towarzysz Wiesław wygłosił przemówienie, którego fragment brzmiał (nie jest to dosłowny cytat): "Polska gospodarka stała na skraju przepaści, a my dzięki sojuszowi chłopsko-robotniczemu uczyniliśmy ogromny krok na przód". Nie zawsze więc jak się okazuje tzw. "rozwój" czy parcie do przodu jest korzystne, baa nieraz lepiej się cofnąć. Wracając do gry, to niektóre elementy (jak grafika, dźwięk, sterowanie, nowe postacie, nowe metody uśmiercania wrogów i wiele, wiele innych) oczywiście mogą się zmieniać, ale niektórych rzeczy nie powinno się tykać w ogóle.

14.09.2010 14:29
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

W myśl zasady "lepsze jest wrogiem dobrego", takie rozwiązania mogą tylko zaszkodzić grze, ponieważ spora część graczy chce mieć następcę Diablo, a nie grę podobną do Diablo. Wspomnijcie jak zmutował Gothic i co z tego wynikło (dla niewtajemniczonych, Gothic już nie jest Gothic-em i zapewne nie będzie sądząc po zapowiedziach i zmianach w nowym jego wydaniu). Według mnie gra straci na dynamice (bo nie będziemy już tak "chętnie" rzucać się w wir walki), a jak ktoś już wcześniej trafnie zauważył, postacie z atakiem "range" mogą mieć rebus z utrzymanie się na nogach (chyba, że nie będą musiały po te kulki biegać, tylko będą mogły w nie strzelać, co i tak nie zmienia faktu dziwnego podejścia do sprawy "opieki medycznej").

07.09.2010 21:21
odpowiedz
Cyberstorm
37

Odnoszę dziwne wrażenie, że tylko piraci nie mają kłopotów z DLC ...

03.09.2010 16:04
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Azerath: Zapytam prosto z mostu (bo tak nieraz jest najwygodniej i przy okazji szybciej, a mianowicie ... ile Ci płacą za umieszczanie takich tekstów na forach ?. Podczas gdy ktoś nam robi wodę z mózgu i za pomocą mętnej argumentacji na temat "dlaczego używane gry są złe", chce wydrążyć pieniądze z naszego portfela ZA NIC (bo żadnej zmiany funkcjonalności nikt nie uświadczy, ani żadnej zmiany w ogóle - po prostu doszli "dziś" do wniosku, że od kilku/kilkunastu lat ktoś ich "oszukuje" sprzedając ich produkt , a oni nie mogą na tym zarobić), to wypowiedź w rodzaju "Ja popieram te firmy i tych ludzi. Dlaczego? Nie chce mi się tłumaczyć, ale chodzi głównie o taki wewnętrzny głos zwany sumieniem, honorem czy przyzwoitością. Poza suchymi faktami ja czuję, że oni wszyscy mają słuszność.", może świadczyć o:

1. ciężkiej chorobie umysłowej.
2. przerażającym stopniu zmanipulowania jakiemu uległeś
3. celowym działaniu mającym na celu zmanipulowanie innych

Chorobę umysłową wykluczam (z uwagi na samą konstrukcje tekstu) i mam nadzieję, że zaliczasz się do osób definiowalnych przez punkt drugi, bo jeśli podpadasz pod trzeci to ... (jak ujął to kiedyś nasz "wieszcz narodowy") - Spieprzaj Dziadu !!!.

PS.
Jak się źle czujesz, to polecam wizytę u specjalisty, bo kojarzenie biznesu z sumieniem, honorem i przyzwoitością, świadczy o nie najlepszej kondycji twojego umysłu (choć jak wspomniałem, chorobę raczej wykluczam, może to po prostu przemęczenie ... oby).

01.09.2010 02:15
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Koktajl Mrozacy Mozg: W dalszym ciągu twierdzę, że piractwo nie jest głównym powodem braku opcji gry po sieci LAN (a właściwie bez pośrednictwa battlenet-u) w SC2 (nie będę jednak rozpoczynał niekończącej się dyskusji na temat "monopolu na granie" w wykonaniu Blizzarda). A co do tego, że Blizzard nie stanął na wysokości zadania i nie osiągnął zamierzonego celu, polecam choćby Youtube (nie podam bezpośrednich linków, bo nie chcę aby wymeldowano mnie z forum w imię walki z piratami). I jeszcze mała dygresja-pytanie na koniec, a mianowicie czy jeśli ty i ja mamy oryginalną grę (zakupioną jak się należy w sklepie), a ktoś trzeci napisze dla nas emulator, czyli niezależny/własny kawałek oprogramowania (tak abyśmy mogli "postrzelać" bez udziału BN, ale nie grzebiąc w kodzie gry, tylko robiąc aliasy w pliku hosts, tak aby gra łączyła się z emulatorem, a nie z BN), to czy będziemy "piratami" ?. Pytanie pomocnicze, czy w licencji ktoś wymusza na nas konieczność połączenia z BN ? (a choćby nawet, to czy ma do tego prawo i czy my widząc taką niedogodność w postaci braku opcji gry po sieci LAN, mamy prawo jako legalni użytkownicy/nabywcy/właściciele danego produktu taką niedogodność w wyżej wymieniony sposób ominąć, bo ktoś siekierą odrąbał światłowody i nie mamy dostępu do internetu, ale mamy za to wielką chęć pograć ? (a jako użytkownicy-nabywcy produktu mamy również prawo zrobić wszystko aby ten działał w sposób należyty, tzn. taki do jakiego został zakupiony)).

31.08.2010 11:06
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

SC2 nie posiada opcji grania poprzez sieć LAN, aby ograniczyć piractwo ?. Ciekawy wniosek, biorąc pod uwagę, że SC2 została okrzyknięta "najczęściej piraconą grą". Brak LAN-u ma zupełnie inne przyczyny, ale nie chcę tutaj rozpętać kolejnej dyskusji na tematy "różne".

30.08.2010 14:41
😐
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>sunsa: Jest to nielegalny proceder który jest ścigany przez prawo. To jest po prostu przęstępstwo.

Czy ty czasem się trochę nie zagalopowałeś ?. Sony swoją pozycją (bo normalny człowiek nie byłby w stanie), zablokował możliwość sprzedaży (i to gdzie ? - w Austalii ). Nikt nikogo nie oskarża, a ty elegancko dorobiłeś do tego nielegalny proceder i w efekcie przestępstwo (w dodatku ścigane przez prawo - ciekawe tylko jakie, bo gdyby tak było to Sony nie musiałoby nic robić). Nie wszystko jest tym czym się nam wydaje być (albo myślimy, że tak być powinno). To samo było z iPhone-m i Jailbreak-iem i cóż się okazało ?, sąd w USA (tak w USA, gdzie prawa autorskie i patentowe sięgają absurdu), pogonił Apple do diabła i orzekł, że modyfikacje na własny użytek są dozwolone i basta.

30.08.2010 12:15
😐
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>kasi surf men: Masz na rynku dwie konsole, X360 i PS3. Jedna z nich zabezpieczona całkowicie (jak dotychczas, bo od niedawna nie całkiem), a druga bez zabezpieczeń (praktycznie). Czy możesz powiedzieć która trzyma się lepiej na rynku (lub gorzej) i jaka jest kondycja finansowa firm piszących gry na obie konsole ?. Piractwo to nie jest rzecz godna pochwały, ale nie popadajmy w paranoje i nie dajmy się zwariować (cyt. "Sony nie dawało isę tak łatwo ale cóż teraz jest już po wszystkim"). Firmy zarabiają baaardzo dużo, a chcą jeszcze więcej (co w cale nie jest dziwne i mają do tego prawo), pytanie tylko na jak dużo im pozwalać przy tej "próbie" zarobienia i wtykania nosa w sprzedany produkt (bo Sony owszem chętnie to robi, ale czy ten sam dla przykładu pracownik Sony nie wściekł by się gdyby ktoś go chciał "pokarać" bo zainstalował w swoim nowym samochodzie przeróbkę która pozwala szybciej i ciszej jechać, a ponadto spalać mniej paliwa ?). A jak jeden może to inny też będzie chciał. Peace ...

20.08.2010 10:47
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Cleru98: Wbij na Infiniteaion i przekonaj się czy nie są w 50% tak jak retail. Dla mnie ten priv to była jedyna możliwość "zmierzenia" się z grą, której nie chciałem kupować w ciemno (a grafika i opinie innych nie jest żadnym miarodajnym źródłem - sam muszę sprawdzić coś przed zakupem). Przetestowałem więc tam grę i przekonałem się (po początkowej euforii), że nie jest dla mnie (o powodach pisałem wyżej).

07.08.2010 13:15
odpowiedz
Cyberstorm
37

Kolejny post (w związku z tym, że edycja możliwa jest tylko dla "abonamentów").
Nie mam pojęcia jak można się zachwycać tą grą, pomysłem na taką grę tak, ale ta akurat konkretna to zbiór idiotycznych implementacji "dobrych pomysłów" i jeszcze większej liczby błędów. Nie polecam w żadnym wypadku tej gry bo szkoda pieniędzy, przynajmniej dopóki autorzy jej nie połatają i nie spowodują, że grą w ogóle będzie można w jakiś sensowny sposób sterować (a w szczególności poczynaniami naszych rodzinnych bohaterów, pomocników i ich właściwą interakcją z otoczeniem).

06.08.2010 12:46
odpowiedz
Cyberstorm
37

Pomysł na grę świetny, ale wykonanie i związany z nim efekt końcowy straszny. Masa błędów, jak samouczek, tak i instrukcja nie wspomina o przysłowiowym "milionie" rzeczy, niektóre rozwiązania są tak idiotyczne, że ciężko niejednokrotnie zapanować nad grą. I co najgorsze, przez wszystkie "skaszanione" rozwiązania gra nudzi się po kilku godzinach ... Ogólnie żałuje że kupiłem.

12.07.2010 15:03
😉
odpowiedz
Cyberstorm
37

A w myśl coraz to "weselszych" przepisów, GOL powinien zostać ukarany za zlinkowanie materiału zawierającego nielegalne treści ;).

15.06.2010 18:15
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Po niecałych dwóch tygodniach gry, okazuje się że ta gra to po prostu zwykły grind, a gadanie o jej bezpłatności jest bardzo dyskusyjne. Ogólnie bez wykupu Turbine Points mamy naprawdę utrudnione "życie" (możliwość kreacji tylko dwóch postaci, ograniczona ilość złota przy sobie, niemożność uczestnictwa w wielu questach, możliwość sprzedaży tylko jednego przedmiotu w Auction House itp. itd.), pomijając już fakt, że nawet po wpłacie niejednokrotnie nie otrzymujemy w rozsądnym czasie tego za co płaciliśmy (albo nie otrzymujemy w ogóle, wnioskuje więc że goście z DDO mają bardzo wiele innych zajęć). Praktycznie od 10-11 lvl bez płacenia możemy sobie dać spokój z graniem. Wiele szumu o nic, tak bym określił tą grę ...

08.06.2010 09:05
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Jeżeli ktokolwiek myśli, że gra będzie "cała za darmo" to jest w bardzo dużym błędzie, bo za darmo to dziś nikt nikogo w tyłek nie kopnie. Dla przykładu w grze DDO przysłowiowa "darmowość", odnosi się tylko do podstawowych lokacji, bo jest wiele takich do których dostęp mamy tylko i wyłącznie po wpłaceniu odpowiedniej kwoty (zresztą jest bardzo wiele rzeczy bezpośrednio wpływających na rozgrywkę, za które trzeba zapłacić). Często okazuje się, że wielu graczy płaci o wiele większe pieniądze za grę niż w przypadku "normalnego" abonamentu, za możliwość skorzystania z przywileju normalnie niedostępnego w darmowej opcji ("no bo jak to, nie pobiegnę z kolesiami z gildii na raid do lokacji za którą trzeba zapłacić ?"). W niektórych grach możliwość opłacenia pewnych "udogodnień" ma czasami fatalny wpływ na rozgrywkę. Już dawno przemysł (określmy go rozrywkowym), korzysta z pomocy psychologów i nie inaczej jest w tym przypadku. Mógłbym rozwinąć ten temat, ale moim celem było tylko zaznaczenie pewnego "zagadnienia" (o którym zazwyczaj nikt nie wspomina). Oczywiście fajnie jest pograć za free nawet w podstawowych lokacjach i danie takiej możliwości jest bardzo chwalebne (bo w końcu ktoś się nad grą napracował, ktoś płaci za utrzymanie serwerów itp.), ale warto zdawać sobie również sprawę jak działa mechanizm zarabiania pieniędzy w grach "za darmo" i że często płacimy za nie więcej pieniędzy niż normalnie ...

13.05.2010 12:04
odpowiedz
Cyberstorm
37

Jedno określenie - PRZERAŻAJĄCE !!!. Ciekawe czy autor tego "rozwiązania" (bo od kogoś zazwyczaj się zaczyna), ucieszy się kiedy producent samochodu, telewizora itp. uniemożliwi mu jego sprzedaż (bo w dobie sprzętu nafaszerowanego elektroniką wszystko jest możliwe). To wszystko zaczyna po prostu śmierdzieć i tylko czekać aż ubiorą to w prawo i w ten sposób zlikwidują sobie rynek wtórny - pozostaje zadać pytanie, czy powinniśmy na to pozwalać ?.

12.05.2010 23:49
odpowiedz
Cyberstorm
37

Gratulacje dla EA za (według mnie) świetne wyniki, ale niepokoi mnie jedno - coś co zaczyna nazywać się "ograniczeniem handlu używanymi kopiami". Mam tylko nadzieje, że producenci samochodów, telewizorów, tel. komórkowych i czort wie czego jeszcze nie pójdą tym śladem, bo takie rozwiązanie może być bardzo zaraźliwe ...

06.03.2010 14:51
odpowiedz
Cyberstorm
37

--->>Ogame_fan:

Jak nie nazwać kogoś prostakiem (albo co bardziej trafne pustakiem), gdy ten w dyskusji używa sformułowań w rodzaju "wyjęte z dupy jak Twoj ?. Jeżeli cokolwiek zostało wyjęte z czyjejkolwiek "dupy" (jak to ująłeś), to możliwe że powinieneś zgłosić się na wizytę u proktologa. Powiem krótko (w odpowiedzi na twój spoiler) - dymaj się sam (i w ogóle co ty masz wspólnego z tą dupą i dymaniem że przewija się w twoich wypocinach, masz jakieś inne niż ogólnie przyjęte spojrzenie na te tematy ?). Jak można doprowadzić się do takiego stanu umysłowego, aby optować za rozwiązaniami które nie tylko utrudniają korzystanie z "usługi" (że się tak wyrażę) to jeszcze twierdzić że to jest dobre i tak powinno być !. Przecież to tak jakbyś komuś napluł w gębę, a ten twierdził że deszcz pada. Zresztą szkoda mi czasu na takie dyskursy, a czas pokaże że firmy pokroju Ubisoft, przysłowiowo strzeliły sobie w stopę.

06.03.2010 13:33
odpowiedz
Cyberstorm
37

--->>Ogame_fan: Myliłem się co do ciebie, ty nie jesteś oszołomionym propagandą dzieciakiem, tylko zwykłym prostakiem (a "pie***" to sam się możesz w dupsko jak lubisz, ale nie propaguj tego jako coś normalnego - parafrazując twoje słowa). Jak na pudełku producent napisze że masz podesłać trzy razy w tygodniu siostrę do siedziby firmy, żeby ją sobie mogli poużywać, to jak się do tego odniesiesz ?!. Są granice pazerności (a te powoli zaczynają być przekraczane) i jak nie potrafisz tego dostrzec to ubolewam, obrońco interesów (nie swoich w dodatku). A co do opóźnień (jak to określiłeś), to jedyne takowe można znaleźć w toku twojego rozumowania, bo gdy się nie rozróżnia kupna od wypożyczenia, cóż... Producent może chcieć wiele, ale jest jeszcze prawo konsumenckie (a przynajmniej było). Jesteś tak ślepy że nie widzisz że różnego rodzaju korporacje starają się tak ustawić układ kupno-sprzedaż, aby towar nie równał się zapłacie ?!. Dąży się do sytuacji, aby wytwórca mógł narzucić ci wszystko, ale ty nie możesz zrobić nic. Bo nie możesz przecież kupić towaru i powiedzieć "proszę moich ciężko zarobionych pieniędzy, które dostajecie ode mnie za swój towar, nie wydawać na hamburgery (bo to niezdrowe), na dziwki (bo to niemoralne), a już na pewno nie na narkotyki (bo to niezdrowe, niemoralne i nielegalne) ! - absurd i nikt ci na to nie pozwoli. I tak dochodzi do jednokierunkowości - oni są właścicielami twoich pieniędzy (a przecież te nie biorą się z powietrza), a ty nie jesteś właścicielem towaru.
Powodzenia w życiu ze swoimi przekonaniami ci życzę i nadstawiaj tyłek, jest wielu którzy cię w niego wydymają (i nie "pie***" mi tu o żadnym piractwie, bo nie mam z nim nic wspólnego, potrafię tylko dostrzec to co (jakby mogło się wydawać ) jest oczywiste, jednak jak widać nie dla wszystkich.

06.03.2010 10:50
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Ogame_fan:"Ja wybieram tą bo wiem że trochę czasu mi nie zanim zabezpieczenia zostaną złamane :)

Na początku myślałem że jesteś jednym z tych klakierów którzy wpuszczani są na takie fora w celu postawienia "kontrargumentacji" w takich tematach, ale ty zwykły dzieciak jesteś z garnkiem napompowanym korporacyjnym, propagandowym bełkotem. Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego tak ci zależy na interesie finansowym obcych firm ?. W przypadku normalnego, zdrowego rynku nikt nie pozwoli na płacenie za cokolwiek, a otrzymanie tylko części opłaconego towaru (i na gadki w rodzaju "nie chcesz to nie kupuj" nie ma tam miejsca). Ale rynek medialno-rozrywkowy to chory rynek. Producent zapewne chciałby zrobić wiele rzeczy i postawić wiele warunków (ale to wcale nie znaczy, że mamy mu na to pozwalać) i gwarantuje ci, że jeżeli porządni prawnicy wzięliby się za ten przypadek (a nie wezmą bo nie mają w tym żadnego interesu), to Ubisoft musiałby się szybko wycofać ze swoich "doskonałych" pomysłów. I tak na koniec, powinieneś nabrać troszkę "logicznej ogłady" (bez urazy), bo jeżeli myślisz że te zabezpieczenie ma służyć walce z piratami, to jesteś w wielkim błędzie (firmy wiedzą że ten proceder nigdy nie zniknie, tak ja nie zniknie narkomania pomimo wyjątkowo restrykcyjnego prawa). To wstęp do walki z wtórnym rynkiem i sytuacji w której swojej zakupionej gry nie będziesz mógł sprzedać (bo jeżeli ty sprzedasz mi swoją legalnie zakupioną grę, to dla firmy ja i pirat to żadna różnica - oboje korzystamy, a firma nic od nas nie dostała). EoT

05.03.2010 18:14
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Ogame_fan: "No i do grania w tą grę też internet jest potrzebny żeby Ubi za swoją pracę dostał pieniądze

Znaczy jak, do tej pory nie produkując takich gier (czyt. wymagających dostępu do internetu), nie otrzymywali za swoje produkty wynagrodzenia ?. Interesujące, bo chciałbym ci przypomnieć że Ubisoft to jedna z najbardziej prężnych (i co za tym idzie bogatych) firm na rynku rozrywki. Ale żeby nie rozciągać tej dyskusji w nieskończoność, zadam proste pytanie: czy mając do wyboru omawianą grę w postaci która nie wymaga dostępu do internetu i taką którą masz obecnie, którą wersję byś wybrał jako bardziej dla Ciebie komfortową ?.

PS.
Zastanawiam się czy w tym momencie można mówić "kupiłem grę", skoro tak naprawdę nie posiadamy kupionego produktu w całości.

05.03.2010 15:11
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Ogame_fan:Ciekawe porównanie, biorąc pod uwagę że dla poruszania się samochodu benzyna jest niezbędna, a w przypadku tej gry internet potrzebny jest tak jak świni siodło (jest po prostu swojego rodzaju wymuszeniem, które obliguje cię do wydawania kolejnych pieniążków). A jeżeli taki stan rzeczy nazywasz "pójściem na przód", to naprawdę masz odrobinkę spaczone pojęcie o kierunkach ...

05.03.2010 11:28
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Krzok89: Nie zmienia to jednak faktu że jesteś w tej chwili w pewien sposób ubezwłasnowolniony, a wydawanie pieniążków na tą grę nie zakończyło się dla Ciebie w momencie jej zakupu. Nie masz możliwości powiedzenia sobie "nie, mój operator żąda ode mnie drakońskich sum za abonament internetowy, więc ja z tego internetu rezygnuje", bo wiąże się to z zaprzestaniem grania w tą grę (i nie chodzi tu o to że możesz wziąć internet od innego operatora, bo to tylko przykład wielu sytuacji które spowodują że "kupiona" przez Ciebie gra, przestanie być użyteczna).

31.01.2010 10:22
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>kubomił

Sęk w tym, że i tak je dostają. Sytuację z XBL można porównać do wpłacania pieniędzy do banku, tyle że na obce konto :).

29.01.2010 14:02
odpowiedz
Cyberstorm
37

Ile właściwie M$ sprzedał w Polsce konsol X360 ? (nawet w dużym przybliżeniu) - wie ktoś ?.

27.01.2010 20:36
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>KoSmIt

Może cię to zaskoczy, ale M$ mógł z łatwością ograniczyć dostęp użytkowników z domeny ".pl", dzięki czemu nie dopuścić do bądź co bądź nielegalnego wykorzystania ich usługi z kraju w której jej nie ma (a jedynym możliwym sposobem skorzystania z niej jest wejście w konflikt z prawem). Jeżeli trzymać się litery prawa to w każdym przypadku. A jeżeli jeszcze z takiej działalności osiąga się korzyści ... no cóż, resztę sobie dopowiedz. To jest doskonały przykład tzw. moralności Kalego.

27.01.2010 16:34
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>KoSmIt:

M$ z XBOX'em zastosował standardową politykę dealera narkotyków. Ludzie z M$ są mistrzami strategi rynkowej i psychologii (o czym dobitnie świadczy zasobność portfela tej firmy). Oni bardzo dobrze wiedzieli z jakiego powodu bardzo dużo ludzi będzie kupować te konsole (i na to liczyli), a w tej chwili gdy rynek nasycił się już sprzętem, mówią STOP - teraz będziecie kupować legalne gry. Nic nowego w takim postępowaniu. Ale M$ nie tylko stosuje takie tanie chwyty, ale (i nie wiem czy z tego nie wyniknie jakiś rebus), pozwalają aby użytkownicy wchodzili w konflikt z prawem rejestrując swoje konta na fałszywe dane ... A co gdy już Live wejdzie pod polskie strzechy, dalej będziemy anglikami czy amerykanami ? (no chyba że można to jakoś rozwiązać poprzez migrację, ale jak to wytłumaczyć że masa ludzi gra jako "nie Polacy" i trzeba to "poprawić" ? :).

27.01.2010 16:18
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>KoSmIT:

W twoim odczuciu moje spostrzeżenia były skierowane do ciebie ? :). A nawiązując do wspomnianej "świadomości", to byłbym bardzo ostrożny. Ostatnio jak kupowałem dodatek do Gothic'a 3 (którego jestem fanatykiem), to też byłem taki świadomy. Jak się później okazało moja świadomość spłatała mi figla :). Ciężko więc mówić o braku możliwości "oszustwa" przy takich umowach (bo poczułem się oszukany, ale co mi z tego ...). Tak na marginesie to uważam że podział na wersję OEM i BOX miałby może jakąś rację bytu, ale nie w sposób w jaki stosuje ten wybieg M$.

27.01.2010 15:51
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>mikmac:

To zależy o jaki produkt pytasz. Jeśli chodzi np. o WinXP, to za instalację i użytkowanie OEM (jako user końcowy), obecnie nikt ci krzywdy nie zrobi. Jeśli na przykład komputer na którym był zainstalowany WinXP OEM uległ "biodegradacji", to wystarczy przy instalacji na nowym zadzwonić do M$ po nowy klucz aktywacyjny (bo pojawi się problem z aktywacją online na 100%). Musisz się jednak liczyć z brakiem supportu (cokolwiek miałoby to znaczyć). Jeżeli zaś chodzi o Win7 OEM, to licencja na pudełku wyraźnie mówi że mogą go instalować wraz ze sprzedawanym sprzętem, tylko firmy które mają "błogosławieństwo" od wielkiego brata. W tej kwestii nie ma chyba żadnych osobnych regulacji w naszym prawie, aby miało to z czymś kolidować. Ale dlaczego zwracasz się do mnie z tym pytaniem ?. Nie lepiej zadzwonić/napisać do M$ ?.

PS.
Ciekawe tylko, że kupić Win7 OEM możesz bez problemu, ty go tylko nie możesz zainstalować i co za tym idzie użytkować :)

27.01.2010 10:45
😐
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>draug_xiii:

Nie odniosłeś jeszcze wrażenia że niektórzy są na tym forum "służbowo" ?. Możesz przytaczać najcięższe i najbardziej oczywiste argumenty które trafiłyby do kosmity, a i tak niektórych nie przekonasz bo to niemożliwe. Nikt chyba nie zauważył jak bardzo "twórczy" prawnie (pośrednio) stali się autorzy/producenci gier,muzyki,filmów itd. (co wcale nie znaczy że mamy im na to pozwalać). Przyjmujemy powoli do wiadomości że ten prawny front, powinien działać tylko od strony korporacji. A to błąd, bo korporacje stają się przez to bardzo aroganckie (w szerokim znaczeniu tego słowa).

Ktoś wspomniał o tzw. dobrach niezbywalnych w stosunku do gier, ale oczywistym jest że firmy prawdopodobnie nigdy nie zdecydują się na takie rozwiązanie, bo wspomniane dobra niezbywalne mają bardzo "paskudny" charakter (w rozumieniu firm), są np. wyłączną własnością i nie można ich w żaden sposób zająć (w żadnego rodzaju postępowaniu). Równie bolesne skutki powstają po stronie posiadacza takiego "dobra". Ale od czego jest UE, która może przygotować nowe rozumienie praw dla wszystkich :). Osobiście uważam że likwidacja rynku wtórnego gier, byłaby wyjątkowo niebezpiecznym precedensem, bo należy pamiętać że kupujemy nie tylko gry (i nie tylko one chronione są prawami autorskimi czy patentowymi) ...

-->>Diabellus

Użyty przez Ciebie zwrot "walka z piractwem" zaczyna nabierać ostatnio zupełnie nowego wymiaru, bo to już nie jest chyba walka z piractwem (to co się ostatnio wyrabia), tylko walka ze zwykłym "legalnym" użytkownikiem w imię własnych interesów (i ktoś powinien się temu baczniej przyjrzeć w celu "zrównania sił"). Przypomina to trochę pojedynek rewolwerowców w którym padają same rykoszety i co chwilę upada jeden z gapiów ...

26.01.2010 21:03
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>misiek891

Z ciebie misiek to taki mały prowokator widzę :)

26.01.2010 11:55
😉
odpowiedz
Cyberstorm
37
Wideo

Polecam w wolnej chwili dla rozładowania napiętej atmosfery (link z forum GoL, ale chyba mało kto do niego dotarł): http://www.youtube.com/watch?v=57BtGUz2ro0

23.01.2010 18:10
odpowiedz
Cyberstorm
37

Ciekaw jestem tylko w jak karkołomny sposób obejdą konstytucję (która zabrania cenzury), no chyba że zrobią to tak jak w Ameryce w 1913 gdzie po oszustwie tego psa Morgana (bankiera) powstał FED (i zafundowano im podatki których dotąd nie płacili). Zrobiono to wbrew konstytucji, a pieniążki (które mają na ziemi moc równą Boskiej), zamknęły usta ludziom zadającym niewygodne pytania. I tak okazało się że grupa bankierów może mieć w nosie konstytucję, społeczeństwo i władzę też :).

22.01.2010 23:41
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>dlugi32:

Benjamin Franklin powiedział dokładnie : Ci którzy rezygnują z wolności na rzecz bezpieczeństwa, nie zasługują ani na jedno, ani na drugie. Bo stracą i jedno i drugie.
Zaczynam się zastanawiać czy odwieczny problem Polaków, jakim jest wolność (już nieważne jak rozumiana), to nie problem leżący w nas samych. My po prostu nie chcemy żadnej wolności.
Chyba że to ... inni dla nas jej nie chcą.

-->> Axonn77:

Wiesz dobrze że sprawa nie pójdzie gładko i nie będą blokowali tylko "takich" stron (jak to ująłeś). Myślisz że im tak strasznie zależy na zwalczaniu dewiantów ?. Przecież walczyć z nimi można bez żadnej ustawy (która im jest do tego potrzebna jak świni siodło), bo mają pełne poparcie społeczeństwa i już istniejących przepisów !. To co oni chcą zrobić z "Polskim" internetem, najlepiej przedstawiają przygotowane już przepisy (treść wspomnianego wcześniej art. 3b):

"Na zasadach określonych przez przepisy odrębne swoboda świadczenia usług drogą elektroniczną może zostać ograniczona, jeżeli jest to niezbędne ze względu na ochronę zdrowia i moralności publicznej, obronność, porządek publiczny lub bezpieczeństwo państwa."

Podejrzewam że znakomita część osób na tym forum jest na tyle inteligentna, żeby zrozumieć co można ująć (że się tak wyrażę) w zakresie tak sformułowanego przepisu (aby np. na "prośbę" pewnej instytucji zablokować strony które "kolidują" z moralnością publiczną, a zawierające informacje na temat "Harry Potter, Teletubisie, Avatar" itp. - wiem to może być śmieszne, ale przecież każdy pamięta "aferę" pt. Teletubisie ?). A czy za naruszenie porządku publicznego (lub nawet bezpieczeństwa państwa), nie należy uznać np. szerzenia niepochlebnych opinii na temat rządu ? (bo czy "głośne mówienie" że wśród rządzących są narkomani, łapówkarze i inni nie jest w pewnym stopniu zagrożeniem jak to można ująć - hmm ?). A co do stron z porno gwiazdami, to jeśli masz "swoje lata" to co ?, uważasz że ktoś może ci zabronić oglądnięcia kilku rozbieranych filmów ?. Blokujący filtr nie sprawdza twojego wieku, tylko "kosi" wszystkich. Ja uważam że nad tym, aby dzieciaki nie oglądały w internecie wszystkiego co popadnie muszą czuwać rodzice, a nie państwo !. Zresztą nie uważam też, aby obowiązek do "niedopuszczania do przestępstwa" spadał na barki operatorów (często prywatnych, a to oni właśnie będą zobowiązani za swoje pieniążki, utrzymywać całą tą pajęczą sieć i odpowiadać za to), skoro obowiązek ten należy do państwa i na to łożymy miedzy innymi nasze podatki.

22.01.2010 00:32
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>mikmac:

A bo mnie wqur ... takie gdakanie. Wiadomo o co im chodzi (politykom), a będą się walką z pedofilią zasłaniać, zamiast jednego ch.a z drugim dobrze obłożyć i plakaty na osiedlu porozwieszać z podobizną dewianta, niech sąsiedzi wiedzą z kim mają do czynienia. Już nawet chyba gdzieś tak robią. A szału dostaję bo jak mniemam, ta ustawa i tak przejdzie i to w niezmienionej formie ...

22.01.2010 00:19
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> grzegorz2010:

Czy ty masz w ogóle trochę oleju w głowie ?!. Policja walczy z pedofilią właśnie w taki sam sposób już obecnie i nie potrzeba do tego żadnej ustawy !!. Poza tym jak oni mają z nimi walczyć przy obecnym stanie naszego sądownictwa, gdzie sąd takiego ch.j co dzieciaki krzywdzi zaraz wypuszcza, bo on "chory" lub coś tam innego ?. Starałeś się w ogóle dowiedzieć co w tej ustawie ma się znaleźć ?. Proponuje ci lekturę art.3b, dzięki któremu można praktycznie zablokować wszystko. A czym do qur ... nędzy według ciebie jest państwo ?!. Państwo to my, jego obywatele ! - więc co masz na myśli pisząc "państwo zawsze musi mieć przewagę nad jednostką", czy tobie komuna aż tak mózg zryła (bo to dokładnie jej założenia) ?. Jak qur.. płacę podatki (a i tak ch.j z tego mam, bo jak mi zajeb.li auto dwa lata temu, to do dziś go znaleźć nie mogą), ale nie zamierzam płacić na kolejną, przerażającej wielkości machinę urzędniczą która powstanie do "filtrowania" zawartości, kontrolowania operatorów, utrzymania, administrowania i ch.j wie czego jeszcze. W chinach siedzi przy tym kilkaset tysięcy ludzi, a zawartość internetu jest identyczna tam i tu !. Niee, nie mam nerwów na to ...

21.01.2010 18:14
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> grzegorz2010:

A uważasz że cenzura to rozwiązanie problemu pedofilii ?!. Gratuluje światłego umysłu. Pomijając już kondycję twojego intelektu, to goście z PO (z poparciem tych z PiS, tylko że każda z tych partii ma w tym inny interes), chcą robić to wbrew temu co nakazuje konstytucja (co wqurwia mnie osobiście najbardziej). Bo panuje u nas straszna "wybiórczość" prawna (szczególnie u polityków), co widać ostatnio na przykładzie jednego co z narkotykami się mierzył, albo innego co sobie z hazardem poczynał ... A oni w imię walki z pedofilią, chcą te sprawy "uporządkować", tak żebyśmy już takimi informacjami nie musieli sobie głowy zawracać. (bo krzywdy to politycy sobie nie dadzą zrobić).

-->> Matysiak G

Ja tylko mam nadzieję że racja będzie po Twojej stronie, a nie po mojej ...

21.01.2010 17:33
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> RPGfan :

Mam do Ciebie pytanie, a mianowicie czy Microsoft rozpoczął akcję "nie przerabiam - nie kradnę" również w innych krajach w europie czy na świece ?.

21.01.2010 11:22
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Matysiak G

Obawiam się że żadna konstytucja (to w kwestii TK), nam nie pomoże. Tej sprawy nie należy już rozpatrywać w kategoriach 'Tak/Nie', tylko 'Kiedy'. Francuzi też myśleli pewnie że zasłonią się konstytucją, a widać przecież jak bardzo się mylili. Taka ustawa będzie obowiązywać w całej "zjednoczonej" europie, bo tak jak kiedyś z Irlandią (w której powtarzano głosowanie o wejście do UE aż się ludzie "zgodzili" i pewno powtarzano by je stukrotnie aż do skutku), nie można zostawić białych plam na internetowym placu boju (tak należy chyba określić walkę wielkich tego świata o medium jakim jest internet, bo jak się okazuje internet to nasze drugie życie, a także bezpośrednie połączenie do naszego mózgu). Ta ustawa zapewne będzie mutować i przybierać różne formy, ale jednego czego można być pewnym to tego, że wreszcie ją przyjmą.

W internecie można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy (ot sprawa "Kataryny" lub film naćpanego polityka z dziwkami na zabawie, przeciekające informacje na temat sprawy Olewnika wraz z wieszającymi się po kolei w celach przestępcami i wielu różnych innych niewygodnych sprawach, którym teraz będzie można położyć kres, bo ustawa to nie tylko blokowanie "zakazanych" stron). Nie zdziwił bym się gdyby zamiarem ustawodawcy (cokolwiek miałoby to znaczyć lub kogokolwiek określać), był internet "jednokierunkowy" (jak gazeta). Najgorsze jest to, że ten "projekt" ma doskonałego kompana z którym idzie w parze, a jest nim walka z piractwem (z którym nie ma nic wspólnego, ale jak wiadomo "co dwie głowy to nie jedna") i zyskuje sobie szeroką rzeszę zwolenników ukrócenia "darmowej działalności internetowej". I choć walka z piractwem jest szczytnym celem, to "pasowanie" do siebie tych dwóch rzeczy w jednym czasie, można określić słowami jednego z naszych "wielkich" polityków: "Polska stała na skraju przepaści, a my uczyniliśmy znaczący krok naprzód". A Polska jak się wydaje, musi wykonać krok naprzód w sprawie piractwa ...

20.01.2010 22:15
😱
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>bolo87:

Chcesz walczyć z Microsoftem ?. Po co ?. Jak wspomniał gizio1 "Polska jak by nie liczyć to rynek całkowicie nie istotny dla MS". Skoro sprawa tak wygląda, to może nie warto walczyć z tym molochem ?. Ciekawi mnie tylko że SONY jakoś sobie z problemem poradziło i obyło się bez udziału "przekonywania" naszych polityków i wpuszczaniu na fora propagatorów "uczciwości". No chyba że nie chodzi o piractwo, to zmienia wtedy postać rzeczy ...

20.01.2010 10:16
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>gizio1:

Naprawdę wierzysz w swoje równanie: "Niebędzie przeróbek - nie będzie piractwa = będzie Live. " ?. Dzieciak jesteś i tyle. Gówno będzie, bo gówno miało być od początku (i takie było pewno założenie). A za nazywanie kogoś deklem, należałby ci się porządny kop w tryby i zapewne tylko internetowa anonimowość pozwala abyś je zachował. I nie ma żadnego zakazu ingerencji w konsolę. Poczytaj trochę przepisy, a nie korporacyjną propagandę.

Jak można się spodziewać, to MS beknie za tą akcję, bo nawet prokurator musi mieć podstawy i nieźle się napocić aby oskarżyć kogoś o kradzież, a tu jakiś PR-owy "mądrala" sugeruje że ludzie którzy jakkolwiek ingerowali w konsole (nawet zmieniając wiecznie zjeb ... chłodzenie), to złodzieje (bo tak stoi w tytule tej gównianej akcji i hooj mnie obchodzi jak należy to rozumieć). Jak ktoś się wreszcie wqur... to zrobi z tym porządek.

19.01.2010 14:12
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> Gruby Misiek:
Przepraszam Misiek, ale przeciąganie tej dyskusji nie ma chyba sensu. Jeżeli twierdzisz że MS pod groźbą całkowitej blokady konsoli miałoby wymusić na kimś "wkładanie" do niej tylko tego czego oni by zażądali i twierdzisz że nie ogranicza to Twojego prawa własności to nie wiem jakie jest Twoje pojęcie o własności w ogóle. Musisz sobie zdać sprawę że jeżeli ktoś Ci coś sprzedaje, to przestaje to być jego własnością, a staje się Twoją. Wszelakie zapędy w rodzaju " ja ci to sprzedam, ale tak naprawdę to będzie to moje i ... * " są z całą surowością prawa ograniczane o ile to możliwe (niestety, ostatnimi czasy korporacje zaczynają forsować swoje pojęcie własności jak i pojęcie zysku).

Owszem, nie możesz zakupionego produktu zacząć wytwarzać (o ile jest chroniony jakimś prawem), ale sprzedawca/producent nie może narzucić Ci też jak masz sprzedaną rzecz użytkować w przyszłości (może za pomocą instrukcji poinformować Cię jedynie jak to robić). Mówiąc krótko, nie można oskarżyć kobiety o to, że używa telefonu komórkowego z wibracjami niezgodnie z jego przeznaczeniem, bo jest on jej własnością i tylko jeśli wybije nim np. komuś oko to będzie pociągnięta do odpowiedzialności, ale na podstawie zupełnie innych przepisów ...

Twoim "problemem" jest pomieszanie zasad działania prawa autorskiego z prawem własności (ostatnio często się to zdarza, bo można nieźle na tym zarobić). Producent może chcieć narzucić nam wiele "rzeczy", tylko pytanie w imię czyjego interesu mamy mu na to pozwalać (tym bardziej jeśli coś jest naszą własnością) ?.

Reasumując - niemożliwym jest żeby istnieli na świecie ludzie którzy w tak łatwy sposób rozstają się ze swoim prawem do własności, tym bardziej że za to prawo sporo nieraz muszą zapłacić, a Twoje podejście do tego tematu jest to dla mnie zupełnie niepojęte. Z mojej strony EoT.

19.01.2010 12:22
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> Gruby Misiek: Dziwne podejście. Ciężko nawet z takim stwierdzeniem polemizować. Ludzie chyba zostali sprowadzeni przez korporacje (tak jak kiedyś przez komunę) do zbyt marginalnego poziomu, że przechodzą im "przez usta" takie zdania. Jeżeli ktoś jako konsument, płaci (i to całkiem sporo) za produkt, to ma do niego prawo wyłączności (istnieją przecież jakieś konsumenckie prawa) i może się spodziewać że nikt nie będzie wpychał nosa w jego własność (jeżeli tylko nie złamie praw patentowych należnych producentowi i nie zacznie tej "własności" np. produkować). Tym bardziej że tym "nikim" wcale nie musi być MS, tylko wkurzony (aczkolwiek zdolny) kolega z osiedla. Chyba za mało się doceniasz Misiek jako konsument ...

19.01.2010 12:00
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> Gruby Misiek: Nie mogą, bo producent nie może Cię zmusić (w tym przypadku) umową do korzystania tylko z jego produktów w połączeniu z konsolą pod groźbą "wiecznej" deaktywacji sprzętu (i jak na razie żadna licencja tu nie pomoże). Nie można powiedzieć że ludzie muszą używać w konsoli płyt tylko z MS (czy innych "tłoczonych" które uważa się za tzw. legalne). To tak jakbyś został zmuszony przez producenta samochodu do kupowania paliwa tylko jednej firmy i to na wybranych stacjach (o czym wspomniałem w poście do mikmac'a). A co wtedy gdybyś Ty jako genialny programista napisał grę stulecia dla siebie ?. Jak byś ją uruchomił ?. Trzeba na problem patrzeć w szerszym aspekcie.

19.01.2010 11:38
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>mikmac:

Ujmę to tak, odpowiedziałem Ci tak jak umiałem i myślę że chyba to wystarczy. Są w moim tekście odpowiedzi na Twoje pytania, trzeba je tylko znaleźć :). A co do wytłuszczonego przez Ciebie tekstu, mówiącego o nielegalności czynu jakim jest "przerobienie" konsoli z powodu naruszenia zasad patentowych (z mojej strony wspomniałem o patencie czysto retorycznie), to pozwolę sobie zacytować obowiązującą definicję słowa patent:

Patent jest prawem wyłącznego korzystania z wynalazku w sposób zarobkowy lub zawodowy przyznawanym twórcy wynalazku na terenie państwa, w którym żądana jest ochrona.

Nie mam zielonego pojęcia jak poprzez ingerencję w konsolę można naruszyć prawo patentowe, ale zapewniam Cię że takie działanie nie jest karalne na terenie Polski (a już na pewno nie z tytułu naruszenia patentu).

19.01.2010 01:04
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>mikmac:

Och mikmac, ale z Ciebie gapa. Czyżbyś przeoczył informację o spotkaniu naszego wiceministra z korporacyjnymi lobbystami ?. Myślisz że po co oni go tam zaciągnęli, na kawę i ciasteczka ?. Niee - oni w zaciszu "domowych pieleszy" chcą zmienić nasze prawo tak, aby nie pozwalało ludziom na to, na co pozwala teraz (co ich znaniem działa na przeciw "interesowi ogółu" - czyli ich interesom). Mam nadzieję że zrozumiałeś na które pytanie jest to odpowiedź ?.
-------------------------------------------------
W ogóle to zastanawiam się czy Ty nie powinieneś baczniej przyglądnąć się "wypoconemu" przeze mnie wcześniej tekstowi, bo gwarantuje Ci że nie znajdziesz tam wzmianki która mówi, że licencja do niczego nie zobowiązuje (jak to ująłeś). Nadmieniłem tylko że licencja nie jest żadnym prawnym zapisem nadrzędnym w stosunku do prawa działającego w danym kraju, a wszystkie zapisy w niej zawarte które są niezgodne z tym prawem są na terenie tego kraju nieważne (myślałem że to zrozumiałe, zresztą jak wspomniałem mówi o tym treść samych licencji - przynajmniej tych które czytałem). Tak jest właśnie z próbą wymuszenia (w licencji) na użytkowniku, niemożności odsprzedaży gry/programu (rynek wtórny się kłania i to będzie następne w kolejności czym zajmą się korporacje), jak również tematu dotyczącego np. ingerencji w zakupiony na własność sprzęt (jeżeli nie naruszasz praw patentowych to nieelegancko mówiąc mogą cię pocałować w ... nos). To tak jakby producent samochodu zabronił Ci zamontowania urządzenia które pozwala na napędzanie tegoż samochodu gazem, albo wymuszał zakup paliwa tylko na Statoil.

Reasumując - warunków licencji trzeba przestrzegać, ale należy pamiętać że prawo chroni również nas (konsumentów) przed zakusami np. nieuczciwych korporacji (i tworzonymi przez prawników je reprezentujących, paranoidalnymi zapisami w umowach). Owszem, producent może zarządzać swoim produktem, ale nie może wymuszać na użytkowniku postanowień w sposób dowolny. Mam nadzieję że dopasujesz powyższy akapit do pytania ?.
--------------------------------------------------
Pytanie 1 - prawo zezwala Ci jechać ulicą zgodnie z przepisami i Ty jako uczciwy obywatel tak się właśnie poruszasz. Ale niestety, komuś się to nie podoba i Tobie tą jazdę utrudnia (siadając np. gołym tyłkiem na środku drogi). Komu według Ciebie powinien przyglądnąć się policjant ?.
Pytanie 2 - prawo zezwala Ci na wykonanie kopii zapasowej (pod pewnymi warunkami) i Ty te warunki spełniasz, ale ktoś Ci wykonanie tej kopii utrudnia. Komu według Ciebie powinien przyglądnąć się sąd ?.
--------------------------------------------------
Chciałbym również żebyś coś wiedział (powtarzam to drugi raz w pewnym sensie), a mianowicie że daleki jestem od namawiania kogokolwiek, aby zamiast do sklepu kierował się na strony z torrentami, bo uważam że za pracę należy się zapłata. Ale problemem korporacji, które wszelakimi sposobami próbują zmienić prawo dla swoich potrzeb, jest pazerność. Jest to problem człowieka który do litrowego słoika próbuje wlać dwa litry wody. Nie potrafiąc poradzić sobie z problemem kopiowania (tak jak poradziło sobie SONY), próbuje się ten proceder poddać kryminalizacji (idąc po najmniejszej linii oporu). To błąd, bo w parze idą o wiele większe zagrożenia (dla społeczeństwa) i zupełnie inne interesy (o wiele większego kalibru). Uważam że akcja rozpętana pod takim tytułem przez M$, da w efekcie skutek zupełnie odwrotny od zamierzonego, czego bardzo wyraźnym sygnałem są negatywne wypowiedzi szerokiego grona osób. Uważam też że kara musi być współmierna do winy (o czy mówi nasza konstytucja - jeszcze), a próby zamykania ludzi do więzienia (bo w efekcie tak się to może skończyć) za słuchanie muzyki, oglądanie filmów czy granie jest nieporozumieniem i całkowitym wypaczeniem stosunku wina/kara.

PS.
Zabawne że wspomniałeś o PS3 (pamiętam oczywiście że w innym kontekście), ale jest to ewidentny przykład jak "nietrafne" są wypowiedzi niektórych, że gry i programy są drogie głównie dlatego że istnieje piractwo. Przecież gier na tą konsolę nie uświadczysz nigdzie w internecie (nie żebym zaraz szukał :), a popatrz na ceny ...

18.01.2010 19:29
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>mikmac:
Bardzo mi przykro że nazywasz moją odpowiedź dla Ciebie wypocinami. Co do Twoich wypunktowanych zagadek, to dawno przestałem bawić się w odpowiedzi na pytania w rodzaju "czy Bóg może stworzyć taki kamień którego sam nie będzie mógł podnieść ?", sorry.

Omówiłem wcześniej małe kłamstewka i półprawdy jakimi posługują się ludzie w tej "akcji", jak również Ty powtarzając je. I wcale nie jestem taki pewny czy oskarżenie kogoś (w domyśle) że przerabiając konsolę jest złodziejem, nie przyniesie ze sobą jakiś reperkusji prawnych (czas pokaże). A ja ze swoją skromną osobą, nie mam zamiaru dać się wciągnąć w jakąś akademicką dyskusję "co nam wolno, a co nie", bo dobrze wiesz że w sądzie wszystko zależy od prawnika, a wartości "moralne" nikogo tam nie interesują (a jak na razie według przepisów użytkując coś i nie rozpowszechniając i nie mając z tego korzyści majątkowej możemy mieć co najwyżej kaca moralnego.)

Najlepiej chyba będzie jak zadzwonisz do MS i zadasz im te wszystkie pytania co ?. Aha i przy okazji zapytaj też ode mnie dlaczego w Chinach sprzedają Windows za 8$ i jak to robią że im się opłaca. Czekam na odpowiedź z MS.

Pozdrowienia,
Cyberstorm

18.01.2010 17:28
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>mikmac Widzę że mam do czynienia z jednym z takich klakierów (i nie jest moim zamiarem obrażenie Ciebie, po prostu stwierdzam fakt). Nawet nie wiesz jak bardzo "strzeliłeś kulą w płot" twierdząc że "coś słyszałem itd...", ale to nie jest istotne. Istotnym za to jest fakt, że wprowadzasz ludzi w błąd głosząc nieprawdę lub półprawdy na temat omawianego przez nas tematu. Dopuszczalne użytkowanie jak najbardziej dotyczy oprogramowania (gier również) i tylko prawnicze zabiegi pozwalają przekonać sąd że jest inaczej. Właściwie powinienem użyć słowa "jeszcze dozwolone" (bo po prywatnych spotkaniach ludzi z rządu z przedstawicielami obcych korporacji to się może zmienić). Rozbawiła mnie ostatnio sytuacja, gdzie prokurator wystąpił z wnioskiem o ukaranie itp. z art. 278 § 2 Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej ... wiadomo. I tu zrobił się problem, bo prokurator zdefiniował osiągnięcie korzyści z tytułu "niezapłacenia" (zawsze mnie to bawiło :), a że gość naciągnął tego sporo, to i suma wyszła wręcz nieprawdopodobna. A oczywiście tam gdzie "osiągnięcie korzyści", tam i urząd skarbowy (którego pracownicy nie mam pojęcia jak wmieszali się w sprawę) i do gościa że od tego dochodu (bo skoro jest korzyść majątkowa to innymi słowy jest i dochód) podatku nie odprowadził i poprosili "wyższą instancję" o informację od jakiej sumy "się należy". Koniec końców gość napisał porządne odwołanie od wyroku i sprawę umorzono. Nic się nikomu nie stało strasznego, nikomu nie urwało ręki, była za to kupa śmiechu (MS, EA i inni jakoś przetrwały - pewno nawet nie wiedzieli że coś stracili o ile można to tak nazwać). Ale to taka mała dygresja, a wracając do tematu to nie ma takiej licencji która stoi ponad prawem danego państwa (o czym mówi zazwyczaj sama licencja i co usilnie próbuje się ostatnio zmienić) i nie ma takiej siły żeby ktoś Ciebie ukarał za samo przerobienie konsoli .. i tyle. Samą konsolą możesz zabić nawet teściową, ale dopóki tego nie zrobisz jesteś nietykalny. Producent/wydawca/sprzedawca (czy kto tam jeszcze) może zażądać nawet usług seksualnych w licencji, wcale to nie znaczy że ten warunek musisz spełnić (pod groźbą kary w dodatku :). Nie ma ona takowej mocy sprawczej w stosunku do przepisów w (tutaj) naszym kraju. Co do kopii zapasowej to zapomniałeś wspomnieć (półprawda) że termin "niezbędna" może określić sam użytkownik. W myśl tej zasady jak włożę płytę z programem/grą do pudełka i zamknę w szufladzie (aby się np. nie zniszczyła) to kopia zapasowa jest mi lub może być NIEZBĘDNA do uruchomienia tejże gry/programu. Jeżeli zaś mam prawo do zrobienia kopii (jakiekolwiek) i ktoś mi to utrudnia, to zastanówmy się kto tu się rozmija z literą prawa ?. I już na koniec, niech Ci nie przyjdzie do głowy jakiekolwiek powiązanie mnie z piractwem lub tego typu procederem, ja po prostu nie lubię oszołomstwa (a tym bardziej kłamstwa w imię tzw. wyższych celów, a już na pewno nie w żywotnym interesie jakiejś korporacji ;). Aaa i już na sam koniec, to chciałbym dodać że podawanie fałszywych danych osobowych (w tym adresu) jest w Polsce (jak i w wielu innych krajach) nie zgodne z prawem ...

18.01.2010 13:53
odpowiedz
Cyberstorm
37

Widzę że niektórzy z komentujących są chyba etatowymi klakierami wielkiego MS. Panowie apeluje do was o rozsądek. Stosując różne modelowanie przepisów prawnych, wprowadzacie w błąd (celowo ?!) użytkowników. A więc, przerobienie konsoli w Polsce NIE jest nielegalne, posiadanie kopii zapasowej gry NIE jest nielegalne, mało tego - posiadanie wersji oprogramowania "z niewiadomego źródła" nie jest w Polsce karalne i tej sprawy właśnie (ograniczenie "na użytek własny"), dotyczyło między innymi spotkanie miłościwie nam panującego pana wiceministra wraz z grupą lobbystów z MS, BSA i innych (chcą aby ten przepis przestał obowiązywać). Aby już na starcie uciąć dyskursy na temat ostatniego zdania przytoczę może słowa wiceministra MSWiA pana Rapackiego które padły na tym spotkaniu na temat użytku własnego "Grupa Internet przygotowała kilka propozycji rozwiązań ustawowych, nad którymi będziemy za chwilę musieli się zastanowić, między innymi wyeliminowanie tego dozwolonego użytku, który pozwala ściągać na przykład filmy, czy nagrania muzyczne i przechowywać u siebie". (swoją drogą myślałem że minister działa na rzecz interesu publicznego, a nie wielkich korporacji). To że w akceptowanej licencji producent/wydawca (czy kto tam jeszcze), czegoś chce to nie znaczy że obowiązywać to będzie w danym państwie (tak samo jak punkt licencji na spore mówiący o zakazie "odsprzedaży" jest za przeproszeniem g.. warty). Ale już nie chodzi o sam proceder zwany piractwem. Nie uważacie że w tych akcjach chodzi o coś ważniejszego niż piractwo ?. Myślicie że politykom w różnych państwach zależy na interesie jakiegoś tam MS, Blizzarda, EA czy CDProjektu ?. Żebyście panowie później nie musieli się wstydzić za własne słowa, gdy walka z piractwem okaże się bardzo marginalnym zakresem działania praw które zostaną wprowadzone do walki z nim właśnie.

11.12.2009 19:55
odpowiedz
Cyberstorm
37

Jeszcze jedno zdanie celem uzupełnienia mojego poprzedniego posta. Po dłuższym czasie spędzonym w grze, mogę zaryzykować stwierdzenie że czystym magiem nie można jej skończyć. (przynajmniej tak aby uniknąć później wizyty u psychiatry). Ktoś z twórców naprawdę nie miał humoru w czasie ustalania pewnych zasad w tej grze. Koszmar.

10.12.2009 23:19
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Ten kto pisał (lub zaproponował) niektóre rozwiązania dotyczące walki w tej grze, miał zapewne jakieś zboczone poczucie humoru. Jeszcze potrafię zrozumieć że zniesiono możliwość "naprowadzania" bełtów czy strzał oddanych do wrogów, bo jak mi się zdaje to goście z pirani zrobili to już w 3 części gothica (zresztą cała gra pachnie gothic'em), ale żeby zrobić to samo z magią to już jest pornografia że tak powiem. Mag mając przed sobą wroga który porusza się nieraz z prędkością dźwięku (to druga "zaleta" rozwiązań walki), po prostu nie trafia, a każde dotknięcie maga w walce powoduje chwilową "magiczną niemoc" (czyli po prostu nie możemy rzucić czaru). Wracając do szybkości poruszania się wrogów to uniki stosowane przez prawie wszystkich są po prostu komiczne co katastrofalnie wpływa na grywalność. Widzimy wroga przed sobą, mija jedna tysięczna sekundy, a on jest za nami lub obok nas (człowiek, wilk czy inna owca jednakowo). Koszmar. Albo weźmy na ten przykład niespodziankę jaka nas czeka gdy po wyczerpaniu many (bo 100 czarów nie trafiło wroga) i próbujemy najzwyczajniej uciec z pola walki (lub przynajmniej odbiec), niech każdy zapomni o skakaniu (co jak w innych "gothic'ach" znacznie przyspieszało ruch, zresztą tutaj też), gość mając "przygotowany czar" w ręku skacze jakby miał gówno w gaciach, a schowanie go w czasie biegu graniczy z cudem. Następny kwiatek, czarem lodowa lanca nie można zabić wroga - po prostu wróg ma zero energii, walimy w niego 10 razy i nic, musimy zmienić czar bo inaczej dopada nas i zabija. Nie chce mi się nawet opisywać reszty "zestawu", ale wygląda to tak jakby ktoś sabotował tą grę (bo nie wierzę że niektóre rozwiązania były świadomym wyborem programistów z piranii).

27.11.2009 17:32
😍
odpowiedz
Cyberstorm
37

Po dość długim czasie grania w Lineage2 (później WoW), pomyślałem sobie - "teraz czas na Aion", ale jak zobaczyłem "pokemony" na ekranie i "pokemonowe" głosy to dałem spokój. Piękna grafika, świetny pomysł, ale zawsze trzeba to czymś przecież spieprzyć. To tak jakby piękna dziewczyna ubrała się w najmodniejsze ciuchy, ale do tego nałożyła walonki rodem z rosyjskiego kołchozu.

01.11.2009 20:00
odpowiedz
Cyberstorm
37

Tu już nie chodzi o Tuska (bo jak nie on, to byłby ktoś inny na jego stołku), chodzi o to że politycy w przerażającej wręcz skali są sprzedajni. Można ich kupić jak zwierzę na targu, albo skorzystać z ich usług jak z usług prostytutek. Tu już nawet nie chodzi o brak honoru czy patriotyzumu (bo te pojęcia zapewne są obce 95% polityków), tu chodzi o to że w swoim szale pazerności brak im nawet zdrowego rozsądku, poczucia odpowiedzialności czy jakiejkolwiek obawy, bo wiedzą że układ zawsze pomoże i w razie czego można zgubić się w tłumie, zrzucić odpowiedzialność na kogoś innego, czy po prostu od tej odpowiedzialności uciec. Ale my niestety na nich głosujemy ...

31.10.2009 08:54
odpowiedz
Cyberstorm
37

Idzie nowy porządek świata. Co prawda w wydaniu francuzów, którzy mieli zawsze zapędy komunistyczne (w końcu komuna to ich wkład w historię świata), ale czuć już powiew "nowego" i chyba każda zdroworozsądkowa osoba widzi że walka z piractwem to baaardzo daleki margines tego co tzw. unia europejska chce osiągnąć (w tym przypadku). Najgorsze jest to że tą całą podstawę (bardziej pasuje tu określenie 'sieć'), budują osoby odpowiedzialne za kreowanie prawa i wszystkie próby walki z tym 'nowym porządkiem' będą z prawem niezgodne. Ciekawe jak niedługo będzie wyglądało nasze nowe europejskie pozdrowienie (ostatnio to chyba brzmiało 'Sieg-Heil', czy jakoś tak) ?.

09.07.2009 19:27
odpowiedz
Cyberstorm
37

Indoktrynacja na pełną skalę. Nie dość że zabierają dość ważną funkcjonalność gry, to niektórzy próbują tłumaczyć że to tak powinno być i że nie ma w tym nic dziwnego. Od tego gadania o piractwie, niektórzy ludzie stają się "dziwni". Ale przecież wszyscy lubimy (szczególnie w Polsce), jak coś się nam ogranicza, nakazuje i czegoś się pozbawia ... chyba już się do tego przyzwyczailiśmy (a niektórych "świat" stara się przyzwyczaić) i sami kiwamy głowami bez zastanowienia i tylko przytakujemy. A wszystko przez tych piratów.

09.07.2009 19:00
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>e3m: "jak komuś nie pasuje, że brak będzie gry po LANie to niech już odkłada pieniążki na oryginał i po kłopocie" - jak dostaniesz ban'a na BN-ie za "coś", co nawet nie przyszłoby ci do głowy do zmienisz zdanie co do "kłopotów". Grając sporo w WoW'a miałem do czynienia z ludźmi którzy tygodniami musieli wyjaśniać z blizzem temat "dlaczego nie mogę grać". Np. jeden z nich używający Linuxa, korzystał z nakładki która pozwalała odpalać programy z windy. I tym sposobem grał w WoW'a. Nie wiem co się blizzowi nie spodobało, ale przez 3 tygodnie gość wymieniał się z nimi mailami i pytał co on właściwie takiego zrobił i w którym miejscu naruszył (i jaki) punkt regulaminu że jego konto zostało zablokowane. Zresztą argumentacja Blizzarda jest śmieszna, a sam osobiście nie wierzę że jest tu osoba która pochwala taką decyzję.

09.07.2009 15:37
odpowiedz
Cyberstorm
37

Coś ostatnio dużo tych ciągłych argumentów mówiących o tym że coś się dzieje przez piractwo. A prawda jest taka że chodzi tu o pieniądze !. Dziś wiemy że nie ma opłat za BN, ale jutro ?. A co się stanie jeżeli z jakiegoś powodu ktoś dostanie ban'a na BN-ie? (bo wymyślą jakieś "nieprawdopodobne" wręcz zasady które przypadkowo nawet ktoś naruszy). - to co w takim przypadku ? (bo ile razy można kończyć single player). Tłumaczenie wszystkiego piractwem jest mocno naciągane, a pazerność ludzka nie zna granic, tylko że niektórzy tego nie widzą, a inni nie chcą tego zauważyć.

04.07.2009 02:20
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Matysiak G: "A prohibicja to całkowity zakaz" - i ja się z tym zgadzam, dlatego napisałem że to froma prohibicji (17-latek będzie miał całkowity zakaz kupna i teoretycznie styczności z grami gdzie na pudełku widnieje znaczek 18+). Jestem osobą która bardzo nieufnie podchodzi do wszelakich nakazów i zakazów serwowanych przez państwo lub przez grupę osób które chcą coś komuś narzucić w imieniu "państwa", bo wiem że bardzo często źle się to kończy dla nas - obywateli. Kiedyś państwo głosiło hasła w rodzaju "wszystkie dzieci są nasze", a ja słysząc coś takiego zaraz dostaję piany na "pysku", bo uważam że "moje dzieci są moje", nie zaś państwa i to do mnie należy obowiązek ich wychowania, a nie do państwa. Ale zbaczam z tematu. Intencją mojej wypowiedzi było zwrócenie uwagi na to że nieraz widzimy rzeczy takimi jakimi chcemy żeby były, a nie takimi jakimi są naprawdę lub mają być. Weźmy na ten przykład grę Harry Potter, którą na pierwszy rzut oka ciężko zakwalifikować chyba do przedziału 18+ ?. Otóż niekoniecznie, bo mając na uwadze fakt że wśród ludzi "stawiających" numerki przy grach, znajdzie się osoba należąca do kościoła katolickiego (a co do tego chyba nie ma wątpliwości ;), może się okazać że ta gra zostałaby w ogóle "zbanowana", ponieważ jak twierdzą nawyżej postawieni (z Benedyktem XVI i O.Rydzykiem włącznie): "Harry Potter to propagator okultyzmu i satanizmu" (to jest cytat). Myślisz że ktoś należący do KK (lub nawet nie należący), będzie się zastanawiał czy taka opinia ma sens lub działał wbrew tej opini ?. No to teraz "zapodaj" sobie temat Teletubisie - dostają bana już na starcie. Zapewne przykłady można mnożyć , ale najważniejsze żeby zrozumieć że kilka osób będzie decydować (w pewnym sensie) jakie zachowania i wartości są dobre dla ogółu ... czy to na pewno dobry pomysł ? (biorąc pod uwagę że opinie tych osób niekoniecznie muszą być obiektywne (z różnych powodów - finansowych również).

03.07.2009 22:16
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Matysiag G: "Groźne mogą być próby wprowadzania prohibicji w oparciu o PEGI" - ależ PEGI to jest forma prohibicji tylko jej wyznacznikiem jest wiek i jest to tym bardziej groźniejsze że ma na celu określenie czegoś niedefiniowalnego. A jeżeli myślisz że ma pełnić tylko funkcję informacyjną to jesteś w dużym błędzie. Na ministerialne salony (o czym mówi pierwsze zdanie artykułu), nie idzie się na herbatkę, tylko po to aby coś (w tym przypadku PEGI) nabrało tzw. "mocy prawnej". A gdy już takiej mocy nabierze, będzie to skutkowało sankcjami prawnymi np. w stosunku do sprzedawcy który zostanie wciągnięty na listę strażników moralności, jak i być może sankcjami w stosunku do rodziców którzy zakupili swojemu dziecku grę która nie jest dla niego przeznaczona. A kto właściwie ma decydować co jest dla nas dobre a co złe ?. Ludzie zawsze podlegają jakiejś presji, czy to związanej z zasadami moralnymi czy religijnymi które są różne dla różnych społeczeństw i kultur. Amerykanin inaczej spojrzy na grę gdzie strzelają do "skośnookich" niż na ten przykład chińczyk, a ateista inaczej odbierze widok krzyża powieszonego "do góry nogami" niż wierzący, zaś ten sam wierzący obwarowany zasadami moralnymi swojej religi w inny sposób może potraktować nagą pierś, niż człowiek wyznający zasadę "Bóg nie stworzył człowieka w ubaniu". Nieraz jeden obraz czy słowo będzie decydować o tym że gra nabierze "dorosłej" formy. Podział wiekowy ma może jakiś sens w przypadku porównania 6-latka do 20-latka, ale na pewno nie w przypadku porównania 17-latka do 18-latka (a dowód osobisty wskazuje tylko na dorosłość biologiczną, a nie "umysłową"). Dla mnie osobiście PEGI to jeszcze jedno ograniczenie, które w efekcie nic nikomu nie przyniesie, no może poza tym że "małolaty" zamiast do sklepu, skierują się na strony z torrentami i tzw. warezem gdzie naprawdę mogą trafić na coś czego oglądać nie powinni. Taka inicjatywa napcha tylko kieszenie kilku osobom odpowiedzialnym za stawianie numerka przy grach i to będzie jedyna jej funkcja.

03.07.2009 18:21
odpowiedz
Cyberstorm
37

Mam pytanie do wszystkich biorących udział w dyskusji, którzy bezkompromisowo i w superlatywach wypowiadają się na temat PEGI. Czy waszym zdaniem taka inicjatywa (PEGI), niesie za sobą same korzyści ?. Czy nie ma w tym nic niepokojącego co może mieć skutek odwrotny do zamierzonego ?.

02.07.2009 17:32
odpowiedz
Cyberstorm
37

Nie ma na razie co się tak bardzo podniecać, bo pawdopodobnie jest to czysty "propagandowy" ruch ze strony Blizzarda. Przed wydaniem finalnej wersji (lub po kolejnym patch'u), ogłoszą zapewne że "pod naciskiem opinii przyszłych graczy ..." zaimplementowali możliwość gry po LAN-ie. Ale wczyscy będą pamiętać "dlaczego LAN-u miało nie być" :). Brak możliwości gry po LAN-ie to strzał w stopę i oni dobrze o tym wiedzą, a że cel uświęca środki ... cóż, taka informacja nic ich nie kosztuje.

01.07.2009 01:34
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Surmak: Hmm, twierdzisz więc że jeżeli Ty pożyczysz ode mnie kasę (zamiast od banku w którym zapłaciłbyś haracz w postaci procentów) to powinieneś odprowadzić podatek (właściwie dwa) bo twój zysk powstał na skutek "nie wzięcia pożyczki w banku" ?. Przecież to kpina z prawa :). A chciałbym dodać że jest w tym również pewien "haczyk", bo w Polsce zabronine jest pożyczanie na procent przez osoby prywatne, a proceder ten nazywa się lichwą (generalizując) i jest karalny. Jedynym więc podmiotem który legalnie może bawić się w lichwę w obliczu prawa są banki ... Można więc przyjąć że sędzia lobbuje za bankami (świadomie lub nie) Niestety (jak to ująłeś) pożyczanie prywatne (bez "kwitów") nie wchodzi w rachubę, bo w obliczu naszego prawa jest teraz nielegalne. Mało tego, wyrok taki stanowi nie lada precedens, ponieważ jeśli kupię w jednym sklepie coś taniej niż w innym to właściwie również (według WSA) osiągnąłem przychód. Tak naprawdę to przykładem z mojej poprzedniej odpowiedzi, chciałem uzmysłowić Ci w jak dziwny sposób powstają pewne prawa którymi potem ludzie bezmyślnie się kierują (nie tylko Polacy), ale widzę że strzeliłem kulą w płot, bo pewnych rzeczy i wpojonych przez lata zachowań zmienić się ani wytłumaczyć po prostu nie da ... Sorry, ale nie będę kontynuował tej dyskusji.

30.06.2009 20:04
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Surmak: Parafrazując Twoją wypowiedź, TPB służył do gotowania (lub majsterkowania), a za zabójstwo go skazano. A stosując w pierwszym nawiasie skrót "do kradzieży", dałeś przykład indoktrynacji jakiej ulegają ludzie, którzy nie mając właściwie konkretnych argumentów "doszukują się przepisów żeby ukrócić proceder". Ostatnio głośno jest o sprawie sądowej w której orzeczono (na wniosek urzędu skarbowego), że Polacy mają płacić podatek jeżeli pożyczą od kogoś pieniądze (prywatnie, np. od znajomego) bo uzyskują z tego tytułu przychód. Powodem wydania takiego wyroku przez sąd (WSA) był argument "bo gdyby pozwany pożyczył te pieniądze z banku, musiałby zapłacić odsetki, a że nie pożyczył z banku i nie płacił odsetek więc właściwie na tym zyskał, a więc uzyskał przychód". Tak na marginesie to w takim przypadku i tak płaci się już jeden podatek (2% od czynności cywilno-prawnych), a teraz będzie drugi (chyba od wzbogacenia :). To nie jest opowiadanie SF, to się dzieje naprawdę w rzeczywistości. Żeby to odnieść do naszego tematu (z punktu widzenia prawa), trzeba sobie uświadomić że wbrew opiniom przeróżnych ludzi "w krawatach" brak zysku to nie jest strata, bo żeby coś stracić to trzeba coś mieć. Jak więc karać kogoś (w dużym skrócie) w imię strat których nie ma ? Teraz napisz mi Surmak czy uważasz że argumentacja naszego WSA jest słuszna ? (oczywiście rozumiesz w jakim kontekście) i czy rzeczywiście zdrowo myślący człowiek który nie zapłaci takiego podatku może czuć się złodziejem bo "okrada" państwo ?.

30.06.2009 18:24
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Surmak: Z tą policją to raczej kiepski przykład i ma tyle wspólnego z "procederem" jaki prowadzi TPB, co stołek z krzesłem elektrycznym. Bardziej pasuje tu przykład producenta noży które posłużyły do np. zabójstwa, a przecież nikomu nie przyjdzie do głowy żeby oskarżyć takiego producenta o umożliwianie popełnienia czynu karalnego. Walka w tzw. słusznej sprawie, przesłania nieraz ludziom prawdziwe intencje niektórych "sprawiedliwych" tego świata, a głośny poklask społeczeństwa dla tych działań powoduje paranoidalne wręcz sytuacje. Kiedyś magnetofon (a później magnetowid), miał być tym dla świata, czym dziś jest internet ze swoim "piractwem" (swoją drogą niezły termin :). Upadać miały wszelkie wartości, artyści, muzyka, film - ogólny armageddon. Cóż, jak ktoś ma ogólne chociaż informacje to wie że w czasach "nagrywania, przegrywania, kopiowania" rodziły się największe gwiazdy estrady i filmu, a w dodatku nikt nie zbiedniał. A dziś inspektorzy ZAiKS-u biegają po barach fryzjerach i nasłuchują czy aby radio nie włączone, a jak jest i nie ma "linencji" to ... to wtedy zależy kto ma jakiego prawnika :). Daliśmy się urobić do wymaganej konsystencji i patrzymy na świat w sposób który został nam narzucony w odpowiedniej formie (i to dlatego ten co zaciągnie mp3-ke z internetu to on już nawet nie jest piratem - on jest złodziejem !). Prawda jest tylko tym, do czego uda nam się przekonać innych ... i nas przekonano - w przenośni i za pomocą litery prawa. A to że prawo jest robione pod wielkich tego swiata i pracuje na nich - cóż o tym już nikt nie myśli. Dobry przykład to proces TPB i sędzia który jest członkiem organizacji walczących o prawa autorskie, jak również członkiem organizacji bliskiej przemysłowi rozrywkowemu (czyli krótko mówiąc dobry koleś oskarżenia i to dlatego TPB odwołał się od wyroku) - tak działa "prawo". Niestety ludzie są tak skonstruowani że jak się im coś wystarczająco długo powtarza to przyjmują to coś za pewnik i sami zaczynają wierzyć że tak jest i powinno być. No bo jak opisać to inaczej w przypadku (głośno o tym teraz) tzw. piramidy Madoffa ?. Gość dostał (jako oszust i złodziej) 150 lat więzienia !!!. A u nas przecież ZUS funkcjonuje na idealnie takich samych zasadach co ta sławetna piramida i co ? ... i nic :). A Madoff to oszust i złodziej ...
Reasumując - dajmy zarobić ludziom tworzącym faktycznie dzieła, dajmy zarobić artystom, ale nie pozwólmy w imię czyjejś pazerności wsadzać się do więzienia z etykietą złodzieja. W dzisiejszych czasach zaczyna się już zacierać granica kto właściwie jest złodziejem ...

-->>V4n-d-all: 100% racji.

29.06.2009 23:52
odpowiedz
Cyberstorm
37

Grafika, animacja (nie wiem jak to inaczej określić), ścieżka dzwiękowa 10/10, ale gościa (lub gości) od tzw. akcji zamknąłbym do pierdla na 15 lat za zniszczenie tej gry. Człowiek nie pamięta 3/4 rzeczy (z przejścia gry) z powodu tej tzw. "akcji". Nieprzerwana gonitwa panienki w jednej bezpalcowej rękawiczce, a na przeciw niej tabuny wrogów z pistoletami, karabinami i inną bronią masowego rażenia. Fabuła/akcja sprowadziła tą grę do poziomu platformówki pt. "uciekaj i znajdź wyjście" (najlepiej w 5 sek bo zabiją). Gdybym wiedział czym ta gra "pachnie", to złamanego grosza bym nie dał ...

21.06.2009 02:54
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>Perkel: Myślisz że szef Blizzarda trąbi na połowę świata, używając takich słów bo ma w tym jakiś ukryty cel ?. Przecież to co on powiedział (a co jednocześnie zawarte jest w tytule artykułu) to krypto-reklama dla SONY i konsoli PS3, bo innymi słowy można to wyrazić: "zastanówcie się wszyscy czy warto kupować tą konsolę". Jeżeli takie słowa padają z ust szefa takiej firmy to chyba nie myślisz że sobie żartował ?. Wiem że to co zaraz napiszę może kogoś (wiekszość ?) przerazić, oburzyć, zdenerwować i nie wiem co tam jeszcze, ale jedyne co SONY powinno zrobić aby PS3 rozlazło się jak przysłowiowe robactwo po świecie to spowodować "niekontrolowany" wyciek biosu do PS3, który pozwoli na uruchamianie pirackich kopii na tej konsoli. Bo to właśnie diametralnie odróżnia X360 od PS3 (nie cena) i jest głównym hamulcem ekspansji tej konsoli (i o ironio gier na nią). Gwoli ścisłości - napęd BL to żadna przeszkoda bo samej gry (kodu, tekstur itp.) jest tyle że można to zmieścić na normalnych płytach DVD (w niektórych tylko przypadkach nie na jednej), bo reszta to filmy i inne "dodatki". Kiedyś CO firmy Microsoft wypowiedział sakramentalne zdanie: "jeżeli już chcecie używać nielegalnego oprogramowania, to używajcie oprogramowania firmy Microsoft" - i wiedział co mówi, bo cel uświęca środki i dlatego "cały" świat ma windows. Niestety (i to też może być odebrane jako przerażające) piractwo w pewien sposób napędza koniunkturę, tak jak wojna w czasie której (i zaraz po niej) odnotowuje się najwięcej różnych wynalazków, od medycznych po wojskowe (choć sama wojna to przecież niewyobrażalny koszmar) ... Jeżeli chcecie to możecie mnie zlinczować, ale taki jest mój punkt widzenia.

08.06.2009 16:48
odpowiedz
Cyberstorm
37

--->> TobiAlex: "DanuelX powiedz geniuszu czym kradzież samochodu różni się od kradzieży intelektualnej" - różnica jest zasadnicza, a mianowicie jak ja Ci podpie ... samochód to Ty go nie masz, a ja go mam. Gdy zaś pociągnę od Ciebie tzw. "własność intelektualną" to masz ją Ty, ja również ją mam i ma ją jeszcze kilkadziesiąt/kilkaset osób z nią związanych po drodze. Termin "kradzież" średnio więc pasuje do procederu "ciągania własności intelektualnej" :) ...

14.05.2009 10:53
odpowiedz
Cyberstorm
37

Najsmutniejsze z tego wszystkiego jest to że ten miliard+ zapłacimy my - konsumenci (o ile rzeczywiście Intel zapłaci).

07.05.2009 11:18
odpowiedz
Cyberstorm
37

--->>Gen4: Gen litości, chyba nie za bardzo przyłożyłeś się do czytania treści tego "pakietu" skoro Twoje argumenty w pierwszym zdaniu dotyczą jako żywo naszej polskiej rzeczywistości. Myślisz że ludzi ze szwecji, niemiec czy francji przekonasz czymś takim ?. Oni mają "normalne" łącza na "normalnych" warunkach i po "normalnej" dla nich cenie. A co do wracania do kwesti pakietu to ciężko tego tak nie nazywać, skoro taki właśnie ma tytuł ten zbiór zaleceń. Spójrz na to pod szerszym kątem, czy Ty naprawdę myślisz że ktoś komu udało się wcisnąć pod głosowanie ten "wynalazek" chciał naszego dobra ? (to oczywiście pytanie retoryczne). Myślisz że zorganizowanie dostępu do internetu w tzw. pakiety, gdzie w zależności od wykupionej opcji miałbyś dostęp do określonej zawartości działałoby na naszą korzyść ?. Tutaj chodzi o kontrolę w obliczu prawa i odpowiednie "strowanie" tym co powinien dostać pod nos każdy z nas. A to tylko początek, bo tą ustawą "wielcy" tego świata rozgrywają z nami rundę w taki sam sposób jak facet rozgrywa to z nowo poznaną dziewczyną, czyli na początku delikatnie, a później z grubej rury (o ile wiesz co mam na myśli ;). A co do blokowania stron to już Aster próbuje bawić się w szeryfa moralności, legalności i co tam jeszcze, ale czy robi to legalnie - cóż niedługo się okaże (mam nadzieję że nie wejdą w układ np. z o. Rydzykiem bo wtedy to nawet wejście na gryonline stałoby pod znakiem zapytania :). Zwróć uwagę na hipokryzję niektórych operatorów - dostajemy od nich łącze np. 10-20 Mbit i niby po co ?, do przeglądania stron www ?. Mógłbym zapewne rozwinąć temat, tylko po co jak i tak tego nikt oprócz Ciebie nie czyta, a Ty już masz swoje zdanie :).

07.05.2009 02:51
odpowiedz
Cyberstorm
37

--->>Gen4: Nie chciałbym zostać posądzony o kompletny brak rozumienia czytanego tekstu, ale w której części trzech napisanych przez Ciebie zdań widzisz jakikolwiek zysk dla konsumenta ?. Umowy 24-ro czy nawet 36-cio miesięczne stosuje się w przypadku promocji i nic tego nie zmieni bo to operator decyduje jakie są tej promocji warunki (dziś możesz sobie zerwać umowe po pół roku jak jesteś na warunkach "bez promocji" i nic z tego nie wyniknie). Co do obowiązku informowania o zablokowanych stronach zwróć uwagę w jaki obszar wkraczasz, bo "zablokowane strony" to po wejściu takiego pakietu baaardzo szerokie pojęcie i nic nie będzie w stanie "uniemożliwić" praktyk blokowania stron czy nawet całych domen, których blokadę może narzucić już nie tylko regulator krajowy, ale również "europejski" i wcale nie musi to być decyzja samego operatora. A pamiętać należy że "odgórne" decyzje w sprawie blokad dotyczyły by wszystkich operatorów (zresztą kto będzie decydował co jest tzw. dobre a co złe ?). Tak naprawdę to co nam przyjdzie z informacji że coś jest blokowane ? - nic ... pozgrzytamy żębami i tyle. Co zaś się tyczy argumentu w ostatnim zdaniu to nie uważasz że jest on co najmniej dziwny ? (w kontekście zysku konsumenta). To bardziej przypomina próbę sztucznie stworzonej walki o klienta ... sorry, ale to jest tak zabawne że nie mam siły tego komentować (reasumując - skoro teraz jest bez ograniczeń to po co tworzyć sztuczna walkę, żeby dopiero po niej było bez ograniczeń - czyli tak jak teraz ? :). Wierz mi, są aspekty tego projektu które niektórych doprowadziły by do szleństwa (jak znaleść się w pakiecie ze stronką małej firmy, reklamodawcy itp.), spowodowały powstanie miejsc "pracy" dla sztabu tysięcy urzędasów (możesz chyba sobie wyobrazić jak to by działało w naszym kraju) którzy decydowaliby co zablokować, co w jakim pakiecie umieścić, od kogo wziąść łąpówkę itp :).

06.05.2009 20:32
odpowiedz
Cyberstorm
37

--->>Gen4: Napisz nam proszę w takim razie co było w tym projekcie takiego korzystnego dla nas - konsumentów (bo jak zrozumiałem Ty go czytałeś).

05.05.2009 20:31
😊
odpowiedz
Cyberstorm
37

--->> Lethos: "Nie wiem czemu ten pomysł tak ludziom przeszkadza. Gdyby w Piśmie znalazło się 1500 zł to byłoby w porządku ... - może przeszkadza dlatego że niektórych rzeczy nie powinno się ze sobą łączyć (tylko jak ocenić granicę ? :). Co byś powiedział na 1500 prezerwatyw, albo 1500 gruszek do robienia lewatywy w takim komplecie (zamiast 1500 PLN) hmm ? :). A tak na poważnie to sam choć nie jestem jakimś fanatykiem religijnym, myślę że połączenie Bibli, PS'a i Empiku jest delikatnie mówiąc niesmaczne bo sugeruje (podświadomie) że waga tych "rzeczy" jest równa.

29.04.2009 21:03
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->>cioruss : Na twoim miejscu byłbym daleki od publicznego głoszenia oferty ucinania sobie jakichkolwiek organów. http://www.laquadrature.net/wiki/Telecoms_Package
Pamiętaj jednak że prawo można nagiąć dowolnie dla "wyższych" celów (o ile wiesz co mam na myśli).

28.04.2009 19:23
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> zcaalock : "Nawet jak przegłosują tę ustawę to nie wierzę, że firmy telekomunikacyjne zaczną stosować te ograniczenia." - sorki jeżeli poczujesz się urażony, ale chyba jesteś troche naiwny. Firmy nie tylko zaczną stosować te ograniczenia (bo w tym leży ich interes), ale one wręcz bedą musiały je stosować na dyskretne polecenia "odpowiednich" osób (tych które będą decydować za Ciebie co jest dobre, a co złe). Nie mam pojęcia jak może umykać uwadze wielu osób że walka z piractwem w obliczu tej ustawy to baaaardzo marginalny wątek. Różne komisje mają "gdzieś" skąd masz film, muzykę czy grę - tu chodzi o kontrolę nad siecią, chodzi o wprowadzenie jakiejkolwiek regulacji prawnej która "w jakiś sposób" umożliwi w obliczu prawa kontrolę ludzkiej masy (teraz też może ktoś to masowo kontrolować, ale prawo nie bardzo na to zezwala, więc ten "ktoś" jeżeli to robi to niezgodnie z prawem). Jesteśmy już społeczeństwem Internetu, bez sieci (tak jak bez konta w banku) nie da się już praktycznie żyć (informacje, wiadomości, płatności, składanie oświadczeń podatkowych, nauka, baa pizze można zamówić przez Internet), a władzy ogólnie nie podoba się coś nad czym nie może sprawować "należytej" kontroli. Cała ta ostatnia nagonka na piratów w mediach (różnych mediach, tych prawicowych jak i lewicowych i to na kilka dni przed głosowaniem nad ustawą), świadczy o tym że ktoś z niebagatelnymi pieniędzmi i władzą ma w tym interes. Restrykcje prawne w stosunku do sieci internetowej będą miały jeden nieprzyjemny skutek, a mianowicie treści które będą zablokowane, będą automatycznie uznane za nielegalne (czy to w pojęciu prawnym czy społecznym), tak więc może się okazać że fabuła powieści George Orwella "Rok 1984" właśnie powoli wchodzi w życie (czyli prościej ujmując - jak będziesz coś kombinował i próbował czytać/oglądać coś co nie jest dla Ciebie "wybrane" to pójdziesz za kraty ;). Nie liczmy na to że na blokowaniu stron zawierających torrenty się skończy, od tego się zacznie ....

23.04.2009 14:54
odpowiedz
Cyberstorm
37

aope: Odejdź ... odejdź daleko.

19.02.2009 14:17
odpowiedz
Cyberstorm
37

--- > aope (napisał/a): "Da się uleczyć - wyższe kary dla kradnących, łatwiejsza kontrola przez policję itp. Wywołać panikę i realny strach wśród kradnących" - do jasnej nędzy człowieku, miej litość (jak nie nad nami to nad sobą). W jakim kraju ty chcesz żyć, jesteś tak krótko wzroczny że nie widzisz swojego "pomysłu" w szerszym aspekcie ?!, czy ty wogóle miałeś doczynienia z prawem w kontekście rozprawy sądowej ?. Chciałbyś zamknąć szczeniaka (lub jego rodziców) na dwa lata za pociągnięcie kilku "empetrójek" lub gier (a jak nie kilku to ilu - trzech, stu czy tysiąca ? i czy rozróżniać Dode od Pink Floyd lub Sapera od Gothica 3 ?, a pamiętać należy że kara finansowa może zostać zamieniona na więzienie w zależności "ile wisisz"). Chciałbyś dać komuś narzędzie przy pomocy którego pod pretekstem "piractwa" policja mogła wejść do każdej chaty i wywrócić ją do góry kołami ? (a prawo jest prawem, mogą wejść do ciebie jak również do jakiegoś polityka który "źle" zagłosował). Pojęcia zielonego nie masz dlaczego nikt nie uchwali żadnych poważniejszych zmian w tym kierunku bo nie myślisz racjonalnie. Piractwo zawsze będzie istnieć i nic tego nie zmieni, ponieważ istnieje dla tego procederu ogromne przyzwolenie społeczne (i nie myślę tutaj tylko o polakach - którzy na marginesie i tak nie są liderami w tej konkurencji). To prosta mechanika działania zachowań człowieka, którą już dawno zrozumieli np. bankowcy dając nam do ręki karty kredytowe. Coś co nie istnieje fizycznie (często określane jako "wirtualne"), ma dla nas żadną lub bardzo znikomą wartość (dla przykładu inaczej wydajemy pieniądze kartą kredytową, a inaczej fizyczne - wyjęte z portfela). Dlatego nie zadziała tu żadne sumienie, instynkt samozachowawczy, ani nic z tych rzeczy, a próby przekonania kogokolwiek że jest inaczej spełzną na niczym - tak po prostu działamy jako ludzie. Dlatego przykłady typu "a jak nie masz pieniedzy na samochód to go ukradniesz ?" są smieszne i kompletnie nie pasują do schematu działania logiki znacznej większości społeczeństwa (społeczństwa światowego, a nie tylko naszego). To tak jakby próbować przekonać księdza widzącego roznegliżowaną super dziewczynę, aby mu "nie stanął" bo to grzech. Nawet policjanci to "wymuszeni" hipokryci, bo rano zrobią kipisz u gościa w domu (bo pirat), a po pracy, wyciągnieci wygodnie w fotelu oglądają film zaciągnięty z sieci - z ich strony też jest przyzwolenie, ale w tym przypadku rozkaz to rozkaz (dlatego piszę "wymuszeni"). Poza tym ci którzy decydują o prawie dobrze wiedzą że nie wszystko jest takie proste i działa tak jak by można było sobie tego zażyczyć. Dam ci prosty przykład jak krótkowzroczne i nieprzemyślane decyzje o ingerencji w prawo mogą mieć poważne implikacje. Jakiś czas temu grupa domorosłych polityków wpadła na pomysł, aby wszyscy operatorzy telekomunikacyjni w polsce zapisywali wszystkie rozmowy telefoniczne (w imię dobra całego społeczeństwa - hehe). Pomijam już aspekt składowania i zabezpieczania takiego materiału (co nie było dla wspomnianych polityków żadną przeszkodą bo zapłacić mieli operatorzy) w każdym razie "mądre" głowy zrobiły naradę, kiwali swoimi "mądrymi" głowami i już prawie dali zielone swiatło, gdy wstaje jakiś zaspany koleś w okularach z zatłuszczonymi włosami, bez garnituru (typowy mózgowiec-informatyk zaproszony ze strony technicznej) i mówi do tego najważniejszego z najważniejszych: "Panie X, jeśli nasza spółka zacznie archiwizować dane ze wszystkich połączeń, to po miesiącu będziemy dysponować wszystkimi numerami kart kredytowych wraz w ich pinami połowy ludności naszego kraju, a za dwa miesiące ktoś "uprzejmy" podeśle pańskiej żonie rozmowę którą przeprowadził pan z swoim kolegą, na temat "co można robic z sekretarką w wolnej chwili". Jak pan sobie życzy to moge podać jeszcze ciekawsze przykłady panie X". Pomysł zapisu rozmów updał (z powodu "tych ciekawszych" przykładów). Dlatego apeluje do ludzi którzy gotowi są wprowadzać różne kary i grzywny o rozwagę, bo człowiek to tylko człowiek - czyli bestia. Daleki jestem od pochwał ludzi którzy ciągną wszystko z sieci jak popadnie, ale daleki również od rozwiązań ekstremalnych.

18.02.2009 22:52
odpowiedz
Cyberstorm
37

---> aope: Nie napinaj się tak bo ci hemoroidy popękają. Co ty masz we łbie stary - trociny ?!. Albo jesteś z jakiejś nawiedzonej organizacji (co by tłumaczyło tą falę przekolorowanego oburzenia), albo podlegasz takiej indoktrynacji że nie jesteś w stanie wygdakać nic innego tylko "złodziej, złodziej". Ogarnij się człowieku, a złodziejem możesz nazywać swojego kolesia z piaskownicy jak ci zakosi łopatkę albo grabki, a nie szczekasz na wszystkich że są złodziejami (bo nawet jak coś zaciągną z sieci to jest porażająca różnica w aspekcie prawnym pomiedzy kradzieżą, a powielaniem) ... Jesuu i jeszcze ta twoja argumentacja, nieeee człowieku za komuny jako agitator zrobił byś karierę ... PS >> Żebyś nie miał okazji do dalszego pierdzenia (szczególnie w moim kierunku), nie mam na kompie ani jednego nielegalnego programu lub gry (nawet Avira i Total Commander są zarejestrowane). EOT.

08.02.2009 13:49
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> bestia666azazyl : Jednocześnie Niemcy i Wielka Brytania odmówiły jakichkolwiek zmian które proponowało IFPI (nie będzie u nich żadnych blokad dostępu itp.). Ale to o czym wspominałeś to jest nic w porównaniu do zmian które szykuje Unia Europejska w ramach paktu ACTA. Jak ktoś chce to może sobie poszukać w inecie cóż to za "niespodzianka" (swoją drogą trochę niepokojący jest fakt, jaki wpływ mają koncerny filmowe i muzyczne na rządy różnych państw).

24.01.2009 00:29
odpowiedz
Cyberstorm
37

Biorąc pod uwagę wyniki finansowe SONY, wypowiedź tego faceta jest co najmniej "dziwna", bo teraz nie tylko rozśmieszył konkurencję (x360, Wii), ale zrobił sobie wrogów z posiadaczy konsol PS3 jak również w pewnym stopniu developerów piszących na nią. Niestety tacy panowie w krawatach są decydentami w wielu sprawach i pewno dlatego na świecie mamy to co mamy :). Wracając do aspektu technicznego który pojawił się w wypowiedziach, to ktoś napisał że 256MB RAM to za mało jak dla takiej konsoli, ale czy nie uważacie że jest to pewien rodzaj zmanierowania związany z pecetami ?, że to właśnie w nich jest za dużo RAM-u ?. Bo jak wytłumaczyć w sumie niewielkie różnice wizualne i odsłuchowe porównując peceta z 4GB RAM, wypasioną kartą grafiki z 1GB RAM i 2 lub 4 korowym procem ?. Jak się okazuje można tak pisać gry żeby 256MB RAM wystarczyło :). akira23 napisał: "Dzięki sterowaniu Wii wymiata, gdyby nie ono Wii podzieliło by los poprzednich konsol BigN", to tak jakby powiedzieć "auto McLaren'a wygrywa wyścigi tylko dlatego że ma lepszą sprężarkę" i o to chodzi, nie ważne czy konsola trzyma się na rynku dzięki grafice, dzwiękowi czy sterowaniu, tu chodzi o zwycięstwo o nic więcej :). Uważam że SONY popełniło kardynalny błąd wyposażając konsolę w napęd BR, który poważnie podnosi jej cenę. Może gdyby na początku zastosowali zwykły napęd DVD (pozwalając się konsoli lepiej "rozejść"), a poźniej jako nowinke umieścili napęd BR, to mogli by na tym wyjśc lepiej (z tego co zauważyłem czytając różne fora to gry są tak "rozdęte" bo jest na nich masa filmów, a nie masa kodu i tekstur :)). A tak próbując upowszechnić BR (bo przecież wygrali ostatecznie z HD :)) strzelili sobie w stopę i udupili konsole już w przedbiegach (nie chodzi mi o to że jest na nią wyrok, tylko że mogło by być lepiej bez BR na początku). Abstachując już od wszystkiego to straszną radochę sprawia mi czytanie "wojenek" pomiędzy posiadaczami x360 i PS3 (przypomina mi to stare czasy Commodore i Atari :)). Kiedyś mówiono "każda droga prowadzi do Rzymu", a dziś jest tak że każda dyskusja (gdzie pojawi się temat konsol) prowadzi do wojny :). A już na koniec mojego przynudzania, to ciekaw jestem jak Nintendo lub Apple to zrobiło że w dobie kryzysu chłopaki mają naprawdę duże zyski i nie muszą zwalniać tysięcy pracowników jak np. Intel, Microsoft, Sony i inne ...

10.01.2009 20:31
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> rog1234 : I to mnie właśnie przeraża. Przecież główny bohater w czasie walki zachowuje się tak jakby miał zaawansowaną przepukline lub co najmniej wyrostek do zoperowania, poza tym "jedyny słuszny" kierunek kamery uniemożliwia nieraz walkę. Uważam że w poprzednich częściach (gdzie było wielu przeciwników, przez co było więcej zabawy), walka była o wiele lepiej rozwiązana. Poza tym jak się okazało (przynajmniej w moim przypadku), grę odinstalowałem bo stała się po prostu nudna (szkoda mi tej księżniczki tylko że musiała oglądać walki gościa który sprawiał wrażenie że ma opuchnięte jaja :).

10.01.2009 14:51
odpowiedz
Cyberstorm
37

Ostatnio twórcy gier dostali jakiegoś skrzywienia odnośnie systemów walki. Drakensang, teraz PoP .. hmm ten "księciunio" powinien pracować w pralni lub na poczcie, a ratowanie księżniczek zostawić komuś innemu. Ludzie !!! ... przecież moja babcia lepiej walczy wałkiem do ciasta niż ten zasmarkaniec swoim mieczem, koszmar. Po raz kolejny bardzo fajnie zapowiadającą się grę jakiś oszołom zniszczył systemem walki, było dobrze to zrobili "lepiej" :/. Całość ratuje oprawa graficzna która według mnie jest rewelacyjna.

23.12.2008 22:30
odpowiedz
Cyberstorm
37

Opisując tą grę, można użyć stwierdzenia "lepsze jest wrogiem dobrego". Na miejscu grafików i gości od dźwięku (którzy spisali się celująco), zabił bym siekierą i spalił dla pewności ludzi od "rewelacyjnych" pomysłów, a w szczególności "specjalistów" od zachowania się postaci (mowie tu o walce) - brak słów ... Nie chce mi się nawet rozpisywć na temat jak działa kamera, jak zachowują się prowadzeni przez nas bohaterowie, interakcja pomiędzy członkami drużyny (zerowa), kompletna nieprzydatność magów (magowie w tej grze to jakiś koszmar i niestety ze względu na to że zazwyczaj gram magami w tego typu grach, to krew mnie przez to zalewa !!!). Miało być rewelacyjnie, a wyszło jak zwykle (jeżeli ktoś to chce porównywać do BG o czym było głośno, to chyba nie grał nigdy w BG). Ta gra jest jak jazda luksusowym mercedesem w którym zainstalowano deske z gwoździami zamiast fotela dla kierowcy, można tak zapewne jeździć ale czy o to chodzi ?.

12.05.2008 08:31
odpowiedz
Cyberstorm
37

Szykuje się nam drugi microsoft ... w tym przypadku od gier :).

07.05.2008 14:27
odpowiedz
Cyberstorm
37

-->> NSFV fan: "Iście chora teza. Nawet nie mam specjalnie siły aby ją obalać bo jest tak absurdalna."

Tu nie chodzi o to czy teza jest chora, tylko czy jest prawdziwa, a prawdziwa jest bo zaprzeczyć trudno. Wymienone firmy to potentaci na rynku oprogramowania, choć "ulubione" przez piratów zarabiają całkiem sporo i nie musisz nikomu tłumaczyć że zarabiają nie dzięki piratom - one jak widać dzięki piratom nie tracą, a nie można stracić czegoś czego się nie ma (wbrew temu jak pokrętnie twierdzą panowie "managerowie" w krawatach że "brak zysku to strata"). Tak na marginesie to jak myślisz jaki byłby status na rynku takiego systemu jak windows gdyby nie piractwo ? (tak, tak wiem to chora teza :). I z innej beczki, większość z nas wie że piractwo jest "bee" i że tak nie powinno się robić, ale czy ktoś analizował problem robienia w przysłowiowego balona ludzi kujących programy ?. Np. Gothic 3, Windows VISTA itp. to soft który wchodząc na rynek już wymagał patch'y i firmy dobrze o tym wiedziały .. i jakoś nikt nie ostarża ich o wyłudzanie pieniędzy za produkt nie spełniający wymagań o których producent zapewniał (to tak jakby iść do salonu samochodowego i kupić samochód w uszkodzonym silnikiem lub kwadratową kierownicą). A czy ktoś czytał kiedyś tak naprawdę do końca licencję udzielaną na program, zanim wcisnął "Akceptuj" ? Można z takiej licencji wywnioskować że firma za nic nie odpowiada, właściwie to nic nie gwarantuje (poza wymiana nośnika), nie ponosi odpowiedzialności, itp. Mam nadzieje że na taki pomysł nie wpadną nigdy np. firmy farmaceutyczne :). Ogólnie uważam że z piractwem trzeba walczyć, ale nie za pomocą zabeżpieczeń w takiej postaci jak teraz, bo to nie odnosi żadnych skutków poza utrudnianiem życia ludziom którzy legalnie nabyli jakiś produkt.

07.05.2008 13:20
odpowiedz
Cyberstorm
37

Myślę w chwili obecnej zabeżpieczenia nie są robione po to żeby zatrzymać proceder "wolnego" kopiowania i użytkowania, tylko po to żeby firmy wymyślające te zabeżpieczenia miały na czym robić interes. W dzisiejszych czasach każdy już wie (a napewno firmy zajmujące się programowaniem), że nie ma zapezpieczenia którego nie można złamać, tylko odpowiedni marketing i przekonywanie ze strony firm piszących zabezpieczenia może tą swiadomość zachwiać. Zawsze można wymyślić argument że zabezpieczenie jest potrzebne, skrzętnie pomijając to jak "upierdliwe" jest dla legalnych posiadaczy. Dla przykładu Azorsky wcześniej wspomniał o sprawie przypadkowego wygenerowania czyjegoś legalnego klucza, ktoś odpowiedział że przecież można załatwic sprawę u dystrybutora, jednak trzeba zwrócić uwagę na to że legalny użytkownik ma problem, a nie pirat. Trzymanie miesiącami (latami) paragonów na których już po tygodniu nic nie widać, dzwonienie do dystrybutora (sprawa może być załatwiona w jeden dzień, ale może potrwać i dwa tygodnie), koszmar. I tak z małych cegiełeczek problemów z zabezpieczeniami robie się duży "rebus". W sumie to nie wiem czy zabezpieczenia naprawdę pomagają firmom softwarowym, a piractwo cokolwiek zmienia, ten kto chce kupić program czy grę i tak kupi, a ten który nie chce i tak by nie kupił (więc problemem firm są ludzie którzy chcieli/mogli kupić, ale dzięki piratom nie musieli :)). Popatrzmy na firmy których oprogramowaniem piraci "zajmują" się najczęściej jak Microsoft, Adobe, Autodesk, EA - wiedzie im się całkiem dobrze, a tak naprawdę gdyby nie piraci to nie wiem czy np. Microsoft byłby w tej chwili takim potentatem (i nie bronię/chwalę tu piratów żeby była jasność ! :)). Reasumując moim skromnym zdaniem, zabezpieczenia są nam potrzebne jak świni siodło i w niczym nie pomagają firmom, a już napewno nie przeszkadzają piratom (wystarczy zerknąć na jakąkolwiek stronę z torrentami). Bardziej chyba pomogła by tu szeroka edukacja i uświadomienie społeczeństwu ile pracy potrzeba aby coś stworzyć i że warto twórców wynagrodzić idąc do sklepu, a nie odpalając internet ...

05.05.2008 09:55
odpowiedz
Cyberstorm
37

Ta gra jest zryta jak chyba żadna inna. Weźmy na ten przykład dołączonych bohaterów (nie głownego) i ich skile. Mogą ich mieć ze 100, ale na "pasek" można wyciągnąć tylko 3 !!!, to najbardziej poroniony pomysł, bo zmiana ich w czasie walki na inne zazwyczaj kończy się zgonem (o kosztach w manie nie wspomne bo starcza jej na 2-3 użycia jakiegoś skila i koniec - dotyczy to wojów i magów). Albo z innej beczki, wbijamy na jakąś mapę i od razu nie wiadomo skąd atakują nas mrowie wrogów, a my oczywiście stoimy w samych przysłowiowych gaciach, bez zasobów (których wróg ma w kosmicznych ilościach w jednym miejscu, a my musimy zwiedzać cały obszar żeby cokolwiek zdobyć). Albo na ten przykład znaleziona broń czy zbroje, owszem niektóre fajne, ale dopasowane levelem do głownego bohatera, nie do pozostałych ludzi z którymi biegamy, bo pomiedzy nimi jest np. 7 lvl różnicy !!! (na początku to 1-2 lvl, zaś przepaść powiększa się w trakcie gry, a wrogie jednostki dostosowują się do lvl naszego głównego bohatera). I tak moja głowna postać ma teraz 29 lvl a pozostali 22 (choć z niektórymi chodzę od samego początku i mieliśmy ten sam lvl), mam masę fajnych zabawek, ale tylko dla siebie bo inni tego nie założą. Ogólnie w większej części ta gra to mordęga, a nie dobra zabawa (tu ukłon w stronę takich gier jak warcraft czy starcraft). Jeżeli drogi graczu masz trochę nerwów na zbyciu to polecam tą gierkę ...

12.01.2008 14:52
odpowiedz
Cyberstorm
37

Uwielbiam gry w których od pierwszej misji wychodzi-wybiega-wylatuje na nas całe mrowie wrogów, a oczywiście my stoimy w przysłowiowych samych skarpetach i nie wiemy co począć. Gra choć z zapowiedzi fajna, poleciała do kosza. Szkoda kasy i nerwów (choć w pierwszą część grało się bardzo przyjemnie).

--- Cyberstorm ---

20.08.2007 12:24
odpowiedz
Cyberstorm
37

Videlec -->> Faktem jest ze wyglad postaci i gry w ogole to rzecz subiektywna, ale co miales na mysli piszac ze bedac bardzo slabym wilki z toba wygraja ?. Nie chodzi o to czy jakies zwierze jest slabe czy mocne, po prostu w tym konkretnym przykladzie (powalenia bohatera na ziemie), chodzi o to ze nie wstanie on juz wiecej na nogi bo zwierze (zwlasza wilk) mu na to nie pozwoli, skaczac caly czas z zawrotna szybkoscia ( i nie mozna go zablokowac). Wedlug mnie zwierzaki w postaci wilkow, wargow, szakali to najwieksze wypasy w grze :). Wiem ze to o niczym nie stanowi, ale moja postac ma 35 lvl, 260 sily, walczy dwoma ognistymi mieczami (staram sie nie machac nimi bez sensu), ale trafiajac na 3-4 wilki czesto po prostu przegrywa, a w takim samym ukladzie z elite-orkami w 99% przypadkow wygrywa (mowie tu o walce jeden na wszystkich, bez wyciagania pojedynczo). Mozna wiec powiedziec ze chyba cos jest nie tak prawda ?.

19.08.2007 08:09
odpowiedz
Cyberstorm
37

Gdybym mogl, to wsadzil bym do pudla na 25 lat gosci ktorzy wpadli na pomysl "nowych rozwiazan" w G3 i rozwalili najlepsza gre stulecia. Z tej gry zrobil sie jakis koszmar. Tak jak G1 i G2+NK gralo sie praktycznie na ciaglym wdechu, tak tutaj gra po porostu przynudza. Wprowadzenie nowej grafiki wiecej przynioslo szkod niz pozytku (kosmiczne wymagania sprzetowe dla grafy, w czasie odczytu save mozna zrobic herbate - tyle to trwa), a nie wspomne juz o wygladzie naszych znajomych z poprzednich czesci. Orkowie wygladaja jak wyrosniete szczury na dwoch lapach z rozprasowanymi pyskami, a widzial ktos cieniostwora ?!. Ale to jeszcze nic, bo jak sie okazuje najwiekszymi przeciwnikami naszej postaci nie sa jakies tam stada orkow, tylko niewinne wilczki (i inne "psowate"). Mam nadzieje ze to nie bylo zamiarem autorow, ale tak jak rozwalam swobodnie stado "elito-orkow", tak bardzo czesto koncze gre przy walce z wilkiem. Jak zobaczylem ze wilk powala orka na ziemie to wymieklem, choc orkowi udalo sie wstac. Nasz bohater powalony przez wilka na ziemie, prawdopodobnie zaliczy zgon (a lepsza zbroja tylko wydluza czas potrzebny na zalatwienie nas przez wrednego czteronoga), po prostu zwierze nie daje nam wstac z ziemi caly czas nas powalajac i to z niewiarygodna, przeczaca prawom fizyki predkoscia, a bloku przed nim nie ma !!! (choc nasz wojak usilnie probuje go zastosowac wstajac). Ktos chyba powinien to przemyslec.

05.05.2007 15:12
odpowiedz
Cyberstorm
37

Do jasnej nedzy !!!, nie dosc ze zostawili badziew z poprzedniej wersji, to jeszcze dodali nastepne uprzyjemniacze (w rodzaju jazda w ciaglej nocy z opcja "jade na slepo bo niejednokrotnie nie widze trasy"). Jak w jedynce - gliniarze jada po szynach z predkoscia swiatla (i hamuja praktycznie w miejscu), przeciwnicy nie oddalaja sie od ciebie po uzyciu nitro (pomaranczowe trojkaciki przeciwnikow przyczepione na gumie od kaleson podczas uzywania nitro przez gracza (tak jak zreszta gliniarze). "System" tuningu, katastrofa (jedyny plus to mozliwosc wiekszej ingerencji w wyglad auta). Seria NFS jest gra plytka fabularnie (rozumiem to nie RPG), ale popis w tej wersji to mistrzostwo banalnosci i braku wyobrazni, moim zdaniem poprzednia czesc pomimo swoich wad jest o wiele lepsza, a w mysl zasady "lepsze jest wrogiem dobrego", goscie z EA zrypali ta giere dokumentnie. Jezeli bedzie jakowas nastepna czesc, to powinni goscia "od pomyslow" (scenarzyste, rezysera czy kogo tam) oblac smola, wytarzac w pierzu, podpalic, przejechac autobusem, a na koncu ukrzyzowac i zatrudnic kogos bardziej tworczego. Aaa i na koniec, nie polecam giery nikomu kto nie jest szczesliwym posiadaczem kontrolera analogowego i lubi automatyczna skrzynie biegow, poniewaz tak jak poprzednia czesc nie byla gra dla takich osob, tak obecna nie jest nia "do kwadratu".

02.05.2007 21:46
odpowiedz
Cyberstorm
37

Ta gra to najwieksza porazka wsrod gier "samochodowych" wszechczasow (nie mowie tu o grafice czy konstrukcji gry jako takiej). Na miejscu niektorych firm produkujacych markowe wozy podal bym EA do sadu - o znieslawienie :). Moze przedstawione modele sa sliczniutkie, ale nie maja nic wspolnego z samochodami (poza wygladem). Poza tym np. relacja gracz-policja jest dosc ciekawa, pierwszy przyklad z brzegu, uciekam przed policja nowiutkim McLaren-em (full wypas, wszystkie dodatki na max), cisne na nitro, szybkosc 310 km/h, policjant w jakims zabiedzonym samochodziku trzyma sie mnie jakby przyczepiony na gumie od kaleson, przy tej predkosci siedzi mi po prostu na zderzaku ! :). Tak samo przedstawia sie relacja gracz-przeciwnik w wysciagach, od ok. 5 miejsca goscie pociskaja po ulicach niczym tramwaj po torach tylko z druga predkoscia kosmiczna. Ale nic to, wygrywam przykladowy wyscig, udaje mi sie wyciagnac od goscia jego auto, wsiadam w niego i co widze ?!, po prostu drezyna (tylko w ladnym opakowaniu), jak on ze mna tyle razy wygrywal ?! :). Takich przykladow w tej grze mozna mnozyc. Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze w tytule gry nie wystepuje slowo "symulator", ale panowie z EA mogli by sie bardziej postarac o ciut wiarygodnoci :).

07.04.2007 18:09
odpowiedz
Cyberstorm
37

Nie żebym był jakimś fanatycznym obrońcą naszych wartości narodowych, ale niektóre rzeczy są po prostu w złym guście. Tylko czekać aż pojawi się FPS z papieżem w roli głównej (a każdy się chyba domyśla o jakim papieżu wspominam). który będzie uczestniczył w wypędzaniu szatana w scenerii rodem z doom'a 3. Są pewne bariery których przekraczać się nie powinno bo nie zostanie już nam nic co prawdziwie szanujemy (choć ostatnio już ciężko o to w naszym kraju i co gorsza przykład idzie z "góry").

24.08.2006 23:09
odpowiedz
Cyberstorm
37

Gra jest powalona przez zabezpieczenie i z tego co czytalem, patche ktore wychodza tak naprawde dotycza w glownej mierze poprawienia takiego stanu rzeczy. Nowy SecuRom monitoruje teraz na bierzaco plyte i system (nawet podczas gry, a nie tylko na jej poczatku) pod katem np. "czy nie zostalem czasem uruchomiony z loadera lub emulatora CD". Przy odpaleniu gierki udaje sie roznym "przeszkadzajkom" w rodzaju CureRom lub SecuRom Loadera oszukac SR, ale po ponownym sprawdzeniu w losowym czasie, zazwyczaj wychodzimy z gry do windowsa. Najciekawsze jest to ze ludzie posiadajacy orginaly maja ten sam problem (tak jak ja, choc nie dzieje sie to tak czesto jak opisuja ludzie na forach). Paranoidalnie doszlo do sytuacji takiej, ze osoba majaca orginal tez bedzie czekala na porzadnego a ktory wyeliminuje szpiegowskie zapedy zabezpieczenia, ktoremu cos nieraz sie pier ... Dla przykladu wystarczy odpalic zwyklego RegMona (monitor odwolan do rejestru windowsa) zeby zobaczyc po odpaleniu gry komunikat: "a required security module can not be activated" i dowidzenia. Nawet ciezko wymyslec co te kretynskie zabezpieczenie jeszcze sprawdza (i jak mu sie cos nie spodoba to wylaczaj to albo zegnamy, ale gorzej jak mu cos nie przypasi podczas gry). Uwazam ze tym razem goscie z lekka przesadzili.

23.05.2006 18:31
odpowiedz
Cyberstorm
37

Nic z tego zrozumiec nie moge. Z jednej strony cenzura gier (bo zapewne takie okreslenie najlepiej bedzie pasowac do tej nowej "ustawy"), a z drugiej strony tabuny napitych zuli koczujacych na placach zabaw dla dzieci, dzieci z papierosami w ustach idace ulica, dzieci pijace piwo, dzieci uzywajace publicznie takich wulgaryzmow ze nawet najwiekszy wiezienny zakapior takich nie zna, narkotyki w szkolach ... hmm moze ktos od tego by zaczol, a nie probowal ulomnie zmieniac cos co jest juz wymyslone i wprowadzone w sposob profesjonalny przez fachowcow z branzy. Ale jak ktos juz wczesniej wspomnial - KASA (a reszte mozna olac).

21.04.2006 17:45
odpowiedz
Cyberstorm
37

Tańczący -> Hmm czy ja wiem. Gdyby jeden slot zajmował nawet 1MB to przy milionie slotów dałoby 1TB, a to raptem dwie nowe Barracudy (500GB każda). To chyba niewiele dla takiej firmy.. tak mi się zdaje.

25.06.2005 14:41
odpowiedz
Cyberstorm
37

Dorzucę jeszcze jeden rewelacyjny pomysł autorów gry ... jeżeli zostaliśmy zabici przez chmarę wrogów, mamy możliwość odrodzenia się na tej samej planszy, ale ... no właśnie ale ... odjęte zostanie nam 15% naszych zasobów życia i energi (i tak za każdym kiedy umrzemy aż do -60% ). To ja się teraz grzecznie pytam jak pokonać tłum wrogów mając 60% mniej życia i energi kiedy to dysponując max. statystkykami zostaliśmy rozpaćkani ? :) ... Po prostu rewelacja :).

25.06.2005 11:53
odpowiedz
Cyberstorm
37

Gra jest nudna jak flaki z olejem. Misje są zupełnie niewyważone jesli chodzi o stopień trudnosci. Nasz bohater nie może (choć by chciał i był baardzo bogaty) sprawić sobie normalnie pożądnego oręża i zbroi. To co jest oferowane przez ludzi w miastach jest po prostu śmieszne (broni nie kupimy wogóle, a zbroje możemy sobie zrobić na "zamówienie" ... o ile można to nazwać zbroją :). Wpołczuje bardzo ludzom którzy nastawią się tylko na magię ... jako nekromanta na 13 lvl (max 20) jestem posiądaczem "aż" 33 punktów energii (many ?) co wystarczy na rzucenie 2-3 czarów. Tak naprawde gra nie jest grą "naprawdę" online. Z innymi uczestnikami zabawy widzimy się tylko w miastach, a na misję chodzimy sami (lub z kimś kogo uda nam się wyciągnąć, a nieraz jest to bardzo trudne bo powstają konflikty interesów jeśli chodzi o questy). Poza tym ktoś wpadł na "znakomity" pomysł i znaczne ograniczył rozmiar pojemności "plecaka" co skutkuje pozostawianiem zdobytych trofeów na polu walki (i wiecznym brakiem kasy). Można co prawda rozszerzyć pojemność naszych kieszeni, ale i tak jest to nie wystarczające. Nie chce mi się nawet dalej opisywać wszystkich świetnych rozwiązań w tej grze, ale porównując ją do np. Lineage 2 to jest po prostu kiepska (może landrynkowa grafika komuś się spodoba, ale klimat to po prostu porażka). Żałuje że wydałem to 130 zł. i zapewne wróce na Lineage 2 lub WoW.

22.05.2005 11:48
odpowiedz
Cyberstorm
37

Oklepany temat - czyli Shadow Ruins :). Udało mi się otworzyć Shadow Gate, za nia (tzn. tą bramą) są następne trzy które prowadzą do tego samego miejsca (jak mi się wydaje). Po wejściu w jedną z trzech znajdujemy się w pomieszczeniu z ziejącymi ogniem głowami i ... no właśnie i dalej nie wiem co robić. Domyślam się że powinienem podnieść kładki (bo "przerw" w podłodze nie da się przeskoczyć) ... jakieś pomysły ???.

20.05.2005 21:30
odpowiedz
Cyberstorm
37

Panowie o co chodzi z noszeniem pierscieni ? ... Niektorych nie mozna nalozyc jednoczesnie (wymieniaja sie wzajemnie ze soba), tzn. nie moge nalozyc najlepszych naraz. Czy to tak ma byc ?.

19.05.2005 21:17
odpowiedz
Cyberstorm
37

Czy przechodzil ktos quest'a na Warlocka ?. Trzeba udac sie do Vale of Ruin ... tylko ze ja nie mam pojecia gdzie to jest (a moze co to jest). Moze jakas mala podpowiedz ?.

17.05.2005 00:40
odpowiedz
Cyberstorm
37

Mam taki rebus ... po zdobyciu Moon Stone chciałem wrocic do Fargrove (aktywowac teleport), ale niestety przy bramie stoi dwoch straznikow i ni cholery nie chca mnie wpuscic (kapitan Okatta kazal zamknac bramy i koniec). Nie pomaga nawet przepustka od Lorda. Na poczatku gry z wejsciem nie bylo problemu, szlo sie za goblinem do "lewego" wejscia i juz bylem w miescie, ale teraz ... hmm. Ma ktos jakis pomysl ?.

20.02.2005 11:27
odpowiedz
Cyberstorm
37

Moim skromnym zdaniem, gra z powodzeniem zajełaby czołowe miejsce w konkursie największego badziewia roku ... Bohater porusza się jak moja 70-cio letnia babcia po zawale, grafika wszędzie jest taka sama (czyli nijaka), a fabuła to kicha do kwadratu (o ile nie zastosować sześcianu czy nawet silni). Jak wspomniałem jest to moje zdanie na temat tej gry, ale może komuś przypadnie do gustu (a o gustach się nie dyskutuje).

18.02.2005 13:37
odpowiedz
Cyberstorm
37

Gdyby gra była w wersji polskiej, to cena byłaby mniej przerażająca ...

10.02.2005 17:26
odpowiedz
Cyberstorm
37

Nieznam niestety motywow ktorymi kieruja sie firmy, ale czy nie mozna by bylo sprzedawac wersji polskiej w cenie wersji angielskiej ?.

10.02.2005 10:06
odpowiedz
Cyberstorm
37

Moze ktos zapyta ludzi z LA lub Activision co jest prawdziwym powodem nie wyrazenia zgody na tlumaczenie (bo "polska" wersja byla wedlug mnie lepsza od orginalu), moze sie okazac ze to nie oni zabraniaja zgody na tlumaczenie ... KOTOR 2 po angielsku to tak jakby wydac film Shrek tylko w orginale (czyli bez polskiego dubbingu).

--- Cyberstorm ---

24.06.2004 12:48
odpowiedz
Cyberstorm
37

Witam ...

Ma ktoś może zielone pojęcie czy w tej grze można przedefiniować klawisze skrótów ?. Szlag mnie trafia nagły i żyła mi na czole wychodzi kiedy po godzinnej nawalance miast 'F9' wciskam "przypadkowo" 'F8' i "troszeczkę" się cofam, bo jakiś skończony (lub nie) idiota umieścił klawisze zapisu i odczytu obok siebie !!!. Bardzo mi się podoba również pomysł umieszczenia opcji 'Kontynuuj' pod opcją 'Wyjście' ... zgadnijcie co zazwyczaj wybieram gdy chcę wrócić do gry po chwilowej przerwie ?. Gdyby ktoś miał jakiś pomysł to niech się nie krępuje ...

pozdrawiam,
--- Cyberstorm ---

13.06.2004 00:03
odpowiedz
Cyberstorm
37

Witam ...

Jezusiu kochany co to jest za gra ... pomijam juz fakt "jakosci" questow
(znajdz kurczaka, znajdz topor, zginela krowa i tak w kolko), to w ilosci bugow
chyba lideruje na rynku gier. Gram magiem i dla samego "mag na koniu" mozna znalesc
trzy bledy (chyba ze jest to zamierzone, ale wtedy trzeba by bylo powaznie zastanowic
sie nad zdrowiem psychicznym programistow) ... mianowicie srodek walki, cala chmara
przeciwnikow wokol mnie, wale na oslep jakims kijem w miedzy czasie odpalam firebale.
Zabijam jakiegos delikwenta i gosc gubi forse (czy cokolwiek innego) ja dalej macham
i w frerworze walki naciskam na zgubionych oszczednosciach niedoszlego zabojcy mogow.
I co robi moj mag ?! ... najspokojniej schodzi z konia i bierze sie za portwel klienta
nie zwracjajac uwagi na to ze ktos mu wlascie wbija dzide w odbytnice !. Ala w sytuacji
gdy siedzac na koniu nacisne "A" moj "pupilek" pobiera z ziemi wszystko nie schodzac ze
swojego rumaka ... jak on to robi ?!. Ciag dalszy "zbieranie dobr materialnych".
Moj mag wchodzi na konia (jeszcze nie wszedl ... jest w polowie), naciskam "A" i w tym
momencie gosc dostaje amoku. Musi zebrac wszystko co widzi na ziemi i nie ma takiej mocy
na swiecie ktora moglaby go powstrzymac (nawet gdyby 1szt zl. lezala obok koncowego bossa).
Nie wiem co mu odbija, ale na koniu tego nie robim (czyli moge go cofnac). Nastepny "kwiatek" z
serii "mag i kon". Rzucam "Ring of Ice", siedze sobie wygodnie w koleczku, a tu nagle jakas francja
(mag) odpala cos w rodzaju pajeczyny. Moj bochater jest w srodku kola i jest oblepiony tym czyms
i choc po chwili "to cos" znika bedzie tam unieruchomiony do czasu az moj czar (Ring of Ice) odpusci !
(a czasem to troche trwa). Pomijam juz bledy w styly znikajace pozycje questow na mapie
(niebieskie kwadraciki), czy tez relacje pomiedzy np. iloscia zycia czy obrazen orkow a
jakimis przybledami z lasu (orka potrafie powalic jednym uderzeniem miecza ... tak miecza),
a jakas france w zabek czesana musze trzaskac czarami i mieczem dobra chwile. I tak, potrafie
zabic zmoka mieczem (bez zamieniania go w kamien i nie uzywajac "potionow"), a jakiegos
zasmarkanca z lasu nie moge !!!
Czy to wszystko jest normalne ?!.

PS1.
Czy jest mozliwosc zmiany rozdzielczosci tej gry (mam TFT i napewno w natywnej bedzie lepiej
wygladala) ...

PS2. ---- >>> Drakan
Zeby zrobic polska wersje z angielskiej musisz zaciagnac demo polskiej gry, skopiowac katalog SCRIPTS, FONT
i plik settings.cfg. Wychodzi z tego wesja "kinowa" :) (gadaja po angielsku pisza po polsku).

pozdrawiam,
--- Cyberstorm ---

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl