Jeśli o to chodzi to jestem strasznie zły na hitmana absolution. Dokładniej chodzi mi nie tyle o achivementy a o punkty, które były przyznawane w czasie misji. Czasem kusiło mnie żeby zrobić coś sprzecznego z przewidywaniami twórców, np skitrać ciało nie w szafie tylko na balkonie gdzie nikt nie chodzi. Ale nie, bo dostane za to ujemne punkty. Masz robić tak jak my ci każemy, albo spadaj. Przez to wszystko robienie gry "na terrorystę" w ogóle mi się odechciało.
Kiedy miałem 10 czy 11 lat (czyli koło 2004 roku) dostałem od kupla płytę z jakiejś gazety na której był zestaw gier. Wśród nich było pewne rpg które zaraz spróbuje przybliżyć:
- grę zaczynało się dziewczyną bodajże rudą, po kilku misjach w stylu "pogadaj z..." trzeba było przedrzeć się przez las gdzie atakowały nas pszczoły i węże.
- w międzyczasie do naszej drużyny dołączał facet
- następnie pełłyśmy przez może i lądowaliśmy u podnóża gór przez które trzeba się było przedrzeć, i dojść do miasta
- robiliśmy kilka kolejnych misji uwalnialiśmy porwaną bodajże córkę króla po czym epizod kończył się ślubem naszych bohaterów.
- w następnym epizodzie nasi bohaterowie byli już dorośli, chłopak był rycerzem a dziewczyna magiem
- znajdowało się też jakiegoś łotrzyka, którego można było zabić lub wcielić do grupy
- z rzeczy które pamiętam dalej jest tylko to że dziewczynie można było zrobić specjalizacje w leczenie, czarowanie, albo bycie wiedźmą, oraz to że był jakiś boss na bagnach w postaci jakiejś wiedźmy
- jeśli chodzi o sprawy techniczne, gra miała grafikę jak Game Boy Advance, więc można przypuszczać że to jakaś niskobudżetowa produkcja, widok był z góry, a walka wyglądała tak, że poruszaliśmy się naraz jedną postacią, która po zadaniu uderzenia zmieniała się na inną. Walki sprowadzały się głównie do mashowania bodajże spacji i od czasu do czasu rzucenia jakiegoś czaru. Gra nie była turowa. Była też w języku polskim.
To tyle co pamiętam jeśli komuś coś to mówi, byłbym bardzo wdzięczny jakby podał tytuł tej gry. Z góry dziękuje.